 |
Zapiski senne
Ten blog należy do użytkownika: wiktoria.
Strona główna blogu
Księga gości
Jeśli chcesz, możesz dodać wpis: Księga gości.
Kanał RSS
 Jeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:
Wszystkie blogi
Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!
...wszystkie blogi
dziwna maleńka istota, 3 tajemniczych chłopaczków
Opublikowany: 12.03.2009, 19:36:57.
Kategoria:
bez kategorii
tym razem ocknęłam się w jakimś miejscu na świeżym powietrzu, przede mną na trawie siedziała jakaś mała biała istotka, trudno opisać co/kto to o/był..
nie przypominało żadnego znanego mi zwierzaka ani istoty ludzkiej, było niewielkie, miało miękkie kształty i ogromne szkliste i jasne oczka, patrzyło na mnie z jakimś niedowierzaniem i ciekawością chyba, zorientowałam się, że chciałam tą istotkę czegoś nauczyć..
ale czego nie wiem, podsuwałam jej kamyczki(chyba kamyki ale nie jestem pewna co to było) pod kończyny, a ona grzecznie podnosiła i kładła je na tych kamykach, po czym podniosłam jeden na dłoni i położyłam jej na główce i powiedziałam coś w stylu - "a teraz równowaga"- ona się wyprostowała i popatrzyła na mnie tymi oczkami swoimi z takim zaryzykuję stwierdzenie... podziwem chyba i tu się urwało...
kolejne ocknięcie na czymś w rodzaju werandy drewnianej, stałam oparta o barierkę z jakąś koleżanką, rozmawiałyśmy o czymś, byli tam też i inni ludzie.. a nagle 3 chłopaczków przechodziło drogą i jak nas zobaczyli to jeden z nich ruszył w naszym kierunku a reszta za nim, zadał nam pytanie, brzmiało jak zadanie z fizyki, niestety treści nie pamiętam (jedynie urywek o jakiejś sile.. że znam siłę czegoś ale nie wiedziałam o co chodzi) koleżanka zaczęła myśleć nad rozwiązaniem a ja powiedziałam wprost, że 'ja to muszę mieć napisane na kartce, czarno na białym, bo ja tego nie widzę' no i on chyba wyciągał kartkę żebym mogła to zapisać ale coś rozproszyło uwagę wszystkich na tej werandzie, moją także..
w tym budynku do którego ta weranda prowadziła, dało się słyszeć jak ktoś śpiewa, nie wiem czy to był ptak czy człowiek ale te dźwięki zwróciły uwagę wszystkich którzy tam byli.. no i tu się znów urwało
Komentarze: 0
biały hangar i Rosjanie..?
Opublikowany: 09.11.2008, 12:18:41.
Kategoria:
bez kategorii
kolejne dziwne fragmenty które udało mi się zapamiętać...
byłam chyba na jakiejś wycieczce z dużą grupą ludzi, byliśmy na koncercie (to wszystko odbywało się w jakimś białym hangarze) w auli kiedy nagle dwóch panów którzy występowali zbiegli ze sceny i po prostu wyszli,
wtedy zauważyłam, że pomieszczenie jest zadymione i przez moment zastanowiło mnie dlaczego reszta ludzi nie wychodzi.. sama stałam blisko wyjścia więc szybko wyszłam, chciałam poszukać skąd wydobywa się ten dym i czy faktycznie coś się pali..
zbiegłam po schodach na piętro niżej, jeden kolega z wycieczki też tam był i poszliśmy w stronę drzwi, które były otwarte na zewnątrz... a tam stali jacyś dziwni ludzie, wyglądali dość strasznie (nie wiem czemu wydaje mi się, że to byli Rosjanie) przeraziłam się i natychmiast szłam z powrotem, zapytałam kolegi czy widział tych strasznych ludzi, kiwną głową że tak, też miał strach w oczach, powiedziałam żebyśmy lepiej już wracali (jako cała wycieczka)..
wtedy znalazłam jakąś windę, weszłam do niej, wsiadło kilka innych osób i ten dziwny karzełek :/ który włożył mi coś między nogi, tak że uda podtrzymywały to coś a sam się szyderczo uśmiechał, ale mimo to podałam mu rękę bo chciał się przywitać, czułam dziwny strach wobec niego, bałam się, że zrobi mi krzywdę, powiedziałam mu coś takiego, że przecież Ci podałam rękę więc nie rób mi nic złego, wtedy schyliłam głowę, zauważyłam, że to co trzymają moje nogi to kawałek kiełbasy :| odstawiłam jedną nogę w bok i ona spadła..
jak się winda zatrzymała na jednym z pięter, zostałam sama, wcisnęłam nie wiem dlaczego piętro oznaczone jako -1, zjechałam tam, drzwi się otworzyły, widać było korytarz i słychać głosy ludzi.. jednak bałam się, że ktoś z nich mnie zauważy i wcisnęłam szybko poziom 0 czyli parter, odwróciłam się nawet tyłem do drzwi, żeby zanim się zamknął nikt mnie nie widział, winda ruszyła najpierw jak normalnie do góry a po chwili coś się zmieniło o poruszała się w poprzek, zdziwiłam się...
okazało się że byłam w samolocie, jechał po pasie startowym, drzwi miał otwarte i jeszcze niedużą prędkość, więc wyskoczyłam...
Komentarze: 1
sąsiad ?
Opublikowany: 27.10.2008, 07:25:11.
