Siedzę w jakimś pomieszczeniu, otwieraja sie drzwi, wchodza do tego pomieszczenia mężczyźni. Ktos sie do nich odzywa a ja mówie, ze to nie ludzie. Osoby będące ze mną zaczynaja sie ze mnie śmiać. Mówię, żeby mężczyźni zdjęli buty to sie wszyscy przekonają. Wiem, ze oni sa przebrani a pod ubraniem i maskami kryja sie inne istoty. Nagle obcy kapitulują i zdejmuja buty. Wszyscy są w szoku, bo nie mają normalnych stóp tylko długie jakby kopytka, nie wiem, takie jakby kopytka, jakby kocie łapy. Pytają mnie co kosmici skąd wiedziałam, że nie są ludźmi - odpowiadam, że po prostu wiem, widze wewnętrznie.
Nagle zaczynam uprawiac sex (znowu hihihi

) z jednym z nich.
Sen nagle przenosi sie w jakies pomieszczenie szpitalne. na niby łóżku, niby wannie, w wodzie leży moja juz nie żyjąca od dawna babcia. Wiem, ze ona musi byc w tej wodzie ale nie wiem z jakiego powodu. Jest usmiechnięta ale słaba. Podaję jej ręke i mówię, że musi wstać i isć, nie moze tak ciagle leżeć. Babcia mówi, że nie da rady iść. Widze obok takie poręcze, jakby taki tor rehabilitacyjny i mówię, ze z moja pomoca da rade, przejdzie. Podnoszę ja z łóżka i prowadzę a ona mówi ze juz nie może. Tłumaczę, ze tylko pare kroków, da rade, ja ją trzymam. Nagle mój sen się sie urywa, jakby odpływam.
Godzine po przebudzeniu dostałam telefon, że wujek, ciężko chory, nie chodzący zmarł nad ranem :(
[`]
Liczba wyświetleń: 326