Mieszkalam w jakimś hotelu ale znałam tam chyba wszystkich. Czułam się tam jak u siebie w domu. Hotel był duży, mial duzo holi i duzo restauracji w których zazwyczaj jadłam kolacje. tzn konkretnie to miałam jeśc, bo co poszłam zjeść to mi nic nie opowiadało i traciłam apetyt i nic nie jadłam.
Potem jechalam przez pola furmanka. Obok nieij biegły 2 psy - jeden mały rudy a drugo duzy czarny. Ten czarny podskakiwal i ujadal jak by mnie chciał ugryzć ale nie dosiegał, rudy, mneijszy zas byl łagodny ale jakby naśladował tego czarnego. Postanowiłam zsiąść z wozu i zobaczyc o co chodzi temu psu. Gdy zsiadłam czarny pies zamienił sie w malego, rudego pieska, podobnego do pekińczyka. Zaczelam sie smiac, ze to mieszanka pekińczyka a one sa takie zawziete i dziamgate dlatego tak ujaadał. Mały, rudy piesek byl jesczze mniejszy niz mi sie wydawało.
Postanowiłam zabrać je ze soba do hotelu.
Chwile mieszkały ze mna ale przyszedł ktos i kazał mi sie wyprowadzic.
Z rozmowy wywnioskowałam ,ze ja w tym hotelu pracowałam, ale teraz jakis znajomy szefa bedzie to robił za mmnie i mam znikac. Byłam bardzo zła. NIe mialam sie gdzie podziac.
Zaczełąm pakowac wszystkie rzeczy. Zjawił sie nagle moj maz i pakowalismy sie razem. pojawila sie tez moja przyjaciólka i zaczela mi pomagac.
Gdy skonczylam i wychodzilam pracownicy hotellu zawrocili mnie i krzyczac na mnie kazali sprzatac, zmywac. Rozzłoszczona na maxa zazcelam krzyczec, ze od kiedy to pokoj po sobie sie sprzata w hotelu??!! oni to powinni zrobic! Wstawialm szklanki do zlewu, pod podloga gdy wyjelam płytke jedna okazalo sie, ze jest smietnik.. Poprosilam przyjaciółke, zeby wziela testy moje bo sie uczyc musze.
Potem skonczylam i chcac wyjsc nie mogłam chwile znalezc wyjscia ale w koncu znalazłam. Stala tam moja przyjaciolka i pytam sie jej gdzie sa testy. Musze sie nauczyc, zdac i miec prawo jazdy bo teraz mi bedzie potrzebne. Ona pokazuje mi palcem, ze połozyła na parapecie. Spojrzałam ale niestety tam nic nie bylo, ktoś ukradł

Spojrzalam w drugą strone a wszystkie moje rzeczy rzeczy leżały na chodniku ulozone na kupke, przy samych schodach do hotelu. Ludzie szli i omijali je.
Spytalam kto je tam tak zostawil i kto ich pilnuje? Tam sa rzeczy osobiste, neiktóre bardzo cenne i przecież to nie moze tak lezec, bo ktos moze zniszczyc albo ukrasc!
podeszłam do tej kupki i zauwazylam ze brakuej aparatu fotograficznego, ktory neidawno byl kupiony, na dodatek byl bardzo drogi - kilka wypłat. Zaczealm go nerwowo szukac i odstrzegłam, ze ktos nieopodal robi zdjecia. POdbiegłam tam i chciałam spytac ale ta osoba sie wystraszyla, uderzyła mni, ze straciłam przytomnosć. Gdy sie ocknelam ktos cos do mnie mówił, jakaś kobieta z blond włosami i blizna na brodzie po szyciu. Niestety nie rozumialam jej ale wiem ,ze mialam gdzies isc, bo ktos cos ma zrobic.
Gdy ocknelam sie do konca w głowie znow zaswitala mi myśl o testach i prawie jazdy. Zaczelam krzyczec i pytac kto ma pozyczyc testow, bo ja musze sie nauczyc!! Nikt niestety nie mial. pOstanowilam, ze trudno, praktycznie wszytsko umialam, jak nie przypomne sobie to moze nic sie nie stanie, NIe mam skad ich wziac, wiec pojde na egzamin i albo zdam albo nie, trudno.
poszlam na ten egzamin i nie wiem czy zdalam te testy ale chyba tak bo widzialam siebie jak siedze po testach w poczekalni oczekujac na jazde