Login:     Hasło:           Zarejestruj się / Zapomniałem hasło

Dziennik snów


Ten blog należy do użytkownika: malawi.



Strona główna blogu

Kategorie

» Pokaż wszystkie

» uzewnetrznienie myśli czyli wewnętrzne dabaty (1)
» dziennik snów (64)

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi


złoto, drzewo i nagroda
Opublikowany: 10.01.2010, 10:47:08. Kategoria: dziennik snów.
to był jak by film.. Nawet rzekłabym plan filmowy. Stało tam dużo ludzi ale jak by nie wiedzieli po co tam są. Ja szłam za mężem a ekipa telewizyjna szla za nami z kamerami, śledzac przebieg wydarzeń. Obok mnie był ktoś, kto jak by mnie nakierowywał na odpowiedni tor.
Mój mąż czegos szukał. Po chwili dostrzegłam, że to jakies zawody, konkurs i on szuka wygranej. nie mógł znaleźć i kazałam mu szukać na drzewach. Gdy patrzył na drzewa, nic tam nie było, ale nalegałam, by spojrzał głębiej. Gdy zaczął zagladac wyżej, pomiędzy gałęzie coś znalazł. Były to papierowe kartoniki z kropkami jak na kościach do gry. Zbierał je i zbierał. Okazało sie, że cos wygrał. Nie wiem czemu ale nalegałam, aby tego nie brał, bo to nie jest w ogóle potrzebne, istotne, coś mi tak podpowiadało. Pokazywałam mu, że tych kartoników leży też dużo na ziemi a na drzewach ma szukac czego innego. On jednak był uparty i zbierał je nadal. Na prawie wszystkich ilość oczek była równa 5. Po chwili okazało się, że wygrał. Było to 55 tysięcy + nagroda rzeczowa.

Nagle znaleźliśmy się w domu i na ścianie wisiał piękny, nowy telewizor. W rzeczywistości takie nie istnieją. Miał jakis futurystyczny kształt i był ogromny a jego obraz był idealny, jak lustro. Obok wisiał nasz stary telewizor. Na nim obraz był gorszej jakości ale tez w porządku, jednak różnica była zauważalna. Mój mąż podniecał się nowym tv a ja mówiłam, że może i lepszy od poprzedniego ale jest nam zbędny, nie tego szukaliśmy. Nie byłam zła, raczej zawiedziona. Siedzielismy tak potem w milczeniu i oglądaliśmy program. Były w nim piękne, zielone łąki, góry i drzewa. Ja podziwiałam ten piękny widok a mąż dizajn telewizora. Jakoś wewnętrznie czułam, że to wszystko nie tak miało być.

nagle sceneria sie zmieniła i stałam w pustce obok mojego synka. Szedł gdzieś przed siebie, było zupełnie pusto, szaro, jak by nic dookoła nie istniało. Nie widział mnie. Miał on na swojej chudziutkiej rączce wielki złoty zegarek, który mu spadał. Nagle zawołałam go i zatrzymałam. spytałam, gdzie idzie? Nie odpowiedział tylko patrzył sie na mnie. Przytuliłam go i poczułam ogromną miłość i ciepło. Powiedziałam, że ma zaczekać. Miałam chyba jakis zamiar, coś zrobić, czy cos powiedziec ale gdy popatrzyłam na niego i poczułam tę miłość - zrezygnowałam. Wziełam go za rękę i powiedziałam, że ten zegarek jest bardzo ważny i ze cokolwiek się stanie ma go pilnowac i nie zgubić. Chwyciłam go i zmniejszyłam obwód,aby pasował i nie spadał. Zapiełam zegarek, dobrze sprawdziłam czy jest zapięty, wziełam go za ręke i poszlismy dalej razem....

Komentarze: 0

Kolejna apokalipsa.
Opublikowany: 26.03.2009, 18:50:31. Kategoria: dziennik snów.
Stoje na ulicy i robie zdjecia nieba. Jest zachód słońca, chmury maja wszystkie kolory teczy. Nagle niebo zaczyna się zmieniać, chmury jakby spadają na ziemie, wiruja, robią się czarno - czerwone niczym lejąca się lawa (już kilka razy snił mi się taki widok). Zaczynam biec, wiem, ze musze ukryć się w domu, zamknać drzwi i czekac. Patrze na ludzi wokół, pala sie żywcem, zaczynaja wpadac w jakiś szał, atakowac i zabijac sie nawzajem. Idę nie zatrzymując sie przed siebie. mimo rzezi dookoła wiem, ze ejstem bezpieczna. na ziemię spadaja ogniste kule. W miedzy czasie spotykam kolezankę, dzwonią do mnie z radia, ze wygralam samochód - Toyotę Yaris. icon_biggrin
jestem przed swoim blokiem ale jakbym nie mogła trafic do domu. Wiem, ze jestem u celu ale nie moge sie tam dostac, jakby mnie cos blokowało przed wejsciem do niego.
Nagle znajduje sie w domu. sa tam jacys ludzie. icon_rolleyes wchodzi moj niezyjący dziadek z wędką, rozmawiam z nim, pytam jak było i umawiamy sie ze nastepnym razem na ryby pojdziemy we dwoje.

Ostatnio bombarduja mnie "podniebne" sny . Armagedony, planety, gwiazdy, chmury.....

przypomnialam sobie wasnie ze do domu udało mi sie wejsc jakby oknem przez piwnice i potem po schodach do góry.

Własnei sobie przypomniałam, ze kilka razy już mi się sniło podobne zjawisko (co napisałam wczesniej) ale awsze dzieje sie to w tym samym miejscu - przy pewnym budynku, niedaleko mojego domu. Kataklizm idzie z południowego zachodu na połnocny wschód. Zawsze tak samo. Gdy juz zaczyna sie deszcz ognia dopiero wkraczaja w sen inne watki, sceny..


