nowszy wpis | starszy wpis
31 maj - ryby, dom
Opublikowany: 31.05.2008, 08:51:48.
Kategoria:
dziennik snów.
sen 1
Siedzę z kimś w łazience i nalewam wodę do małego akwarium. Obok mnie stoi niby akwarium, niby kuweta kota a w niej pływają małe rybki, kilka sztuk -3 lub 4. Jest tam mało wody i wiem, że jest ona już nieświeża. Zalewam te akwarium i osoba stojąca obok namawia mnie, zebym już te rybki od razu tam włożyła. Ja się nie zgadzam. mówię, że to woda z chlorem, jeszcze nie dobra, musi chociaż dzień odstać. Tamta osoba mnie straszy, że rybki zdechną jak ich nie wrzucę do tej świeżej wody a ja się nie zgadzam. Zdechną w tej świeżej, bo za dużo zanieczyszczeń, chloru, nie ma tam powietrza. W tej starej jak sie mają dobrze to do juta wytrzymają. Włączam filtr i się cieszę, że rybki jutro będą miały nowe, czyściutkie lokum. Nie ma sie co spieszyć, co nagle to po diable. Sen sie kończy.
sen 2
Kłócę się ciągle z sąsiadami i mam już dość. Postanawiam się wyprowadzić.
Kupujemy z mężem nowe mieszkanie.
Wchodzę do niego i widzę, że ma jakiś dziwny układ, małe jest. no trudno, jakoś się pomieścimy. Pytam męża czy już je całe ogladał, bo ja stoje nadal w wejściu. Mówi mi , że mieszkanie jak mieszkanie, zajrzał tylko.
No dobra, skoro to już mój nowy dom to musze sie rozejrzeć w końcu. Wchodzę przez ogromny pokój ale jest jakby częściowo już umeblowany. Zastanawiam się czemu poprzedni właściciele nie zabrali wszystkich mebli? Jestem zdumiona, ze pokój jest tak ogromny!! Wchodzę przez niego do kuchni - jest malutka. Z kuchni jest wejscie do następnego pokoju. Koniec mieszkania. Kurde mamy 2 dzieci odmiennej płci, 7 lat róznicy wieku, jak ja ich zmieszczę w takim 1 małym pokoju??? :( no cóż, jakoś trzeba będzie sie zmieścić, bedzie dobrze.
Nagle zauwazam, że jest jakby zakręt w kuchni i jest tam cos. Zaglądam a to dalsza część kuchni. Cała kuucnia jest w kształcie litry L. Jest ogromna! Cieszę się, bedzie można to jakos fajnie zorganizować.
Wchodzę do tego pokoju przez kuchnię a on też całkiem fajny. Też czesciowo umeblowany, duzy. Widzę nagle drzwi. Wchodzę a tam nastepny pokój, jeszcze większy od tego pierwszego!!! Widze w nim kolejne 2 drzwi. Wchodze przez nie a tam znów pokój, piękny ogromny!!! o mAtko, jakie ogromne mieszkanie, piękne. Widze w tym pokoju drzwi, kolejne! otwieram a tam 2 wielkie lazienki! W jedne 2 wanny i toaleta, w 2giej prysznic, w tych łazienkach są znów drzwi a znich wejścia do sypialni. Całe mieszkanie urządzone. Zauważam, że jest tam taras, jeszcze tam nei byłam. Taras ogromny, przeszklony, na nim kwiaty, widok na całą okolicę. Wchodzę tam i widzę siedzenia, jakby w kinie, czerwone fotele. Patrzę przed te fotele a tam odsuwana ściana. Odsuwam ja i okazuje sie, że jest to kino!
O matko ale luksusy!
Jestem zszokowana.
Pytam się męża skąd wytrzasnelismy takie lokum a on mi odpowiada, że poprzedni właściciel zrezygnował z niego i sprzedał za bezcen, bo stracił pracę i nie było go stać na to mieszkanie.
Pytam ile wiec kosztuje comiesięcznie utrzymanie go i mąż pokazuje mi rachunek. Patrzę i nie mogę sie doliczyc zer!! Kurde, dużo!!
Dochodzę jednak do wniosku, że za taki dar trzeba płacić i damy sobie rade, przecież on sporo zarabia. Dziwi mnie jednak że traktuję te mieszkanie nie jak mieszkanie tylko jak jakis właśnie dar, ze zostało mi to ofiarowane ale muszę ponieść koszt. Wiem, ze dam radę, że muszę muszę poniesć konsekwencje mieszkania tam ale, że będzie wszystko dobrze!
Liczba wyświetleń: 320
nowszy wpis | starszy wpis