Login:     Hasło:           Zarejestruj się / Zapomniałem hasło

Dziennik snów


Ten blog należy do użytkownika: malawi.



Strona główna blogu

Kategorie

» Pokaż wszystkie

» dziennik snów (60)

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi


20 lipiec - księżyc
Opublikowany: 20.07.2008, 16:25:46. Kategoria: dziennik snów.
Patrzyłam w niebo, na księżyc.
Niebo było czarne ale rozświetlone blaskiem księżyca w pełni. Widok był piękny.
nagle ujrzałam na tle księżyca przelatujący, czarny obiekt, taka czarna kulka. Zaczełam wołać wszystkich, zeby zobaczyli ten niesamowity widok ale jakoś nikt nie spojrzał, nikogo to nie interesowało, jak by nie słyszeli, ze do nich mówię.
Przez tarcze ogromnego księżyca przeleciał ten obiekt i znów stałam i oglądałam księżyc. Tak jasno świecił, widziałam na nim plamki, kratery, cały był jak na dłoni, jakby był nad moją głową, że po wyciagnięciu ręki mogłabym go dotknąć.... Światło, które od niego biło było bardzo przyjemne, wręcz ciepłe, uspokajające, białe ze złotawą poświatą.
Zastanawiałam sie czemu inni nie chcą na to popatrzec, to taki cudny widok!

Komentarze: 0

13 lipiec - jajka
Opublikowany: 13.07.2008, 12:39:34. Kategoria: dziennik snów.
We śnie rozbijałam jajka. Było ich dużo- czyste, sporych rozmiarów. Brałam je kolei i rozbijałam. W srodku, jak to w jajku było żółtko a do niego przyczepiony w białku taki ciemny zarodek. Rozbijałam je i wywalałam te zarodki a następnie rozbijałam kolejne, szukając czystego jajka w środku. Wiedziałam, ze musze sie pozbyć tych z zarodkami ciemnymi.

Komentarze: 0

12 lipiec - konie
Opublikowany: 12.07.2008, 11:42:57. Kategoria: dziennik snów.
Jechalam samochodem przez jakies dzikie tereny. Obok mnie biegło stado dzikich koni a ja wychylałam głowę przez okno auta i robiłam tym koniom piękne zdjęcia w biegu.
Potem snilo mi sie cos w domu, gdzies cos na spacerze ale nie pamietam akcji. pamietam natomiast dobrze, ze przesladował mnie jakiś stwór, który chciał mnie zabić. To byl potwor na kształt wielkiego nietoperza, czarny.
Za kazdym razem kiedy sie pojawial w moim śnie (3 czy 4 razy) był w oknie, jakby pilnował okna, zasłaniał cały widok. stał tam czajac sie na mnie z rozpostartymi skrzydłami a na ich końcu mial jakby szpikulec. Nawet raz, przez okno samochodu prawie mnie nim sięgnął ale sie uchyliłam. Troche sie bałam tego snu ale udało mi sie umknac potworowi icon_wink

Komentarze: 0

11 lipiec - woda, zwierzaki
Opublikowany: 11.07.2008, 10:46:39. Kategoria: dziennik snów.
Bylam na jakich wczasach. Piekny, drewniany domek, wokol złote pola. Szłam drózką do domu. Nagle zorientowałam się, ze nie wzielam jedzenia dla kota. We wsi był tylko jeden sklep i do tego w remoncie. Poszłam i porosilam aby pani mi jednak sprzedala paczke karmy. Wracajac do domu obraz sie zmienil i znalazłam sie na basenie. Bylam tam ja, maz i jakies 2 czy 3 kobiety. One stały nad wodą i bały sie wejsc a moj maz spał na podłodze przy tafli wody. Ja pływałam i bylo wspaniale, woda przyjemna, pływalam normalnei i pod woda. Nagle przyszło mi do głowy, zeby sobie wskoczyc do wody ze słupka na głowkę. Weszłam na ten słupek ale obok niego spał moj maz. balam sie skoczyc zeby go nie ochlapać i nie obudzić, bo bedzie strasznie zły. W koncu nie wskoczylam. Chcialam juz isć do domu i otwierajac drzwi zauwazylam ze na wycieraczce lezy pies, przypaletal sie za mna a teraz lezy i czeka. Wrocilam sie po reszte towarzystwa ale wedy zorientowalam sie ze nie jestem na basenie ale juz tylko z mezem w jakims domu. Okazało się ze to dom jego brata.
Przyszlismy szukac jego i jego zony, bo zostawili u tesciow córkę na 2 dni a juz ich nie ma tydzień i nie daja znaku zycia. telefon nie odpowiada.

Dom byl pusty. Na stole lezaly jakies zaległe rachunki, postanowilam je zaplacic bo dawno minal termin. Najwyzej jak wroca to oddadza pieiadze.
w tym czasie zadzwonila tesciowa, ze oni juz wrocili. Otworzylam drzwi, zeby wyjsc a na wycieraczce znow lezał ten pies. Lezal i czekal wpatrujac sie we mnie jak w obrazek slicznymi slepiami. Postanowilam zabrac go do domu.

