Znajduje sie chyba na wczasach. Ktos mnie wysyła po coś do sklepu. Szukam sklepu ale nigdzie go nie ma. Znajduję jakis sklep na stacji benzynowj. Wchodzę i okazuje się, ze jest to tez hotel. Wchodzę po schodach, coraz wyżej i wyżej i natrafiam na jakiegoś człowieka- meżczyzne. Rozmawiam z nim chwile i on niestty stwierdza, ze nie moze mi pomoc. zegnam sie z nim i wychodzę.
Schodząc zauważam, ze na parapecie stoją orchidee. Bardzo lubię orchidee i pytam go, cży mogę sobie jedną wziąć? Gosć stwierdza, ze nie mogę bo nie są jego tylko jego szefowej a jej by się to nie spodobało. Ok nie moge to nie moge. Schodzę ale przyglądam się tym kwiatom i przyglądam i nagle zauważam, że mogę sobie uszczypać chociaż odnóżkę.
Kombinuję przy tych kwiatkach i patrzę a ten facet mnie uważnie obserwuje. Nic nie mowi ale z jego wzroku czytam - wynoś sie stad bo wiecej nie powtórzę. Nagle jakby mial cos w rekach, chyba trzyma jakies ostrz i ostrzy je jeden o drugi. Zaczynam uciekać. On mnie chyba nie goni ale ja mam wrazenie ze jest za mna.
Nagle potykam sie o wlasnego kota i kot do mnie mowi zebym spojrzala co zrobil
Patrze pod nogi a tam lezy kupa kocia
Pytam wiec go ze złoscia po jaka cholere nasral pod drzwiami
ps.
w ogole od kilku dni sni mi sie moj kot
wczorajszy sen
17 czerwiec
szłam z mezem na spacer posrod pieknych, złotyh łanow zboża. nagle pytam sie gdzie jest kot, czemu go nie zbralismy i w tej chwili kot wyskakuje zza zakretu . i tak kilkakrotnie pojawia sie i znika
Liczba wyświetleń: 195