 |
Dziennik snów
Ten blog należy do użytkownika: malawi.
Strona główna blogu
Kategorie
» Pokaż wszystkie
» dziennik snów (60)
Kanał RSS
 Jeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:
Wszystkie blogi
Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!
...wszystkie blogi
15 sierpień - zmartwychwstanie
Opublikowany: 16.08.2008, 08:50:17.
Kategoria:
dziennik snów.
Sen ciężki, przygnębiający. Po przebudzeniu nie mogłam długo zasnąć.
Stoję przy jakiejś łące i przed sobą widzę zwłoki. Dzwonię, nie wiem do kogo, żeby po mnie przyjechali, bo ja tamtędy nie przejdę. Podjeżdża mój mąż samochodem. Nagle zwłoki się podnoszą i okazuje się, ze jest to meżczyzna. Na dodatek na plecach, jakby na barana trzyma 2 zwłoki - dziecko.
Mężczyzna stawia dziecko na z ziemi, otrzepuje sie z piasku i odchodzi. Dziecko zostaje i nagle słyszę, jak mój mąż je woła. Przygladam się i widzę, że te chodzące zwłoki to mój syn! Jest normaly, uśmiechnięty tylko ciało tzn: głowa i pół szyi, ręce za łokcie i nogi za kolana ma trupio sine, fioletowe. Wydaje mi się też, ze nie za ładnie pachnie, czuc zwłoki. Mój mąż szczęśliwy wsadza naszego syna do samochodu, rozmawiają,śmieją się a ja nie chce wsiąśc do tego samochodu, wiem, że nie mozemy go wziąć ze sobą, czuję, że musimy sie go pozbyć. jestem przerazona sytuacją.
budzę się.
Po przebudzeniu czułam sie bardzo dziwnie. NIe czułam strachu ale jakby żal i straszny niepokój, jakby poczucie winy... :(
Nie mogłam zasnąć.
Komentarze: 0
3 sierpnia
Opublikowany: 09.08.2008, 09:24:48.
Kategoria:
dziennik snów.
Sniło mi się, ze miałam wielkiego psa. Był ogromny - większy od Doga, prawie jak mały cielak) czarny i włochaty. Był moim przyjacielem i był to najprzyjaźniejszy i najbardziej delikatny i łagodny pies jakiego znałam i w zyciu widziałam. Bardzo posłuszny. Wszyscy dookoła bali się tego psa ale gdy zauważali, ze jest miły bawili się z nim, nawet takie małe dzieci.
Pies był zabawny, ciągle skakał, wcale nie szczekał, ganiał sie i podgryzał leciutko moja dłoń (nie bolało) zachęcając w ten sposób do zabawy. Ja bez przerwy karciłam go, ze nie wolno, bo jest duży i moze komuś zrobić krzywdę, ze nie wolno używać zębów.
Komentarze: 0
8 sierpnia
Opublikowany: 09.08.2008, 09:18:43.
Kategoria:
dziennik snów.
Jest ładna pogoda, lato. Stoję i czekam, bo wiem, że odbędzie sie ślub mojej znajomej. Stoje i przygladam się, bo nie wiem, kto będzie jej mężem.
Nagle zjawia się młody i okazuje sie, ze jest to mój jakis krewny. Pytam się co u niego. Nagle młoda mówi, że musi jeszcze jedną sprawe załatwić i ucieka, każąc na siebie czekać. Czekamy a ona znika za rogiem bloku.
Po chwili słyszę jakieś trzaski (nikt ich nie słyszy) i widzę, ze stoje na dróżce osłonietej z obu stron siatką metalową. Nagle w te siatki, pomiędzy którymi stoję uderzają jakby pioruny, niebieskie wyładowania elektryczne. Nic mi nie robią chociaż wszyscy wokół się chowają a ja biegnę pomiędzy tymi piorunami i iskrami, bo wiem, że cos niedobrego się wydarzyło. Dobiegam do tego bloku i nic nie widze. Postanawiam isć z boku bloku, bo nie dają mi spokoju te pioruny. Pamiętam, ze gdy uderzały w siatke mialam myśl - juz po niej!
Podbiegam z boku bloku i widzę pannę młodą lezącą, zwisającą bezwładnie w tej swojej sukni białej na suszarce balkonowej. Nagle mam jakby wizję, ze ona biegnie po dachu chcac stamtąd skoczyć na balkon, żeby wejsć do mieszkania i razi ja prąd.
Najbardziej mnie zdziwiło, ze pan młody sie wcale tym faktem nie przejął.
Potem byłam jeszcze w szkole, na korytarzu, Było pusto. Chodziłam po korytarzach i patrzyłam na parapety, na kwiatym które tam stały. Wyraźnie szukałam czegoś. Nagle pojawił sie mój nauczyciel i spytał co słychać. gdy sie pojawił w tym samym momencie zauważyłam kwiat, którego szukałam (w rzeczywistości tego kwiatka szukam w rzeczywistości od 2 lat i nie moge znalezc ani u znajomych ani w kwiaciarniach) . Wzięłam i wyrwałam zadowolona 1 odnóżkę z pączkiem i wyrastającymi maleńkimi, zielonymi listkami.