Poszlismy do tesciow i szwagier ze szwagierka zaczeli sie tłumaczyc czemu ich nie bylo tak długo. Widac, ze oboje kłamią. Okazalo sie ze mieli przez weekend cos zalatwic pojechali na wczasy i niezle zabalowali, zatracajac poczucie czasu. Szwagierka oddala mi pieniadze.
Tesciowa była wsciekla.

Komentarze: 0

10 lipca
Opublikowany: 10.07.2008, 09:12:43. Kategoria: dziennik snów.
Chodzę do szkoły. Jest to bardzo dziwne, bo w do tej samej szkoły chodzi też moja córka i syn.
Mam jakąś lekcję, nie chce mi się na nią iść, bowiem, ze wszystko umiem. Zastanawiam sie co to za przedmiot. Dochodzę do wniosku, ze jest to z pewnością historia.
Idę przez korytarz, ktos. mnie zaczepia, jakiś mężczyzna i mówi, ze ze mną zrywa icon_rolleyes
Wychodzę ze szkoły i przed budynkiem spotykam koleżankę. pyta mnie co się stało, więc mówie, ze ktos ze mną zerwał i wskazuę kto. Ona mówi, ze to nie moze byc on, bo ja z nim nie "chodziłam" a na dodatek on ma inna kobietę od dawna icon_rolleyes Mówi, ze to pewno byl drugi kolega i wskazuje mi go. Mowię, ze nie wiem i mnie to nie interesuje i idę do babci. Leci mi z nosa. kolezanka daje mi swoją czapke, żebym się wytarła, ja nie che, nie bede jej smarkać w czapkę. Wycieram się rękawem i odchodzę.

Wchodzę do mieszkania dziadków (nie zyją już) i babcia pyta mnie co ja tu robię? Mowię, ze nie chciało mi sie iść na jedna lekcję i mam godzinkę wiec wpadłam. W sumie dziadkowie cieszą sie z wizyty ale sa bardzo zaskoczeni. Siadam z nimi przy stole. Nagle zauważam na lodówce pączki i biorę je. Są troche czerstwe, jedne z lukrem inne bez. Wybieram te z lukrem, zjadam i rozmawiam z dziadkami. Oni co chwilę sie dziwią, że ja w ogóle do nich trafiłam. Wychodzę od ich, bo myśle, ze juz czas ale po chwili wracam. Jestem jeszcze tam przez chwilę ale mam świadomość,m ze dłużej nie mogę tam zostać, muszę już isć. Nie chce wychodzić, bo tak pięknie razem wygladaja, tak dawno ich nie widzialam.... W końcu wychodzę.

Idę z powrotem do tej szkoły, na kolejną lekcję. Wchodzę do jakiejs sali a tam sa łóżka i telewizory. Wszyscy lezą i oglądają coś. Siadam na tym łóżku i patrze, kto tam jest. Tak więc mam, sa tam: moj maz, moja córka, kolega, brat męża. Nagle moj maz zaczyna robić awanturę. Wstaje z łożka i krzyczy. Na dodatek jest całkiem nagi i ma erekcję icon_frown Krzyczy coś a ja krzycze na niego, ze dziecko patrzy. Moja córka jest zawstydzona, nie wie co robic, jak sie zachowac. Brat tłumaczy mu, ze postepuje nie wlasciwie i nie ma racji a on dalej krzyczy ze nie obchodzi go to, ze wszystko o robi jest oK i moze robić co chce. Macha przy tym swoim przyrodzeniem, zeby wszyscy dobrze widzieli. wychodzi krzyczac.

Jestem zdenerwowana, wychodzę.
Znów znajduje sie u dziadkow i tłumacze,ze przyszłam do nich bo mam dosc. Siadm znow jesc te paczki ale widzę, ze już nie ma tych z lukrem. Wszystko sie rozmywa i znajduje sie na podwórku. Cały chodnik, podmurówka jest w piachu, wszystko zasypane żółtym piaskiem takim, jak z piaskowicy. W sumie to mi sie podoba, jest ładnie.

Znow się przenosze, spotykam kolezanke i ona cos mowi ale się budze.

Komentarze: 0

4 lipca - mydło i powidło
Opublikowany: 04.07.2008, 10:08:14. Kategoria: dziennik snów.
Sen poplatany, dziwny.

Najpierw biegnę gdzieś z jakąś parą. Nie pamiętam ale spieszymy się, zeby zdażyc. Nagle plany sie zmieniają i mówią mi, że biegniemy do Niemiec. Pytam czy mnie wpuszczą, bo nie mam paszportu. Biegniemy brzegiem jakiejś rzeki i zatrzymuję się nagle. On mi każe biec po tej wodzie,ja nie chcę. Woda jest czysta ale dno bardzo muliste, brzydzę się, nie mam chyba butów, nie wejdę w ten muł bosymi stopami.

Nagle znajduję sie w jakimś miejscu, są tam pokazy - policja, straż pozarna. NIe wiem co pokazują, chyba to zawody jakieś. Widzę na stole jagody, poukładane posklejane jak szyszki. Moze to borówki, a może jagody. Biorę je do ręki i jem. Są piekne, fioletowe i bardzo słodkie i soczyste.

