Login:     Hasło:           Zarejestruj się / Zapomniałem hasło

Nowy


Ten blog należy do użytkownika: Kot.



Strona główna blogu

Księga gości

Jeśli chcesz, możesz dodać wpis: Księga gości.

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi


POBECZKIN
Opublikowany: 02.11.2007, 16:45:47. Kategoria: bez kategorii

W moim śnie byłem w dziwnym świecie. Pamiętam, że leżałem na kocu takim, tym, który zabieram w lecie nad wodę.

Tym razem leżałem co prawda na swoim kocu, czułem ciepło, ale nie byłem na słonecznej, pięknej plaży, tylko leżałem na brudnym piachu, dookoła mnie panował półmrok, za mną była ciemność, a prze de mną na w odległości około 2 kilometrów na horyzoncie pomarańczowe niebo tuż po zachodzie słońca i niekończący się od prawej do lewej strony rząd chłodni kominowych takich samych, jak w elektrowniach cieplnych.
Nie było tam żadnej elektrowni, tylko same chłodnie kominowe, z których wydostawała się
para wodna, widok całkiem surrealistyczny, nie mający sensu.

Po mojej prawej stronie koca w odległości ok.20 metrów stała stara latarnia uliczna,
zardzewiała z czasów lat 60-tych, klosz oświetleniowy tej lampy ulicznej był w kształcie dzwonu (popularnych w latach 60 i 70 - tych) typ tej lampy się zdajsie nazywał ORN-3.
Lampa ta była zardzewiała, ze słupa zwisały porwane druty, latarnia stała także w bezsensownym miejscu ( na samym środku brudnego piachu).
Były także kałuże, płynące strumienie, właściwie bardzo smutny i przygnębiający widok.

Z mojej lewej strony koca na ziemi siedział taki pijak, był tak pijany, że nie wiedział, co się z nim dzieje, koło niego leżały puszki po piwie. Jedno słowo, które ciągle powtarzał, to " POBECZKIN ". Oprócz mnie i niego nie było tam żywej duszy. Za mną była ciemność, przede mną te chłodnie kominowe, za którymi była pomarańczowa poświata zachodzącego słońca.

Chciałem spakować swoje rzeczy, wziąłem koc, chciałem zwinąć, schować, ale okazało się, że jest cały podarty i brudny, w mojej reklamówce były same śmieci.
Zostawiłem te śmieci, tego pijaka, założyłem buty i poszedłem w stronę światła do chłodni kominowych.


Szedłem tak, czułem, że to moja jedyna nadzieja i potem zacząłem biec, gdy dobiegłem do chłodni, zobaczyłem, że między nimi są wydeptane dróżki i wysypane śmieci. Zacząłem przedzierać się przez las chłodni kominowych. Las ten miał grubość ok. kilometra. Gdy wreście przeszedłem przez chłodnie kominowe, znalazłem się w mieście, które było stare, opuszczone, domy zrujnowane, na ulicach niedziałające stare lampy uliczne z czasów PRL - u, w oknach powybijane szyby, na ulicach płatały się potargane plakaty reklamowe, śmieci, butelki itp.

Gdy przeszedłem przez miasto, zrobiło się pogodnie i widno. Znalazłem się w innym mieście, w którym panowała cisza, ale ta cisza dla odmiany była złowroga, przerażała mnie. Domy w tym mieście miały dziwny kształt ( były jakby trójkątno-koliste,

miały okrągłe drzwi i małe okna, z kominów wydobywał się okropny smród.
Nagle otoczyły mnie straszne istoty, były wzrostu człowieka, ich skórę pokrywały łuski,
istoty te były podobne do jaszczurek na dwóch nogach, miały żeby takie, jak krokodyl, były ubrane w obtargane ciuchy, otoczyły mnie, bałem się ich.
Wśród nich wyłoniła się postać (istota najbardziej podobna do człowieka) postać ta wyglądała, jak normalny człowiek, tyle tylko, że miała ogromne uszy, które zwisały jej do ramion, tą istotą był elegancki mężczyzna w mocnych okularach, które wisiały na ogromnych uszach.
Człowiek ten ze mną rozmawiał, mówił mi o prawie, poszedłem za nim, te istoty szły za nami, były tak potworne, że mój strach przed nimi nie pozwalał normalnie oddychać. Ten człowiek powiedział mi szeptem, że to są istoty krwiożercze, że tylko on jest w miarę normalny, tylko on je sałatę. Opowiedział mi, że tu z przejścia międzywymiarowego przyjeżdża samochodem taka dziewczyna, która przywozi im z innego wymiaru mięso. Nagle się pojawiła, wysiadła, była piękna, zgrabna , atrakcyjna,
miała ciemne oczy i czarne, długie, piękne włosy. Przedstawiła mi się Renata Socha, była podobna do mojej znajomej Renaty Sochackiej, ale była dobra. Powiedziała, że sobie zarabia w ten sposób na życie " z naszego wymiaru eksportuje mięso, do wymiaru tych potworów, a ten człowiek w okularach uruchomił w ich wymiarze mennicę państwową i jej za to płaci " oryginalne pieniądze nie fałszywe " Renata sobie sama opłacała składki ZUS itp. porostu tak się ustawiła w życiu, że podróżuje między tymi dwoma wymiarami czasu " Renata Socha podobnie, jak moja znajoma Renata Sochacka
skończyła studia ekonomiczne i wiedziała, jak się ustawić w życiu. Renata Otworzyła bagażnik samochodu, w którym było pełno mięsa, potwory natychmiast rzuciły się w stronę pojazdu i pożarły wszystko. Renata zamknęła bagażnik i ja jej zadałem pytanie,
czy nie czuje strachu przed nimi? - odpowiedziała, że czuje strach ,ale tego po sobie nie pokazuje podobnie, jak w świecie ludzi.
Poprosiłem Renatę, aby mnie zabrała do domu, Renata mnie zaprosiła do samochodu.
Zapaliła silnik, odjechaliśmy, nagle nastąpił jasny błysk i byliśmy w moim mieście gdzie mieszkam. Zaprosiłem Renatę do kawiarni, kupiłem jej kwiaty i wiedziałem, że znalazłem swoją miłość.












icon_cool icon_cool " alt=" PNBBCODEHTMLREPLACEMENT44 PNBBCODEHTMLREPLACEMENT45 " />


Antychryst
Opublikowany: 30.08.2007, 19:04:36. Kategoria: bez kategorii

Śniło mi się, że szedłem tak jak to robię w ciepłe dni nad wodę. W moim śnie było ciepło,
miło, lubię w lecie leżeć w słońcu nad wodą. Gdy szedłem nad jezioro , które jest oddalone 5 kilometrów od przystanku, to w połowie drogi spotkałem przechodnia, który miał czarne rozpuszczone włosy, bladą twarz, z oczu zamiast łez lała mu się krew, był ubrany w czarny płaszcz, na którym były wizerunki krzyża do góry nogami.
Pomyślałem, że to wariat i chciałem go wyminąć, jednak on przemówił do mnie; powiedział, że jest Antychrystem i że będzie rządził światem i z jego ust wydobył się dym i poczułem zapach siarki. Wnet ogarnął mnie strach, uciekłem przed nim. Dotarłem nad jezioro i zobaczyłem coś strasznego. Na plaży, na kocach leżeli martwi ludzie, wszyscy byli w zaawansowanym stanie rozkładu i mimo to, że byli martwi poruszali się na ziemi, jęczeli, jak by byli w transie. W jeziorze pływała ogromna ryba z krwiożerczą paszczą.
Ryba ta oprócz płetw miała odnóża, dzięki którym mogła wychodzić z wody i wędrować po
lądzie i tak się stało z tą rybą, która wyszła z wody i szła w moją stronę, potem zaczęła biec. Ja pobiegłem do baru, w którym plażowicze kupują piwo, hoddogi itp. i dostrzegłem, że sprzedawca leży pod sklepem trzymając w ręku pistolet koło swojej głowy, w której była dziura po kuli, wyglądało na to, że się sam zastrzelił. Wtedy pojawił się znowu Antychryst i złapał mnie za tułów i wrzucił mnie do jeziora. Ryba spacerowała po plaży odwróciła się w stronę wody i weszła do niej i płynęła w moją stronę, miała zęby, jak rekin, wtedy obudziłem się cały mokry.
icon_confused

Komentarze: 0

Pan Datko
Opublikowany: 30.07.2007, 14:04:36. Kategoria: bez kategorii

Śnił mi się mój były profesor, który 10 lat temu uczył mnie Optyki w liceum. Śniło mi się, że go spotkałem na ulicy znowu i on tak samo, jak go pamiętam ze szkoły spytał mi się:

Co to jest światło? - ja mu odpowiedziałem, że światło jest to fala elektromagnetyczna.

Potem Pan Datko tak samo, jak w szkole powtórzył po mnie, jak papuga tak jest; światło jest to fala elektromagnetyczna.