Komentarze: 1

Planety i atak na mnie.
Opublikowany: 05.02.2009, 20:50:45. Kategoria: dziennik snów.
Stoje na balkonie i patrze w niebo. Baaaaardzo jasno świeci słońce ale o dziwo mi to nei przeszkadza, jego blask mnie nie razi. Dookoła słońca krążą jasne planety. Dokładnie poznaję Jowisza, piekna, mleczno brązowa plastelinka w paski, obraca sie a ja obserwuję jak ładnie sie obraca. Obok niej kreci sie Saturn. Tylko jakoś tak niepokojąco sie obraca jego pas, jakby w niejednostajnie, w nie te strone co trzeba i na dodatek co chwilę schodzi z orbity Saturna, zsuwa sie na górę i na dól a czasami odłącza sie od niego i obraca całkiem z boku.
Wołam ludzi, zeby zobaczyli, ale oni nie chca wyjsc i patrzec. Jedna kolezanka chce to zobaczyć, wychyla się za okno ale mówi, ze nic nie widzi, słonce za mocno świeci i ja razi..
Ide zobaczyć co sie dzieje z drugiej strony domu. Tam świeci ogromny księżyc a obok ciemne planety. Mars złowieszczo na mnie spoglada i nagle leci w moim kierunku jakas planeta w szaro zielonym kolorze. Odbijam ja ręką ale ona z powrotem do meni podlatuje, zamykam okno. Patrze na niebo i nad moją głową, nad moim domem przelatuja statki kosmiczne.

Nagle w domu jest cisza, ogladam rybki w akwarium, patrze jak jedza. Idę do sasiada, bo miał mi przyniesc nowe ryby. pukam, mowi ze przyjdzie i mi przyniesie, wchodze dodomu i czekam. Nagle sasiad atakuje mnie. Bronię sie, krzycze, uciekam, on tnie mnie nożem ale ja nie czuję bólu, zasłaniam sie rekami. Widze skaleczenia na rekach ale krwi nie ma. Wypycha meni przez okno ale okazuje sie, ze za oknem jest jakby kładka i moge swobodnie na niej stać. Wpycham tego faceta dalej do mieszkania, sama tez do niego wchodze i popycham go dalej az całkowicie wypycham z mojego mieszkania. Spoglądam na rece i sa stare, całe pomarszczone jak u staruszki. Na dodatek całe sa w tatuażach.

Wchodze do pokoju i widze, ze siedzi tam sasiad, który mnie zaatakował. Siedzi i płacze. mowi ze sie nie spisa, nie dał rady.. oni go nei zechcą. Wcale sie go nie boje, nie mam tez do niego zalu o ten atak. Mysle tylko sobie, ze ma to, co chciał, na co zasłużył.

Wiem, ze czekam na cos ale nie wiem na co i nagle.... dzwoni budzik icon_wink

Komentarze: 0

Trochę przerwy ale postaram się cos tu wpisywac ;)
Opublikowany: 05.02.2009, 20:26:00. Kategoria: dziennik snów.
Znalazłam pracę i nie bardzo mam czas na wpisy. Moze nawet nie o czas chodzi.. Nie mogłam wpasc w rytm, wieczorem zmęczona, nie było czasu na wpisy a jak był czas to nie było chęci. Od zmeczenia było tylko spanie, bardzo czesto nic w ogóle mi sie nie śniło, nie pamiętałam snów albo śniły mi sie głupoty.

Od około 2 tygodni zaczynam pamiętać sny. Zaliczyłam nawet przedwczoraj sen ktory mozna nazwac proroczym, w każdym razie bardzo byłam zszokowana.

Sniło mi się, ze spogladam w lustro i widze, ze nie mam włosów. Nie całych włosów tylko jakby znikneły, powypadały mi takimi plackami. Patrze w te lustro i mysle, ze mam jakies łysienie plackowate, zastanawiam sie jak sie pokażę w pracy, na ulicy? Zerkam bliżej a w tych łysych miejscach mam ogromne siniaki. Nagle podchodzi do mnie jakiś lekarz (nie wiem skąd sie tam wziął) i oglada moją głowę. Mówie mu zeby mnie zostawił w sumie to nic mi nie jest, zaczesze włosy, zasłoni sie wszystko, najwyzej dopóki nie odrosna bede chodziła w kucyku.

Rano dostałam telefon ze moja przyjaciólka miała wypadek samochodowy ale nic jej nie jest. Ma tylko...... rozcietą głowę i kilka szwów i kupę siniaków.....

Komentarze: 0

8 październik - góry
Opublikowany: 09.10.2008, 10:02:37. Kategoria: dziennik snów.
sen
stoje w górach, na jakimś szczycie i podziwiam piękny widok. Nagle mowię do meża, ze sie tu przeprowadzamy i to natychmiast. On ma jechac do domu po rzeczy a ja w tym czasie zbuduję dom. On sie troche buntuje, ze jak to tak ale ja wiem, ze chce tu zamieszkac i nie ma innej opcji. Stoje i mowie, ze sie nie rusze stad, tu jest mój dom!

Komentarze: 0

    123456789101112131415   >


Strona przeznaczona jest dla otwartych umysłów co swoje sny zgłębiać pragną. Wszelkie materiały umieszczone na stronie podlegają prawom autorskim i nie mogą być one rozpowszechniane w żadnej postaci bez zgody ich autora. Główne tematy strony to: znaczenie symbolika interpretacja snów, sennik, sny erotyczne, świadome śnienie, senniki, sny. Wykonanie i utrzymanie strony - www.itbvega.pl