Kategoria:
bez kategorii
w tym śnie byłam w domu moich sąsiadów z reala, nie wiem skąd ale miałam klucze i w ogóle jakbym miała prawo tam przebywać...
miałam wziąć kąpiel, niosłam różne rzeczy do tego potrzebne jak gąbka, żel pod prysznic itp jakbym z sobą to wzięła
natknęłam się na syna sąsiadów, który się nie zdziwił na mój widok tylko traktował jak domownika, ale mimo to spytałam go
"dlaczego tak mnie nie lubisz?' a on na to
"nie lubię? to mało powiedziane, ja Cię nienawidzę, nienawidzę na Ciebie patrzeć" zaskoczyło mnie to i zrobiło mi się smutno, ale po chwili zaczęliśmy o czymś innym rozmawiać i okazało się, że go plecy bolały, więc zaczęłam masować, przyznał się, że ma kłopoty z nerwami i podał mi maść, zdjął koszulkę i masowałam mu tą maść w plecy, spytał czy są bąble? zdziwiłam się, ale przyjrzałam dokładniej i faktycznie były takie bańki małe powietrza, to powiedział, żeby wmasować tak żeby ich nie było, po wszystkim w podziękowaniu dostałam buziaka w policzek... chyba mnie już nie nienawidzi... :(
Komentarze: 0
stary rytuał ?
Opublikowany: 20.10.2008, 10:27:45.
Kategoria:
bez kategorii
tym razem wszystko działo się w czyimś domu (chyba wynajętym na tą okoliczność)
wokół stołu w pokoju gościnnym siedziało kilka osób, jedna osoba - prowadzący spotkanie chodziła w około i po kolei podchodząc do każdej z osób wykonywała pewne gesty, w ręce trzymała coś pomiędzy nożem a mieczem i udawała, że podcina gardła tym siedzącym...
co prawda nie robiła tego na prawdę, tylko jakby odgrywała to ale i tak było to dużym zaskoczeniem dla mnie, byłam tylko obserwatorem, widziałam to wszystko z boku i trochę od góry, słychać było głos przekazujący myśl, że to jakiś rytuał...
nic z tego nie rozumiem,
pozdrawiam
Komentarze: 0
dziwny chłopiec, dziwne odczucia..
Opublikowany: 08.10.2008, 19:53:02.
Kategoria:
bez kategorii
Położyłam się, na krótką drzemkę poobiednią, zasnęłam momentalnie i bardzo głęboko...
śniło mi się, że wbiegałam po schodach na kilka pięter do góry w pewnym budynku, nie wiem po co, za chwilę zbiegałam z powrotem w dół, wiedziałam że mam iść do jednej z sal, ale stało się coś dziwnego...
jak byłam jeszcze na górze, kątem oka zobaczyłam kilku gości do których podbiegł pewien chłopiec i pytał o coś, oni wskazali na mnie, zauważyłam to ale zbiegałam w dół, chyba mi się spieszyło żeby się nie spóźnić, jednak ten chłopiec biegł za mną, dogonił mnie, złapał za rękę, odwróciłam się (ale nie byłam zaskoczona bo wiedziałam, że to on) popatrzyłam mu w oczy - były całe czarne i głębokie, nie posługiwał się on zwykłym językiem, dlatego nie od razu zrozumiałam o co mu chodzi, musiałam dopytać czy coś się stało, dopiero wtedy zrozumiałam, że chce mnie dokądś zaprowadzić i komuś ważnemu przedstawić (jednak nie wiem w jakiej sprawie ani dlaczego), powiedziałam, że teraz to powinnam iść do tamtej sali ale jemu bardzo zależało więc poszłam z nim...
zeszliśmy na sam dół schodami, przez szklane drzwi na zewnątrz budynku, tam jeszcze po kilku stopniach w dół... ale już od wyjścia widziałam, że po drugiej stronie ulicy, na chodniku stoi jakiś mężczyzna, starszy ode mnie, pomyślałam, że to pewnie ojciec tamtego chłopca, bo na jego widok bardzo się ucieszył i utulił go, miał na sobie zieloną kurtkę podobną do tej w której ja byłam jak się wtedy okazało- z wrażenia aż sobie kołnierz w niej chciałam poprawić choć było wszystko ułożone ok, poczułam, że mamy coś ze sobą wspólnego, ale nie mogłam określić co, podeszłam bliżej, ten chłopiec i chyba jego mama, która się wtedy pojawiła wykonali coś w stylu przedstawienia mojej osoby temu mężczyźnie, wyciągnęliśmy dłonie na powitanie, uśmiechnął się, ale wyglądał tak jakby nie dowierzał albo obawiał czegoś, zapadła krótka cisza, wszyscy czekali aż coś powiem, nie wiedziałam o co im chodzi, któreś z nich, chyba kobieta, podpowiedziało mi że powinnam go pozdrowić, więc powiedziałam Pozdrawiam, on się uśmiechnął już wyraźnie zadowolony...
po tym nagle znaleźliśmy się wszyscy koło jakiegoś domku drewnianego, przy stole wystawionym na zewnątrz, szykowali się do wspólnego posiłku, brakowało jeszcze kilku krzeseł, nie wszystkie zdążyli wystawić przed naszym pojawieniem się, więc nie czekając długo poszłam do środka i przyniosłam kilka, okazało się że już były wszystkie a nawet więcej niż potrzeba...
jeszcze jedna dziwna rzecz, przy tym domku i stole nie wiadomo skąd znaleźli się moi rodzice, mama była bardzo zadowolona, rozmawiała z tamtą rodziną z taką wręcz euforią, zdenerwowało mnie to- odsunęłam ją na bok na chwile i mowie, z czego się mamuś tak cieszysz, ja nie znam tych ludzi...
tylko tyle pamiętam
Komentarze: 1
|  |
|  |