Login:     Hasło:           Zarejestruj się / Zapomniałem hasło

Dziennik snów


Ten blog należy do użytkownika: malawi.



Strona główna blogu

Kategorie

» Pokaż wszystkie

» uzewnetrznienie myśli czyli wewnętrzne dabaty (1)
» dziennik snów (64)

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi


25 maj - slub
Opublikowany: 25.05.2008, 10:04:44. Kategoria: dziennik snów.
Jestem z rodzina na pikniku. Wysiadamy z samochodu, slonko lekko przeswituje przez chmury,, jest tez lekka mgła i bardzo wilgotno. Stwierdzam, ze chyba za wczesnie pzyjechalismy i musimy poczekac az pogoda sie wyklaruje. Obok jest stadnina i proponuje synowi, ze moze pojezdzi na koniach to sie nie bedzie nudził ale on nie chce.

Jedziemy gdzies, wysiadamy w jakims garazu. Wchodzi do niego nagle tez znajomy, ktorego nie widzialam juz kiklanascie lat. Dziewie sie, bo wyglada mlodo, bardzo mlodo, jak by odmlodnial ze 20 lat. Wita sie ze mna bardzo przyjaznie i czule. Rozmawiamy.
Nagle orientuje sie, ze moj syn zniknal i nigdzie go nie ma, szukam go i wolam nerwowo.
Nie ma go. Wchodze do duzego budynku i jest tam. okazuje sie ze jest to dom dziecka. Moj syn jest cały i zdrowy ale ma obdarte ubrania. zaklada buty. inne niz miał. 2 rozne buty - czarny i biały. Na dodatek sa dziurawe, poł podeszw nie ma, jakby wydeptane i darte sa a na palcach dziury. zabieram go ze sobą.

Idziemy dalej i spotykam znajomego. Moj maz jest wsciekly i wyraznie zazdrosny. Podchodzi do niego i uderza go. On sie przewraca na kraweznik i zdziera sobie pol czola, slora mu odstaje. krzycze ze go zabil. zabieramy go do szpitala.

Ide ulica, ludzie sie mnie patrza. zauwazam, ze jestem w samej bieliznie i szpilkach. Przez sekunde jestem przerazona ale zauwazam, ze mezczyznom sie podobam, wiec pewnym kokiem, nie przejmujac sie ide dalej.

Wchodze do duzego budynku i ubieram sie. Orientuje sie, ze jest to kosciół. Zakladam suknie, bo za chwile ma byc moj slub. Nie ma swiadkow. Wychodze na zewnatrz i czekam na nich. ida. Mowia ze ladnie wygladam. dziekuje ale okazuje, ze mam pognieciona sukienke, jest atłasowa i latwo sie gniecie. Nie dosc ze pognieciona to czarna. W sumie dobrze, bo inaczej bede szla do slubu niz wszyscy, nie w bieli tylko w czerni, tak jak lubie, czarny to moj ulubiony kolor ubrania. idac do kosciola podziwiam okolice - piekne pola i kwiaty. Zrywam male kolby kukurydzy i je zjadam. Sa słodkie i soczyste, pyszne.

Wchodzimy do tego koscioła. Kosciol ma ogromne, bardzo wysokie 2 wierze. Stoje chwile i podziwiam je. Stwierdzam, ze po slubie chce tu zrobic zdjecia, zeby uchwycic piekno tych wierzy i calego budynku. zauwazam tez, ze ten kosciol jest cały z drewna.

Wchodzimy i widze tam tego pobitego znajomego. dobrze sie juz czuje, ma tylko blizne na czole. Jednak w tym kosciele pol budynku to kosciol a pol to szpital. Rozmawiam z kolega, siadam mu na kolana, placze i przepraszam za meza. on mowi ze sie nie gniewa i odchodzi.


Komentarze: 0

18 maj - wojna
Opublikowany: 19.05.2008, 17:22:39. Kategoria: dziennik snów.
Jestem w domu, postanawiam wyjrzeć przez okno. otwieram okno a tam zamiast standardowego widoku widze pole. Na tym polu leży jakis człowiek. postanawiam mu pomóc. Nagle rozlega sie huk i widze armatę i ludzi z karabinami - jest wojna. Wychodzę na balkon i nagle pojawiają się tam ludzie i mówia mi, ze mam się schować, bo zginę. Nie moge mówic, bo mam pełne usta ale pokazuję im, że jak tylko to przeżuję, co mam w ustach to bedzie dobrze. Wiem, że tak mogę ich uratować.
oni się boją, z panika w oczach każą sie chować, nie rozumieją co im pokazuję. Nagle czuję, że juz dosyc przeżuwania, ze wystarczy i wypluwam taką białą kulkę jakby kaszy mannej. Ta kulka spada na tę łąkę i nagle wszystko ucicha i jest normalnie. Nawet człowiek, który wczesniej lezał martwy wstaje i idzie dalej.
Wojna się skończyła a raczej zniknęła tak nagle jak się pojawiła.

Komentarze: 0

14 maj - grzyby, dziecko
Opublikowany: 14.05.2008, 15:56:09. Kategoria: bez kategorii
Poł snu zbierałam grzyby. Jak zwykle z mężem i jak zwykle kurki. tym razem nie odgrzebywalam ich z ziemi, mchu tylko rosły piękne, duże, wystawały spod mchu. Miały piękny, intensywny, pomarańczowy kolor. Były tak duże, że nie miesciły mi sie w ręku.

Potem śniłam znow o dziecku. Sen był podobny do ostatniego. tym razem jestem pewna, że był to chłopiec około 5 lat. Stałąm na balkonie i zobaczyłam jak spada, trzymając w ręku parasol. Wiedziałam, ze on go nei uchroni przed upadkiem. Nie mogłam go sięgnąć ale postanowiłam swoja energia, siłą woli, przyciagnąc do siebie. Udało mi sie i chłopiec wyladował na balkonie obok. przeskoczyłam tam. Chwyciłąm chłopca i chciaął wrócić na swoj balkon ale bylo bardzo daleko. Zastanawiałam sie jak mi sie udało przeskoczyc.
Na szczescie tamten balkon był otwarty i weszlismy do mieszkania.
Na łóżku leżało chyba małżeństwo. pod łożkiem byla półka a na niej stały weki, w których były zielone i pomarańczowe warzywa, slicznie pokrojone w równiutkie, okrągłe plasterki. Stałam i podziwiałam je, to byl piekny widok, nie mogłam wyjść z podziwu. icon_rolleyes

Komentarze: 0

12 maj - koszmar
Opublikowany: 12.05.2008, 08:24:32. Kategoria: dziennik snów.
Co za sen!!!
Jadę samochodem. Wjechałam w jakąś boczną dróżkę. Wokół pełno śniegu, zaspy, nie mogę wyjechać. Widzę, że dalej droga ok. Cofam samochod, po ulicy widze, ze jedzie autobus. Samochód jakby nie słucha mnie i jedzie w zupełnie innym kierunku, niż ja chce. Wołam pomocy. byli ze mna koledzy, odwracam się a ich nie ma, jestem sama. Cofam w tym śniegu aby wyjechać na drogę i nie mogę. na dodatek trzeszczy cos pode mna, jakby lód. Boże, za chwile to sie załamie i się utopie z tym cholernym samochodem. Postanawiam stac i nie jechac, wołąm pomocy. Nikt nie słyszy. Robi mi się słabo, czuję przeszywajacy mnie strach. Zaczyna mi sie kręcic w głowie i tracę swiadomość.
Budzę sie w domu. kolo mnie jest jeden z kolegów, z którymi wczesniej jechałam. Pytam go jak to sie stało, ze ich nie było. on mowi, że wysiedli na chwile a ja zaczelam jezdzic a potem przestalam i znalezli mnie nieprzytomna w samochodzie. icon_rolleyes

czuje straszny niepokoj. Chodzę po mieszkaniu i słyszę przerazające odgłosy. Wychodze na balkon a na balkonie pode mną stoi jakas dziewczynka i nuci jakas melodię. Wyglada jak ta mała z egzorcysty. Boże!! Co sie dzieje??!! Te odgłosy mnie dobijają.. Mysle, ze to niemozliwe, jakas plaga opętań. jezeli ona jest opetana a mi sie przytrafiło to co sie przytrafiło to ja pewno też jestem. Boję sie. Ona dalej wydaje z siebie te okropne głosy, trzyma w ręku biała szmate - nie wiem, kocyk, przescieradło i nucac te piosenkę co jakiś czas wali ta szmatą po oknach krzyczac "zabije te wstrętne muchy" icon_rolleyes

Stoje i nie mogę juz tego zniesć. Proszę zeby to sie skonczyło. Błagam " Boże pomóż mi". Nagle spływa na mnie jakies białe światło i czuje spokoj i blogość. te swiatło przerywa nagle cos i wpływa do mojego wnętrza czerwone swiatło, bardzo złe, czuję wibracje, dretwieje mi ciało, w głowie widze obraz jakiegoś demona, osuwam sie i trace przytomność.