Następnie Pan Datko powiedział, że mu się okulary zaparowały i wyjął z kieszeni chusteczkę i je wycierał, niestety okulary mu wyleciały z dłoni na ziemię i się troszkę rozleciały; jedno szkiełko wyleciało i się pokulało i wpadło do kanału ściekowego. Ja powiedziałem mu, że szkoda i patrzyłem na niego. Potem Pan Datko wyjął z kieszeni wskaźnik laserowy i świecił nim przez kratę w głąb kanału szukając szkiełka do okularów, następnie niebo wciągu kilku minut zmieniło się z pogodnego na ciemne, pochmurne i smutne. Wtedy Pan Datko wyjął światłomierz i mierzył natężenie światła, bo stwierdził, że jest za ciemno na szukanie szkiełka . Nagle krata od kanału się rozleciała i wpadła do środka. Wtedy pan Datko wyjął swoją małą lampkę halogenową
i oświetlił cały kanał, pamiętam, że rozebrał się do połowy (oczywiście górnej połowy) i zszedł do kanału w poszukiwaniu szkiełka. Długo nie wracał, potem usłyszałem hałas w kanale i po chwili pan Datko wrócił ze swoim szkiełkiem i wyszedł na górę, był bardzo przerażony. Zobaczyłem, że ma plecy całe we krwi i potem Pan Datko upadł na ziemię.
Spostrzegłem, że są to ślady po mocnym ugryzieniach, wystraszyłem się i odszedłem z stamtąd. Ziemia zadrżała, w jednym miejscu powstał ogromny dół ,z w którym płynęły ścieki, za dołem był korytarz(tunel), z którego wyłoniła się straszna postać.
Zobaczyłem potwora podobnego do szczura na dwóch nogach, miał ogromne zęby drapieżcy, twarz była szczurza, przerażająca, był ubrany w pot icon_mad icon_mad argane ciuchy, miał ok 2 metrów wzrostu i szedł w moją stronę, uciekałem przed nim. Uciekając przypomniała mi się opowieść o " Szczurakach " - ludziach szczurach, coś w rodzaju Wilkołaków, ale bardziej przerażających. Uciekałem dalej, ale nie mogłem zgubić Szczuraka, on zawsze był za mną, potem poczułem piekący ból obojczyka i moja bluzka zrobiła się czerwona od mojej krwi, dopadł mnie, wtedy się obudziłem.






Komentarze: 1

Moje Sny
Opublikowany: 30.07.2007, 13:07:44. Kategoria: bez kategorii
DALTONISTA 2007-Jul-24



Śniło mi się, że byłem daltonistą ( człowiekiem, który nie widzi wszystkich barw, albo tylko niektórych barw).

Szedłem ulicą w swoim mieście i wszystko widziałem dziwnie;
widziałem tylko kolor zielony tak, jak normalni ludzie np; zielone drzewa, trawę itp, a pozostałe kolory widziałem, jako odcienie szarości, nie byłem w stanie odróżnić ławki, która jest czerwona od szarego nieba i siwego samochodu, tylko zielony widziałem dobrze.
Ale dzię icon_mad icon_cool icon_cool kowałem Bogu, że został mi mój ulubiony kolor zielony.

W moim mieście dostrzegłem jeszcze inne nieprawidłowości.
- Zaskoczyło mnie to, że ulice były zdemolowane, po ulicach plątały się śmieci, spotykałem na swojej drodze samych pijaków, oni mi się kłaniali i pytali mnie się, czy też widzę czarno biało?
Ja powiedziałem, że widzę tylko zielony a pozostałe kolory czarno białe,
to oni mi powiedzieli, że nie widzą zielonego, nie dostrzegają żadnych barw, widzą, jak w czarno białym filmie. Ja nie wiem, dlaczego w tym moim śnie moja wada wzroku była tak wybiórcza, oni mi zazdrościli, że widzę soczystą zieleń drzew, a oni widzą szare drzewa i ciemnoszarą trawę.

Potem w moim śnie spotkałem dziewczynę, która rozmawiała z kimś przez telefon komórkowy, stała na przystanku, ona mi się bardzo podobała, podszedłem do niej, zapytałem się jej, co sądzi o tym mieście, co się tu stało i czy widzi kolory? Ona odpowiedziała, że widzi wszystkie kolory, błękit nieba, czerwień pomarańcz i kwiatów i wszystko. Ja jej powiedziałem o swojej przypadłości i o przypadłości tych ludzi. Dziewczyna mi powiedziała, że w tym mieście się wydarzyły bardzo złe rzeczy i dlatego to miasto tak wygląda, dowiedziałem się o jakiś pogańskich obrzędach prowadzonych przez tych ludzi, to coś, w co oni wierzyli ukarało ich, stali się pijakami i daltonistami.

Spytałem się w co oni tak wierzyli, co ich tak ukarało?
Dziewczyna odpowiedziała ; że oni wierzyli w " NIĄ " stworzyli ją siłą sugestii, ona ich ukarała, bo nie znosi, jak faceci się na nią w " taki sposób gapią". Ona stwierdziła, że oni krzywdzili kobiety będąc młodymi chłopakami i nie poszli za to do więzienia, więc muszą za to zapłacić. No ale dlaczego ja widzę tylko zielony, przecież ja nie krzywdziłem kobiet? Dziewczyna odpowiedziała, że nigdy w życiu nie byłem przy żadnej z nich, aby ją uratować, dowiedziałem się, że ci pijacy umrą powolną śmiercią; starzeją się w ciągu miesiąca o rok, nie widzą w ogóle kolorów, muszą pić alkohol, potem całkiem oślepną, a gdy będzie zbliżała się śmierć, zobaczą swoje całe życie jak na filmie. Spytałem, co będzie ze mną? a ona powiedziała, nic, będziesz w takiej formie żył do końca życia, przypadkowo się znalazłeś w tym mieście i ja ciebie z niego nie wypuszczę, zostaniesz tu do końca życia i będziesz patrzył na nich.
Spytałem się, ty czekasz na autobus, odpowiedziała, że tu autobusy nie jeżdżą, nie ma stąd ucieczki. Potem dziewczyna kazała mi podejść bliżej do siebie, podszedłem i zamiast pięknej dziewczyny zobaczyłem rozkładające się stojące ,śmiejące się upiornie zwłoki.






icon__thumbs_down.gif Opętanie 2007-May-06


Miałem pewien sen, w moim śnie moja prawa ręka przestała mnie słuchać, wykonywała gesty wbrew mojej woli, sama z siebie mnie dusiła, łapała przypadkowe przedmioty, nawet wzięła nóż kuchenny do ręki i próbowała go wbić we mnie, ale ja drugą ręką wyrwałem jej nóż i
to mi uratowało życie. Potem moja ręka się uspokoiła, myślałem, że już po wszystkim ,ale się myliłem. Moja prawa ręka była spokojna, ale jak przechodziłem koło lustra, to coś zwróciło moją uwagę i mnie przeraziło. W lustrze moja prawa ręka była upiorna, była jakby spalona, czerwono czarna, na jej powierzchni pełzały robaki. Wystraszyłem się, ale ten widok widziałem tylko w lustrze, bo poza lustrem moja prawa ręka wyglądała normalnie. Potem wyszedłem z domu i szedłem z przerażeniem przed siebie myśląc, co mi się przydarzyło rano. Wszedłem do autobusu i w słonecznym dniu było widoczne moje odbicie w oknie autobusu, tyle, że tym razem nie tylko ręka, ale ja cały wyglądałem jak potwór spalony, martwy z odstającymi kłami i z przekrwionymi oczami. Ale ten widok był tylko w odbiciu, bo widziałem swoje ręce, siebie normalne i ludzie w autobusie także mnie postrzegali normalnie. Po chwili ktoś spostrzegł w szybie moje upiorne odbicie i się wystraszył, ja się odsunąłem od szyby i potem wysiadłem z autobusu i poszedłem na miasto. W miejskich wystawach sklepowych widziałem monstrum i szedłem środkiem ulicy, po której jeździły samochody. Nagle jeden z samochodów, najechał na mnie, i przygniótł mnie do drugiego samochodu, oba eksplodowały, spłonąłem i stałem się tym potworem, widziałem sztywne swoje ręce, spalone ciało i leżałem na ulicy, nie mogłem się ruszyć, potem zapakowano mnie do czarnego worka.

icon_twisted.gif Pan Kokot 2007-Apr-17

Ten sen był dziwny, przyśnił mi się taki znajomy profesor, który był doktorem nauk ścisłych; był elektronikiem, informatykiem i elektrotechnikiem i przy okazji był histerykiem. W moim śnie byłem na jakiejś imprezie, było tam wielu ludzi, których nie znałem, był tam też między innymi Doktor Inżynier Jan Kokot. Była fajna impreza, Pan Kokot zaczął mówić o prawie oma. Wszystko było by dobrze, ale on w moim śnie, tak jak go znałem w życiu mówił przez 3 godziny to samo. Potem goście się znudzili tym jego wykładem, no i potem Pan Kokot się opił. Pan Kokot się tak opił, że nie wiedział, co mówi i bełkotał coś o Francji elegancji, o świętym Mikołaju, co go całował w pięty itp. bzdury. Pan Kokot stał się potem zgryźliwy i złośliwy i przepitym głosem każdemu wchodził w słowo i narzucał swoje ego wszystkim. Potem Pan Kokot usiadł na fotelu i pijany usnął i jak spał na tym fotelu, to z nosa śpik mu ciekł tak długi, że się przykleił do dywanu. Wszyscy się śmiali z Pana Kokota. Następnie wszyscy goście opuścili imprezę, ja zamknąłem za nimi drzwi i zorientowałem się, że jestem w mieszkaniu u mojego kolegi, którego też w nim nie było. Zostałem sam , w mieszkaniu oprócz mnie był tylko śpiący na fotelu Pan Kokot, który chrapał zalany wódą. Chciałem wyjść z tego mieszkania, otworzyłem drzwi wyjściowe, ale okazało się, że to jest szafa na ubrania. Wystraszyłem się, że oni tędy wyszli, a ja nie mogłem, bo drzwi zamieniły się w szafę. Podszedłem do okna, okazało się, że jestem na 10 piętrze. Szukałem telefonu, ale nie miałem ani swojej komórki ani nie było tam telefonu stacjonarnego. Krzątałem się w tym mieszkaniu i znalazłem ubikację, otworzyłem drzwi ubikacji i za sedesem zobaczyłem kawałek dykty, dotknąłem tą dyktę z papieru, ona się przewróciła i za sedesem odkryłem schody. Więc szukając wyjścia zacząłem schodzić po schodach na dół i im byłem niżej, tym było bardziej ponuro i upiornie, aż wreście dotarłem do komnaty, w której świeciły się ścienne kinkiety, a na środku komnaty stała biała trumna, w której leżała młoda kobieta ubrana na biało, popatrzyłem na nią z przerażeniem i ona nagle otworzyła oczy i spojrzała złowieszczo na mnie, miała ogromne kły i upiorne oczy, próbowała mnie złapać, ale odsunąłem się od trumny ona wtedy wstała i zaczęła patrzeć mi demonicznie prosto w oczy i szła w moją stronę, zacząłem panicznie uciekać schodami do góry, gdy byłem już w ubikacji, to słyszałem dochodzące z oddali kroki tej kobiety, jej pantofle stukały coraz głośniej, wiedziałem, że idzie po schodach do góry. Zamknąłem drzwi od ubikacji, wysunąłem z pokoju tapczan i ustawiłem go prostopadle do drzwi od ubikacji i zablokowałem nim te drzwi.
W lukę pomiędzy ścianę a drugi koniec tapczanu ustawiłem biurko i w ten sposób zabarykadowałem się. Próbowałem obudzić śpiącego Pana Kokota, ale on był tak pijany, że mówił od rzeczy i znowu usnął. Nagle od strony zabarykadowanych prze zemnie drzwi usłyszałem, że „Ona” doszła, szarpała za klamkę i pukała. Bardzo się bałem, pamiętam, że się o coś potknąłem i się przewróciłem na fotel Pana Kokota, Pan Kokot próbował wstać i się przewrócił i leżał pijany koło fotela na podłodze, ja ze strachu leżałem koło niego, bałem się, że ta demoniczna postać się wedrze do pokoju. Ta kobieta waliła tak mocno w drzwi, że się wszystko trzęsło.
Co mogłem zrobić? W końcu drzwi się złamały na pół, ta potworna martwa kobieta przeszła po nich i przez tapczan przeszła do naszego pokoju. Pan Kokot się obudził, wstał i ta demoniczna zmora swoimi kłami rozszarpała mu gardło i rzuciła nim o podłogę, Pan Kokot już nie żył, zasłoniłem się jego ciałem i wtedy się obudziłem.


