nowszy wpis | starszy wpis
Zbicie okularów, sprzątanie na dworcu
Opublikowany: 27.09.2009, 10:44:36.
Kategoria:
bez kategorii
okularnica, dyrektor
26/27 września 2009
W szkole był straszny tłum, szczególnie dużo było jakichś dzieci (to pewnie gimnazjaliści, sięgający mi do pasa). Przepychałam się przez ludzi, zmierzając do klasy. Po drodze, na schodach, uderzyła mnie jakaś brzydka okularnica z okropnymi włosami (niektóre z tamtych dzieci też mnie biły, ale nie tak mocno). Nie zwróciłam na to uwagi i przeciskałam się dalej, byłam przyzwyczajona do takich zachowań "ludzi". Potem, nie pamiętam dlaczego, musiałam wracać na dół. Szła również ta dziewczyna, więc uderzyłam ją dwa razy mocniej niż ona mnie. Zanim się zdążyłam zorientować czegokolwiek, na miejscu był już dyrektor, a ona ryczała, że jej zbiłam okulary. Dyrektor coś gadał, nie pamiętam, czy był spokojny, czy nie. W każdym bądź razie, próbowałam udawać głupa, ale on wiedział, że to ja (ciekawe skąd) i postanowił mnie ukarać. Zarządził, że przez 30 (czy 31) dni roboczych muszę sprzątać dworzec kolejowy. Przyjęłam to nawet spokojnie. Akcja przeniosła się tam. Wyglądąło to trochę dziwnie - na dole był dworzec, ale przypominający trochę dworzec metra, niż ten co jest u nas. Po schodach (które były notabene straszne, bo zmieściłby się tam z trudnością karzeł, trzeba było iść skulonym) było jakieś puste, betonowe pomieszczenie, dalej inne pomieszczenia, które wyglądały jak pokoje z mojego domu, tylko wszystkie były puste. Wyjrzałam przez okno z jednego pokoju - widok z bloku. Zaczęło mi się nudzić, to wzięłam szczotkę i zaczęłam zamiatać. Wychodziło mi to straaasznie powoli, tak, że nie zdążyłam zrobić nawet 1/5 wszystkiego. Dyrektor był w międzyczasie obecny gdzieś-tam. To przychodził i się coś pytał, był wyjątkowo uprzejmy jak na niego, co mu się nie zdarza. Też starałam się być dla niego miła, chociaż go nie cierpię.
Liczba wyświetleń: 507
nowszy wpis | starszy wpis