Podnoszę sie nagle. Wszystko wydaje sie być OK. Robie 2 kroki i słysze te melodie. NIE to NIEMOŻLIWE. Niech sie to juz wreszcie skończy!!! Z kuchni wychodzi kolega i niesie 2 talerze. Mowi, że usmażył dla nas ziemniaki ale musi dac tez zwierzetom. Ta melodia i ten nieziemsko demoniczny głos nie dają mi spokoju. Jesli to sie za chwile nie skonczy to oszaleję!!!
Myśle, ze musze zamknąc okna, jak nie bede tego słyszec to bedzie OK. Podbiegam do okien i zamykam je wszystkie. W koncu cisza....
Idę z tym talerzem do kolegi. On otwiera drzwi i mowi ze nakarmi zwierzeta. Za drzwiami, w pokoju stoja krowy i kozy. NIe wiem o co chodzi, jestem w szoku. Krzycze "Co tu sie kur*a dzieje??!!!"

Nagle drzwi sie otwierają i z potwornym rykiem biegnie wprost na mnie ta szkaradna, opętana dziewczynka, machając łapskami, rycząc i smiejąc sie!!! Rzucam w nia tym talerzem i mam dosc. Krzycze przeraźliwie a ona mnie prawie dopada. Jest krok przede mną!!!

Budzę się!!!

Matko, już dawno nie mialam takiego koszmaru!!!! Nic nie ogladałam, nie mialam jakichs specjalnych przeżyc wiec nie wiem skąd sie wziął taki sen..
Co jescze dziwne to sen mi sie snił tuż po zaśnieciu. Musiał trwac chwilę a mi sie wydawało ze kilka godzin sie to ciagneło. Zasnełam przed 23 a obudziłam sie wystraszona i spocona o 23:47. Pół godziny nie mogłam dojsć do siebie i zasnąc, co dziwniejsze to cały czas w głowie nuciłam te melodie ze snu....

KOSZMAR!!!

Komentarze: 0

11 maj
Opublikowany: 11.05.2008, 08:28:40. Kategoria: dziennik snów.
Sen bardzo dziwny.
Na ulicach jest pusto. Wszyscy jakby znikneli, schowali sie. jeżdżą jakieś samochody z meżczyznami, chyba jakimis funkcjonariuszami, coś w stylu policji. Chyba wyłapują ludzi aby ich zgładzić. Wiem, że przeżyją tylko małżeństwa, w których kobieta jest w ciąży lub mają małe dzieci, takie do 3 lat. Spotykam jakiegoś znajomego, postanawiamy się uratować. Potem spotykamy jeszcze kolegę z żoną, która jest w ciąży i ma małe dziecko. Ona daje mi to dziecko i udaję, że to moje do tego wypinam brzuch, żeby wygladał na ciążę.
Idziemy i cały czas sie ukrywamy w jakichś starych budynkach a ci goście jakby depcza nam po piętach. Nagle ktoś, chyba ta dziewczyna w ciąży jest głodna. Ryzykując postanawiam jej pomoc. Widze jakby przyjęcie, siedza ludzie przy stole zastawionym na bogato. podchodze i pytam się czy mogę wziąć kawałek jedzenia dla kobiety w ciazy i dziecka. Pozwalają mi. Biore bułke, mieso i warzywa oraz kawałek ciasta. Zawijam to w jakiś szal, woal... Niestety czesc mi z tego wypadła, gdy to podniosłam ale i tak duzo zostało. Dziekuje i odchodzę.
Idę jej to zaniesc. Wchodzę do jakiejś starej kamienicy, starymi, drewnianymi drzwiami ale za mna idzie ów funkcjonariusz. wiem, ze nas znajdzie. Daję te jedzenie kobiecie i każę sie ukryć, słyszymy kroki. Chowamy sie za sciana w rogu pokoju ale pan nas zauwaza, gdyż dziecko wyszło na srodek pokoju. Pan sie pyta co tu robimi, patrzy na dziecko, na nasze brzuchy, usmiecha sie i każe się nie bac i mieszkać spokojnie. w ogóle jest noc, ciemno i nigdzie nie ma swiatła.
Niby jest niebezpiecznie ale ja się nie boję. wiem ze mi sie uda.

Komentarze: 0

8 maj - lekarz, kobieta ciężarna
Opublikowany: 08.05.2008, 08:56:04. Kategoria: dziennik snów.
Ide do lekarza. Pani sie pyta mimo, że jestem przypisana od lat do 1 lekarza - do którego chce iść. Wybiera innego niz mój.
Wchodzę do gabinetu i okazuje sie, ze mam mieć robione USG brzucha. na lezance ejdnak leży jakiś facet, siadam i czekam.
Nagle do gabinetu wchodzi kobieta, facet wstaje, ona kladzie sie na lezance i lekarz robi jej USG.
Pani doktor oznajmia z usmeichem, że pani jest w ciąży i za miesiąc poród. Wszyscy są w szoku a najbardziej jej mąż. Kobietka bowiem jest szczupła, wrecz chuda i nie wyglada w ogóle jak w ciąży, nie ma brzucha, a juz na pewno nie na 9 miesiac.
Ona wychodzi z gabinetu zadowolona a ja patrze an tego faceta. Okazuje sie, ze to mój znajomy. kładzie sie na tej leżance i zwija się w kłębek. Kłade sie koło niego, głaszcze po plecach chcąc pocieszyć i pytam co się stało. Okazuje sie, ze on płacze. Mowi ze to nie tak miało byc, mogł sie z nią nie żenić. Przytulam sie do niego a on na mnie patrzy jak by chciał mi powiedziec, ze mnie kocha. Jest jednak nieśmiały, boi się powiedzieć. Pocieszam go, ze się wszystko ułoży i będzie dobrze. Bedzie kochał swoje dziecko i swoja żone również.

Komentarze: 0

4 maj - dzieci, robaki
Opublikowany: 05.05.2008, 15:31:57. Kategoria: dziennik snów.
Sen następujacy:
Szykujemy się na jakaś wycieczkę. Nagle orientuje sie, ze nie mam pieniedzy wystarczajaco dużo i nie stać nas, zebyśmy wszyscy troje jechali. postanawiam, że ja z synem zostaniemy a córka sama pojedzie na wycieczkę.
Córka wsiada do samolotu, samolot startuje, ja sie przygladam i robię zdjęcia, nagle samolot spada i sie rozbija. Biegnę szukac córki ale ani śladu po samolocie, tym bardziej po dziecku. Mowię sobie trudno i idę do syna. Patrzę a z jego oczu, ni to na oku, ni to na rzesach, są przyczepione i wija sie białe, długie robaki, jakby glizdy. Każę mu stać spokojnie i zdejmuje mu te robaki z oczu a one jak pijawki przyczepiają mi się do palców. Myśle, ze musze to zmyc wodą i odpadna, robię tak i razem z woda robaki odpadaja i spływaja do odpływu...

Komentarze: 0

3 maj - węże i dziecko
Opublikowany: 03.05.2008, 08:55:51. Kategoria: bez kategorii
Idę ulicą. Nagle widzę wielkie drzewo. na tym drzewie owinięte są 2 ogromne, srebrne węże. ktoś idzie ze mną i się ich boi. tłumaczę, że nie ma co sie bać, to nie tygrysy i nie atakuja ot tak. Idziemy dalej. Przy ścieżce, którą idziemy leży powalone ogromne drzewo, jakby troche wydrążone w srodku. W tym otworze znowu są 2 węże. Odoba, która idzie ze mna, chyba meżczyzna, jest bardzo wystraszona i chce sie ukryć. Zgadzam się dla swiętego spokoju ale najpierw głaszcze te weże. Kolega ucieka przerazony widząc to, wiec biegne za nim, Wbiegamy pod schody i orientuje się, ze te węże nas gonią. Tamten w panice ucieka, że nie wiem gdzie jest ale nagle słysze, ze ktos, coś schodzi po tych schodach i zbliża sie. Myślę, że to wąż ale widzę nagle ze jednak się myliłam.
Przede mna pojawia sie pół koń poł człowiek. Nie wiem co che zrobić, przygląda się mi i chyba cos mówi. Zamienia sie nagle węża i chce mnie połknąć. Sen się urywa.

Siedzę teraz w jakims domu. Jest pełno ludzi, chyba jakas impreza. Ja robie obiad, wiem, ze sa tam moi nieżyjacy juz dziadkowie i przyjaciółka z dawnych lat. robie ten obiad i co chwile ktos mi przeszkadza, zagaduje mnie albo cos chce. Makaron się rozgotował, zielmniaki to samo. Ja za to pogodziłam sie z dawna przyjaciółką i zostałam zatrudniona do pilnowania jakiegoś dziecka. Jest to dziewczynka około 2 letnia. Mała co chwilę wychodzi na balkon a ja tłumaczę, ze nie wolno, jest wysoko, można spaść.
Pilnuję jej na tym balkonie, Mała stoi trzymając się obiema rączkami barierek. Nagle wkłada nóżkę pomiędzy barierkę, przechyla sie i wypada. Łapię ją w ostatniej chwili za nóżke ale za końcówkę stopy. dziecko sie szarpie, ja wołam gosci, którzy siedzą w pokoju na pomoc, nikt nie przychodzi, nóżka dziecka wyslizguje mi się z reki i dziecko spada. Wychylam się prze ten balkon i widzę, że chyba leży martwa na trawie. wchodzę do pokoju, jestem roztrzęsiona, w szoku, tłumaczę, ze dziecko wypadło, próbowałam ratować ale sie nie udało, to była sekunda. Wszyscy zbiegają na dół a aj dalej nie moge dojść do siebie.
Po jakimś czasie wszyscy wchodzą do domu i mowią ze chyba bedzie zyła, tak lekarz powiedział ale nie wiadomo, pytam sie co jej jest a oni móiwą, ze nie wiadomo ale musiałam dobrze ja ratowac bo ma połamaną kostke, musiałąm dobrze trzymać, śmieją się. Pocieszają mnie, że mam się nie martwic, wszystko bedzie dobrze.
nagle ktoś mówi, ze mam o tym juz zapomnieć i bierze mnie za rękę i prowadzi gdzies.
Idziemy ulicą a tam leżą jakies rzeczy, ubrania, dokumenty, pytam dlaczego to tu tak leży, przecież to są dobre, ważne rzeczy. Osoba odpowiada mi, ze mam sie tym nie przejmowac i zajac teraz sobą. Mam zapomnieć o tym wszystkim i o tym co było. teraz jest wszystko nowe a tamtego już nie ma.