icon_neutral.gif Zakup piwa 2007-Mar-17


Śniło mi się, że poszedłem do sklepu spożywczego kupić sobie piwo" Okocim Mocne ". Wszedłem do sklepu i poprosiłem sprzedawcę o piwo, powiedziałem, jakie piwo, pan mi je dał, jak podziękowałem, zapłaciłem i wyszedłem. Poszedłem do domu, chciałem to piwo wypić, otworzyłem je, a w puszcze zamiast piwa, było coś innego; jakaś niebieska ciecz pachnąca stęchlizną. Zdenerwowałem się i poszedłem z tym piwem do sklepu i powiedziałem o całej sprawie. Sprzedawca zaczął otwierać wszystkie piwa w sklepie i się zdziwił, bo wszystkie piwa były takie, jak moje, cały sklep zaczął śmierdzieć.

Za mną starszy pan kupił sobie jabłka i ugryzł jedno i potem pluł nimi po sklepie, bo w jabłku gnieździło się pełno robaków. Potem robaki rozprysły się po całej podłodze i z pomiędzy regałów nadeszły kolejne robaki, cały sklep wnet wypełnił się robakami, uciekłem z tego sklepu trzymając to swoje zepsute piwo. Szedłem z tym piwem i w końcu wyrzuciłem to piwo do kosza na śmieci. Piwo się rozlało i śmieci się same zapaliły, ogień był ogromny. Szedłem dalej, po drodze wybuchały kolejne samoistne pożary , było ich coraz więcej, one wybuchały coraz bliżej mnie, zacząłem biec koło mnie ciągle pojawiały się płomienie, myślałem, że to już po mnie. Dotarłem w ślepą uliczkę, za mną szalały pożary, które zaczęły się kurczyć i zbliżać się do siebie, jak one się do siebie zbiegły w jedno miejsce, z jednego małego pożaru uformował się kształt sylwetki człowieka. Człowiek ten był złożony z ognia i podbiegł do mnie, złapał mnie i poczułem piekący ból i gorąco, zacząłem płonąć.


old.gif Staruszek 2007-Feb-14


Miałem sen, w którym dostałem nowe mieszkanie, miałem w nim mieszkać sam, nie pamiętam, dlaczego do tego doszło. Mieszkanie było w starym budownictwie, miało 2 pokoje z kuchnią, było dziwne. To mieszkanie było ponure, były w nim stare czerwone tapczany po jednym w każdym pokoju. Było tam brudno i czułem, że coś strasznego mnie tam spotka. Więc pomyślałem, że rezygnuje z tego mieszkania i pomyślałem sobie " co ja w ogóle tu robię? ", chciałem wyjść z tego mieszkania, ale odkryłem, że nie ma wyjścia z niego, w miejscu, gdzie były drzwi wejściowe, była ściana.

Podbiegłem do zasłoniętych okien, poodsuwałem zasłony i zamiast okien zobaczyłem plakaty przedstawiające panoramę miasta. Światło ledwo świeciło. Zostałem uwięziony, wpadłem w panikę. W kuchni koło pieca na ścianie wisiało ogromne lustro, słyszałem za nim jakieś szmery, rozbiłem je i za lustrem ukazało mi się odwrócone mieszkanie tego, w którym byłem. Przeszedłem przez ramę rozbitego lustra, przeszedłem przez kuchnię, znalazłem drzwi wejściowe, otworzyłem, zbiegłem po schodach starej kamienicy, w której byłem, wyszedłem na ulicę, byłem wolny.

Na ulicy spotkałem kobietę, która miała jedno oko wyżej, drugie niżej, nie miała dolnej części twarzy, tylko otwór, przez który widziałem jej krtań, uciekłem przed nią. Potem spotkałem starszego pana, który powiedział mi, że jestem niemoralny i poszedłem dalej. Z za jakiegoś gospodarstwa , ogrodzenia wydostał się owczarek niemiecki, który zaczął mnie gonić, uciekłem przed nim do jakiegoś porzuconego domku, w którym zamknąłem się na klucz. Przez okno zobaczyłem owczarka, jak ujada przed domem, zaraz dołączył do niego ten staruszek, którego spotkałem wcześniej, stali obaj i patrzyli na mnie. Po chwili dołączył do nich tłum ludzi, którzy coś krzyczeli do mnie.
Ludzie ci byli zdeformowali, podeszli do domu i otoczyli go, pies ujadał coraz głośniej, nagle ktoś kamieniem rozbił okno, wiedziałem, że to już po mnie. Potem drzwi się rozleciały, do domu wdarł się ten pies i ci straszni ludzie, wtedy się obudziłem.


party.gif IMIENINY 2007-Jan-30


Śniło mi się, że było lato i pojechałem z moim kolegą na tą imprezę.
Impreza miała miejsce na działce, pod gołym niebem, była to działka wśród wielu ogródków działkowych odgrodzonych od siebie ogrodzeniem, na działce stał piętrowy domek, był też spory basen około 6 metrów na 5 metrów i głęboki na jakieś dwa metry. Było lato, słońce świeciło ostro. Ja z moim kolegą, którego znam ze szkoły średniej tam pojechaliśmy. Mój kolega (Maciek) jest uczulony na słońce, nie może się opalać, nosi mocne okulary, bo bardzo źle widzi. Imieniny obchodził inny kolega, którego nie znałem. Przyjechaliśmy pociągiem.

Impreza była fajna, było dużo dobrego jedzenia, był dobry alkohol, było super. Była tam taka dziewczyna, która była bardzo ładna, atrakcyjna i która dominowała na tej imprezie, dziewczyna ta miała na imię Jowita i znała swoją wartość, ciągle mówiła na temat piękna i jego wartości. Gdzieś tak po południu w moim śnie o godzinie 16.30 zobaczyłem na twarzy Jowity wysypkę, którą dostrzegli także inni uczestnicy zabawy. Wszyscy byli pijani, tylko ja i mój kolega Maciek byliśmy "przytomni" i widzieliśmy opilstwo kolegów i koleżanek.
Jowita dostrzegła wysypkę na twarzy, która była już bardzo wyraźna, przestraszyła się i pobiegła do domku na działce. Maciek miał na głowie ogromny kapelusz chroniący go przed słońcem i powiedział, że ona dostała wysypki od słońca. Nagle Jowita wybiegła z krzykiem z domku i dostrzegliśmy ,że miała wysypkę już na całym ciele. Wszyscy leżeli opici i spali, nie wiedzieliśmy, co jest naszej koleżance. Następnie wszyscy się przebudzili i większość poszła do domu, został tylko Maciek, ja, pięciu kolegów i Jowita. Jowita już nie miała wysypki na ciele, tylko krwawiące wrzody i krzyczała z bólu. Jowita nagle wzięła nóż i wbiła go w podbrzusze jednego z kolegów. Kolega osunął się na ziemię i leciała mu krew. Wpadliśmy wszyscy w panikę, tamci koledzy związali Jowitę i zamknęli ją w piwnicy. Niestety zraniony nożem kolega nie żył. Jowita zerwała więzy i wyszła z piwnicy i wyglądała przerażająco, jakby była wyschnięta, stara, jej skóra była czerwonobrązowa i miała długie ręce zakończone szponami i z jej ust wystawały ogromne kły, jej twarz była zdeformowana nie do poznania. Pozostali koledzy stwierdzili, że Maciek jest przeklęty i sprowadził na nią chorobę i jeden z nich go uderzył i stłukł mu okulary, Maciek się przewrócił i ten kolega skoczył mu na nogę i usłyszałem trzask i spostrzegłem ,że Maciek ma złamaną nogę, noga była niewładna, kość przebiła skórę (było to złamanie otwarte).
Maciek krzyczał z bólu i zemdlał. Jowita w tym czasie przemieniła się w odrażającą, wyschniętą istotę chodzącą na czworakach i nieprzypominającą człowieka poczwarę, która pełzała po ziemi, przypominała gigantycznego robaka szukającego pożywienia.
Wszyscy koledzy uciekli. Zostałem tylko ja i Maciek. Maciek się czołgał przed ścigającym go owadem a ja próbowałem także uciekać, ale nie mogłem, bo źle się poczułem, miałem zawroty głowy, byłem słaby przewracałem się, ale w końcu udało mi się opuścić działkę i szedłem ulicą, czułem, że owad dopadł Maćka. Ja byłem już w mieście, poczułem się lepiej, udało mi się uciec, wyjechać z tego miasta.


