Idę ulicą z jakimiś 2 mężczyznami. nagle zdaje sobie sprawę z tego, że mam na sobie same spodnie. Zasłaniam rękoma piersi i mówię, że muszę isc sobie kupić biustonosz, bo nie mogę tak chodzić po ulicy. Idziemy jakby na rynek, jest pełno straganów. Niestety wszystkie z bielizna są zamknięte. Wzruszam ramionami i mówie, ze w sumie to mam ładne piersi i sie ich nie wstydze wiec mogę i bez biustonosza sobie iść
Nagle znajdujemy sie w domu. Zauważam, że jest to jakby zamek, pałac. Wchodze po schodach coraz wyżej i wyżej. Nagle widze drzwi i chce tam wejść. Po otwarciu ich ukazuje mi sie wielki łeb smoka. Smok jest zielony i ogromny, ryczy na mnie, rozumiem, ze nie moge tam wejść, bo on czegoś pilnuje. Postatwiam jednak, że tam wejde i zastanawiam się jak to zrobić? Przychodzi mi na myśl ze musze go zabić jednak przemoc to nie moja działka i postanawiam go zrobic w konia

Zaczynam drażnić smoka i on wychodzi z tego pomieszczenia. Ganiam sie z nim i nagle on znika ale słysze jeszcze z oddali jego ryk.
Wchodze do pokoju.
jest to duży salon, bogato zdobiony. Pod oknem, na srodku stoi masywne, drewniane biurko a przy biurku siedzi Jan Paweł II
Odwraca sie do mnie i spogląda na mnie, ma otwartą ksiegę i cos pisze.
Odwracam sie do tych mezczyzn, z którymi byłam i mowię, że nie mogą tu wejsć, bo Papież jest bardzo zajety i nie można mu przeszkadzać.
Drzwi się zamykają i zauważam nagle, ze jestem smokiem!
Nieco mniejszym niż tamten ale masywniejszym. Mam kolor taki zielono niebieski - szafirowy, bardzo błyszczacy, grube łuski i masywne kolce. Zrozumialam, ze musze tam zostać i to ja teraz mam strzec tego pomieszczenia.