EDIT
ps.
tego dnia, wieczorem, zgubiłam torebke. Torebka po 3 godzinach sie znalazła. Wszystko zostało ukradzione (pieniądze, kosmetyki) ale torebka i co najważniejsze dokumenty zostały mi zwrócone. icon_frown

Komentarze: 0

1 maj
Opublikowany: 01.05.2008, 10:23:07. Kategoria: dziennik snów.
Całą noc zbierałam grzyby. Głownie kurki i cos podobnego do kurek ale niejadalne. Kurki wkładalam do koszyka a tamte wyrzucałam.
Idąc, odgarniając mech i wyjmując spod niego te grzyby dotarłam jakby na skraj lasu ale tam była jakby przepasć. Tzn dalej były drzewa, gęsty las ale widziałam tylko ich czubki. Wiedziałam, ze dalej nie moge iść, bo spadnę. Tzn moglam jakos tam dotrzeć, ba nawet kusiła ilość grzybów jaką tam widziałam ale czułam, ze nie powinnam tam isc. Wolałam zostac na górze.

Komentarze: 0

28 kwietnia
Opublikowany: 28.04.2008, 09:19:41. Kategoria: bez kategorii
Sniło mi się, ze musiałam się ukryc. Wiedziałam, że niedługo przyjdą jakies potwory, one przychodzą co jakis czas, zawsze gdy zapada zmrok. Pakowałam więc się i swoich bliskich. Spakowałam też kota, tzn wyczysciłam i napełniłam kuwete czystym żwirkiem, zabrałam jego jedzenie i witaminy. nie wiem tylko czemu, mimo swiadomości ze to kot, szykowałam mu osobne posłanie, bo niedługo miał rodzić małe kotki icon_rolleyes

Gdy potwory (to raczej jakies zombie były) sie zbliżały, uciekliśmy. Schowałam się u siostry w mieszkaniu ale one tam tez zapukały. uryliśmy się na balkonie i nas nie znalazły.

Śniło mi sie też ze razem z meżem szlismy do sklepu Macro. obok był sklep z elektronika i moj maż chciał kupić aparat fotograficzny ja zas oglądałam odtwarzacze dvd.

Najsmieszniejsze jest to, ze po przebudzeniu moj maz oznajmił mi, ze jedzie do Warszawy i bedzie w macro, spytał co trzeba kupić? icon_frown

Komentarze: 0

25 kwietnia
Opublikowany: 26.04.2008, 11:24:37. Kategoria: dziennik snów.
Zadzwoniła do mnie ciotka, ktorej nie widzałam z 10 lat i zaprosiła mnie na obiad. bylam bardzo zdziwiona i od razu wyczułam podstęp. Okazało sie, ze bedzie tam też moj ojciec i ten obiad ma służyć temu, żebyśmy sie pogodzili. Byłam wsciekła i powiedziałam jej, że nie przyjdę na żaden obiad i nie życze sobie takich podchodów. Ojciec zna moj adres i jesli chce odnowic kontakt to ma sam przyjsc. Nic na siłę. Rzuciłam słuchawkę.

Komentarze: 0

26 kwietnia
Opublikowany: 26.04.2008, 11:21:47. Kategoria: dziennik snów.
Przez cały sen chroniłam jakiegos meżczyznę.
Na poczatku wszyscy mysleli, ze jest on złym człowiekiem a tylko ja widzialam w nim cos dobrego. okazał sie wspaniałym ciepłym człowiekiem ale był scigany. Miałam go chronić i robiłam to najlepiej jak potrafiłam. Niestety on co jakiś czas słabł, umierał i odradzał sie jako mały chłopiec. A ja ciągle się nim opiekowałam.

Komentarze: 0

24 kwietnia
Opublikowany: 24.04.2008, 10:49:00. Kategoria: dziennik snów.
Przyznam sie, ze to najbardziej poroniony sen jaki do tej pory miałam icon_wink

Stoję w szkole, nagle widzę biegnącą, rozwscieczoną dziewczynę. Przyglądam się jej i widzę ze jest to Hermiona z Harrego Pottera icon_biggrin
Dziewczyna biegnie rycząc nieziemskim głosem, napadając na ludzi. Staje na przeciw nich, krzyczy a ludzie padają trupem.
Orientuje się ze dziewczyna ma uwga - grużlicę i wściekliznę icon_evil i trzeba wiać! Wołam Harrego Pottera a on śmigajac obok mnie podrywa mnei do góry i lecimy. Jesetśmy w powietrzu i jesteśmy bezpieczni. Dziewczyna dalej biega i padają kolejne trupy. Cała szkoła ucieka w popłochu. Wisimy z Harrym pod sufitem w szatni. Dziewczyna nas nei widzi.
Nagle wyślizguje sie mu z rąk i czuje, ze spadam. Boje sie ale dzieje sie cos dziwnego i unosze sie w powietrzu. Umiem sama latac!
Uciekam, lecę.
Znajduję sie w jakims domu, wiem, ze ona też tam jest. Próbuje sie ukryc ale stwierdzam, że ona albo mnie nie widzi albo po prostu mi nic nie chce zrobić - raczej mnie nie widzi, chyba jestem niewidzialna.
Leży sobie spokojnie taka zła, rozwścieczona na twarzy jakby obmyślała jakiś plan. Jest jakby w transie. Ja leze ukrywając sie obok tego materaca, obok niej ale ona mnie nie widzi. Nagle pojawia sie Harry Potter i mnie woła, że musze uciekac. Ona go zauważa i zaczyna go gonic.
Koniec snu.

powiem szczerze, że jak wstałam to nie wiedzialam czy sie smiać czy płakac. icon_razz
przed snem ani nie ogladalam ani nie czytałam Pottera wiec nie wiem skad taki sen. icon_rolleyes

Komentarze: 0

23 kwietnia
Opublikowany: 23.04.2008, 10:31:19. Kategoria: dziennik snów.
Jestem nad jeziorem, stoje na pomoscie.
Pomost jest dość wysoko nad taflą wody, jezioro jest spokojne.
Postanawiam sie wykąpac. Są ze mna jesczze 2 osoby.
Patrze na dół i widze ścieżkę prowadzaca do tego jeziora za to z pomostu nie ma wejscia. Rozumeim, ze moge isć ta sciezką, łądnie usypaną z jasnego zwirku, krętą w dół albo skoczyc z pomostu. Znajomi stwierdzaja, ze ida scieżka a ja dalej stoję na tym pomoscie i nie mogę sie zdecydowac. Kolega zdejmuje buty i wchodzi do wody - ja bacznie go obserwuję. Kolega wykrzywia sie, mówi, ze mogł od razu wskoczyć, bo dno jest bardzo muliste, pod mułem sa jakieś muszle i patyki (nienawidzę mułu ;/ ) , grzęzną mu tam nogi, nie chce wchodzic dalej. Postanawiam skoczyć więc z pomostu.
Skacze do wody, płynę. Nagle widzę, ze tylko z brzegu jest ładna woda, wolny teren do pływania, dalej zaczynaja sie wodorosty, które aż pływają po tafli. Nienawidze wodorostów, jak mi sie zaplątują między ręce i nogi. Postanawiam wyjsć z jeziora i isc do domu.
Wchodze do pokoju hotelowego, wchodze pod prysznic. Woda jest ciepła, czysta, jest mi w koncu przyjemnie i bez nerwów. Nagle ktos puka i mnie woła. Jestem zła ze ciagle ktos mi przeszkadza!
Jednak wolę spokojną, czysta i ciepłą wodę.

icon_wink

Komentarze: 0

22 kwietnia
Opublikowany: 22.04.2008, 18:45:28. Kategoria: dziennik snów.
Idę z mężem do sklepu. Mojej córce rozwaliły sie buty i chcę je zareklamować. Pan w sklepie jest bardzo niemiły i twierdzi, ze nie przyjmie tych butów, bo one sa tanie i nie opłaca mu sie ich naprawiac. jestem zła i krzyczę na niego, po jaką cholerę sprzedaje buble. Na koniec rzucam w niego tymi butami i każę mu sobie je wsadzic w wiadome miejsce icon_redface

Postanawiam, że nie będę sie z nim użerać i pójdę kupić młodej nowe buty. Wchodze do sklepu ale w sklepie są tylko 3 pary butów i pełno ubrań i innych rzeczy. Moj maż wdrapuje sie na połkę i ściąga z niej perfumy i je kradnie. Mowi, ze to dla mnie. icon_rolleyes Zastanawiam sie po jaki gwint mi są perfumy jesli w domu na półce stoi ich tyle. Budzuję pomiędzy tymi ubraniami ale nie mam zamiaru nic kupować. W zasadzie to nie wiem po co jestem w tym sklepie bardziej moj maz jest zainteresowany tym co tam jest. Sklep wyglada jak jakiś szmateks albo komis. Sa w nim rózne rzeczy - właśnie perfumy, wiatraki, buty, ubrania, całe mydło i powidło.
Meżowi wypadaja te perfumy i mówi, żebym ja je schowała. Nie bardzo po pierwsze mam gdzie a po 2 nie chce kraść. Wkładam jednak je po namowach w kieszeń, tak, ze ich nie widac. Mąż pokazuje mi sukienki, bardzo brzydkie (poza tym ja nie chodze w sukienkach) białe rozowe i białe w czerwone kropki i twierdzac ze sa ladne proponuje mi, zebym sobie moze taką kupiła.
Nagle wchodzi własciciel sklepu i mówi, ze ma dla mnie fajne perfumy i wchodzi na półkę z której maż moj wczesniej buchnął ten flakonik. Pan stwierdza ze ich nie ma, któs je musiał znależć i ukraść.
Mój maż oglada jakis wiatrak, z którego tryska woda. pan mowi ze jest to odświeżacz i nawilżacz powietrza w jednym. Moj maz wciska guzik i oblewa mnie wodą, ktora jest w srodku cieszac sie przy tym jak dziecko.

