nowszy wpis | starszy wpis
W poszukiwaniu miłości
Opublikowany: 05.06.2009, 17:09:30.
Kategoria:
bez kategorii
I tak to jest nocować tuż obok swojego byłego - na domówce. Cóż, jemu śniłam się ja, w tym samym miejscu, gdzie leżeliśmy, tylko mniej grzecznie... Gdy się obudziłam z sennej wizji z nim w roli głównej, zdążyłam zauważyć, jak jęknął przez sen, zanim się obudził i już wiedziałam, że oboje mieliśmy podobne sny...
Byłam w jakimś miejscu, którego istnienia w rzeczywistości sobie nie przypominam, ale we śnie je znałam, dobrze wiedziałam, gdzie znajduje się tam przedszkole i gdzie niedaleko szukać szkoły podstawowej. To pierwsze stało niedaleko drogi, ulicy niezbyt ruchliwej, ale też nie małej, piętrowe, z zewnątrz nieatrakcyjne i nie odznaczające się niczym szczególnym, sugerującym przeznaczenie budynku. Żeby znaleźć szkołę trzeba było zagłębić się w osiedle, wyglądało na warszawskie, chociaż raczej nie było tam wieżowców, tylko domy jednorodzinne czy mniejsze bloki, trochę jak na trasie między Kępą Potocką a Placem Wilsona. Tam też podjechaliśmy samochodem z jakimś młodym mężczyzną. Zdaje się, że ktoś nas podwiózł, możliwe, że z wolontariatu, biblioteki podwórkowej na którą chodzę. Mój towarzysz był trochę dziwny, ciemnowłosy, chudy, bynajmniej nie przystojny, cichy, trochę dziwny, jakby nieco upośledzony. Mieliśmy zrobić jakieś rozeznanie czy coś, w każdym razie odwiedzić wyżej wymienione dwa miejsca i coś sprawdzić, w szkole pytałam jeszcze gdzie jest dom kultury czy coś takiego. Kobieta (pewnie tam pracowała, rozmawiałam z nią na korytarzu) powiedziała mi, że nie wierzy w miłość, nigdy nie kochała i nie była kochana, ale podziwia nas i szacun za naszą inicjatywę. Wydaje mi się, że właśnie „badanie środowiskowe”, które prowadziliśmy, miało coś wspólnego z tym uczuciem. Moja rozmówczyni, z krótkimi, jasnymi włosami z trwałą, dość elegancka i poważna z wizerunku uściskała mi energicznie dłoń w geście gratulacji. Chciałam jej powiedzieć, że my tylko zadajemy te pytania i robimy rozeznanie, że to nas nie dotyczy, ale zrezygnowałam. A potem już szłam z J., moim byłym chłopakiem, cały czas w tej samej okolicy i zaczęliśmy się całować i dotykać, ale że nie było intymnego miejsca, zatrzymywaliśmy się na jakiś schodach, być może prowadzących na parking podziemny, albo po prostu w dół, za blokiem i w co bardziej ustronnych miejscach. Całowałam go powoli, powiedział, że woli mocno i zdecydowanie, więc poszłam za jego wskazówką i niedługo zaczęliśmy się kochać, a na pewno dotykać. W końcu doszłam ze dwa razy, ale to były pierwsze fale, takie jakieś słabe i dopiero zaczynaliśmy się nakręcać, kiedy zauważyliśmy, że ktoś idzie i musieliśmy przerwać, a potem się obudziłam.
Liczba wyświetleń: 546
nowszy wpis | starszy wpis