 |
Sennik
Ten blog należy do użytkownika: 44.
Strona główna blogu
Kategorie
» Pokaż wszystkie
» niedziela (3)
Kanał RSS
 Jeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:
Wszystkie blogi
Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!
...wszystkie blogi
listy z życzeniami dla mamy i taty.
Opublikowany: 23.12.2007, 16:17:44.
Kategoria:
niedziela.
"(...)
Jeśli chodzi o Twoje pokolenie kobiet. To według mnie jest to przede wszystkim wzorzec "służącej (mężczyźnie)". To mężczyzna bierze prym w domu, i nie chodzi mi o to że aktywnie uczestniczy w życiu rodzinnym, a raczej o to że po prostu decyduje. Może się to wydawać dziwne, zważywszy na to że jeśli przychodzą goście, to charakterystyczny obraz to "gospodyni witająca", natomiast pan domu gdzieś się zamyka w kącie. Jednak to on rządzi.
Humorami od obrażania się milczenia, po bardziej agresywne zachowania. Rządzi bo mu na to pozwala kobieta. W przypadku postawy malkontenckiej i obrażalskiej faceta, ma poczucie winy, a w przypadku agresywnej się po prostu boi.
Zdaje się, że kobiety przez całe swoje początkowe życie uczyły się, że takie zachowanie jest właściwe i na miejscu. Zresztą, tego typu wzorzec jest charakterystyczny u kobiet, ale wogóle u ludzi wrażliwych. Człowiek wrażliwy częściej ma wątpliwości czy słusznie postępuje niż ten który zauważył iż wygodniej ich nie mieć i że i tak to działa.
Ten drugi typ to najczęściej faceci, z racji tego ze bliżej im do instyktu agresji, Oni mają większą sposobność ku temu by odkryć i docenić wartość siły - ogólnie pojmowanej. Dziewczyny do nie dawna nie grały w gry zespołowe, co też nie miały takich doświadczeń by nauczyć się, że czasem mocniej puszczona piłka zdobywa punkt.
Czyli do cech tego typu wzorca można by zaliczyć: ofiarność, bierność, grzeczność, służalczość. Osoba wyznająca ten wzorzec ma za zadanie przede wszystkim się podobać:. Ma być grzeczna, miła uśmiechnięta, obowiązkowa i porządna. Wartości te są uniwersalne i można je stosować w domu i w pracy. Niezależnie od tego, a może właśnie przede wszystkim, że wyznawane wartości często kłócą się z poczuciem godności i własnej niezależności, osoby te są z tego dumne. Dziwnie to brzmi, ale jest to charakterystyczne. Np. jeśli człowiek jest biedny, i nie ma według niego możliwości by czuć się bogatym, buduje poczucie dumy że jest biednym. Z jednej strony narzekania swoją niedolę, a z drugiej bogatych nazywa "pasożytami, oszustami, złodziejami" itd.. stawiając się w lepszej sytuacji, tak by nie czuć upokorzenia.
Tak samo jest w tym przypadku, z tym że oczywiście przejawy dumy różnie się objawiają. Jest to:
+ Nietolerancja innych postaw u innych, najczęściej wyolbrzymianie ich szkodliwości.
+ Sprawianie przeświadczenia że bez tych moich cudownych cnót, to świat się zawali. I tym samym udowadnianie na każdym kroku kto ma rację..
+ takie budowanie nadodpowiedzialności zza innych kończy się nieporozumieniem. Zazwyczaj traktowane jest przez nich jako wtykanie nosa w cudze sprawy, lub tez u dorastających dzieci poczucie że sie im nie daje usamodzielnić... Taki koniec spawy też służy do tego by dalej budować dumę. "Oni są tacy niewdzięczni!" pomyśli taka osoba. "A ja tak się staram!".
znamienny przykład: kiedy gospodyni przekarmia już grubego psa. Współdomownicy mają to za złe a gospodyni reaguje oburzeniem.
z innej beczki: Gospodyni robi obiad. Niestety nikt nie jest głodny, gospodyni reaguje tak samo.