Sen sie urywa bo dzwoni budzik icon_wink

Komentarze: 0

21 kwietnia
Opublikowany: 21.04.2008, 11:23:10. Kategoria: dziennik snów.
Moj mąż grzebie w zebach, coś mu przeszkadza. Zagladam mu do ust a on naokoło zebów ma powbijane szpilki. Zaczynam wyjmowac mu te szpilki i po kilku sztukach mąż stwierdza, ze jemu w sumie to nie przeszkadza.

Postanawiam zajrzeć jak tam u mnie z zebami. Wszystkie sa ładne ale dostrzegam w trzonowym zębie, ostatnim, wielką dziure. Zagladam do niej i widze tam odchłań, wielką czarna odchłań i kupę smieci - jakies pyły, papiery, niedopałki papierosów. Jestem w szoku, postanawiam to wypłukać. Nabieram wody w usta i płucze ten ząb przechylając głowę na wszystkie strony i wszystko wypluwam do wanny. Duzo tego jest ale w końcu udaje mi sie to wszystko wyczyscic.....
W sumie dziura zostaje ale jest czysciutka. Postanawiam isc do dentysty i sen sie kończy.

Komentarze: 0

20 kwietnia
Opublikowany: 20.04.2008, 12:38:16. Kategoria: dziennik snów.
Jacyś panowie przywożą mi meble. Wnosza je na górę.
Są to łóżka a właściwie 2 narożniki. Jeden jest ładny, pomarańczowy, jakby z grubego sztruksu ale mały, na drewnianych nogach, drugi jest duży ale nie prosty tylko z bufkami i jakimis zakolami, marszczony materiał w kwiaty. jestem zła. Każę im to zabrać i przywieźć ten, który zamawiałam - duży na metalowych nóżkach, prosty i w kremowym kolorze z oliwkowymi poduchami.
Schodzę za nimi po schodach i nagle u sasiadki widze otwarte drzwi a tam malutkie pieski. Chyba 3. Zastanawiam sie skad one sie tam wzieły, bo ona nigdy psów nie miała, nigdy z psami nie wychodziła. Psiaki sa milusie, bawię sie z nimi.
nagle widzę, ze psiulki sikają jej na podłoge i pokazuje jej to. ona mowi, ze one tak zawsze robią i przykrywa to dywanem.
Jestem zniesmaczona i wychodze z tego mieszkania i ide do siebie na góre.

Komentarze: 0

19 kwietnia
Opublikowany: 20.04.2008, 12:31:20. Kategoria: dziennik snów.
Szykuję sie do pracy, mam jakiś występ.
Ubieram sie w sukienkę, ładnie wyglądam ale wcale nie mam ochoty tam isć. Idę.
Jestem w srodku, jest troche ludzi, chyba to jakaś zamknięta impreza dla małego grona ludzi. Koledzy rozsatwiaja instrumenty ja poddenerwowana czekam. Zaczyna sie. Zaczynam śpiewać. Po zaspiewaniu 1 piosenki stwierdzam, że nie miałam i nie mam ochoty tego robić i mówię kolegom, że idę odpocząć.
Przechodzę do pokoju obok i wchodzę do duzej wanny. Nalewam wody, jest przyjemnie ciepła, kładę sie w wannie. Leżę i leżę, nagle koledzy wchodzą i pytają się co ja robię. Mowię, że nie mam ochoty tam wychodzić i dadzą sabie rade beze mnie. Mowie, ze niedługo przyjdę.
W końcu wychodzę z wanny, ubieram sie i wychodzę na te scenę. Koledzy usmiechają się do mnie i mowią ze dali sobie rade sami i juz sie impreza skończyła.

Komentarze: 0

18 kwietnia
Opublikowany: 18.04.2008, 08:30:37. Kategoria: bez kategorii
Siedzę w domu, dzwoni telefon.
Moja siostra mówi, zebym się nie denerwowała ale jeden z chłopaków nie żyje.
Pytam się KTO?? Ona znów powtarza "tylko się nie denerwuj". Pytam znowu KTO? Karol?
ona odpowiada, ze dziadek (dziadek od 2 lat nie zyje)
Robię duży oddech i mówię sobie trudno, nadszedł jego czas. Nie płaczę, jestem bardzo spokojna, planuję jak zalatwić sprawy pogrzebu.

Komentarze: 0

17 kwietnia
Opublikowany: 17.04.2008, 11:10:27. Kategoria: dziennik snów.
Stoję u siostry w sklepie. Dziwię sie, bo miala sklep odzieżowy a teraz sa tam meble. Siostra mowi nagle ze jestem jej winan jakies pieniadze, ja i jeszcze jedna siostra nie zaplaciłysmy za cos. Obie się nei zgadzamy z tym i mówimy, że od razu jej za to zapłaciłyśmy. ona cały czas nam wpiera, że nie. Winna jej bylam niby ponad 200 lub 300 zł (230 lub 320 - nie pamietam tych cyfr - pokazala mi je zapisane w jakims zeszycie). Powiedziałam, że nie dam jej pieniędzy, bo juz jej dawno za to zapłaciłam na co ona odrzekła, ze ją to nei obchodzi, bo i tak mam więcej kasy niż ona i nawet jak jej zapłace 2 raz to i tak nie odczuje tego.
Nagle znalazłam sie u niej w domu. była tam cała rodzina. Zastanawialam sie czemu oni tam są, bo przecież nigdy nie przychodzili. Nie mialam ochoty tam przebywać i postanowiłam wyjsć. Nagle zaszła mi droge moja babcia (nie zyjaca z reszta juz od 10 lat prawie) i mowi BIERZ. wciskając mi cos w rękę.
Otworzyłam dłoń i zobaczylam jakby 2 bezpieczniki, nie wiem co to było. Babcia uśmiechnieta każe mi to brac. Mowie, ze ja tego nie moge wziać, bo to nie moje. babcia mowi- bierz bo ci sie należy!!! Zezłosciła się chyba ale nie na mnie, byla chyba zła na moją siostre ze mnie tamta oszukała.

Komentarze: 0

15 kwietnia
Opublikowany: 15.04.2008, 09:18:32. Kategoria: dziennik snów.
Stoję i rozmawiam z kimś, mam isć do pracy ale okazuje sie, ze jestem juz spóźniona. Nagle wyrywa mnie z tego miejsca i stoję na jakiejś planecie. Na przeciw niej widze słońce. Mam ogromną ochotę na nie skoczyć ale coś we mnie krzyczy, żebym tego nie robiła, bo sie spale. Chec jest jednak większa niż obawy. Skaczę na słońce i o dziwo nie płonę. Jest mi ciepło i bardzo przyjemnie. Jestem szczęśliwa, ze tam jestem po czym skecze po rożnych planetach, które wisza w przestrzeni, jedna obok drugiej.

Komentarze: 0

14 kwietnia
Opublikowany: 14.04.2008, 08:41:53. Kategoria: dziennik snów.
Jestem w wielkim sadzie. Jest tam wysoka traawa, drzewa i garaz z duzym podjazdem. Jestem tam z kilkoma osobami. Nagle widze na ziemi duzo malin. Siedzimy i rozmawiamy ale ja postanawiam pozbierac te maliny. Niestety zobilo sie ich duzo mniej niz bylo. Niektore sa porozdeptywane, niektore splesniale. Wybieram co lepsze i zjadam je.

Nagle znajduje sie w mieszkaniu znajomej. na lozku leza jej dzieci - male okolo 6 miesieczne bliźniaki. ona sama jest jakas smutna. mowi ze jej ciezko, ze wynajmuje ten pokoj od jakiejs kobiety. ona sama nic nie obi, bo ta kobieta za nia wszystko robi - sprzata, gotuje. mowi tez ze jej dzieci sa grzeczne i ona nigdy nie miala ich nawet na rekach.

Znajduje sie w lesie. moj maz szuka grzybow. Mowie ze na grzyby jest za wczesnie i odgarniam kolki z ziemi nie znajdujac pod nimi nic. moj maz natomiast schyla sie pod drzewem i ucina malutkie prośnianki. Mowie zeby to zostawil bo jest ich kilka i i tak nic z tego nie zrobi. zakopuje je noga.

