Opublikowany: 30.08.2007, 19:04:36.
Kategoria:
bez kategorii
Śniło mi się, że szedłem tak jak to robię w ciepłe dni nad wodę. W moim śnie było ciepło,
miło, lubię w lecie leżeć w słońcu nad wodą. Gdy szedłem nad jezioro , które jest oddalone 5 kilometrów od przystanku, to w połowie drogi spotkałem przechodnia, który miał czarne rozpuszczone włosy, bladą twarz, z oczu zamiast łez lała mu się krew, był ubrany w czarny płaszcz, na którym były wizerunki krzyża do góry nogami.
Pomyślałem, że to wariat i chciałem go wyminąć, jednak on przemówił do mnie; powiedział, że jest Antychrystem i że będzie rządził światem i z jego ust wydobył się dym i poczułem zapach siarki. Wnet ogarnął mnie strach, uciekłem przed nim. Dotarłem nad jezioro i zobaczyłem coś strasznego. Na plaży, na kocach leżeli martwi ludzie, wszyscy byli w zaawansowanym stanie rozkładu i mimo to, że byli martwi poruszali się na ziemi, jęczeli, jak by byli w transie. W jeziorze pływała ogromna ryba z krwiożerczą paszczą.
Ryba ta oprócz płetw miała odnóża, dzięki którym mogła wychodzić z wody i wędrować po
lądzie i tak się stało z tą rybą, która wyszła z wody i szła w moją stronę, potem zaczęła biec. Ja pobiegłem do baru, w którym plażowicze kupują piwo, hoddogi itp. i dostrzegłem, że sprzedawca leży pod sklepem trzymając w ręku pistolet koło swojej głowy, w której była dziura po kuli, wyglądało na to, że się sam zastrzelił. Wtedy pojawił się znowu Antychryst i złapał mnie za tułów i wrzucił mnie do jeziora. Ryba spacerowała po plaży odwróciła się w stronę wody i weszła do niej i płynęła w moją stronę, miała zęby, jak rekin, wtedy obudziłem się cały mokry.
Liczba wyświetleń: 744