gaz.gif Balcerowicz musi odejść !!!!! 2007-Jan-15


W moim śnie przyśniło mi się, że czytałem gazetę i natrafiłem na notkę o Leszku Balcerowiczu, gazeta była stara z przed paru lat i pisało w niej o Balcerowiczu, na białej stronie był wydrukowany komentarz " Balcerowicz musi odejść ".
Pod komentarzem była notka, tam była cała treść tego artykułu. Zacząłem to czytać i litery zaczęły mi przed oczami jakby " pływać ", powietrze zaczęło falować, wszystko w pokoju zrobiło się zamazane, falujące, jakbym był pod wodą, ale nie byłem, nie wiedziałem, co to ma znaczyć, jak mam to rozumieć!?

Następnie wszystko przestało falować, uspokoiło się, było normalne.
Potem w moim mieszkaniu pojawił się człowiek podobny do Leszka Balcerowicza, ale nim nie był, był do niego bardzo podobny, przedstawił mi się, nazywał się Leszek Balcerek. Stwierdził, że ja z takim uśmiechem na twarzy czytałem artykuł o Panu Balcerowiczu i cieszyłem się, że on naprawdę odchodzi z rządu, choć to było nieprawdą, bo ja lubię Leszka Balcerowicza. No i ten pan Balcerek się dalej upierał przy swoim zdaniu, że cieszę się z porażki tego polityka.
Ja w końcu zadałem mu pytanie " A jak pan wszedł do mojego mieszkania ?" , a on odpowiedział, wcale nie wszedłem, przeniosłem ciebie i twój pokój w czasie i przestrzeni o innego świata. Ja powiedziałem, ale widok za oknem jest normalny, on odpowiedział, że to tylko iluzja i kazał mi otworzyć drzwi do przedpokoju i zrobiłem to, za drzwiami zobaczyłem ogromny hol, to był jakiś zamek. Wystraszyłem się, tym bardziej, że Balcerek zrobił się agresywny, groził mi, że zostanę w tym świecie do końca życia. Błagałem o uwolnienie, moje wołania były daremne. Przyszedł do nas następny facet, który był sobowtórem 100 - procentowym Leszka Balcerowicza i się przedstawił, jako Leszek Balcerowicz. Oni obaj mieli do mnie nieuzasadnione pretensję, mówili o tym, że muszą mi dać tabletki nasenne i zrobić mi operację, która polegała na odcięciu nóg. Ja po usłyszeniu tej wiadomości zacząłem się cofać, wyszedłem z pokoju, ale w holu stał tygrys, który ryczał i przyglądał mi się, Balcerek i Balcerowicz wyszli za mną z pokoju i Tygrys zbliżał się do mnie, a z drugiej strony Balcerek z Balcerowiczem trzymali w dłoniach tabletki nasenne, uciekłem do sąsiedniego holu, i wtedy się zaczęło, oni we trzech urządzili sobie polowanie na mnie. Wyszedłem z tego zamku biegiem na dwór, na dworze rozciągał się bezkresny las, obejrzałem się za siebie i z wejścia wyłoniła się cała trójka. W końcu zaczęli biec w moim kierunku, otoczyli mnie, tygrys mnie zaatakował, przewrócił mnie za ziemię, jego zęby zatopiły się w moim obojczyku, potem zobaczyłem swoją krew, tygrys mnie puścił, stał koło mnie, następnie Balcerowicz z Balcerkiem mi włożyli do gardła tabletki usypiające i wiedziałem, że trafię na stół operacyjny i nigdy nie będę już chodził.




old.gif Malarz 2007-Jan-13


W moim śnie zostałem zaproszony na pokaz, promocję kosmetyków do siedziby tej firmy. Poszedłem tam. To był budynek, w którym znalazłem numer pokoju napisany w zaproszeniu. Wszedłem tam, byli tam inni zaproszeni ludzie, rozmawiałem z nimi, siedzieliśmy wszyscy w ławkach, jak w szkole. Potem przyszli do nas pracownicy tej firmy, firma się nazywała "Lux - Endead ", oni pokazywali kosmetyki , reklamowali, czytali ulotki, stali na środku sali i jeden po drugim opowiadał wszystko. Potem wszedł do sali facet , który trzymał w ręce obraz zawinięty w płótno i powiedział, że firma zajmuje się także eksportem sztuki. Facet ten kazał tamtym pracownikom opuścić salę, oni wyszli i on rozpoczął wykład na temat sztuki, powiedział, że jest malarzem, maluje ludzi, przyrodę itd. Malarz powiedział, że potrzebuje ochotnika, aby naszkicować jego wizerunek. Taka dziewczyna się zgłosiła, on rozwinął zawiniątko z płótna, miał tam sztalugi, papier i przyrządy malarskie. Dziewczyna usiadła w pierwszej ławce, malarz wziął ołówek i zaczął ją szkicować. Jak skończył szkic, to powiedział " uwaga oto państwa koleżanka !!!!! " Na kartce papieru zobaczyłem szkic zgarbionej, pomarszczonej staruszki. Wszyscy się dziwili, jeden powiedział " co pan jest ślepy " i po chwili ta młoda dziewczyna zamieniła się w tą starą wiedźmę i nie była w stanie się ruszyć. Wszyscy uciekali w popłochu, wyszli z tego budynku. Szliśmy razem w grupie, ale po chwili zostałem sam, na dodatek znalazłem się w mieście, którego nie znałem, zgubiłem się, nie miałem przy sobie komórki, nie wiedziałem, co mam zrobić. Szedłem w popłochu przed siebie pomiędzy obcymi domami, nie było żywej duszy na ulicy, nie miałem się kogo spytać, gdzie jestem. Nagle drogę zastąpił mi malarz i powiedział, że zapomniał mnie naszkicować, ja czułem jego moc i zacząłem uciekać przed nim. Nagle cudem znalazłem się w swoim mieście, odczułem ulgę. Byłem parę metrów od swojego domu, ale spotkałem pana z ogromnym psem "wilczurem". Pies zaczął szczekać, warczeć na mnie i leciał w moim kierunku. Krzyczałem " Proszę Pana proszę zabrać tego psa!!!!!!" , ale właściciel nie reagował, w końcu pies zaczął mnie gryźć, byłem cały we krwi, upadłem na ziemię, pies siedział na mnie i podszedł wtedy jego właściciel, rozpoznałem go, to był ten malarz, patrzył na mnie stojąc nade mną, ja leżałem pogryziony na ziemi, malarz mnie kopnął w brzuch i powiedział "jak nie w ten sposób, to w inny zdechniesz!!!!!!!".

icon_twisted.gif Powrót do domu 2006-Nov-27


Śniło mi się, że pojechałem autobusem do ościennego miasta w celu zakupów. Pojechałem tam i zakupy się nie udały, bo akurat tego, czego szukałem, nie było w sklepach (chciałem kupić kamerę do komputera, ale nie było). Na miejskim zegarze na dworcu była godzina 14.00 i pomyślałem, że czas wracać do domu i przyjechać kiedy indziej po te zakupy.
No i poszedłem na przystanek, o 14.30 przyjechał autobus, wsiadłem i pojechałem. Podróż była jakby to napisać rozmaita, ale potem straszna. W autobusie było dużo ludzi, u kierowcy grała głośna muzyka, było wesoło. Na dodatek do autobusu wsiadł znany wszystkim krytyk muzyczny Kuba Wojewódzki. Kuba Wojewódzki w autobusie wygłosił wykład pasażerom , jaką tandetną muzyką się zachwycają. Kuba robił potem głupie miny, śmiał się i pokazał mi język i na następnym przystanku wysiadł z autobusu.
Potem kierowca wyłączył muzykę i zrobiło się spokojniej. Na kolejnych przystankach wysiadali kolejni ludzie. Stopniowo robiło się cicho w autobusie. Wydawało mi się, że autobus jedzie zbyt długo, że upłynęło sporo czasu i rzeczywiście tak było, spytałem się pasażera która godzina? a on odpowiedział 15:59. Zdziwiłem się, droga do mojego miasta, która trwa zawsze pół godziny, trwała półtorej godziny , a ja byłem dopiero w połowie drogi !!!!
Na kolejnym przystanku wysiadło sporo osób, zostałem tylko ja, taki śpiący pijak na siedzeniu, kierowca, i na samym końcu długiego przegubowego autobusu siedziała kobieta ubrana na biało, twarz miała zakrytą białym welonem. Nagle zrobiło się ciemno na dworze. Kobieta poruszyła się, wstała, zrzuciła z siebie welon, twarz miała jakby z drewna, zamiast nóg miała korzenie, zamiast rąk miała gałęzie,
była jakby to powiedzieć żywym drzewem. Kobieta ta podeszła do mnie i z bliska zobaczyłem jak bardzo jest straszna, nie miała ciała, tylko drewno, była cała we krwi, przewróciła mnie na podłogę autobusu, wbiła w mój brzuch swoje korzenie, następnie gałęziami zaczęła mnie dusić, wiedziałem już dlaczego rośnie, nie piła wody, lecz krew.



monster.gif Telefon 2006-Nov-24


Mam w domu w szufladzie stary telefon stacjonarny, ma ponad 20 lat jeszcze z PRL - u, jest uszkodzony, nie działa, nie jest podłączony. Ten telefon mi się przyśnił, a wraz z nim koszmar.