Jestem u znajomego, ktory szykuje sie do Egiptu. Pozostali znajomi juz tam sa a on ma do nich dolaczyc. Zakupil bilet ale narzeka, ze organizujac samemu ten wyjazd wyszlo mu 2 x drozej bo oni zaplacili za wycieczke 2,5 tys a jego sam bilet na samolot w obie strony tyle kosztował. Jest zły ale mowi ze musi juz isc bo na samolot nie zdazy i wszystko przepadnie.

Komentarze: 0

13 kwietnia
Opublikowany: 13.04.2008, 08:38:00. Kategoria: dziennik snów.
Od 2 dni śnią mi się kobiety w ciąży. Kolezaki z dawnych lat, spotkane na spacerze, z duzymi brzuchami. Nieznajome kobiety w szpitalu na porodówce.
Wszystkie sa w ciaży. icon_mad

Komentarze: 0

11 kwietnia
Opublikowany: 11.04.2008, 11:12:13. Kategoria: dziennik snów.
Idę na jakąś imprezę. Mam wielkiego psa - Doga. Nie wiem w jaki sposób ale po jakimś czasie zauważam, ze ten pies gdzies sie zawieruszył. Bardzo sie niepokoiłam, że zgubiłam psa i cały czas go szukałam. Gdy szłam zauważyłam małego pieska. Jakaś kobieta chciała go pogłaskać ale on zaczął na nią warczeć. Powiedziałam, że nie tak podchodzi sie do psów, zawołałam go, poczekałam aż podszedł, powoli wyciągnełam do niego rękę i dałam powąchać dłoń i pogłaskałam go. pies łasił sie do mnie i był bardzo miły. Dalej szukałam tego psa, były ze mna 2 osoby - przyjaciółka (z która sie nie widzialam kilka lat, mieszka w innym kraju) i kolega (kiedys przyjaciel teraz zaczyna działac przeciw mnie, achh te pieniądze i zazdrosć).
Przyjaciólka, w rzeczywistości na codzień bardzo smutna osoba w snie byla wesoła i spokojna. Pisala mi cos na kartce i mowiła, żebym sie nie martwiła, bo pies sie znajdzie i na pewno sam wróci. Przyjaciel natomiast pomagał mi go szukać ale wszedł do jakiegoś budynku i nie mógł z niego wyjsć. Próbował wydostać sie przez okno ale otwór byl za mały i w polowie ciała utknął w tym oknie. Wołał o pomoc ale ja chyba nie bardzo chciałam mu pomóc sie wydostać.

Idąc dalej spotkałam jakąś kobietę. Miała na oko jakieś 50-60 lat. Zatrzymałam sie przy niej i ona zaczeła coś mówić. Nagle ujrzałam, że z jej dłoni od wewnętrznej strony wychodzi taki jakby czarny dymek, taka smuga wijącej sie, czarnej energii.
Pomyślałam, że ta kobieta jest biedna, bo jest taka zadowolona, taka radosna a ta smuga czerni wydobywa się z jej ciała i ona jest bardzo chora i niedługo umrze. Tak się cieszy nie wiedzac, że umiera.

Komentarze: 0

7 kwietnia
Opublikowany: 07.04.2008, 08:27:57. Kategoria: dziennik snów.
Pamiętam tylko początek snu.
Siedzę z kimś przy szklanym stole. Nagle chcę cos powiedziec i nie mogę, bo mam cos w ustach. Wypluwam to i okazuje sie, ze jest to kawałek szkła. Wypada na ten stolik. Nie pokaleczyłam się, był na prawdę malutki ale zastanawiałam się, skąd on sie wziął u mnie w buzi?

Komentarze: 2

6 kwietnia
Opublikowany: 06.04.2008, 09:00:32. Kategoria: dziennik snów.
sen 1
Jestem na małymjachcie. płynę z 2 osobami po morzu, może oceanie. Zauważam, że dopływamy do jakiejś wyspy i postanawim dalej sama tam dotrzeć. Wyskakuję z łodzi do wody i zanurzam się w przyjemnie ciepłej wodzie. Jestem pod woda. Woda ma kolor ciemnego błękitu, jest doskonale przeźroczysta. Widzę pod woda ogromne pędy bambusa, są piękne. Postanawiam zobacxzyć jak wyglądają nad wodą. Wyskakuję nad wody i w tym samym momencie rozkładam skrzydła i i szybuję nad tafla wody podziwiajac te bambusy - wyglądają jak te pędy sprzedawane w kwiaciarniach.

sen 2
Siedze w domu. Wiem, ze jest teraz czas na karmienie zwierzat. Ide na strych i otwieram właz. Moje zwierzeta leza i czekaja, juz sa chyba głodne. Wrzucam duzy kawał miesa a moje kotki rzucaja sie na niego, przy czym te kotki to czarny jaguar i prazkowany tygrys icon_smile
W pewnym momencie wiedze, ze sie nie najadły i postanawiam dac im jeszcze. Szukam jedzenia ale chyba juz nie mam. Wyciagam z zamrazalnika zamrozone mieso i kosci i ide im to dac. Wchodze do srodka i nagle tygrys skacze na mnie. Wystraszylam sie. Zwierzak chyab to zrobił z radości a nie ze złosci. Lekko mnie zadrapal ale ja krzyknełam a on sie odsunął. Mial bardzo smutne im madre oczy, odsuwał sie i spuszczajac głowe i podnaszac oczy zerkał na mnie. Widac ze sie bał i wiedział ze zle zrobił. Zaczał jesc te kosci.

sen 3
ide do sklepu po zakupy. Dgy jestem pod samym sklepem dzwoni telefon - pan ma dla mnie przesyłkę. Krzyczy ze nie bedzie czekał i mam biegiem byc. Tłumacze mu spokojnie, ze jestem 300metrow od domu i niech zaczeka 2 minuty to bede. Biegne , pan czeka. Pytm czemu tak sie piekli a on na to, ze to wszystko przeze mnie, bo jeszcze przed chwila bylo ok. Wyciaga z reklamówki ledwo żywego, czarnego królika, malutkiego króliczka. Przy tym atakujac mnie z wyraznym naciskiem na "to twoja wina" mowi ze przed chwila zwierzak był ok i gdybym była w domu to nic by sie nie stało. Zaznacza przy tym ze ma na allegro 178 pozytywnych komentarzy i nie mam prawa wystawic mu za to negatywa. Pan odchodzi.
Trzymam na rekach tego królika owinietego w niebieska przeźroczysta rekalmówkę. zwierze ciezko oddycha, jest ledwo żywe, kaszle. dochodze do wniosku ze musiało sostac uderzone, kaslac pluje zwierzak krwią :(
szukam weterynarza ale nie ma żadnego. dochodzę do wniosku ze juz mu nie pomogę. ide do domu i odkładam te reklamówkę.
Na 2 dzien chce mezowi pokazac co ten pan zrobił z króliczkiem. biore reklamowke, otwieram ja a ze srodka wyskakuje całkiem zdrowy, żwawy, czarny kot.
Jest prawie identyczny ja mój kot,ktoego juz posiadam. Zastanawiam się co ja zrobie z tym kotem??? Przeciez jednego już mam. W koncu stwierdzam, ze w sumie jeden kot w te a we w te to juz mi róznicy nie robi. kotek wchodzi do kuwety i sie załatwia. Kuweta jest brudna i jestem zła na córke, ze jak zwykle nie sprzatnela i ja to musze robić a przecież to jej działka w domu. Kotek zadowolony biega po mieszkaniu..



Komentarze: 0

5 kwietnia
Opublikowany: 05.04.2008, 08:41:40. Kategoria: dziennik snów.
Jestem w szkole, ale przypadkiem. Chce z niej wyjsc. Nagle znajduje się na sali gimnastycznej. Jest na niej dużo dzieci i wnioskuję, ze chyba odbywają się tam jakies zawody międzyszkolne. Wychodzę z tej szkoły i ide chodnikiem między blokami i zielonymi krzaczkami. Nagle zauwazam, ze jest bardzo malo ludzi na ulicy. Obok mnie przechodzi tylko znajoma osoba z dzieckiem. W rzeczywistości te dziecko jest niepełnosprawne (dorosły w zasadzie facet z porazeniem mozgowym, powaznym) , tu we śnie całkiem zdrowy. Ide, rozmawiam z nią i sie zastanawiam jak to mozliwe ze on jest zdrowy. Idac zachciewa mi sie do ubikacji i wiem, że nieopodal jest jakis wychodek icon_biggrin
Znajduje go ale jest zamknięty. Wchodzę tez do jakiegoś domu, jest tam kilka osób, rozmawiam z nimi i wychodzę.
Idę dalej, znów jest pusto, nie ma żywej duszy. Dochodzę do wniosku, ze chyba jest niedziela i wsyscy sa w kościele. Nagle, nad jednym z budynków widze kolorowe błyski i złote promienie wpływajace do niego przez dach. Zatrzymuję sie i patrze dokładnie na ten widok. Nagle w moje serce udarza ogromne ciepło, kolory staja sie bardzo wyraźne i ogromna poświata kolorów promieniuje z budynku a do budynku wpływają falami złote promienie. Pytam sie co to jest, co się dzieje? Dostaje w głowie odpowiedź, że to jest chyba kosciół. Zastanawiam sie, czemu wyglada ten budynek całkeim zwyczajnie i czemu nei ma tam krzyża. Znow słysze odpowiedź - nie potrzeba, dzieje sie tak bo to duze skupisko ludzi i oni wierzą, promienie sa dlatego, że jest duze skupisko ludzi i dają wiare i miłość. Widzę wyraźnie wszystkie kolory teczy - to jest aura!!!