Nagle jestem w jakimś domu i jest tam 2 dzieci, nastolatkow - chlopiec i dziewczynka. Oboje są upośledzeni. On jest powyginany, mamrocze coś, nie umie mowić tylko krzyczy, ona zupełnie nie kontaktowa, chuda jak patyk, w sukience w kwiatki. On stoi na balkonie i wrzeszczy a ona też wychodzi na balkon, kładzie się na posadzce i przesuwa pod barierkami. jest wysoko, zaraz wypadnie! Krzycze, zeby mi ktoś pomogł, bo ona wypadnie. Stoję i ciągnę ją za sukienkę. Ludzie stoją (chyba rodzina) i mowia ze mam ją zostawić, nic jej nie bedzie. Trzymam z całej siły, wyciągam ją, ona wchodzi do mieszkania.
Wygladam przez balkon a kilka pięter nizej stoi ten chłopiec i strasznie wrzeszczy machając przy tym rekami.


Komentarze: 0

23 czerwiec - szkoła, kwiaty, woda i ogień
Opublikowany: 23.06.2008, 10:47:32. Kategoria: dziennik snów.
Na poczatku mialam sen o szkole. Byłam w szkole, chodziła do niej moja córka ale tak jakby i ja.
Już któryś raz z kolei mialam sen o szkole i znów nie mogłam zaliczyc 1 przedmiotu. Tzn martwilam się, ze nie zdam bo nie zaliczylam hitorii a potem sie okazywało, że ten przedmiot odszedł rok wczesniej i nie musze go zaliczać, bo on już jest zaliczony.
Potem mialam sie udać w pewne miejsce ale nie mogam go znaleźć. Bładziłam po uliczkach, wychodziłam nie w tym miejscu, gdzie zamierzałam aż w końcu trafiłam.
Był to duży budynek, wieżowiec, wchodzę po schodach.

Następnie mój sen przenosi się nad wodę. Stoje w wodzie po kolana. Nie jest ona krystalicznie czysta ale dosć przejrzysta. W tej wodzie leża kłody a na nich rosną rośliny. piękne, zielone cudne liscie, niektóre kolorowe. Dostrzegam na tych roślinach śliczne białe kwiatki. Nagle te kwiatki jakby odrywają sie od tych łodyżek i mając od dolu zólto pomarańczowy płomień wystrzeliwują w górę jak rakieta.

ktoś proponuje mi, ze może mi zerwać te rośliny bo sa piekne i nadają sie do mojego akwarium. Odpowiadam, ze rzeczywiscie są piekne ale ta woda nie jest zbyt czysta, poza tym pływają tam różne zyjatka i mogłabym na nich do swojego akwarium przeniesć jakieś bakterie i zabić moje ryby. Patrze pod nogi a przy mnie pływają ławice małych srebrnych rybek z czarnymi plamkami.... Ktoś chce je złapac w siatke a ja stoję i się smieje, ze to nie ma sensu, bo i tak się nie uda. One są za sprytne, za szybkie. Trzeba mieć duzo cierpliwosci i madrze to zrobic.

Bardzo dziwny sen.

Komentarze: 0

18 czerwiec - Ucieczka
Opublikowany: 18.06.2008, 21:11:09. Kategoria: dziennik snów.
Znajduje sie chyba na wczasach. Ktos mnie wysyła po coś do sklepu. Szukam sklepu ale nigdzie go nie ma. Znajduję jakis sklep na stacji benzynowj. Wchodzę i okazuje się, ze jest to tez hotel. Wchodzę po schodach, coraz wyżej i wyżej i natrafiam na jakiegoś człowieka- meżczyzne. Rozmawiam z nim chwile i on niestty stwierdza, ze nie moze mi pomoc. zegnam sie z nim i wychodzę.
Schodząc zauważam, ze na parapecie stoją orchidee. Bardzo lubię orchidee i pytam go, cży mogę sobie jedną wziąć? Gosć stwierdza, ze nie mogę bo nie są jego tylko jego szefowej a jej by się to nie spodobało. Ok nie moge to nie moge. Schodzę ale przyglądam się tym kwiatom i przyglądam i nagle zauważam, że mogę sobie uszczypać chociaż odnóżkę.
Kombinuję przy tych kwiatkach i patrzę a ten facet mnie uważnie obserwuje. Nic nie mowi ale z jego wzroku czytam - wynoś sie stad bo wiecej nie powtórzę. Nagle jakby mial cos w rekach, chyba trzyma jakies ostrz i ostrzy je jeden o drugi. Zaczynam uciekać. On mnie chyba nie goni ale ja mam wrazenie ze jest za mna.