Śniło mi się, że byłem w domu i słyszę, jak coś dzwoni, ten dzwonek dobiegał z szuflady, podszedłem, otworzyłem, a w szufladzie ten mój stary popsuty telefon sam dzwonił. Pomyślałem, że ktoś włożył do niego baterię i chciał mi zrobić kawał, ale to nie była prawda.

Wyciągnąłem telefon z szuflady i podniosłem słuchawkę i w słuchawce usłyszałem nieludzki oddech i hałas może to była jakaś maszyna, nie wiem. Odłożyłem słuchawkę, a za chwilę telefon znowu dzwonił i zaś słyszę ten oddech, więc odłożyłem słuchawkę. Za 3 razem, jak zadzwonił, to w słuchawce usłyszałem oprócz oddechu potworny ryk, jakby jakiś potwór. Wziąłem narzędzia, rozkręciłem telefon na wszystkie elementy składowe i wrzuciłem do reklamówki, a następnie poszedłem na dwór i wyrzuciłem telefon do śmietnika, wróciłem do domu.

Po powrocie z dworu na swoim biurku zobaczyłem swój telefon, leżał na biurku w nienaruszonym stanie, kilka razy próbowałem się go pozbyć z domu, niestety nie mogłem się uwolnić od niego, telefon zawsze wracał.
Telefon leżał na biurku i znowu zaczął dzwonić, podniosłem słuchawkę i znowu słyszałem ten przerażający ryk. Nie wiedziałem, co mogę zrobić, w takiej sytuacji nikt nie mógłby mi pomóc.

Przy kolejnym telefonie stało się coś strasznego; telefon dzwonił, podniosłem słuchawkę, gdy to się stało, nagle znalazłem się w innym domu, dom był stary, upiorny, a w ręce trzymałem zamiast telefonu, kość ludzką, którą odrazu rzuciłem na podłogę. Próbowałem uciec z tego domu, ale ten dom nie miał wyjścia, nagle zacząłem słyszeć jakieś kroki, które stawały się coraz głośniejsze. Wyłonił się on, potwór na dwóch nogach, podobny był do dzika , miał kły i pysk, jak dzik, miał też pazury,miał w sobie także coś z wilka (paszcze wilka) był przerażający, chodził, jak człowiek. Potwór wydał z siebie potworny ryk i szedł w moim kierunku, ze strachu upadłem na jakieś łóżko i się obudziłem, po przebudzeniu widziałem przez ułamek sekundy jego sylwetkę, potem już tej nocy nie usnąłem.


china.gif Dom handlowy 2006-Nov-14

Śnił mi się nieistniejący już w moim mieście dom handlowy, który został zburzony w 1997 roku, teraz tam stoi stacja benzynowa. Śniło mi się, że poszedłem kupić sok pomarańczowy. Gdy tylko wszedłem, dostrzegłem coś dziwnego; w sklepie na wszystkich półkach nie było żadnego innego towaru, tylko
same soki w szklanych butelkach litrowych o smaku pomarańczowym, soki takie były dostępne w polskich sklepach w latach 80 - tych dwudziestego wieku, obecnie takich już nie ma.
Zdziwiło mnie to, ten sklep i te soki. W sklepie było dwóch facetów, którzy mnie zaczepili w sklepie i chcieli ode mnie pieniądze, w sklepie tym nie było kamer, sprzedawców, nie mogłem liczyć na niczyją pomoc.
Powiedziałem im, że mam, bo tyle miałem przy sobie 5 zł na sok, to jeden z nich mnie popchnął z całej siły i ja poleciałem na półkę z sokami i kilka soków spadło i się potłukło. Ja wtedy chcąc się obronić jednego z nich uderzyłem pięścią w twarz i on się przewrócił na podłogę, to ten drugi rzucił we mnie sokiem, ale nie trafił i ja też wziąłem sok i rzuciłem w tego drugiego i też nie trafiłem, ale ten drugi złapał się potem półki i zrzucił na siebie cały regał i leżał pod tymi sokami, więc sam siebie załatwił. Ja chciałem wyjść z tego sklepu, ale drzwi były nie do ruszenia, w oknach były kraty. Wtedy usłyszałem śpiew kobiety dochodzący z za lady, podszedłem i zobaczyłem drzwi i poszedłem tam. Za drzwiami był korytarz, stare rury, śmieci plątały mi się pod nogami. Śpiew stawał się coraz głośniejszy, wreście ku mojemu przerażeniu stanęły przede mną dwie straszne kobiety: jedna z nich miała ok 175 cm wzrostu, miała jasnoniebieską skórę, fioletowe oczy, czarne włosy i przerażające zęby ( kły), druga z nich wyglądała, jak anorektyczka, zamiast nóg miała drugą parę rąk i się wspinała po rurach. Uciekłem z tego korytarza, byłem znowu między sokami, one przyszły za mną, ta anorektyczka jadła tego faceta, co sam się przygniótł regałem, a ta niebieska skręciła kark temu, co go uderzyłem i
powiedziała, że to samo zrobi ze mną, ja je wszystkie wyminąłem, uciekłem korytarzem ze sklepu poprzez tylne wyjście, obejrzałem się za siebie, dom handlowy zniknął, na jego miejscu znowu się pojawiła stacja benzynowa i wszystko było normalnie.



gaz.gif Moje MAIL - e 2006-Nov-11


Mój sen był dziwny. Śniło mi się, że wstałem, włączyłem komputer i chciałem przeglądnąć swoją pocztę elektroniczną.
Otwarłem pocztę i w skrzynce pocztowej zobaczyłem dziwne maile.
Maile nie miały adresu nadawcy, były napisane nieznanym językiem, to nie był żaden język europejski, tylko jakiś bardziej symboliczny, maile zawsze się kończyły znakiem " Śmierci " - czyli symbolem czaszki.
Skasowałem maile i nagle przestał działać internet, poprostu cisza.
Potem UPS zaczął sygnalizować brak zasilania w sieci. Wyłączyłem komputer i UPS - a. Dostrzegłem, że w moim domu zapanowała złowieszcza cisza, nie było nic słychać, pomyślałem, że to dlatego, że nie ma prądu. Jak w każdą sobotę, wyszedłem z domu po zakupy. Na dworze w całym mieście nie spotkałem żadnego człowieka, panowała ta sama martwa cisza taka, jak w domu. W sklepach nie było sprzedawców, nikogo, wyglądało na to, że jestem sam w mieście.
Nie zrobiłem zakupów, wróciłem do domu i w lustrze dostrzegłem, że jestem o 10 lat młodszy. Przeraziło mnie to i ździwiło, wziąłem telefon komórkowy i chciałem zadzwonić do kogoś, ale mój telefon pokazał brak zasięgu, zasilania i się wyłączył. Próbowałem ze stacjonarnego, ale nie działał. Na dodatek w pokoju dostrzegłem walizkę podobną do laptopa ,na której było napisane moje imię i nazwisko i napis ' otwórz ".
Otworzyłem, w walizce była kamienna tablica, na której było napisane ,że ja zeszłej nocy umarłem we śnie, i jestem skazany na życie wieczne w tym nieprzyjaznym świecie. Napisane było, że ja tu będę wiecznie młody i nieśmiertelny ,ale będę czuł ból zadawanych mi cierpień fizycznych i psychicznych. Pamiętam, że byłem w szoku, chciałem potwierdzić, że to prawda, i wziąłem nóż kuchenny i sobie przejechałem po dłoni, rana po sekundzie zniknęła, i wtedy zrozumiałem, że to jest prawda. Wbiegłem z domu szukając pomocy, na drodze spotkałem stojące na drogach manekiny, na niektóre wpadałem, i one się przewracały. Pamiętam, że zachodziło słońce, aż w końcu zrobił się wieczór, manekiny zaczęły się poruszać, próbowały mnie złapać, ja się z nimi przewróciłem na ziemię i się wyrwałem i wstałem i szedłem dalej. Nagle ze wszystkich stron nadeszło wiele manekinów, otoczyły mnie, już nie mogłem się obronić. Z pomiędzy nich wyłonił się Wilk. Manekiny mnie trzymały i wilk mnie zaatakował i zaczął mnie gryźć. Wygryzał mi kawałek ciała, czułem potworny ból. Rany się same zamykały i goiły, a wilk znowu do mnie podlatywał i mnie gryzł. Wtedy sobie zdałem sprawę, że to jest pewna odmiana piekła.


