Stoje na ulicy i robie zdjecia nieba. Jest zachód słońca, chmury maja wszystkie kolory teczy. Nagle niebo zaczyna się zmieniać, chmury jakby spadają na ziemie, wiruja, robią się czarno - czerwone niczym lejąca się lawa (już kilka razy snił mi się taki widok). Zaczynam biec, wiem, ze musze ukryć się w domu, zamknać drzwi i czekac. Patrze na ludzi wokół, pala sie żywcem, zaczynaja wpadac w jakiś szał, atakowac i zabijac sie nawzajem. Idę nie zatrzymując sie przed siebie. mimo rzezi dookoła wiem, ze ejstem bezpieczna. na ziemię spadaja ogniste kule. W miedzy czasie spotykam kolezankę, dzwonią do mnie z radia, ze wygralam samochód - Toyotę Yaris.
jestem przed swoim blokiem ale jakbym nie mogła trafic do domu. Wiem, ze jestem u celu ale nie moge sie tam dostac, jakby mnie cos blokowało przed wejsciem do niego.
Nagle znajduje sie w domu. sa tam jacys ludzie.

wchodzi moj niezyjący dziadek z wędką, rozmawiam z nim, pytam jak było i umawiamy sie ze nastepnym razem na ryby pojdziemy we dwoje.
Ostatnio bombarduja mnie "podniebne" sny . Armagedony, planety, gwiazdy, chmury.....
przypomnialam sobie wasnie ze do domu udało mi sie wejsc jakby oknem przez piwnice i potem po schodach do góry.
Własnei sobie przypomniałam, ze kilka razy już mi się sniło podobne zjawisko (co napisałam wczesniej) ale awsze dzieje sie to w tym samym miejscu - przy pewnym budynku, niedaleko mojego domu. Kataklizm idzie z południowego zachodu na połnocny wschód. Zawsze tak samo. Gdy juz zaczyna sie deszcz ognia dopiero wkraczaja w sen inne watki, sceny..
Liczba wyświetleń: 1554