Komentarze: 0
7 sierpnia
Opublikowany: 09.08.2008, 09:02:21.
Kategoria:
dziennik snów.
śnił mi się las. W lesie było dużo grzybów ale były niejadalne. Szliśmy i oglądałam je. Nagle zauważyłam 3 ogromne grzyby - prawdziwki. Grzyby były mniej wiecej mojego wzrostu. Postanowiłam je wziąć. Obcielam jeden z nich blisko przy ziemi i nagle zauważyłam znajomej matkę, która stoi i się przygląda uśmiechając sie. Wiem, że dla niej te grzyby scinałam.
Potem znalazłam si w szkole, gdzie spotkałam przyjaciółkę ze skzolnych lat. Nie rozmawiałyśmy o niczym istotnym tylko o kapciach. Zastanawiało mnei, że ma takei dziwne kapcie. Powiedzialam jej, że w takich nie moze wejsc do szkoły a ona machnęła ręką i wyszła ze szkoły.
Komentarze: 0
25 lipca- jabłka, diabeł
Opublikowany: 25.07.2008, 15:50:06.
Kategoria:
dziennik snów.
Ukrywałam sie przed jakimś diabłem, demonem. Trochę sie go bałam ale on nie zwracał na mnie uwagi. Tak jak by albo mnie nie widział mimo, że patrzył na mnie albo widział mnie ale nie chciał mi nic zrobić, nie był mną zainteresowany. Uważnie sie mi przyglądał ale mnie nie ścigał. Bał sie, wiedział, że mną nie ma co sobie zawracac głowy.
Potem dostałam od kogoś jabłka i myłam je, wkładałam do słoików i wciskałam pomiędzy te jabłka czosnek. bardzo duzo czosnku.
Nie wiem chyba jakis kompot to miał byc
Komentarze: 0
20 lipiec - księżyc
Opublikowany: 20.07.2008, 16:25:46.
Kategoria:
dziennik snów.
Patrzyłam w niebo, na księżyc.
Niebo było czarne ale rozświetlone blaskiem księżyca w pełni. Widok był piękny.
nagle ujrzałam na tle księżyca przelatujący, czarny obiekt, taka czarna kulka. Zaczełam wołać wszystkich, zeby zobaczyli ten niesamowity widok ale jakoś nikt nie spojrzał, nikogo to nie interesowało, jak by nie słyszeli, ze do nich mówię.
Przez tarcze ogromnego księżyca przeleciał ten obiekt i znów stałam i oglądałam księżyc. Tak jasno świecił, widziałam na nim plamki, kratery, cały był jak na dłoni, jakby był nad moją głową, że po wyciagnięciu ręki mogłabym go dotknąć.... Światło, które od niego biło było bardzo przyjemne, wręcz ciepłe, uspokajające, białe ze złotawą poświatą.
Zastanawiałam sie czemu inni nie chcą na to popatrzec, to taki cudny widok!
Komentarze: 0
13 lipiec - jajka
Opublikowany: 13.07.2008, 12:39:34.
Kategoria:
dziennik snów.
We śnie rozbijałam jajka. Było ich dużo- czyste, sporych rozmiarów. Brałam je kolei i rozbijałam. W srodku, jak to w jajku było żółtko a do niego przyczepiony w białku taki ciemny zarodek. Rozbijałam je i wywalałam te zarodki a następnie rozbijałam kolejne, szukając czystego jajka w środku. Wiedziałam, ze musze sie pozbyć tych z zarodkami ciemnymi.
Komentarze: 0
12 lipiec - konie
Opublikowany: 12.07.2008, 11:42:57.
Kategoria:
dziennik snów.
Jechalam samochodem przez jakies dzikie tereny. Obok mnie biegło stado dzikich koni a ja wychylałam głowę przez okno auta i robiłam tym koniom piękne zdjęcia w biegu.
Potem snilo mi sie cos w domu, gdzies cos na spacerze ale nie pamietam akcji. pamietam natomiast dobrze, ze przesladował mnie jakiś stwór, który chciał mnie zabić. To byl potwor na kształt wielkiego nietoperza, czarny.
Za kazdym razem kiedy sie pojawial w moim śnie (3 czy 4 razy) był w oknie, jakby pilnował okna, zasłaniał cały widok. stał tam czajac sie na mnie z rozpostartymi skrzydłami a na ich końcu mial jakby szpikulec. Nawet raz, przez okno samochodu prawie mnie nim sięgnął ale sie uchyliłam. Troche sie bałam tego snu ale udało mi sie umknac potworowi
Komentarze: 0
11 lipiec - woda, zwierzaki
Opublikowany: 11.07.2008, 10:46:39.
Kategoria:
dziennik snów.
