nowszy wpis | starszy wpis
Koncert Flykkiller
Opublikowany: 08.05.2008, 14:45:57.
Kategoria:
Moje sny.
Chciałbym na takim być...
Miałem sen, a w tym śnie…
W pewnej małej miejscowości czy wsi miał odbyć się koncert Flykkiller. Trzeba było załatwić tylko jedną małą sprawę. Potrzebna była zgoda sołtysa tej miejscowości, aby koncert mógł się odbyć. Gdy szedłem w kierunku jego domu, padał deszcz. Drogi były zabłocone, wypełnione licznymi kałużami. Te wiejskie zabudowania bardziej przypominały mi jakieś biedne miejskie osiedla. Wokół było dużo szarych bloków. Wyglądały nawet na bardzo opustoszałe. Wreszcie dotarłem do domu sołtysa. Jego mieszkanie wyglądało już bardziej na wiejską chatkę niż reszta mijanych przeze mnie budynków. Już miałem nacisnąć przycisk dzwonka przy drzwiach, gdy nagle zza jakiś krzaków pojawili się jacyś menele. Było ich trzech lub czterech. Już wstawieni po jakimś bimbrze skarżyli się na to, że ich sołtys tak zaniedbał wieś. W końcu wyszedł sołtys z trochę zrezygnowaną miną. Widocznie miał już dosyć tych skarg. Zapytałem go o sprawę koncertu Flykkiller. Udało mi się go przekonać bez większych przeszkód. Gdy wreszcie się zgodził, nagle zza chmur wyszło słońce. Menele poszli w swoją drogę. Sołtys był już w lepszym humorze.
Koncert miał miejsce w budowli przypominającej kościół parafialny, który swoim wystrojem bardziej przypominał pałac. Pamiętam, że w wystroju dominował kolor niebieski, a raczej niebiesko-kryształowy. Pati Yang była ubrana w niebiesko-szafirową suknię. Wyglądała niczym księżniczka. Całe instrumentarium było rozłożone przy kopule budynku. Można powiedzieć, że zespół był rozstawiony w prezbiterium. Wewnątrz tego ‘’kościoła’’ nie było jednak żadnych świętych obrazów czy krucyfiksów. Jeśli chodzi o ubiory reszty zespołu to były one takie same jak na koncercie w Hard Rock Cafe w Warszawie. Najbardziej w pamięć zapadła mi Pati oraz Stephen Hilton. Na nich najczęściej koncentrowały się ujęcia scen w moim śnie. Na koncert przybyło bardzo dużo ludzi. Cieszyłem się bardzo, że Flykkiller ma tak duże audytorium. Wszyscy siedzieli w jakiś dziwnych futurystyczno-bajkowych sektorach. Swoim wyglądem przypominały one plastry miodu. Taki jakby ul. Te plastry w których znajdowali się słuchacze miały blado-niebieski tytanowy odcień.
Utwory były grane w takiej samej kolejności co na wspomnianym już warszawskim koncercie. Najbardziej zapadły mi w pamięć takie kompozycje jak: I walk on guilded splitters oraz Human, który był jednak śpiewany po polsku (budząc się i przypominając sobie polskie słowa do Human zauważyłem, że tak naprawdę nie miały one sensu – cóż, to tylko sen, a irracjonalność to normalna rzecz podczas marzeń sennych). Flykkiller zagrał też całkiem nową piosenkę. Pati miała wtedy w ręku gitarę klasyczną i zaczęła przygrywkę. Zaraz potem zaczął grać cały zespół. Gdy już piosenka się rozkręciła, Yang niczym księżniczka zeszła ze sceny (można by powiedzieć, że sprzed ołtarza) i kierowała się na zewnątrz owej ‘’świątyni’’. Cały lud szedł za nią. Była to istna procesja. Jej usta śpiewały bardzo przepiękną piosenkę. Nie pamiętam jej już jednak. Ani jednej nuty. Tylko gdzieś w głębi mojego umysłu błąkają się dźwięki tej kompozycji.
Liczba wyświetleń: 189
nowszy wpis | starszy wpis