Nagle znajduje sie ze znajomymi na basenie. Ciesze sie ze bedę pływać. Sa ze mną znajomi ale nie chca sie kąpac. Cały czas wymyślają jakieś wymówki aby tylko nie wejsć do wody - a to zimno, a to ktoś nie ma ręcznika, a to nie ma stroju. Pytam po co im to??
nagle ktoś mnie wpycha do wody, skacze do niej na głowkę i zanurzam się. Woda jest przeźroczysta, przyjemnie ciepła. pływam, nurkuję. Zastanawiam sie czemu mimo tylu ludzi dookoła pływam tam sama???

Komentarze: 0

3 kwietnia
Opublikowany: 03.04.2008, 08:01:39. Kategoria: dziennik snów.
Ostatnio sni mi się całyczas szkoła i ciąża. Albo jestem w szkole kogos zapisać do niej albo jestem w ciązy.
Szkoła jest zazwyczaj jest pusta, chodze po korytarzach i ogladam kwiaty na parapetach.
Jeśli jestem w ciaży to albo jest to normalne dla mnie albo płacze, ze nie chce byc w ciazy.

Dziesiejszy sen:
Stoję na jakims korytarzu. Nagle widze dużą ilosć drzwi i orientuje sie, ze jestem w szkole. Widze tez, ze mam ogromny brzuch - jestem w ciazy, jakiś 7-8 miesiąc. W pewnym momencie zjawia sie na korytarzu jakis człowiek. Mężczyzna ma około 30 lat i jest strasznie pijany. Skarży sie, ze jest przegrany. Ja oczywiscie nie skreślam go, każdy ma szanse na zmianę, nie krytykuje go, nie zakładam, że jest zły. Siedzimy, rozmawiamy, on jest bardzo miły.
Nagle wchodzi na korytarz znajoma i mówi mi, zebym dała sobie spokoj i nei rozmawiała z tym meżczyzną, bo to pijak i sie do niczego nie nadaje. Mówię jej, ze wcale jest miły tylko sie zagubił i trzeba mu pomóc. Ona nie zwraca uwagi na moje słowa tylko wyciaga pakunek, rozwija go i pokazuje mi co kupiła. Sa to 2 figurki aniołków - małe, pulchne cherubiny, jeden srebrny a drugi złoty.
W tej chwili meżczyzna zaczyna się złościc i próbuje wybić szybe w oknie. Pytam co on robi. Słysze odpowiedź, że on jest do niczego i juz nie bedzie lepszy. Tłumacze, ze to nie jest prawda i ma sie uspokoic a on stoi zagubiony i nei wie czy przestać, czy działac dalej.
W tym samym momencie znajoma mowi mi - a nie mówiłam, on sie nie nadaje do niczego.

Wiem tez, ze zanim zaczeła sie akcja na korytarzu szkolnym to jechałam autobusem i chodziłam po piwnicy. Ostatnio własnie skojarzyłam sobie to w tej chwili, że sni mi sie tez piwnica. Jest ładna, czysta, nie jest ciemna, doskonale w niej widze wszystko. Czesto tez czegos w niej szukam.

Komentarze: 0

27-28 marzec
Opublikowany: 28.03.2008, 10:43:59. Kategoria: dziennik snów.
Dziwny sen icon_smile
Snilo mi sie, że byłam w szkole w celu zapisania do niej jakiegoś dziecka. byla to prywatna szkoła. Bardzo się zdziwilam idac po korytarzach, bo bylo to puste miejsce, okropnie zakurzone. Wchodziłam coraz wyżej po schodach i podziwiałam kwiaty na parapetach.
mialam na sobie błekitna sukienkę i byłam zdziwiona, ze tam nikt nie sprzata a potem pokazywalam komus jak sie ukurzyłam i sie z tego smiałam.
potem zrobił sie gwar i było tam pełno dzieci. Pojawił sie ktos i zaczal przypisywac te dzieci do klas. Kazde z dzieci dostawalo swojego osobistego zwierzaka.
Mi dostał sie czarny koń - w zasadzie to był siegający mi do pasa kucyk ze smiesznie sterczącą grzywka. Miał niesamowicie inteligentne, piękne oczy i patzrył sie na mnie. Co najśmieszniejsze ten konik zachowywał się zupełnie jak pies i probował wskoczyć mi na ręce icon_smile
Poszłam z nim na spacer i tam zaczal sie ganiac i bawić z czarnym pieskiem.
W tym momencie zadzwonil telefon i sie obudziłam.

Komentarze: 0

ostatnie mydło i powidło
Opublikowany: 27.03.2008, 19:18:07. Kategoria: dziennik snów.
Nie pamietam zbyt dokładnie ostatnich snów.
Już od kilku dni nie śniło mi się nic sensownego, jedynie jakies urywki, skrawki, kilka krótkich snów jednej nocy.
Między innymi śniło mi się, że byłam w ciazy i krzyczałam, płakałam, że nie mogę, nie chce mieć dziecka. Patrzylam na spalone okno w jakimś bloku - było wybite i ramy osmolone, wiedziałam, ze mieszkanie się spaliło. Przeciskałam się przez jakieś dziury w podłogach chowajac się przed kimś.

Wczoraj natomiast miałam napisac tu pare słow ale zapomniałam i sen mialam w nocy nastepujący:
Siedze z kolezanka, pokazuję jej tę stronkę, swój dziennik. Nagle ona ze łzami w oczach mówi, ze o takim czymś marzyła, że spadłam jej z nieba i taki dziennik zawsze chciała mieć.
Aż sama sie z siebie śmiałam po przebudzeniu icon_wink
I to tyle co pamietam z dzisiejszej nocy.

Komentarze: 0

19-20 marzec
Opublikowany: 20.03.2008, 11:24:53. Kategoria: dziennik snów.
heh, moje sny są coraz dziwniejsze.
Najpierw śnilo mi sie, ze pewna znana piosenkarka byla u mnie ze swoim mezem. Pakowali sie na wyjazd. Gdy juz wychodzili zauważylam, ze maja w reklamowce wędliny (tiaa , znow te kiełbasy icon_wink ) i patrze na nich a oni mowia, że wzieli to, żeby miec co jesc w samolocie ale zostawili mi w lodówce puszkę konserwy icon_rolleyes
Potem poszlam gdzies i zobaczylam, ze owa pani stoi i płacze. Pytam co sie stało a ona mowi, ze nie poleciała bo to nie ma sensu. Zaczelam ją pocieszac, tłumaczyć, ze ejst młoda, piękna, ma piekny głos, figure, ludzie ja kochają, czego chcieć wiecej, wiele osób chiało by życ tak jak ona. Sen sie skonczył.

Sen 2
Wybieram sie w podróż. Mam leciec do przyjaciólki, której dawno nie widziałam. Stoję nagle (*juz chyba na miejscu). Siedzi jakas moja znajoma i mnie woła. Jestem chyba na stadionie, duzym otwartym - tzn wszyscy siedza na betonowych schodach dookoła murawy. Nagle mowie do tej kolezanki, czy nie widzi kto obok niej stoi a stoi obok niej moja przyjaciolka, do ktorej leciałam, ale tamta kolezanka, mimo ze byla obok, to jej nie zauwazyła.
Przyjaciólka jest rozesmiana (na co dzien bardzo smutna dziewczyna, skrzywdzona przez zycie i obecnie w bardzo ciezkiej sytuacji) . Biegne do niej i przytulam ja. Pokazuje mi jakies zdjecia, pamiatki. Nagle zwracam uwage na płytke jakby marmurowa na ktorej sa kolorowe, błyszczace kamienie. pytam sie co to jest. Odpowiada ze to brylanty albo diamenty, ktore od kogoś na pamiątke dostała. Przygladam sie im, sa cudowne. Usiane rowniutko na tej płytce, wystają z niej okolo centymetra, jakby fachowo oszlifowane. Świeca sie i błyszcza wszystkimi kolorami tęczy, najwiecej jednak jest niebieskiego, filetowego i rozowego koloru. Przygladam sie im i zaczynam płakać. Czuje patrzac na nie spokoj, miłosć i szczeście. Nie moge sie uspokoić a łzy ciekną mi ciurkiem po policzkach.

Sen 3
Ide po schodach. Wchodze na gore do mojej babci (babcia nie zyje od 9 lat). Pukam do drzwi i nie moge sie tam dostac. Nagle dostaję sie do srodka jednak nikogo tam nie ma. Stoi jakiś człowiek i mowi mi ze babcia nie zyje. Mowie, ze to niemozliwe, ze powinna wziac tabletki i nic jej nie bedzie. Szukam pigulek. Czlowiek ten pokazuje mi jednak papkę - rozpolowione kapsułki w czarnej mazi a w nich kawałek zęba. Mowie że to nie ona nie zyje, to nie ona gryzła te pigułki, bo tam jest ząb a ona nie miala zębów!
Postanawiam jej szukac i mowie ze ja znajde.
Nagle znajduje sie gdzies, w jakimś klasztorze. Widze łóżko, na ktorym lezy moja babcia. Klekam przy łóżku i zaczynam płakać. Mówie, ze wiedzialam, ze nic jej nie jest. Ona bardzo słaba ale glaszcze mnie po głowie i usmiecha sie do mnie.
Patrze sie w nogi babci a tam przy łóżku klęczy 2 łysych mnichow w pomarańczowych szatach. Nagle jeden trzyma w reku pol zeba, otwiera buzie i śmiejąc sie pokazuje mi ze złamał mu się ząb jak chciał pogryzc babci tabletki icon_rolleyes

Komentarze: 0

18-19 marzec
Opublikowany: 19.03.2008, 08:52:10. Kategoria: dziennik snów.
Sen dziwny.
Ide do szkoły tzn na uczelnie (studia). Siadam w ławce i orientuje sie ze przecież juz marzec a ja jeszcze nigdy nie bylam na zajeciach. Nie ma sensu tam siedziec, bo i tak nie zdam, nic nie zalicze. kombinuje jak wyjsc, zeby nikt o nic nie pytał. Nagle wstaje, udaję, ze chce mi sie wymiotowac i wybiegam z sali.

