nowszy wpis | starszy wpis
11 maj
Opublikowany: 11.05.2008, 08:28:40.
Kategoria:
dziennik snów.
Sen bardzo dziwny.
Na ulicach jest pusto. Wszyscy jakby znikneli, schowali sie. jeżdżą jakieś samochody z meżczyznami, chyba jakimis funkcjonariuszami, coś w stylu policji. Chyba wyłapują ludzi aby ich zgładzić. Wiem, że przeżyją tylko małżeństwa, w których kobieta jest w ciąży lub mają małe dzieci, takie do 3 lat. Spotykam jakiegoś znajomego, postanawiamy się uratować. Potem spotykamy jeszcze kolegę z żoną, która jest w ciąży i ma małe dziecko. Ona daje mi to dziecko i udaję, że to moje do tego wypinam brzuch, żeby wygladał na ciążę.
Idziemy i cały czas sie ukrywamy w jakichś starych budynkach a ci goście jakby depcza nam po piętach. Nagle ktoś, chyba ta dziewczyna w ciąży jest głodna. Ryzykując postanawiam jej pomoc. Widze jakby przyjęcie, siedza ludzie przy stole zastawionym na bogato. podchodze i pytam się czy mogę wziąć kawałek jedzenia dla kobiety w ciazy i dziecka. Pozwalają mi. Biore bułke, mieso i warzywa oraz kawałek ciasta. Zawijam to w jakiś szal, woal... Niestety czesc mi z tego wypadła, gdy to podniosłam ale i tak duzo zostało. Dziekuje i odchodzę.
Idę jej to zaniesc. Wchodzę do jakiejś starej kamienicy, starymi, drewnianymi drzwiami ale za mna idzie ów funkcjonariusz. wiem, ze nas znajdzie. Daję te jedzenie kobiecie i każę sie ukryć, słyszymy kroki. Chowamy sie za sciana w rogu pokoju ale pan nas zauwaza, gdyż dziecko wyszło na srodek pokoju. Pan sie pyta co tu robimi, patrzy na dziecko, na nasze brzuchy, usmiecha sie i każe się nie bac i mieszkać spokojnie. w ogóle jest noc, ciemno i nigdzie nie ma swiatła.
Niby jest niebezpiecznie ale ja się nie boję. wiem ze mi sie uda.
Liczba wyświetleń: 171
nowszy wpis | starszy wpis