Co za sen!!!
Jadę samochodem. Wjechałam w jakąś boczną dróżkę. Wokół pełno śniegu, zaspy, nie mogę wyjechać. Widzę, że dalej droga ok. Cofam samochod, po ulicy widze, ze jedzie autobus. Samochód jakby nie słucha mnie i jedzie w zupełnie innym kierunku, niż ja chce. Wołam pomocy. byli ze mna koledzy, odwracam się a ich nie ma, jestem sama. Cofam w tym śniegu aby wyjechać na drogę i nie mogę. na dodatek trzeszczy cos pode mna, jakby lód. Boże, za chwile to sie załamie i się utopie z tym cholernym samochodem. Postanawiam stac i nie jechac, wołąm pomocy. Nikt nie słyszy. Robi mi się słabo, czuję przeszywajacy mnie strach. Zaczyna mi sie kręcic w głowie i tracę swiadomość.
Budzę sie w domu. kolo mnie jest jeden z kolegów, z którymi wczesniej jechałam. Pytam go jak to sie stało, ze ich nie było. on mowi, że wysiedli na chwile a ja zaczelam jezdzic a potem przestalam i znalezli mnie nieprzytomna w samochodzie.
czuje straszny niepokoj. Chodzę po mieszkaniu i słyszę przerazające odgłosy. Wychodze na balkon a na balkonie pode mną stoi jakas dziewczynka i nuci jakas melodię. Wyglada jak ta mała z egzorcysty. Boże!! Co sie dzieje??!! Te odgłosy mnie dobijają.. Mysle, ze to niemozliwe, jakas plaga opętań. jezeli ona jest opetana a mi sie przytrafiło to co sie przytrafiło to ja pewno też jestem. Boję sie. Ona dalej wydaje z siebie te okropne głosy, trzyma w ręku biała szmate - nie wiem, kocyk, przescieradło i nucac te piosenkę co jakiś czas wali ta szmatą po oknach krzyczac "zabije te wstrętne muchy"
Stoje i nie mogę juz tego zniesć. Proszę zeby to sie skonczyło. Błagam " Boże pomóż mi". Nagle spływa na mnie jakies białe światło i czuje spokoj i blogość. te swiatło przerywa nagle cos i wpływa do mojego wnętrza czerwone swiatło, bardzo złe, czuję wibracje, dretwieje mi ciało, w głowie widze obraz jakiegoś demona, osuwam sie i trace przytomność.
Podnoszę sie nagle. Wszystko wydaje sie być OK. Robie 2 kroki i słysze te melodie. NIE to NIEMOŻLIWE. Niech sie to juz wreszcie skończy!!! Z kuchni wychodzi kolega i niesie 2 talerze. Mowi, że usmażył dla nas ziemniaki ale musi dac tez zwierzetom. Ta melodia i ten nieziemsko demoniczny głos nie dają mi spokoju. Jesli to sie za chwile nie skonczy to oszaleję!!!
Myśle, ze musze zamknąc okna, jak nie bede tego słyszec to bedzie OK. Podbiegam do okien i zamykam je wszystkie. W koncu cisza....
Idę z tym talerzem do kolegi. On otwiera drzwi i mowi ze nakarmi zwierzeta. Za drzwiami, w pokoju stoja krowy i kozy. NIe wiem o co chodzi, jestem w szoku. Krzycze "Co tu sie kur*a dzieje??!!!"
Nagle drzwi sie otwierają i z potwornym rykiem biegnie wprost na mnie ta szkaradna, opętana dziewczynka, machając łapskami, rycząc i smiejąc sie!!! Rzucam w nia tym talerzem i mam dosc. Krzycze przeraźliwie a ona mnie prawie dopada. Jest krok przede mną!!!
Budzę się!!!
Matko, już dawno nie mialam takiego koszmaru!!!! Nic nie ogladałam, nie mialam jakichs specjalnych przeżyc wiec nie wiem skąd sie wziął taki sen..
Co jescze dziwne to sen mi sie snił tuż po zaśnieciu. Musiał trwac chwilę a mi sie wydawało ze kilka godzin sie to ciagneło. Zasnełam przed 23 a obudziłam sie wystraszona i spocona o 23:47. Pół godziny nie mogłam dojsć do siebie i zasnąc, co dziwniejsze to cały czas w głowie nuciłam te melodie ze snu....
KOSZMAR!!!
Liczba wyświetleń: 211