kaput.gif Syndyk 2006-Nov-06

Śnił mi się syndyk, który likwiduje hutę mojego wujka. Śniło mi się, że szedłem ulicą koło tej huty i spotkałem tego syndyka. No i oczywiście wpakowałem się w kłopoty. Niechcący wpadłem na niego i wyleciały mu wszystkie papiery na podłogę. Chciałem mu pomóc pozbierać te papiery, ale on obrzucił mnie wulgaryzmami i powiedział, że mi tego nie daruje. Więc poszedłem, a syndyk wsiadł do samochodu, zapalił silnik i ruszył prosto na mnie, w ostatniej chwili udało mi się odskoczyć przed pędzącym jego samochodem. Syndyk nie wyrobił i zatrzymał się na drzewie. Nic mu się nie stało, wręcz przeciwnie, Syndyk wyszedł z samochodu , trzymał w dłoni łom i szedł prosto na mnie. Zacząłem uciekać, uciekałem przez całe miasto, on był ciągle za mną. Wreście dobiegłem do jakiegoś lasu i wszedłem do niego, Syndyk zrobił to samo. Biegłem coraz szybciej chcąc uciec przed Syndykiem, niestety, już nie miałem siły uciekać, zatrzymałem się.
Syndyk doszedł, był 5 metrów ode mnie, jednak coś mnie uratowało.
Tam był taki mały dołek, jak to w lesie, syndyk się zagapił, wszedł na ten dołek, stracił równowagę i się przewrócił, upadł nieszczęśliwie, bo upadając nabił się na wystający na metr konar z ziemi, konar go przebił na wylot przechodząc przez jego brzuch i przebijając jego plecy na wylot. Było pełno krwi na trawie, nawet z ust Syndykowi poleciała krew, Syndyk stracił przytomność i umarł. Po jego śmierci zdałem sobie sprawę, że jestem sam w tym lesie i że zabłądziłem. Słyszałem w krzakach jakiś hałas, przestraszyłem się i podniosłem z ziemi łom Syndyka i próbowałem znaleźć wyjście z lasu. Przechodziłem koło jakiegoś jeziorka i na ścieżce zastąpiła mi drogę gigantyczna ośmiornica, miała ok 4 metrów wzrostu, znowu zacząłem uciekać, ośmiornica ścigała mnie pomiędzy drzewami, w końcu złapała mnie, owinęła mnie swoimi mackami i zaniosła mnie do jeziora, następnie wciągnęła mnie pod wodę, wtedy się obudziłem cały zlany potem.


fkr.gif Pijak 2006-Nov-05

Śniło mi się, że poszedłem do sklepu spożywczego po chleb.
W sklepie była duża kolejka, nie mogłem się doczekać zakupu.
Na dodatek do sklepu przyszedł taki pijak, który chciał sprzedać butelki
ekspedientce, ona powiedziała, że mu nie przyjmie tych butelek, więc on zaczął krzyczeć, wyzywać, potem wyjął z siatki swoje butelki i rzucał
nimi o podłogę w sklepie, potem o ścianę, jak już wszystkie potłukł, to zaczął niszczyć towar w sklepie, przewracał półki, potem sam się przewrócił i zwymiotował na podłogę, wszyscy uciekli ze sklepu, zostałem tylko ja i on. Pijak dalej leżał na podłodze i coś mamrotał, nie zrozumiałem, co ,poprostu bełkot pijacki. W końcu postanowiłem wyjść ze sklepu, jak wychodziłem, to pijak wymamrotał mi coś ,że nie dojdę do domu, bo coś tam jest duże " Coś ". Ja pytam, co? a on mi bełkocze, że na dworze to i usnął . Wyszedłem ze sklepu, chciałem iść do innego sklepu i poszedłem, kupiłem chleb i wracałem do domu. I jak wracałem, to niestety drogę zastąpił mi ogromny Szczur - wielkości niedźwiedzia, miał potworne zęby, wył, jak lew i patrzył na mnie i szedł w moim kierunku. Zacząłem uciekać, wtedy on zaczął biec, nie miałem się gdzie ukryć, po drodze spotykałem martwych poszarpanych ludzi, potknąłem się o jednego z nich i przewróciłem się, szczur mnie złapał, poczułem silny ból na plecach i zobaczyłem, czułem ,jak ten potwór mnie pożera żywcem, nie mogłem nic zrobić.





filozof.gif Lato 2006 2006-Oct-29



W ten jesienny wieczór usnąłem trzy dni temu po kolacji na mojej kanapie.
W moim śnie znowu było lato, byłem nad wodą z jakimś znajomym, który był sportowcem i ratownikiem i z kilkoma dziewczynami, których wcześniej nie znałem. Byliśmy w jakimś domku letniskowym, było 7 dziewczyn, i nas dwóch. Miałem tam spędzić dwa tygodnie na wypoczynku. Z początku wszystko było dobrze, koleżanki pływały w jeziorze, był 30 stopniowy upał, mój kolega ratownik( Marcin mu było ) był silny , wysportowany, postanowił skoczyć na główkę do wody, niestety skok był nieudany, Marin coprawda wyszedł z wody o własnych siłach , położył się na kocu, i stwierdził, że strasznie bolą go plecy, ręce i nogi, powiedział, że uderzył głową w dno.
Zawołałem dziewczyny, one wyszły z wody, gdy do niego podeszły, Marcin zaczął krzyczeć, że nic nie czuje od szyi w dół, nie mógł się ruszać. Wyjąłem swoją komórkę, chciałem zadzwonić po pogotowie, ale moja bateria siadła i telefon się wyłączył. Dziewczyny nie chciały wezwać pomocy ze swoich komórek, powiedziały, że sobie same poradzą bez lekarzy, przeniosły go na desce do domku i położyły go do
łóżka, postąpiły zupełnie wbrew zaleceniom lekarskim na to, co się robi
w takich przypadkach. Ja chciałem iść parę kilometrów do budki telefonicznej, ale one mnie nie wypuszczały z domu, w oknach były kraty, a drzwi miały zamek szyfrowy, nie znałem kodu, byłem razem z Marcinem uwięziony z w tym domku. Marcin bardzo krzyczał, wzywał pomocy, jedna z dziewczyn powiedziała do niego "zamknij się !!!!", a pozostałe zaczęły się demonicznie śmiać. Powiedziałem, że chcę wyjść,
a one powiedziały, że nie ma takiej możliwości. Jednej z nich twarz zaczęła się zmieniać, wyglądała, jak bestia, uciekłem przed nią do pokoju, w którym leżał Marcin, zamknąłem się tam na klucz. Za drzwiami słyszałem warczenie jakieś bestii, nagle drzwi się rozleciały na kawałki, one się wdarły do środka, jedna z nich była potworem, miała kły, łuski, i czerwone oczy, usiadła na tapczanie Marcina i odgryzła mu ucho, druga dziewczyna wzięła garnek z wrzątkiem i wylała na twarz Marcina, Marcin stracił przytomność, potem dziewczyny go cięły żyletkami, aż wreście zaczęły się wszystkie one zmieniać w mroczne, przerażające istoty, jedna z tych istot wyrwała rozerwała brzuch Marcina i rzuciła nim na mnie. Marcin już nie żył, one tańczyły nade mną, ja się zasłoniłem jego ciałem i zobaczyłem, że w oknie wyleciała krata, więc wziąłem na plecy ciało Marcina, które było lekkie, jakby nie miało nic w sobie i uciekłem.
Doleciałem do czyjegoś samochodu, włożyłem jego poszarpane ciało na przednie siedzenie, zapiąłem pasy sobie i jemu, chciałem jechać na policję, ruszyłem, w lusterku widziałem oddalające się demoniczne dziewczyny i ten dom nad wodą, który był coraz mniejszy i w końcu zniknął za horyzontem. Gdy wróciłem do mojego miasta, martwy Marcin do mnie przemówił " Dziękuje, zrobiłeś, co mogłeś, niestety i tak się nie mogę ruszać !!!!!!!!"
Zatrzymałem samochód, wysiadłem i zobaczyłem, że w moim mieście panuje grobowa cisza, a po ulicy zamiast
Ludzi chodziły potwory podobne do tych, które były w domku nad wodą.
Potwory zaczęły otaczać mnie i nasz samochód, ja wsiadłem do samochodu, zamknąłem od wewnątrz wszystkie drzwi i odjechaliśmy z Marcinem z tego miejsca, te istoty w całym mieście biegły za nami, zabrakło paliwa,
zatrzymałem się, potwory mnie znowu otaczały, jeden mówił, że nie jestem jednym z nich.
Nawet Marcin siedząc w samochodzie zaczął wykrzykiwać do mnie hasła typu „ całe życie byłeś palantem,
gdybym nie był sparaliżowany, to bym ci dokopał. Byłem sam ,oni wszyscy byli przeciwko mnie, otaczali mnie,
a Marcin się śmiał, nawet on przeszedł na ich stronę.






king.gif Moje Sny 2006-Oct-29

icon_neutral.gif Przemiana 2006-Oct-03


Mam znajomego, który nie może się z tym pogodzić, że jest łysy, on ciągle kupuje kosmetyki, np: tabletki minoxidil .itp, on cierpi na tzw. łysienie androgenowe, ma zakola i z kółko na czubku głowy, ale do rzeczy.


Raz mi się przyśnił, śniło mi się, że poszedłem z nim na zabieg transplantacji włosów. Pamiętam, że wszedłem z nim do gabinetu lekarskiego, stałem przy ścianie, a on podszedł do lekarza i lekarz mu kazał się rozebrać do połowy, więc się rozebrał. Lekarz pyta : a to pan
do przeszczepu, on odpowiada, że tak. Niech pan tam siada, on tam siadł, lekarz wyjął z szuflady tabletki i powiedział, podam panu w tej chwili napój, lekarz tabletkę rozpuścił w wodzie i kazał mu to wypić.
On wypił to, po wypiciu na jego głowie wyrosła sierść w ciągu kilku sekund, potem sierść mu zaczęła rosnąć na całym ciele, następnie kolega się skurczył i zamienił się w kota i wyszedł z pod ubrania i uciekł z gabinetu. Następnie lekarz zmienił się w ogromnego owada i szedł w moją stronę, uciekłem przed budynek, na ulicach nie było ludzi, tylko same zwierzęta, wiele z nich to były potwory, które mi się przyglądały, zaczęły mnie gonić, nie wiedziałem, co mam zrobić, ogromna jaszczurka złapała mnie za rękę i ciągnęła po ziemi, czułem, jak mnie pochłania, nie byłem w stanie nic zrobić, w pysku jaszczurki żyły robaki wielkości ptaków, które wyszły z jej pyska i mnie zaczęły pożerać, wiedziałem, że to już koniec.