Nagle potykam sie o wlasnego kota i kot do mnie mowi zebym spojrzala co zrobil icon_biggrin
Patrze pod nogi a tam lezy kupa kocia icon_rolleyes
Pytam wiec go ze złoscia po jaka cholere nasral pod drzwiami icon_mad

ps.
w ogole od kilku dni sni mi sie moj kot
wczorajszy sen
17 czerwiec
szłam z mezem na spacer posrod pieknych, złotyh łanow zboża. nagle pytam sie gdzie jest kot, czemu go nie zbralismy i w tej chwili kot wyskakuje zza zakretu . i tak kilkakrotnie pojawia sie i znika icon_rolleyes

Komentarze: 0

15 czerwiec - jajka
Opublikowany: 15.06.2008, 09:12:59. Kategoria: dziennik snów.
Stoję w jakiś pomieszczeniu. Przede mną są szklanki a za mną wytłaczanka pełna jajek. Biorę te jajka i wkładam po kolei, po kilka (chyba 2-3) sztuk do tych szklanek. Są ze mną jeszcze jakieś osoby i ktoś bierze te jajka i do największych szklanek rozbija je, po 2 sztuki. W 3 szklankach sa wbite po po 2 jajka. Krzyczę, że ma to zostawić i do tych rozbitych jaj, w szklanki wkładam po całym jajku. Układam te jajka w szklanki aż wytłaczanka staje się pusta. Podziwiam jak ładnie się tam prezentują... icon_rolleyes

Komentarze: 0

5-6 czerwca kozy, konie
Opublikowany: 06.06.2008, 08:28:02. Kategoria: dziennik snów.
5 czerwca.
Sen jak sen. Nie pamiętam szczegółów. Wiem tylko, że siedziałam w domu, rozmawiałam z jakimis osobami. Nagle znalazłam się na łóżku, gdyż byłam zmęczona. Po pokoju zaczeły biegać zwierzęta gospodarskie i jakaś koza sie na mnie uwalała a ja ją spychałam z siebie.

6 czerwca.
Stoję na brzegu rzeki. Rzeka jest bardzo rwąca. Nagle zauważam, że w wodzie są zwierzeta, ta woda je ponosi a one ryczą. Wskakuje do tej wody i łapię za pierwszą linę jaka z niej wystaje. Ciagnę z całych sił a na końcu liny jest koń. Wyciagam go z wody, jest bardzo słaby, nie ma siły iść. Ciagnę jak najmocniej potrafie i zauważam, że ja stoję na normalnej ziemi a koń stoi w błocie, mule i sie zapada. Ciagnę z całej siły ale nie mogę go wyciągnąc. Zapadł sie juz po sam łeb. Podtrzymuję mu łeb i wołam pomocy. Nie mogę pozwolić mu utonąć. Resztkami sił wyciągam go jednak z tego mułu, zaprowadzam na polankę, bardzo ładna, zieloną.
Pokazuje jakiejś osobie tego konia. Jest słaby ale stoi i patrzy mi w oczy. Głaszczę go. Wracamy i nagle patrzę a polanka faluje mi pod stopami. to jakby woda porosnięta mchem, wodorostami. ide i boje się, że wpadne, że to sie zarwie. Osoba, która jest ze mną mowi, że mam sie nie bac, ze sie nie zarwie. Stąpam wiec coraz pewniej i dochodzę jakby na brzeg, pod nogami mam twardy grunt.
Biore w reke ten mech, jest cudnie zielony i delikatny, miękki. oglądam go i sie nim zachwycam.

Komentarze: 0

3 czerwca - UFO
Opublikowany: 03.06.2008, 17:47:43. Kategoria: dziennik snów.
Siedzę w jakimś pomieszczeniu, otwieraja sie drzwi, wchodza do tego pomieszczenia mężczyźni. Ktos sie do nich odzywa a ja mówie, ze to nie ludzie. Osoby będące ze mną zaczynaja sie ze mnie śmiać. Mówię, żeby mężczyźni zdjęli buty to sie wszyscy przekonają. Wiem, ze oni sa przebrani a pod ubraniem i maskami kryja sie inne istoty. Nagle obcy kapitulują i zdejmuja buty. Wszyscy są w szoku, bo nie mają normalnych stóp tylko długie jakby kopytka, nie wiem, takie jakby kopytka, jakby kocie łapy. Pytają mnie co kosmici skąd wiedziałam, że nie są ludźmi - odpowiadam, że po prostu wiem, widze wewnętrznie.
Nagle zaczynam uprawiac sex (znowu hihihi icon_rolleyes icon_biggrin ) z jednym z nich.

Sen nagle przenosi sie w jakies pomieszczenie szpitalne. na niby łóżku, niby wannie, w wodzie leży moja juz nie żyjąca od dawna babcia. Wiem, ze ona musi byc w tej wodzie ale nie wiem z jakiego powodu. Jest usmiechnięta ale słaba. Podaję jej ręke i mówię, że musi wstać i isć, nie moze tak ciagle leżeć. Babcia mówi, że nie da rady iść. Widze obok takie poręcze, jakby taki tor rehabilitacyjny i mówię, ze z moja pomoca da rade, przejdzie. Podnoszę ja z łóżka i prowadzę a ona mówi ze juz nie może. Tłumaczę, ze tylko pare kroków, da rade, ja ją trzymam. Nagle mój sen się sie urywa, jakby odpływam.