Gospodyni wchodzi do czyjegoś pokoju - robi remont właścicielowi i dziwi się, że jest niezadowolony. Przecież sobie tego nie życzył!
Sama zobacz jak się zdziwiłaś, kiedy wróciliśmy z wakacji, a nasz dom został pomalowany na "sraczkoburczkowy" kolor przez Twoją mamę.
Kończąc już z przykładami, to muszę Ci powiedzieć że wyraz duma ma też pozytywne znaczenie. Jesteśmy dumni, kiedy się cieszymy z wyników takie jakie są. Nie w tym wypadku jednak. Tutaj pasuje pycha, ponieważ nasza gospodyni uważa "że się jej należy".
jak widać ten wzorzec ma swoje ujemne strony. Trudno mówić o pozytywnych w sensie jakimś długofalowym, jeśli to co człowiek robi jest jakimś wewnętrznym dyktatem, z pominięciem własnych uczuć i potrzeb. Czyli tego co nas tak naprawdę łączy ze światem. "Tak ma być jak ja mówię" - czasem się ten dyktat usłyszy. Należałoby go przetłumaczyć :"Muszę robić tak jak on mówi". On to jest ten krytyczny rodzic, nadzorca więzienia. Jego nosiciel kurczowo się go trzyma, przekonany że za tym nic już nie ma.
Gdy w świecie nie ma miłości, a są zakazy, nakazy, oceny i terminy, te ostatnie stają jedyną namiastką kontaktu osobistego, nikt o zdrowych zmysłach by z tego nie zrezygnował. Chyba że taka osoba miała by trochę wiary....
Czasem się zdarza, że człowiek tak bardzo uciążliwy dla środowiska, taki przysłowiowy "gaduła", zamilknie. Przestanie się pojawiać na podwórkach, zaczepiać sąsiadów i zajmować ich nieistotnymi sprawami. Dobrze, jeśli widać w jego sercu uśmiech, co innego jak się po prostu wyłączy. Zastanawiałem się dlaczego tego człowieka zaczyna mi brakować.
Dlatego że Przestaje walczyć. Przestaje walczyć między innymi o to by inni doświadczyli jak to mieć takiego wewnętrznego demona - nadzorce - który w tym przypadku zamknął małego chłopca w więzieniu upokarzającej samotności.
Zmierzam do tego, że nie ma walki bez wiary.Takie i inne zachowanie, jak ten przykład gospodyni, choć uciążliwe - zasługuje na szacunek, jak do kogoś kto ma zamiar popłynąć na Atlantydę... Jeśli by zaprzestał wysiłków nigdy by nie dowiedział się, że jej nie ma. Atlantydy może nie być, bo nie jest nam potrzebna, istotne jest że my istniejemy.
Świat rządzi się prawem ciągłego gojenia ran. Jeśli ty cierpisz, dzielisz się tym cierpieniem z nami, jest szansa, byśmy mieli okazje sobie wybaczyć i naprawić dawne szkody. Jeśli taki jest świat możemy żyć w spokoju. Możemy sobie za te cierpienie podziękować.
I tak jeśli robisz obiad, nie pytając nikogo czy jesteśmy głodni czy jedliśmy gdzie indziej , wybaczymy sobie tą złość, że się "jedzenie znowu marnuje" lądując w koszu. Mamy wybór, możemy życzyć sobie nawzajem szczęścia i dobra. Wiem, że jesteś dobrą osobą, która stara się jak najlepiej.
Dziękuje Ci mamo za twoją ofiarność, obowiązkowość i o to że w każdym momencie starasz się nas uszczęśliwić. Dziękuje Ci też za cierpliwość wobec mnie, wtedy kiedy tego nie dostrzegałem. Życzę Tobie i sobie wszystkiego najlepszego w nowym roku.
****
Hej Tato...
Ty stałeś po tej drugiej stronie. Uważałeś przede wszystkim, że te strony istnieją. Twoimi stronami była ta która decyduje i ta która słucha. Ty byłeś po tej która decyduje. Było to ważniejsze dla Ciebie niż wszystko inne. Jeśli tak, to myślę że poza tą rolą byś nie istniał, pewnie myślałeś że zginiesz... Tak więc wybrałeś taki układ: Ty byłeś, ta druga gdzieś zniknęła, razem ze swoimi potrzebami, możliwościami i emocjami.. Gdzieś zniknąłem, zapewne tam gdzie Ty nie chciałeś wrócić, przerażało Cię to że:
Przerażający jest świat, który jest podzielony na słabych i mocnych.