str.gif Odbicie 2006-Sep-21


Mój sen był bardzo straszny dla mnie. Każdy z nas ma swoją ciemną stronę natury, każdy popełnia czasem błędy, przewinienia, ale wyobrazić sobie można odbicie siebie samego stworzone przez szatana, siły nieczyste.
W moim śnie pojawił się duplikat mojej osoby, wyglądał tak, jak ja, miał taki sam samochód, tyle tylko, że w przeciwieństwie do mnie robił bardzo złe rzeczy, było to zmaterializowane odbicie mojej osoby stworzone przez szatana.
Ten człowiek mnie śledził, jeździł za mną samochodem, ciągle go widziałem na drodze w samochodowym lusterku, był tuż za mną w takim samym samochodzie. On mnie potem wyprzedził i przez przypadek wjechał do rowu i nie mógł wyjechać, zatrzymałem się, postanowiłem się z nim rozprawić. On wyłączył silnik i siedział w tym samochodzie bez ruchu, ja do niego podszedłem, zajrzałem do środka pojazdu i zobaczyłem samego siebie w zaawansowanym procesie rozkładu swojego ciała, nagle nieboszczyk się poruszył, uderzył mnie drzwiami samochodu, upadłem na ziemię, on wysiadł z samochodu, ja wstałem i on zaczął mnie gonić, ja uciekłem do swojego samochodu, zapaliłem silnik i odjechałem. Wróciłem do domu, a tu na moim parkingu przed blokiem pojawił się znowu mój drugi samochód, a w nim moja gnijąca kopia. On stał przed moim oknem i wyjął z kieszeni pistolet i strzelał do mnie, moje szyby się rozleciały na kawałki, zacząłem w tym śnie myśleć analogicznie, skoro on ma pistolet, to ja również muszę go mieć i znalazłem w szufladzie broń, podszedłem do okna i strzeliłem mu kilka razy w tułów, on się przewrócił. Jego samochód zniknął, jego ciało tak samo, za to na mojej klatce piersiowej i brzuchu pojawiły się rany postrzałowe, lała mi się krew i zobaczyłem, że ja się zmieniłem w takiego samego gnijącego trupa.


icon_angry.gif Terrorysta 2006-Sep-16


W moim śnie pojawił się terrorysta. Miał ze sobą pełno broni, pistolet, granaty, karabin maszynowy.
Byłem w banku po pieniądze, ten człowiek wszedł do środka, zaczął strzelać z automatu po całym banku, zabił wszystkich ochroniarzy, z kasjerek, sprzątacza i ze mnie zrobił zakładników. On się domagał pieniędzy, śmigłowca. To był człowiek, wyglądał, jak Arab. Pamiętam, że było pełno policji przed bankiem, on o chwilę zabijał jedną kasjerkę.
Gdy terrorysta oglądał znaczki w gablocie, ja skoczyłem na niego, próbowałem odebrać mu karabin, przewróciliśmy się, karabin strzelał gdzie popadnie, terrorysta przydusił mnie karabinem do ziemi, w tym momencie wszedł do banku policjant i zabił go strzelając mu w tył głowy. Wydostałem się z pod jego martwego ciała, wstałem.
Nagle ten martwy terrorysta zaczął się kulać po ziemi, po chwili przemienił się w potwora podobnego do wilka na dwóch nogach, policjanci strzelali do niego, a on im wszystkim poodgryzał, pourywał fragmenty ciała, wszyscy byli martwi, ja uciekłem z banku, a ten potwór mnie gonił, po chwili znalazłem się w lesie, gdzie było pełno wilków, a koło nich stał on. Obudziłem się cały mokry.

monster.gif Słońce 2006-Sep-11

W moim śnie pamiętam, że nasza planeta ziemia zmieniała orbitę, zbliżała się do słońca.
Pamiętam, że na całej planecie zaczęło panować wieczne lato, stopiły się czapy polarne. Pamiętam, że oceany zaczęły parować w takim stopniu, że nie doszło do spodziewanej powodzi po stopieniu lodowców. Pamiętam, że w Polsce panowały 40 stopniowe upały, W Hiszpanii 60 stopniowe, ludzie tam umierali z pragnienia, na równiku temperatura doszła do 70 stopni Celsjusza. Ludzie zaczęli umierać, były masowe wędrówki ludzi na chłodniejsze obszary ziemi. Niestety, promieniowanie ultrafioletowe było stało się zabójcze dla ludzi, ludzie mieli oparzenia, mieli ubytki skóry , ciała, nowotwory, ja chodziłem w skafandrze chroniącym mnie przed słońcem podobnie inni ludzie. Niestety napadli mnie jacyś bandyci, zabrali mi pieniądze i skafander. Pamiętam, że byłem wystawiony na słońce i poczułem piekący ból i zobaczyłem, jak moja skóra odpada płatami i leci mi krew. Upadłem na ziemię, przykleiłem się do asfaltu i zacząłem płonąć.

nauka.gif Miasto Garbatych 2006-Sep-09


Śniło mi się, że wędrowałem przez pustynie i znalazłem oazę, a za nią miasto na pustyni. Budynki, biurowce, samochody, komórkowe telefony, cywilizacja kwitła. Szukałem pomocy, byłem spragniony, głodny, słaby. Miasto to było dziwne, w mieście tym byli sami garbaci ludzie, jedni mieli garby łopatkowożebrowe , inni garby zwyczajne z tyłu, lub z przodu. Podbiegli do mnie policjanci, aresztowali mnie, przed sądem zostałem skazany na śmierć przez uśpienie za to, że miałem proste plecy, że byłem inny, niż wszyscy. Oni powiedzieli, że nie są w stanie akceptować takiej odmienności u człowieka. Potem przyszedł jakiś "MAG" i wykonał rytuał, po którym spostrzegłem, że mam garba z tyłu. Następnie zostałem przeniesiony z tym swoim garbem do mojego miasta, gdzie mieszkam, gdzie wszyscy są prości. "MAG" powiedział, że to będzie dla mnie bardziej dotkliwa kara. Oprócz tego "MAG" pozbawił mnie rąk i nóg, bym nie mógł odebrać sobie życia, potem znalazłem się w ośrodku opieki "szpitalu dla ciężko chorych" nie miałem rąk, nóg, na dodatek aparat oddychał za mnie, kroplówka itp. Potem przyszli do mnie ludzie, których się bałem i się znęcali nad "kaleką", czyli dręczyli mnie.

gost.gif Aparat fotograficzny 2006-Sep-02


Śniło mi się, że dostałem z promocji jakiś aparat fotograficzny, bo otwierano sklep elektroniczny i chciano zachęcić klientów do nabywania towaru w ich sklepie, mnie się akurat trafił aparat, był to aparat cyfrowy z wejściem do komputera i miał różne tam inne bajery.
Zrobiłem parę zdjęć przyrody, sfotografowałem samochód kogoś przypadkowego. W domu wprowadziłem te zdjęcia do komputera i zobaczyłem, że to co sfotografowałem jest zupełnie inne od tego, co było w rzeczywistości. Na zdjęciach drzewa były starsze, niż naprawdę, były niemal że zgnite, nie miały liści, kwiaty były zwiędnięte, samochód wyglądał, jakby miał 20 lat. Wszystko było starsze , inne, niż jak widziałem. Poszedłem sprawdzić te miejsca i gdy tam dotarłem, to się przeraziłem, drzewa naprawdę się postarzały, to były prawie, że martwe drzewa, kwiaty rozsypywały się w dłoniach.
Miałem w domu kwiatek w doniczce, był on nowy ,zrobiłem mu zdjęcie, i po chwili na obrazie komputera zobaczyłem zgnity badyl, spojrzałem na parapet w moim pokoju i rzeczywiście kwiatek zgnił.
Ten aparat był złem, chciałem go rozebrać na kawałki, przypadkowo cyknąłem zdjęcie przechodniowi zrobiłem to zza firanki, przez okno, on nagle się zestarzał i upadł na ziemię. Zrozumiałem, że to jest moje przekleństwo, upuściłem aparat na ziemię, cyknąłem sobie przypadkowo zdjęcie. Wnet się źle poczułem, zmieniłem się, podszedłem do lustra i zobaczyłem starca, stwierdziłem, że nie chcę dalej tak żyć i zrobiłem sobie drugie zdjęcie, aby skończyć ze sobą i upadłem na ziemię i zrobiło się ciemno, to była moja śmierć.