Godzine po przebudzeniu dostałam telefon, że wujek, ciężko chory, nie chodzący zmarł nad ranem :(

[`]

Komentarze: 0

31 maj - ryby, dom
Opublikowany: 31.05.2008, 08:51:48. Kategoria: dziennik snów.
sen 1

Siedzę z kimś w łazience i nalewam wodę do małego akwarium. Obok mnie stoi niby akwarium, niby kuweta kota a w niej pływają małe rybki, kilka sztuk -3 lub 4. Jest tam mało wody i wiem, że jest ona już nieświeża. Zalewam te akwarium i osoba stojąca obok namawia mnie, zebym już te rybki od razu tam włożyła. Ja się nie zgadzam. mówię, że to woda z chlorem, jeszcze nie dobra, musi chociaż dzień odstać. Tamta osoba mnie straszy, że rybki zdechną jak ich nie wrzucę do tej świeżej wody a ja się nie zgadzam. Zdechną w tej świeżej, bo za dużo zanieczyszczeń, chloru, nie ma tam powietrza. W tej starej jak sie mają dobrze to do juta wytrzymają. Włączam filtr i się cieszę, że rybki jutro będą miały nowe, czyściutkie lokum. Nie ma sie co spieszyć, co nagle to po diable. Sen sie kończy.

sen 2

Kłócę się ciągle z sąsiadami i mam już dość. Postanawiam się wyprowadzić.
Kupujemy z mężem nowe mieszkanie.
Wchodzę do niego i widzę, że ma jakiś dziwny układ, małe jest. no trudno, jakoś się pomieścimy. Pytam męża czy już je całe ogladał, bo ja stoje nadal w wejściu. Mówi mi , że mieszkanie jak mieszkanie, zajrzał tylko.
No dobra, skoro to już mój nowy dom to musze sie rozejrzeć w końcu. Wchodzę przez ogromny pokój ale jest jakby częściowo już umeblowany. Zastanawiam się czemu poprzedni właściciele nie zabrali wszystkich mebli? Jestem zdumiona, ze pokój jest tak ogromny!! Wchodzę przez niego do kuchni - jest malutka. Z kuchni jest wejscie do następnego pokoju. Koniec mieszkania. Kurde mamy 2 dzieci odmiennej płci, 7 lat róznicy wieku, jak ja ich zmieszczę w takim 1 małym pokoju??? :( no cóż, jakoś trzeba będzie sie zmieścić, bedzie dobrze.
Nagle zauwazam, że jest jakby zakręt w kuchni i jest tam cos. Zaglądam a to dalsza część kuchni. Cała kuucnia jest w kształcie litry L. Jest ogromna! Cieszę się, bedzie można to jakos fajnie zorganizować.
Wchodzę do tego pokoju przez kuchnię a on też całkiem fajny. Też czesciowo umeblowany, duzy. Widzę nagle drzwi. Wchodzę a tam nastepny pokój, jeszcze większy od tego pierwszego!!! Widze w nim kolejne 2 drzwi. Wchodze przez nie a tam znów pokój, piękny ogromny!!! o mAtko, jakie ogromne mieszkanie, piękne. Widze w tym pokoju drzwi, kolejne! otwieram a tam 2 wielkie lazienki! W jedne 2 wanny i toaleta, w 2giej prysznic, w tych łazienkach są znów drzwi a znich wejścia do sypialni. Całe mieszkanie urządzone. Zauważam, że jest tam taras, jeszcze tam nei byłam. Taras ogromny, przeszklony, na nim kwiaty, widok na całą okolicę. Wchodzę tam i widzę siedzenia, jakby w kinie, czerwone fotele. Patrzę przed te fotele a tam odsuwana ściana. Odsuwam ja i okazuje sie, że jest to kino!
O matko ale luksusy!
Jestem zszokowana.
Pytam się męża skąd wytrzasnelismy takie lokum a on mi odpowiada, że poprzedni właściciel zrezygnował z niego i sprzedał za bezcen, bo stracił pracę i nie było go stać na to mieszkanie.
Pytam ile wiec kosztuje comiesięcznie utrzymanie go i mąż pokazuje mi rachunek. Patrzę i nie mogę sie doliczyc zer!! Kurde, dużo!!
Dochodzę jednak do wniosku, że za taki dar trzeba płacić i damy sobie rade, przecież on sporo zarabia. Dziwi mnie jednak że traktuję te mieszkanie nie jak mieszkanie tylko jak jakis właśnie dar, ze zostało mi to ofiarowane ale muszę ponieść koszt. Wiem, ze dam radę, że muszę muszę poniesć konsekwencje mieszkania tam ale, że będzie wszystko dobrze!

Komentarze: 0

25 maj - slub
Opublikowany: 25.05.2008, 10:04:44. Kategoria: dziennik snów.
Jestem z rodzina na pikniku. Wysiadamy z samochodu, slonko lekko przeswituje przez chmury,, jest tez lekka mgła i bardzo wilgotno. Stwierdzam, ze chyba za wczesnie pzyjechalismy i musimy poczekac az pogoda sie wyklaruje. Obok jest stadnina i proponuje synowi, ze moze pojezdzi na koniach to sie nie bedzie nudził ale on nie chce.