Przerażający jest świat, w którym nie będąc przygotowanym na atak zginiesz.
Przerażający jest świat, kiedy czujesz frustrację, że nie jesteś w czymś najlepszy.
Byłeś jak Lenin. Stawiałeś na podziw i strach. Przebywanie z Tobą to uczestnictwo w Twoim paradach. To lub wulkan gniewu i ostre reakcję. Tak bardzo bałeś się sprzeciwu że nie było łagodnych reakcji.
Zabierałeś mnie wszędzie ze sobą. Może prawie wszędzie z wyjątkiem, urzędów, biur, miejsc twoich współpracowników. Wtedy zostawiałeś mnie na zewnątrz. Nieskończoność, którą dzieci mają w zwyczaju odczuwać czekając na rodziców, była przeciwwaga dla Twojej pustki.Bo w tych miejscach nie byłeś szefem.
Czasami stawałem się częścią tych parad. Wtedy mnie chętnie pokazywałeś. Czułem, że byłeś dumny ze mnie, wtedy mogłem usłyszeć coś miłego na mój temat, to była taka dyspensa od zasady że "człowiekowi się zwraca uwagę wtedy tylko kiedy robi coś źle".
Przerażający jest świat, w którym praca musi być ciężka i ważniejsza niż wszystko inne.
Najbardziej przerażający w tym świecie jest fakt, że jeśli ktoś ma władzę jesteśmy zdani na jego łaskę i nie łaskę.
Żołnierz na polu bitwy ma tylko taki wybór - być zwycięzcą czy przegranym. Stawką jest życie. Urodziłeś sie w latach
powojennych. Jednak w wielu domach wojna dalej trwała. Przyszła wraz z wracających z frontu żołnierzami. Dziadek były ak-owiec wiedział czym jest wojna. Ty wiesz czym jest wojna, przeżywając ją w domu.
Uwierzyłeś w ten świat, może poza jednym. Nigdy nie chciałeś być taki jak Twój ojciec. podobnie jest ze mną. Jest błogosławieństwem, że wiemy czego nie chcemy. Czego jednak chciałeś ? Tak samo i ja nie wiedziałem.
Piękne jest to, że nie chcieliśmy tego przerażającego świata.
"Byłem w muzeum, nie wolno było dotykać eksponatów. Jednym z pomieszczeń stało łóżko, przykryte czerwoną kapą. Według instrukcji, przykryty kocem już nieżywy Lenin. Postanowiłem ściągnąć ten koc. Moim oczom ukazała się poduszka przytulanka mojej dziewczyny i czarne butki"
Ja wiem czym jest pokój znajdując go w swoim sercu. Pod kołdrą nieżywego Lenina, znalazłem ciepłe uczucie. Doświadczenia wojny nauczyło mnie tego co jest najważniejsze.
Sen ma dalszy ciąg, jest nim nowe pomieszczenie, które cieszy bogactwem świata...
Tego wszystkim życzę.
Jacek
Komentarze: 0
Pewność
Opublikowany: 16.12.2007, 16:45:29.
Kategoria:
niedziela.
Byłem Detektywem który obserwował małego chłopca. Widział go przy drabinkach pod okiem surowego nauczyciela.
- Może ostrożniej - nie chce jutro remontować szkoły!
Patrzył z lękiem na jego zmagania z piłką nożną.
W końcu był świadkiem jego gry w siatkówkę. Była to nietypowa gra. Chodziło o serw i trafienie piłką w wiszące naczynia...
- pięknie - wołał nauczyciel kiedy ktoś ten talerz stłukł. Mojemu chłopcu średnio te serwy wychodziły.
Nieoczekiwanie po zagrywce, popatrzył na mnie.
Przytaknęłem mu a on się uśmiechnął. Tak zrodziła się między nami więź...
