nowszy wpis | starszy wpis
5-6 czerwca kozy, konie
Opublikowany: 06.06.2008, 08:28:02.
Kategoria:
dziennik snów.
5 czerwca.
Sen jak sen. Nie pamiętam szczegółów. Wiem tylko, że siedziałam w domu, rozmawiałam z jakimis osobami. Nagle znalazłam się na łóżku, gdyż byłam zmęczona. Po pokoju zaczeły biegać zwierzęta gospodarskie i jakaś koza sie na mnie uwalała a ja ją spychałam z siebie.
6 czerwca.
Stoję na brzegu rzeki. Rzeka jest bardzo rwąca. Nagle zauważam, że w wodzie są zwierzeta, ta woda je ponosi a one ryczą. Wskakuje do tej wody i łapię za pierwszą linę jaka z niej wystaje. Ciagnę z całych sił a na końcu liny jest koń. Wyciagam go z wody, jest bardzo słaby, nie ma siły iść. Ciagnę jak najmocniej potrafie i zauważam, że ja stoję na normalnej ziemi a koń stoi w błocie, mule i sie zapada. Ciagnę z całej siły ale nie mogę go wyciągnąc. Zapadł sie juz po sam łeb. Podtrzymuję mu łeb i wołam pomocy. Nie mogę pozwolić mu utonąć. Resztkami sił wyciągam go jednak z tego mułu, zaprowadzam na polankę, bardzo ładna, zieloną.
Pokazuje jakiejś osobie tego konia. Jest słaby ale stoi i patrzy mi w oczy. Głaszczę go. Wracamy i nagle patrzę a polanka faluje mi pod stopami. to jakby woda porosnięta mchem, wodorostami. ide i boje się, że wpadne, że to sie zarwie. Osoba, która jest ze mną mowi, że mam sie nie bac, ze sie nie zarwie. Stąpam wiec coraz pewniej i dochodzę jakby na brzeg, pod nogami mam twardy grunt.
Biore w reke ten mech, jest cudnie zielony i delikatny, miękki. oglądam go i sie nim zachwycam.
Liczba wyświetleń: 257
nowszy wpis | starszy wpis