Jedziemy gdzies, wysiadamy w jakims garazu. Wchodzi do niego nagle tez znajomy, ktorego nie widzialam juz kiklanascie lat. Dziewie sie, bo wyglada mlodo, bardzo mlodo, jak by odmlodnial ze 20 lat. Wita sie ze mna bardzo przyjaznie i czule. Rozmawiamy.
Nagle orientuje sie, ze moj syn zniknal i nigdzie go nie ma, szukam go i wolam nerwowo.
Nie ma go. Wchodze do duzego budynku i jest tam. okazuje sie ze jest to dom dziecka. Moj syn jest cały i zdrowy ale ma obdarte ubrania. zaklada buty. inne niz miał. 2 rozne buty - czarny i biały. Na dodatek sa dziurawe, poł podeszw nie ma, jakby wydeptane i darte sa a na palcach dziury. zabieram go ze sobą.

Idziemy dalej i spotykam znajomego. Moj maz jest wsciekly i wyraznie zazdrosny. Podchodzi do niego i uderza go. On sie przewraca na kraweznik i zdziera sobie pol czola, slora mu odstaje. krzycze ze go zabil. zabieramy go do szpitala.

Ide ulica, ludzie sie mnie patrza. zauwazam, ze jestem w samej bieliznie i szpilkach. Przez sekunde jestem przerazona ale zauwazam, ze mezczyznom sie podobam, wiec pewnym kokiem, nie przejmujac sie ide dalej.

Wchodze do duzego budynku i ubieram sie. Orientuje sie, ze jest to kosciół. Zakladam suknie, bo za chwile ma byc moj slub. Nie ma swiadkow. Wychodze na zewnatrz i czekam na nich. ida. Mowia ze ladnie wygladam. dziekuje ale okazuje, ze mam pognieciona sukienke, jest atłasowa i latwo sie gniecie. Nie dosc ze pognieciona to czarna. W sumie dobrze, bo inaczej bede szla do slubu niz wszyscy, nie w bieli tylko w czerni, tak jak lubie, czarny to moj ulubiony kolor ubrania. idac do kosciola podziwiam okolice - piekne pola i kwiaty. Zrywam male kolby kukurydzy i je zjadam. Sa słodkie i soczyste, pyszne.

Wchodzimy do tego koscioła. Kosciol ma ogromne, bardzo wysokie 2 wierze. Stoje chwile i podziwiam je. Stwierdzam, ze po slubie chce tu zrobic zdjecia, zeby uchwycic piekno tych wierzy i calego budynku. zauwazam tez, ze ten kosciol jest cały z drewna.

Wchodzimy i widze tam tego pobitego znajomego. dobrze sie juz czuje, ma tylko blizne na czole. Jednak w tym kosciele pol budynku to kosciol a pol to szpital. Rozmawiam z kolega, siadam mu na kolana, placze i przepraszam za meza. on mowi ze sie nie gniewa i odchodzi.


Komentarze: 0

18 maj - wojna
Opublikowany: 19.05.2008, 17:22:39. Kategoria: dziennik snów.
Jestem w domu, postanawiam wyjrzeć przez okno. otwieram okno a tam zamiast standardowego widoku widze pole. Na tym polu leży jakis człowiek. postanawiam mu pomóc. Nagle rozlega sie huk i widze armatę i ludzi z karabinami - jest wojna. Wychodzę na balkon i nagle pojawiają się tam ludzie i mówia mi, ze mam się schować, bo zginę. Nie moge mówic, bo mam pełne usta ale pokazuję im, że jak tylko to przeżuję, co mam w ustach to bedzie dobrze. Wiem, że tak mogę ich uratować.
oni się boją, z panika w oczach każą sie chować, nie rozumieją co im pokazuję. Nagle czuję, że juz dosyc przeżuwania, ze wystarczy i wypluwam taką białą kulkę jakby kaszy mannej. Ta kulka spada na tę łąkę i nagle wszystko ucicha i jest normalnie. Nawet człowiek, który wczesniej lezał martwy wstaje i idzie dalej.
Wojna się skończyła a raczej zniknęła tak nagle jak się pojawiła.

Komentarze: 0

12 maj - koszmar
Opublikowany: 12.05.2008, 08:24:32. Kategoria: dziennik snów.
Co za sen!!!
Jadę samochodem. Wjechałam w jakąś boczną dróżkę. Wokół pełno śniegu, zaspy, nie mogę wyjechać. Widzę, że dalej droga ok. Cofam samochod, po ulicy widze, ze jedzie autobus. Samochód jakby nie słucha mnie i jedzie w zupełnie innym kierunku, niż ja chce. Wołam pomocy. byli ze mna koledzy, odwracam się a ich nie ma, jestem sama. Cofam w tym śniegu aby wyjechać na drogę i nie mogę. na dodatek trzeszczy cos pode mna, jakby lód. Boże, za chwile to sie załamie i się utopie z tym cholernym samochodem. Postanawiam stac i nie jechac, wołąm pomocy. Nikt nie słyszy. Robi mi się słabo, czuję przeszywajacy mnie strach. Zaczyna mi sie kręcic w głowie i tracę swiadomość.
Budzę sie w domu. kolo mnie jest jeden z kolegów, z którymi wczesniej jechałam. Pytam go jak to sie stało, ze ich nie było. on mowi, że wysiedli na chwile a ja zaczelam jezdzic a potem przestalam i znalezli mnie nieprzytomna w samochodzie. icon_rolleyes

