Koszmar z krwią w roli głównej.
Opublikowany: 03.08.2008, 22:09:44.
Kategoria:
bez kategorii
Dzisiejsza noc dała mi nieźle popalić Szczerze mówiąc, nie wiem już co o tym myśleć, dlatego zwracam się o pomoc z interpretacją do Was.
Stoję w kuchni i na stole siedzi dziewczyna(którą na prawdę znam tylko z widzenia, ale od pierwszej chwili nie wzbudziła u mnie sympatii) i zaczyna się do mnie śmiać i coś pokazywać, że chce się zaprzyjaźni i w pewnej chwili zauwazyłam, że zaczyna z niej lecieić krew jasnoczerwona i jest jej coraz więcej, więc ja z przerażeniem wybiegam do pokoju i zauważam na fotelu siedzącego chłopaka(Znam go również, jest to osoba do której mam trochę żalu i wiązałam z nią niegdyś nadzieje na przyszłość) i proszę go by zadzwnił na pogotowie, on wbiega za mną do kuchni otwiera usta i zaczyna mu dużym potokiem wylewać się z ust ciemnoczerwona krew, każe mu usiąść na krześle, po czym on wykręca się na wszystie strony, krew nie przestaje lecieć i ma przerażone oczy. Ja zaczynam płakać, i do kuchni wchodzi mój ojciec( do którego mam ogromny zal i jestem w konflikcie) on otwiera usta i zaczyna mu wypływać czarna wręcz krew wraz ze skrzepami.
Sen okropny, po przebudzeniu pierwsze co, to zaczęłam płakać, bo czułam, że to przeze mnie i nie chciałam tak bardzo by im się coś stało i coś mi podpowiadało, że przecież ich kocham.
Interptacja tego snu... w każdym senniku pisze coś innego, od znaczenia maxymalnie poytywne, po zapowiadające ogromny ból, krzywde, dlatego proszę pomóżcie mi fgo zintepretować. Bo nie daje mi on spokoju,
Komentarze: 1
Mój pierwszy raz :)
Opublikowany: 23.07.2008, 23:21:58.
Kategoria:
bez kategorii
Bez podtekstów proszę!
A więc, od dziś zaliczam się do grona "sennikowiczów"
Sny...uwielabiam! Każdej nocy, można wyruszyć w ekscytującą podróż w nieznane.
Po tylu latach, powoli czuję się ich wytrawnym koneserem, aczkolwiek zawsze zaskakują mnie czymś nowym, w końcu ma się te niepoprawną wyobraźnię.
Dzisiejszej nocy...
Kolejny sen z cyklu "kościelny" tj. siedzę w ławcę, ksiądz spogląda kątem okiem na mnie, a mnie ktoś ukradł torebkę, zła wściekła...zaczynam klnąć i wstyd mi, bo to w końcu kościół. Okazuje się, że koleżanka zabrała ją do siebie. Kolejny przeskok, idę do kina, na niebie błyskawice...nie słychać grzmotu, przed samym seansem wychodzę, słyszę grzmot w podziemiach jakiegoś tunelu..wychodzę, kolejny przeskok...dziecko malenkie trzymam na ręku i je karmie(!)-ostatnią część zaliczam do kategorii: horrorów:D
sama nie wiem co myśleć, o tym śnie...trudno złożyć je w logiczną całość, doopasować do okoliczności. Jednak myślę, że taka czynność jak spanie...samo w sobie jest nudne:P śnienie pomaga wielokrotnie, najbardziej przeraża, gdy zdarzenia w życia codziennego zaczynają się pokrywać z marzeniami sennymi...
Komentarze: 0