Czuł się samotny, działy się wokół niego rzeczy i sprawy, które nie ogarniał pojęciem. Oczekiwano od niego, oceniano go. Wykonywał zadania nie mając poczucia sensu. Może gdzieś na lini nagan i pochwał wyczuwał granice przestrzeni sensu egzystencji. Po co to wszystko, kto mi wytłumaczy...
I detektyw czuł się samotny, przebrany zza kobietę, płoszył go stukot wysokich obcasów, ubranie, i trwoga o dziecko grające w piłkę...Zastanawiał się jaki sens ma obserwowanie losu tego chłopca?
W końcu się poznali. Dali sobie nawzajem siłę, w byciu dzielnym chłopcem i wrażliwym detektywem.
Miłość nadaje sens słów: zrobić nie zrobić, na czas, dobrze lub źle. Nie ma takich wytycznych, które mówią nam czy należymy do tego świata czy nie. Życie na to jest za krótkie, by żyć w nim w niepewności.
Ten sen mówi, by zwrócić na siebie ojcowskie czy synowskie oczy.
Dwie części ja, Ojca i syna, mogą istnieć tylko wtedy, kiedy się do siebie zwrócą. Ojciec zrobił to pomimo, że mu się wydaje to nie męskie, synowi pomimo tego że czuje się czasem niedoskonały.
Wyobraź sobie, że jest ktoś kogo darzysz szacunkiem czy uczuciem, obserwuje Cię i uczestniczy w Twoich dokonaniach. Tak więc wyobraź sobie, że pisząc swoją biografie z boku patrzy na Ciebie bliska Ci osoba. Niech moc będzie zawsze z Tobą.
pozdrawiam
Komentarze: 2
Pokora
Opublikowany: 11.12.2007, 00:30:53.
Kategoria:
niedziela.
Wchodziłem na wysoką wieże. Z mozołem wchodziłem krętymi schodami. Niektóre stopnie kończyli jeszcze robotnicy. W końcu dotarłem do celu. Siedziałem podczas kolacji z towarzystwem. Zauważyłem, że jedna z osób - koleżanka - oszukuje i wprowadza w błąd rozmówców. Zwróciłem uwagę, że jeśli tak dalej będzie, koleżankę wyrzucę. Miarka się przebrała, kiedy to moja dziewczyna dałą posłuch tym plotkom!
Wyszedłem.
Znalazłem się na krawędzi tej wielkiej wieży. Nie chciałem skakać. Sama konstrukcja tej wieży mnie do tego namawiała swoją kruchością. O cokolwiek sie chwyciłem by sie ratować, kamień kruszył się momentalnie w rękach. Nie musiałem jednak skakać, bo wieża sama nie wytrzymała przeciążenia. Okazało się że była przepełniona, tylu ludzi ją zwiedzało. Całą wpadła na głęboką wodę....
Zachowałem jednak spokój. Z wody wyciągnęły mnie dobre moce. Gdy znalazłem się na lądzie zobaczyłem moją wieże.
Tym razem nie wyglądała na taką do zwiedzania, raczej jak latarnia. Świeciła jasnym płomieniem.
Teraz stała jak sukces.
Zdaje się że poczucie sukcesu jest tym co chroni od pychy. Ten sukces ze snu, jest cnotą, latarnią, światłem.
Bo sukces się dostrzega. Sukcesem może być oddech. Pierwsze kroki i te ostatnie.
Co na temat próżności i jej odwrotności pokory piszą mądrzy?, Warto przeczytać Joanny Petry-Mroczkowskiej "Siedem grzechów głównych". Zapewniam, że to duży skok w wodę... Fragment książki dotyczący pychy(link z Wikipedii): http://www.mateusz.pl/mt/znak/sggd.htm .
Pozdrawiam!
Komentarze: 0
Dbajcie o zieleń:)
Opublikowany: 08.11.2007, 01:38:25.
Kategoria:
bez kategorii
W 1992 roku, przez słowackie tatry przeszedł tajfun pozostawiając rumowiska drzew na sporym obszarze.