czuje straszny niepokoj. Chodzę po mieszkaniu i słyszę przerazające odgłosy. Wychodze na balkon a na balkonie pode mną stoi jakas dziewczynka i nuci jakas melodię. Wyglada jak ta mała z egzorcysty. Boże!! Co sie dzieje??!! Te odgłosy mnie dobijają.. Mysle, ze to niemozliwe, jakas plaga opętań. jezeli ona jest opetana a mi sie przytrafiło to co sie przytrafiło to ja pewno też jestem. Boję sie. Ona dalej wydaje z siebie te okropne głosy, trzyma w ręku biała szmate - nie wiem, kocyk, przescieradło i nucac te piosenkę co jakiś czas wali ta szmatą po oknach krzyczac "zabije te wstrętne muchy" icon_rolleyes

Stoje i nie mogę juz tego zniesć. Proszę zeby to sie skonczyło. Błagam " Boże pomóż mi". Nagle spływa na mnie jakies białe światło i czuje spokoj i blogość. te swiatło przerywa nagle cos i wpływa do mojego wnętrza czerwone swiatło, bardzo złe, czuję wibracje, dretwieje mi ciało, w głowie widze obraz jakiegoś demona, osuwam sie i trace przytomność.

Podnoszę sie nagle. Wszystko wydaje sie być OK. Robie 2 kroki i słysze te melodie. NIE to NIEMOŻLIWE. Niech sie to juz wreszcie skończy!!! Z kuchni wychodzi kolega i niesie 2 talerze. Mowi, że usmażył dla nas ziemniaki ale musi dac tez zwierzetom. Ta melodia i ten nieziemsko demoniczny głos nie dają mi spokoju. Jesli to sie za chwile nie skonczy to oszaleję!!!
Myśle, ze musze zamknąc okna, jak nie bede tego słyszec to bedzie OK. Podbiegam do okien i zamykam je wszystkie. W koncu cisza....
Idę z tym talerzem do kolegi. On otwiera drzwi i mowi ze nakarmi zwierzeta. Za drzwiami, w pokoju stoja krowy i kozy. NIe wiem o co chodzi, jestem w szoku. Krzycze "Co tu sie kur*a dzieje??!!!"

Nagle drzwi sie otwierają i z potwornym rykiem biegnie wprost na mnie ta szkaradna, opętana dziewczynka, machając łapskami, rycząc i smiejąc sie!!! Rzucam w nia tym talerzem i mam dosc. Krzycze przeraźliwie a ona mnie prawie dopada. Jest krok przede mną!!!

Budzę się!!!

Matko, już dawno nie mialam takiego koszmaru!!!! Nic nie ogladałam, nie mialam jakichs specjalnych przeżyc wiec nie wiem skąd sie wziął taki sen..
Co jescze dziwne to sen mi sie snił tuż po zaśnieciu. Musiał trwac chwilę a mi sie wydawało ze kilka godzin sie to ciagneło. Zasnełam przed 23 a obudziłam sie wystraszona i spocona o 23:47. Pół godziny nie mogłam dojsć do siebie i zasnąc, co dziwniejsze to cały czas w głowie nuciłam te melodie ze snu....

KOSZMAR!!!

Komentarze: 0

11 maj
Opublikowany: 11.05.2008, 08:28:40. Kategoria: dziennik snów.
Sen bardzo dziwny.
Na ulicach jest pusto. Wszyscy jakby znikneli, schowali sie. jeżdżą jakieś samochody z meżczyznami, chyba jakimis funkcjonariuszami, coś w stylu policji. Chyba wyłapują ludzi aby ich zgładzić. Wiem, że przeżyją tylko małżeństwa, w których kobieta jest w ciąży lub mają małe dzieci, takie do 3 lat. Spotykam jakiegoś znajomego, postanawiamy się uratować. Potem spotykamy jeszcze kolegę z żoną, która jest w ciąży i ma małe dziecko. Ona daje mi to dziecko i udaję, że to moje do tego wypinam brzuch, żeby wygladał na ciążę.
Idziemy i cały czas sie ukrywamy w jakichś starych budynkach a ci goście jakby depcza nam po piętach. Nagle ktoś, chyba ta dziewczyna w ciąży jest głodna. Ryzykując postanawiam jej pomoc. Widze jakby przyjęcie, siedza ludzie przy stole zastawionym na bogato. podchodze i pytam się czy mogę wziąć kawałek jedzenia dla kobiety w ciazy i dziecka. Pozwalają mi. Biore bułke, mieso i warzywa oraz kawałek ciasta. Zawijam to w jakiś szal, woal... Niestety czesc mi z tego wypadła, gdy to podniosłam ale i tak duzo zostało. Dziekuje i odchodzę.
Idę jej to zaniesc. Wchodzę do jakiejś starej kamienicy, starymi, drewnianymi drzwiami ale za mna idzie ów funkcjonariusz. wiem, ze nas znajdzie. Daję te jedzenie kobiecie i każę sie ukryć, słyszymy kroki. Chowamy sie za sciana w rogu pokoju ale pan nas zauwaza, gdyż dziecko wyszło na srodek pokoju. Pan sie pyta co tu robimi, patrzy na dziecko, na nasze brzuchy, usmiecha sie i każe się nie bac i mieszkać spokojnie. w ogóle jest noc, ciemno i nigdzie nie ma swiatła.
Niby jest niebezpiecznie ale ja się nie boję. wiem ze mi sie uda.