Komentarze: 0

ostatnie 3 dni
Opublikowany: 18.03.2008, 09:42:49. Kategoria: dziennik snów.
Nie zapisywałam snow, bo jakies takei dziwne, pourywane, bez łady i składu. Miedzy innymi:
-jezdzilam na rowerze, ktory składał się tylko ze steru i 2 kólek. Nie wiedzialam jak na tym jezdzic, robiono mi zdjecia, rozmawiałam z kimś i okazalo sę, ze od dawna sie znamy, chodziłam po szklanych schodach (ooo po tym śnie mialam koszmarny dzien pełen splotu nieprzyjemnych "niespodzianek - cały dzień to był koszmar..) jakaś Pani stosując chwyty karate i robiac dziwne salta walczyła w lochach z pajakami, które w ogóle jej nie atakowały - chyba sie chciała popisać przede mną....

Sny od 3 dni pamiętam wyrywkowo, krótkimi sekwencjami. Jakieś nerwowe dni miałam i sen przerywany i nie najlepszy :(

Komentarze: 0

pustynia i skarby
Opublikowany: 15.03.2008, 16:37:45. Kategoria: bez kategorii
Przypomniał mi sie sen, który śniłam jakiś tydzień temu.

Jest bardzo goraco, rozgladam sie dookoła i widze, że jestem na pustyni. Obok sa piramidy, kleczę na piasku. Mam ciemną karnację, czarne włosy, chyba jestem jakąś kapłanką. Obok mnie klęczy meżczyzna. To chyba Faraon. Mowi coś do mnie a ja zanurzam ręce w piasku i przesypuje go przez palce.
nagle na mojej dłoni znajduje sie klejnot - piekny, przezroczysty, błekitny kryształ.
Zanurzam rece jeszcze raz i jeszcze i za każdym razem wyciagam te kryształy z piasku.
Zastanawiam sie czemu takie klejnoty są na wierzchu, nie są dobrze ukryte?
Postanawiam sobie kilka wziać a reszte zosatwic i nie zdradzic nikomu tego miejsca. Kapłan uśmiecha sie do mnie i pozwala zabrac kamyki.

Komentarze: 0

14-15 marca
Opublikowany: 15.03.2008, 16:27:34. Kategoria: dziennik snów.
Idę ulicą z jakimiś 2 mężczyznami. nagle zdaje sobie sprawę z tego, że mam na sobie same spodnie. Zasłaniam rękoma piersi i mówię, że muszę isc sobie kupić biustonosz, bo nie mogę tak chodzić po ulicy. Idziemy jakby na rynek, jest pełno straganów. Niestety wszystkie z bielizna są zamknięte. Wzruszam ramionami i mówie, ze w sumie to mam ładne piersi i sie ich nie wstydze wiec mogę i bez biustonosza sobie iść icon_biggrin

Nagle znajdujemy sie w domu. Zauważam, że jest to jakby zamek, pałac. Wchodze po schodach coraz wyżej i wyżej. Nagle widze drzwi i chce tam wejść. Po otwarciu ich ukazuje mi sie wielki łeb smoka. Smok jest zielony i ogromny, ryczy na mnie, rozumiem, ze nie moge tam wejść, bo on czegoś pilnuje. Postatwiam jednak, że tam wejde i zastanawiam się jak to zrobić? Przychodzi mi na myśl ze musze go zabić jednak przemoc to nie moja działka i postanawiam go zrobic w konia icon_smile Zaczynam drażnić smoka i on wychodzi z tego pomieszczenia. Ganiam sie z nim i nagle on znika ale słysze jeszcze z oddali jego ryk.
Wchodze do pokoju.
jest to duży salon, bogato zdobiony. Pod oknem, na srodku stoi masywne, drewniane biurko a przy biurku siedzi Jan Paweł II icon_rolleyes
Odwraca sie do mnie i spogląda na mnie, ma otwartą ksiegę i cos pisze.
Odwracam sie do tych mezczyzn, z którymi byłam i mowię, że nie mogą tu wejsć, bo Papież jest bardzo zajety i nie można mu przeszkadzać.
Drzwi się zamykają i zauważam nagle, ze jestem smokiem!
Nieco mniejszym niż tamten ale masywniejszym. Mam kolor taki zielono niebieski - szafirowy, bardzo błyszczacy, grube łuski i masywne kolce. Zrozumialam, ze musze tam zostać i to ja teraz mam strzec tego pomieszczenia.

Komentarze: 0

13-14 marca
Opublikowany: 14.03.2008, 08:24:31. Kategoria: dziennik snów.
Całą noc śniło mi się poszukiwania. Mam wrażenie, że byłam chyba policjantką i poszukiwałam z kilkoma innymi osobami jakiegoś przestępcy, mordercy. Skakałam po dachach garaży i tam, w jednym z nich znaleźliśmy jego siedzibę ale nikogo nie było w środku. Wiem też, że on miał na połowie twarzy duży tatuaż i sam wykonywał te tatuaże. Sen w ogóle niezbyt dobrze pamiętam, bo co chwilę sie budziłam przez całą noc ale za każdym razem, gdy zasypiałam był ciag dalszy. Sen ogólnie pamiętam jak przez mgłę - urywkami.
Tego poszukiwanego osobnika nie złapaliśmy.

Komentarze: 0

12 na 13 marca
Opublikowany: 13.03.2008, 12:40:21. Kategoria: dziennik snów.
Najpierw śnił mi się mój maż. Przyszedł z kolegą do domu i kolega stal a maż się z niego śmiał i coś mówił. Wiedziałam, że go do mnei obgaduje i śmieje sie z niego ale nie rozumiałam co do mnie mówi icon_rolleyes W ogóle było wokół ciemno, mało widziałam i nie rozumiałam słów. Sen się urwał, bo wskoczył na mnei mój kot i zaczał mruczec domagając sie pieszczot - była 3 nad ranem.
Podrapałam kota, wygoniłam i zasnełam ponownie koło 4.
Co mi się przyśniło - oczywiscie mój kot icon_smile
Sen był dziwny.
Byłam w mieszkaniu znajomego ?(nie znam go osobiscie, tylko z forum) i pakowałam sie, jak bym juz wracała do domu. Nie moghłam znależć swoich rzeczy i spakowac sie do końca, co mnie złosciło. Na dodatek znajomy cały czas mnie pospieszał, bo wywnioskowałam- jestem u niego "nielegalnie" i zaraz rodzina wraca i nei moze mnei tu zobaczyć.
W końcu sie spakowałam i został tylko kot. Gdy do niego podeszłam - on zaczął
uciekać. Już prawie go mialam ale wyskoczył przez okno. Zeszłam po niego i trzymając na rękach, poczułam na grzbiecie kołtun (kotek moj to pers i przy niedokładnym szczotkowaniu robia mu sie kołtuny i filc) . Odgarnełam ten kołtun i zszokował mnie widok. Pod tym kołtunem nie miał siersci tylko 2 rany ropne - jakby wrzody otwarte. W tym momencie kot znow mi sie wyrwał i wyskoczył przez balkon. Wychyliłam się przez barierkę, żeby zobaczyć, czy nic mu się nie stało. Trochę miałczał i leżał na ziemi. Zobaczyłam jednak koło niego mężczyznę i krzyknełam, żeby go złapał i potrzymał.
Meżczyzna go złapał i nagle kot Skoczył mu z rąk i upadł na ziemię. Lezał na tej ziemi, na grzbiecie rozpłaszczony, z rozłożonymi szeroko 4 łapami i potwornie miauczał i darł sie, nie mógł sie ruszyć. Czułam, ze ogromnie cierpi.
Obudziłam się.

Komentarze: 0

sny ktore zapadly w pamiec+ swiadosc snienia
Opublikowany: 12.03.2008, 11:44:26. Kategoria: bez kategorii
Sen 1
Jestem na spacerze. Nagle widzimy górkę i las. Moj maż mowi, że idziemy na grzyby. Nie chce mi sie ale mowie, że w sumie to możemy iść. Wchodzę do lasu. Las jest ładny, iglasty, przejrzysty (nie cierpie gestych lasów i pajęczyn miedzy drzewami, okrutnie boję sie pająków). Nagle widzimy grzyba. Moj maż go podnosi ale wtedy wlącza mi się na sekundę świadomość że śnię.
Jako, ze grzyby kojarzą sie i czesto sa tłumaczone podobnei jak zęby - czyli choroba, śmierć- myślę, ze nie chce zbierać tych grzybów. Zabieram mężowi tego grzyba, nagle w lesie panuje zima. Zaczynam kopać rękami dołek w miejscu gdzie ten grzyb rośnie. Dokopuję się do grzybni - takiej duzej plechy pleśni. Wkładam tego grzyba w ten dołek i zasypuję go śniegiem mówiąc, że na grzyby jeszcze jest za wcześnie. Ten grzyb ma tu byc bo tu jest jego miejsce. Albo zamarznie i zdechnie albo urosnie wtedy, kiedy przyjdzie na to czas.