Pewnej nocy, kilkadziesiąt lat później pojawiłem się na tym miejscu. Byłem w otoczeniu wielu ludzi sadzących drzewa. Niektóre z nich były mikroskopijnych rozmiarów.
Z ochotą włączyłem się w zalesianie. Nagle, usłyszeliśmy warkot silników. Zobaczyłem obraz dramatycznej walki o życie sadzonek. Ochranialiśmy własnymi ciałami małe drzewka przed quadami, samolotami i motocyklami. Po wielu dramatycznych scenach wszystko ucicha. Ludzie wracają do pracy. Wpadłem na pomysł by te drzewa sadzić w sposób nieregularny,oczywiście wszyscy ochoczo przystali na to. Sadzonek zaczęło brakować, Ci którzy chodzili do pobliskiej szkółki drzew, mieli coraz większe problemy w obskubywaniu gałązek choinek i zrozumiałej irytacji właścicielki szkółki. Postanowiłem kupić całe kartony tych drzew. Inni poszli za przykładem, więc z pomieszczenia wszystko szybko poznikało.
Patrze na naszą prace z perspektywy moich stóp. Widzę jak z grud ziemi zaczyna rosnąć las, kolory i kształty tworzą harmonijną całość. To drzewa są piękne pomyślałem. Nagle ktoś mnie klepie w plecy, tak że muszę się wyprostować: "popraw to, tak się nie robi, same liściaste". Pokazuje i woła: "więcej "piniaków" i iglaków!".
W końcu pojawia się lokalna Matka Natura czeskiego miasta. Ogląda dobrze wykonaną robotę. Myślę otwórzmy okna - ta myśl zaświtała nagle we wszystkich głowach. Zobaczyłem otwierające się okna mojego pokoju, mój mały las w nim zamiast dywanu i za oknami wielka sylwetka starego lasu.
Na tym skrawku własnej hipoteki, zwanej umysłem, postanowiłem zasiać drzewko piękna, opieki, doskonałości i naturalności no i rzecz jasna otworzyć się na las mądrości i doświadczenia.
jestem pewny, że często macie okazję do zastanowienia się nad tym jakimi się wartościami kierujecie na codzień, ja nie specjalnie ale miałem szczęście że sen podzielił się właśnie ze mną taką bajką. Tak więc rośnij mój lesie z pożytkiem!
Dbajcie o zieleń!
Komentarze: 1
Co to znaczy być orłem.
Opublikowany: 26.10.2007, 22:35:30.
Kategoria:
bez kategorii
"Orzeł nie zawsze był orłem
Zanim był orłem był Juhajatangi - Gadułą
Juhajatangi wciąż mówił i mówił, w końcu słyszał tylko siebie
nie słyszał rzeki ani wiatru ani nawet wilka
przyleciał kruk i powiedział: wilk jest głodny,
jeśli przestaniesz mówić usłyszysz go i usłyszysz wiatr
a kiedy usłysz wiatr będziesz latał.
Orzeł zamilkł. Stał się sobą orłem.
Wzbił się w powietrze. Jego lot mówił wszystko"
Związek
Opublikowany: 24.10.2007, 01:25:53.
Kategoria:
bez kategorii
Była już taka miłość, ale nie ma pewności
Że to była nasza
Byli już tacy ludzie
Ale nie ma pewności że to byliśmy my
Był już taki język
Ale nie ma pewności, że nim mówiliśmy
Były już takie latające pteranodony
Ale nie ma pewności, że to za naszych czasów
Było już takie milczenie
Ale nie ma pewności, że to pomiędzy nami
Był już koniec świata
Ale nie ma pewności, że to naszego świata
----------------------
No właśnie. Dzisiejszy poranek jest oddalony o cały dzień stąd od tego miejsca w którym teraz piszę ten tekst. Nucę sobie zatem w myślach:
"Był dzisiaj poranek, ale nie ma pewności że to ja go przeżyłem "
Zatem jak bardzo w cenie są związki. Szczególnie te najcieplejsze. To one odmierzają nam przestrzeń i czas. Co przypomina nam kim jesteśmy, i co pielęgnujemy od urodzenia w tym naszym ogrodzie rzeczy i ludzi.
|  |
|  |