Komentarze: 0

8 maj - lekarz, kobieta ciężarna
Opublikowany: 08.05.2008, 08:56:04. Kategoria: dziennik snów.
Ide do lekarza. Pani sie pyta mimo, że jestem przypisana od lat do 1 lekarza - do którego chce iść. Wybiera innego niz mój.
Wchodzę do gabinetu i okazuje sie, ze mam mieć robione USG brzucha. na lezance ejdnak leży jakiś facet, siadam i czekam.
Nagle do gabinetu wchodzi kobieta, facet wstaje, ona kladzie sie na lezance i lekarz robi jej USG.
Pani doktor oznajmia z usmeichem, że pani jest w ciąży i za miesiąc poród. Wszyscy są w szoku a najbardziej jej mąż. Kobietka bowiem jest szczupła, wrecz chuda i nie wyglada w ogóle jak w ciąży, nie ma brzucha, a juz na pewno nie na 9 miesiac.
Ona wychodzi z gabinetu zadowolona a ja patrze an tego faceta. Okazuje sie, ze to mój znajomy. kładzie sie na tej leżance i zwija się w kłębek. Kłade sie koło niego, głaszcze po plecach chcąc pocieszyć i pytam co się stało. Okazuje sie, ze on płacze. Mowi ze to nie tak miało byc, mogł sie z nią nie żenić. Przytulam sie do niego a on na mnie patrzy jak by chciał mi powiedziec, ze mnie kocha. Jest jednak nieśmiały, boi się powiedzieć. Pocieszam go, ze się wszystko ułoży i będzie dobrze. Bedzie kochał swoje dziecko i swoja żone również.

Komentarze: 0

4 maj - dzieci, robaki
Opublikowany: 05.05.2008, 15:31:57. Kategoria: dziennik snów.
Sen następujacy:
Szykujemy się na jakaś wycieczkę. Nagle orientuje sie, ze nie mam pieniedzy wystarczajaco dużo i nie stać nas, zebyśmy wszyscy troje jechali. postanawiam, że ja z synem zostaniemy a córka sama pojedzie na wycieczkę.
Córka wsiada do samolotu, samolot startuje, ja sie przygladam i robię zdjęcia, nagle samolot spada i sie rozbija. Biegnę szukac córki ale ani śladu po samolocie, tym bardziej po dziecku. Mowię sobie trudno i idę do syna. Patrzę a z jego oczu, ni to na oku, ni to na rzesach, są przyczepione i wija sie białe, długie robaki, jakby glizdy. Każę mu stać spokojnie i zdejmuje mu te robaki z oczu a one jak pijawki przyczepiają mi się do palców. Myśle, ze musze to zmyc wodą i odpadna, robię tak i razem z woda robaki odpadaja i spływaja do odpływu...

Komentarze: 0

1 maj
Opublikowany: 01.05.2008, 10:23:07. Kategoria: dziennik snów.
Całą noc zbierałam grzyby. Głownie kurki i cos podobnego do kurek ale niejadalne. Kurki wkładalam do koszyka a tamte wyrzucałam.
Idąc, odgarniając mech i wyjmując spod niego te grzyby dotarłam jakby na skraj lasu ale tam była jakby przepasć. Tzn dalej były drzewa, gęsty las ale widziałam tylko ich czubki. Wiedziałam, ze dalej nie moge iść, bo spadnę. Tzn moglam jakos tam dotrzeć, ba nawet kusiła ilość grzybów jaką tam widziałam ale czułam, ze nie powinnam tam isc. Wolałam zostac na górze.

Komentarze: 0

25 kwietnia
Opublikowany: 26.04.2008, 11:24:37. Kategoria: dziennik snów.
Zadzwoniła do mnie ciotka, ktorej nie widzałam z 10 lat i zaprosiła mnie na obiad. bylam bardzo zdziwiona i od razu wyczułam podstęp. Okazało sie, ze bedzie tam też moj ojciec i ten obiad ma służyć temu, żebyśmy sie pogodzili. Byłam wsciekła i powiedziałam jej, że nie przyjdę na żaden obiad i nie życze sobie takich podchodów. Ojciec zna moj adres i jesli chce odnowic kontakt to ma sam przyjsc. Nic na siłę. Rzuciłam słuchawkę.

Komentarze: 0

<   1234567891011121314   >


Strona przeznaczona jest dla otwartych umysłów co swoje sny zgłębiać pragną. Wszelkie materiały umieszczone na stronie podlegają prawom autorskim i nie mogą być one rozpowszechniane w żadnej postaci bez zgody ich autora. Główne tematy strony to: znaczenie symbolika interpretacja snów, sennik, sny erotyczne, świadome śnienie, senniki, sny. Wykonanie i utrzymanie strony - www.itbvega.pl

web stats stat24