Sen 2
Jestem na spacerze. Idziemy nad rzekę. Nagle przed sobą widze las i znów mąż mi mówi, ze idziemy na grzyby. Włącza mi się świadomość, że śnię. Myślę " nie chce śnić znów o grzybach"!
Idę ale w lesie jest ceimno. Pytam męża, jak on chce te grzyby zbierać, skoro jest noc i nic nie widać. Mąż mi odpowiada, że jeszcze coś tam widać i bedziemy zbierac dokad sie da. Kurde, nie chce isć na grzyby, na dodatek nic nie widzę. Żeby sie nie uderzyc o drzewo kucam i idę powoli praktycznie na czterech. Próbuję odgarniać gałęzie ale nagle patrzę i okazuje sie, że już nie jestem w lesie!
Znajduje sie w jakimś pomiesczeniu, na haczykach wisi pełno ubrań, pod ubraniami stoją buty. Jestem w szatni! Ide na czterech po tej szatni rozgarniając wiszące ubrania. Nagle przychodzi mi do głowy myśl, że może by pogrzebał w kieszeniach, może są tam jakieś pieniądze lub coś wartościowego. Wkładam ręke do pierwszej lepszej kieszeni i nagle pojawia sie myśl - "co ty kobieto robisz, przecież tak nie wolno, to nieuczciwe!" Wyjmuje rękę z kieszeni tej kurtki.

Sen 3
Stoję w piwnicy. Piwnica nie jest ciemna ale mam wrazenie, ze cos mi grozi. Nagle odwracam się a za mną stoi Fredy Cruger icon_biggrin
)Mialam, kiedy sen w roli głownej z tym panem i było to bardzo rzeczywiste i traumatyczne przezycie.)
Nagle włącza mi sie świadomość, że śnię. Mówie - o nie, znowu??? Nie chce zeby mnie ganiał obleśny pan z nożami na palcach, to tylko sen. Mówię do Frediego - bujaj się icon_biggrin i on sobie znika.
Wychodzę z piwnicy, po schodach. Nagle czuję, ze musze wrócić do piwnicy i poszukać innego wyjscia, że tamto wyjście jest jakoś atrakcyjniejsze. Schodzę w dól po schodach, przechodzę piwnice ale w miejscu, gdzie powinno byc wyjscie i schody jest tylko mały otwór wielkości lufcika. Za tym otworem stoją jacyś panowie, wygladają na robotników budowlanych. Flirtuja ze mną i mówią, że spokojnie sie zmieszcze w ten otwór i jesli chce to mam im podać ręce a oni mi pomogą i mnie wciągną. Mam wrazenie, że oni coś knują. Ze ten otwór sie kiedyś powiększy ale teraz jest mały i dla mnie niedostepny nie bez powodu. że nie powinnam tam wchodzić na siłę. Nie chce na siłe sie wciskać. Dziękuję panom za pomoc i mówię, że nie skorzystam z pomocy, wróce jak przyjdzie czas.


Sen 4

Stoję na srodku łąki. Widzę, że dookoła mnie jest siatka, ogrodzenie a na ziemi lezą koło mnie jakieś miesa, wędliny. Nagle do siatki podchodzi 2 starszych mężczyzn i wrzucają za to ogrodzenie kiełbasę. Są ubrani w czarne spodnie, czarne płaszcze i mają na głowie kapelusze. Nie wiem po co tam stoję ale wiem, ze nie chcę tam być. Próbuję wyjsć zza tej siatki ale nei ma furtki. Postanawiam przejsć góra. Panowie nagle widzę, ze sa z tego powodu niezadowoleni.
Wydostaje sie zza siatki a wtedy oni do mnie mówia, że nie mogę uciec. Zaczynam biec. Oni sie smieją, mowią ze policza do 10 i poscig sie zacznie. Uciekam ile sił w nogach i widze ze oni zaczynają mnie gonić. Co sie odwroce to oni sa za mna. Nagle postanawiaja sie rozdzielić i zlapać mnie, zajsc z 2 stron. Wbiegam na uliczke pomiedzy jakimis domkami jednorodzinnymi. domki sa ładne, w gródkach kwitna kolorowe wiosenne kwiaty. Stoję i zachwycam sie nimi. Nagle uświadamiam sobie, ze oni mnei gonią. Biegne dalej. Nagle po lewej stronie, w domku, za siatka widzę na podjezdzie stromo ustawiona ławeczke. Na tej ławeczce lezy ze zwisającymi rekami i nogami dziecko. Na oko 8-10 miesięcy. Dziecko płacze, na dodatke widze ze ejst chyba jakieś upośledzone. To dziecko zsuwa sie z tej ławki a ja wkłądam rękę za ogrodzenie i podsuwam je (to dziecko) do góry. Niestety ono cały czas sie zsuwa. Jestem zła. Zastanawiam sie co za idiota takie małe chore dziecko przewiesił przez ławke i zostawił je bez opieki????
Nagle przypomina mi sie, że jestem ścigana, odwracam się i widzę jednego z panów. W tym miejscu włącza mi sie świadomość, że snię. Myślę "we snie wszystko jest możliwe i oni mnie nie widzą bo ja tak chce". Staje sie neiwidzialna. Cały czas podsuwam spadajace dziecko, pan przechodzi obok i mnie nie widzi, odchodzi i jestem bezpieczna.

Komentarze: 0

Kilka snow, które zapadły w pamięć z cyklu katastroficzne.
Opublikowany: 12.03.2008, 11:04:55. Kategoria: bez kategorii
Sen 1

Stoję na dworzu, w pobliżu mojego bloku. Jest cicho, nic sie nie dzieje. Nagle mam wrazenie, że nagle cos sie stanie. Spogladam nagle w niebo i widzę, że zaczynają z niego spadać jakby kawałki lawy, rozpalone meteoryty... Nagle wszyscy ludzie patrza i tez to widzą ale stoja i nic nie robia. Nie zdaja sobie sprawy z tego co sie dzieje. Ja mam świadomość ze to konieć świata. Meteoryty spadaja na ziemię, jedni ludzie palą sie, inni jak w filmie Titanic ciesza sie i kopia te rozżarzone węgielki. Myślę sobie - ale wy jesteście nieświadomi, obudźcie sie, to już nie zabawa!

Sen 2
Ide ulicą. Nagle mam wrazenie, że koniec bliski, musze sie ukryć. Chwytam męża i zgarniam go za róg jakiegoś budynku. Wygladam zza niego i widze zbliżająca sie, ogromną kulę ognia. Mój maż jest przerażony, ja go uspokajam, wiem, że nam (a przynajmniej mi) nic nie stanie. Mówię mu, że ma robić co każę i ma tu siedzie i czekac aż to przejdzie. Nagle słup ognia zbliża sie i zapala wszystko co spotyka na swojej drodze omijając nasza betonową kryjówkę. Wszystko dookoła płonie, jest strasznie gorąco. Wiem, że to niedługo potrwa i bedziemy bezpieczni.


Komentarze: 0

Katastrofa - noc 11-12 marca
Opublikowany: 12.03.2008, 10:48:51. Kategoria: dziennik snów.
Mniej więcej raz na tydzień mam powtarzające sie sny o końcu świata, bądź co bądź o katastrofach. Dzisiejszy sen.

Jestem w mieszkaniu. Wszyscy siedza i nagle mam myśl - musimy się ukryć, bo zaraz będzie trzęsienie ziemi! Nikt nie traktuje tego poważnie ale po chwili wszycy sie zrywają i zaczynają szukać bezpiecznego miejsca. Gdy wszyscy juz mają swoje kryjówki następuje wstrząs. Nagle słysze huk i wstrzas ustępuje. Patrze, nie ma większych szkód, jedynie zawalił się sufit w łazience. Wychodzę na zewnątrz. Ziemia popękana, budynki popękane, ludzie nie bardzo wiedzą co sie stało. Nagle widze, ze koło mnie są moje dzieci. Przytulam je do siebie u mówię, ze musimy poczekac, ze zaraz to sie skończy ale teraz nei jest bezpiecznie. Kucamy schowani w rogu jakiegoś budynku. O dziwo (i tak jest w kazdym snie typu katastroficzne) ja się nie boję. Wiem, ze bedzie dobrze, wiem dokładnie co mam robić. Wygladam zza rogu a tam z ziemi wybucha ogromna, tryskająca w górę pomarańczowo czarna lawa.
koniec snu.

Komentarze: 0

<   123456789101112131415   >


Strona przeznaczona jest dla otwartych umysłów co swoje sny zgłębiać pragną. Wszelkie materiały umieszczone na stronie podlegają prawom autorskim i nie mogą być one rozpowszechniane w żadnej postaci bez zgody ich autora. Główne tematy strony to: znaczenie symbolika interpretacja snów, sennik, sny erotyczne, świadome śnienie, senniki, sny. Wykonanie i utrzymanie strony - www.itbvega.pl