kanapka.gif Inny Świat 2006-Sep-01


Sen mój był bardzo dziwny, z początku ciekawy, ale potem bardzo dla mnie straszny.
We śnie trafiłem do równoległego świata, który polegał na tym, że to było takie miasto wielkości; no może mogło pomieścić 4000 mieszkańców. Pozagranicami miasta była nicość, było coś na kształt kosmosu, ale to nie był kosmos, mogłem tam "pływać" w powietrzu i potem wróciłem do miasta. W mieście były tylko stare domy, kamienice, domy mieszkalne jeszcze przedwojenne. Pamiętam, że w tym śnie byli dziwni ludzie. Oni byli ubrani jakby żyli w latach 50-tych 20 wieku.
W tym śnie ja byłem sam tak samo ubrany. Były tam też psy i koty domowe, psy były wielkości niedźwiedzia, a koty wielkości geparda.
Psy przypominały skrzyżowanie dzika z niedźwiedziem ale szczekały i warczały pokazywały kły, jak psy obronne. Zaś koty były jakby przeskalowane kilkukrotnie do rozmiarów mniej więcej geparda, oprócz tego wyglądały i miały umaszczenie, jak koty domowe.
Podszedł do mnie pan i powiedział, że jestem tu nowy, potem mnie oprowadził po mieście i przydzielił mi mieszkanie w jednym ze starych domów. Tam miałem sąsiadów dziwnych, mieszkałem na drugim piętrze, miałem tam ubrania i powiedziano mi, że tu jest wszystko za darmo, że to spada i z tej właśnie nicości. Zapytałem się, po co ja tu jestem, a on powiedział, że zobaczę. Odkryłem, że w moim mieszkaniu jest człowiek jakby wmurowany w ścianę który po chwili się rozsypał.
Moje mieszkanie było ponure, miałem szafę, stół, łazienkę, telefon i radio z lat 50 tych. Wszystko było stare i skrzypiało. Przyszedł do mnie jakiś facet i powiedział, że tu musi być porządek, tu wszystko ma swoje miejsce, dał mi koc mówiąc że tu jest czasem zimno i powiedział, że jak będzie nieporządek to napisze skargę do prezesa. Pomyślałem, jakiś czubek. Wieczorem ,jak zaszło słońce, zamknąłem drzwi na klucz i podszedłem do okna. Zobaczyłem i się przeraziłem o co naprawdę tu chodzi. Widziałem ,jak te wielkie potworne psy rozszarpywały ludzi na kawałki i jadły żywcem. Koty także napadały i jadły ludzi. Poszedłem do sąsiadów, okazało się, że jedli mięso człowieka, oni byli kanibalami. Jeden z tych ludzi mi powiedział, że ja umarłem i trafiłem do świata stworzonego przez pisarza horrorów. Dowiedziałem się o tzw. dniu świstaka, że będę codziennie przeżywał ten sam dzień i muszę uważać, aby nie być zjedzonym żywcem, bo to bardzo boli, a na drugi dzień to samo, ucieczka, albo mnie dopadną, albo nie, tak będzie wiecznie. Nie ma z tego miejsca, stanu ucieczki.

old.gif Morze 2006-Aug-24


Śniło mi się, że miałem jedną szansę otworzenia sobie jednego przejścia do ulubionego ,wymarzonego miejsca na świecie.
Mój sen się spełnił, zawsze chciałem wyjechać w tropiki np. na wyspy tropikalne, do Afryki, Hiszpanii, nad morze śródziemne. We śnie wybrałem wybrzeża Afryki nad morzem śródziemnym.
Spełnienie mojego marzenia polegało na tym, że w moim mieście jest parki, ścieżka, ja przechodząc prze tą ścieżkę „teleportowałem się” nad moje wymarzone miejsce. Pamiętam, że było tam tak pięknie jak znam te miejsca z filmów i z fotografii.
Miałem też drogę powrotną , która wyglądała podobnie, że przechodziłem pomiędzy pewne dwie palmy i znowu byłem w parku w moim mieście. Przynosiłem do domu różne przedmioty z morza (muszle) itp.
Mój znajomy się dziwił, skąd ja to mam? Ja mu powiedziałem, że i tak nie uwierzy. Ale on nalegał, to w końcu ja powiedziałem, że mu pokaże sztuczkę, więc z nim tam poszedłem, kazałem mu poczekać i przeszedłem nad morze i zaraz wróciłem. On się przestraszył pytał „ty zniknąłeś na dwie minuty i się nagle pojawiłeś”?
On się bał ze mną przejść. Ja znowu tam poszedłem, do butelki nalałem wody z morza i zakręciłem butelkę i zabrałem ją do domu. Znowu tam poszedłem i jak tam byłem to usłyszałem nagle huk i zobaczyłem gigantyczną falę może miała 30 metrów wysokości, pędziła prosto na mnie, ludzie uciekali, ja też zdołałem ledwo dojść do miejsca przejścia , w ostatniej chwili wróciłem do mojego miasta.
Powiedziałem znajomemu, był tak samo jak ja przerażony, radził mi nigdy już tam nie przechodź.
Włączyłem dziennik TV i usłyszałem, że w jakieś miejscowości (nie pamiętam nazwy)w Afryce fala zabrała 30 osób, oni zginęli. Byłem przerażony.
Miałem w domu butelkę z wodą morską, mój znajomy był u mnie w domu, nagle butelka pękła i woda rozlała się po podłodze. Pomyślałem, że to zły znak, wziąłem szmatę i zacząłem wycierać podłogę, gdy dotknąłem wody, mój dar mną zawładną, przeniosłem się wbrew własnej woli nad morze śródziemne, ale nie byłem już na tej plaży, tylko na małej pustej wysepce , dookoła mnie było bezkresne morze, które było oraz bardziej zburzone, robiło się coraz ciemniej, nie potrafiłem już wrócić i znowu zobaczyłem falę, która pędziła do mnie i ten ten potworny huk !!!!!


icon_eek.gif Renata 2006-Jul-18

Śnił mi się kurs „ Małego Menażera” (prowadzenia własnej działalności gospodarczej).
Byłem uczestnikiem tego kursu, było nas ok. 20 osób. Wśród nich była Renata, była piękna, bardzo bogata, wykształcona, należała do wyższych sfer społecznych. Ja się w niej zakochałem i chciałem jej o tym powiedzieć, ale nie potrafiłem, opowiadałem jej jakieś głupoty o mojej przeszłości, mówiłem półsłówka, poznałem jej numer telefonu i adres zamieszkania, bo widziałem na jej komputerze pracę zaliczeniową którą wszyscy mieliśmy zrobić. Powiedziałem jej adres w formie żartu „Mam twój adres, ty mieszkasz na ulicy Prostej 50”, a ona na to się oburzyła i powiedziała skąd masz mój adres, chcesz mnie okraść !!!
Ja odpowiedziałem, że nie, a ona od tej pory zaczęła mnie degradować, stwierdziła, że jestem aspołeczny, bo nie mówię po angielsku, a ja się po prostu jej bałem. W niej podobało mi się wszystko; oczy, włosy, twarz, figura, była wyjątkowa, inteligenta, wspaniała, wiedziałem, że na nią nie zasługuję. Ona potem mi się zaczęła ukazywać na ulicy, uciekałem przed nią, we śnie przywiązała mnie do łóżka i uczyła mnie angielskiego, albo goniła mnie z grabiami po całej ulicy , na której mieszkała. Nie mogę o tym zapomnieć.
--------------- Sen jest oparty na moich autentycznych przeżyciach, koszmary, które miałem wynikały z mojej nieśmiałości do kobiet.


icon_arrow.gif Klamka 2006-Jul-13


Położyłem się w pokoju o godzinie 13.00 i obudziłem się o 17.00 zlany potem.
Był grudzień, było już ciemno.
Śniło mi się, że w moim pokoju była młoda kobieta ubrana na biało i opierała się o moją klamkę
w pokoju, powiedziała mi, że umarła i przyszła pomnie do tego domu. Pamiętam, że nie mogłem się ruszyć z łóżka, kobieta się pochyliła nade mną i zaczęła mnie szarpać, miała kły, była blada, to była zmora, potem usiadła mi na klatce piersiowej i ja nie byłem w stanie oddychać, warczała, jak bestia, potem mnie unosiła i trzaskała mną o łóżko, nagle spostrzegłem, że nie jestem u siebie w pokoju, tylko w jakimś starym domu, gdzie czułem zapach zgnilizny, ona stała nade mną i wtedy się obudziłem.
Po przebudzeniu zobaczyłem, że klamka od drzwi była przekrzywiona na dół i drzwi były otwarte, okazało się później, że klamka jest uszkodzona, konieczna była naprawa.


Wujek 2006-Jul-12


Śniło mi się to, że przyszedł do mnie mój zmarły wujek ( który zginął w wypadku w 1988 roku)był młody, powiedział mnie i moim rodzicom, abyśmy go jeszcze raz pochowali, więc próbowaliśmy najpierw w moim tapczanie, owijaliśmy go kołdrą, ale wujek powiedział że chciałby być pochowany na cmentarzu, więc poszliśmy z nim na cmentarz, wujek wszedł do grobu i pokazał jakieś ubrania i powiedział że tylko tyle zostaje z człowieka na ziemi, jak umrze, ja chciałem, aby został na ziemi, niestety on zniknął, czułem taką pustkę i tęsknotę za nim i powtórzyłem jego słowa "tylko tyle zostaje z człowieka".

icon_twisted.gif Samochód 2006-Jul-12


Śniło mi się, że siedziałem w moim samochodzie na moim parkingu z dziewczyną , z którą rozmawiałem miesiąc wcześniej w sprawie pracy. Ta dziewczyna siedziała obok mnie z przodu, z początku była miła, piękna taka, jak w życiu, ale nagle złapała mnie za gardło i zaczęła się jakby rozkładać, odpadała jej skóra, ciało, jej dłonie zmieniły się w potworne "trupie łapki". Ja próbowałem uciec z samochodu, nie mogłem otworzyć drzwi, uratował mnie pewien człowiek rozbijając okno w moim samochodzie za pomocą dłoni owiniętej w kurtkę, potem ten człowiek mnie wyciągnął, gdy stałem przed samochodem, człowiek ten kazał mi uciekać, obejrzałem się za siebie i zobaczyłem, jak mój samochód płonie, ona wyszła z tego samochodu rozkładająca się, śmiała się i zaczęła mnie gonić, uciekłem do własnego mieszkania, zamknąłem drzwi, na stole zobaczyłem kartkę z napisem " TY UMARłEś!!!!, JESTEś SKAZANY NA NIą, NIGDY Się OD NIEJ NIE UWOLNISZ", potem zamki w moich drzwiach się same przekręciły, ona weszła do mojego mieszkania, pokoju, przewróciła mnie na podłogę, obudziłem się cały mokry.



Komentarze: 0

Strona przeznaczona jest dla otwartych umysłów co swoje sny zgłębiać pragną. Wszelkie materiały umieszczone na stronie podlegają prawom autorskim i nie mogą być one rozpowszechniane w żadnej postaci bez zgody ich autora. Główne tematy strony to: znaczenie symbolika interpretacja snów, sennik, sny erotyczne, świadome śnienie, senniki, sny. Wykonanie i utrzymanie strony - www.itbvega.pl