Bylam na jakich wczasach. Piekny, drewniany domek, wokol złote pola. Szłam drózką do domu. Nagle zorientowałam się, ze nie wzielam jedzenia dla kota. We wsi był tylko jeden sklep i do tego w remoncie. Poszłam i porosilam aby pani mi jednak sprzedala paczke karmy. Wracajac do domu obraz sie zmienil i znalazłam sie na basenie. Bylam tam ja, maz i jakies 2 czy 3 kobiety. One stały nad wodą i bały sie wejsc a moj maz spał na podłodze przy tafli wody. Ja pływałam i bylo wspaniale, woda przyjemna, pływalam normalnei i pod woda. Nagle przyszło mi do głowy, zeby sobie wskoczyc do wody ze słupka na głowkę. Weszłam na ten słupek ale obok niego spał moj maz. balam sie skoczyc zeby go nie ochlapać i nie obudzić, bo bedzie strasznie zły. W koncu nie wskoczylam. Chcialam juz isć do domu i otwierajac drzwi zauwazylam ze na wycieraczce lezy pies, przypaletal sie za mna a teraz lezy i czeka. Wrocilam sie po reszte towarzystwa ale wedy zorientowalam sie ze nie jestem na basenie ale juz tylko z mezem w jakims domu. Okazało się ze to dom jego brata.
Przyszlismy szukac jego i jego zony, bo zostawili u tesciow córkę na 2 dni a juz ich nie ma tydzień i nie daja znaku zycia. telefon nie odpowiada.
Dom byl pusty. Na stole lezaly jakies zaległe rachunki, postanowilam je zaplacic bo dawno minal termin. Najwyzej jak wroca to oddadza pieiadze.
w tym czasie zadzwonila tesciowa, ze oni juz wrocili. Otworzylam drzwi, zeby wyjsc a na wycieraczce znow lezał ten pies. Lezal i czekal wpatrujac sie we mnie jak w obrazek slicznymi slepiami. Postanowilam zabrac go do domu.
Poszlismy do tesciow i szwagier ze szwagierka zaczeli sie tłumaczyc czemu ich nie bylo tak długo. Widac, ze oboje kłamią. Okazalo sie ze mieli przez weekend cos zalatwic pojechali na wczasy i niezle zabalowali, zatracajac poczucie czasu. Szwagierka oddala mi pieniadze.
Tesciowa była wsciekla.
Komentarze: 0
10 lipca
Opublikowany: 10.07.2008, 09:12:43.
Kategoria:
dziennik snów.
Chodzę do szkoły. Jest to bardzo dziwne, bo w do tej samej szkoły chodzi też moja córka i syn.
Mam jakąś lekcję, nie chce mi się na nią iść, bowiem, ze wszystko umiem. Zastanawiam sie co to za przedmiot. Dochodzę do wniosku, ze jest to z pewnością historia.
Idę przez korytarz, ktos. mnie zaczepia, jakiś mężczyzna i mówi, ze ze mną zrywa
Wychodzę ze szkoły i przed budynkiem spotykam koleżankę. pyta mnie co się stało, więc mówie, ze ktos ze mną zerwał i wskazuę kto. Ona mówi, ze to nie moze byc on, bo ja z nim nie "chodziłam" a na dodatek on ma inna kobietę od dawna  Mówi, ze to pewno byl drugi kolega i wskazuje mi go. Mowię, ze nie wiem i mnie to nie interesuje i idę do babci. Leci mi z nosa. kolezanka daje mi swoją czapke, żebym się wytarła, ja nie che, nie bede jej smarkać w czapkę. Wycieram się rękawem i odchodzę.
Wchodzę do mieszkania dziadków (nie zyją już) i babcia pyta mnie co ja tu robię? Mowię, ze nie chciało mi sie iść na jedna lekcję i mam godzinkę wiec wpadłam. W sumie dziadkowie cieszą sie z wizyty ale sa bardzo zaskoczeni. Siadam z nimi przy stole. Nagle zauważam na lodówce pączki i biorę je. Są troche czerstwe, jedne z lukrem inne bez. Wybieram te z lukrem, zjadam i rozmawiam z dziadkami. Oni co chwilę sie dziwią, że ja w ogóle do nich trafiłam. Wychodzę od ich, bo myśle, ze juz czas ale po chwili wracam. Jestem jeszcze tam przez chwilę ale mam świadomość,m ze dłużej nie mogę tam zostać, muszę już isć. Nie chce wychodzić, bo tak pięknie razem wygladaja, tak dawno ich nie widzialam.... W końcu wychodzę.
Idę z powrotem do tej szkoły, na kolejną lekcję. Wchodzę do jakiejs sali a tam sa łóżka i telewizory. Wszyscy lezą i oglądają coś. Siadam na tym łóżku i patrze, kto tam jest. Tak więc mam, sa tam: moj maz, moja córka, kolega, brat męża. Nagle moj maz zaczyna robić awanturę. Wstaje z łożka i krzyczy. Na dodatek jest całkiem nagi i ma erekcję  Krzyczy coś a ja krzycze na niego, ze dziecko patrzy. Moja córka jest zawstydzona, nie wie co robic, jak sie zachowac. Brat tłumaczy mu, ze postepuje nie wlasciwie i nie ma racji a on dalej krzyczy ze nie obchodzi go to, ze wszystko o robi jest oK i moze robić co chce. Macha przy tym swoim przyrodzeniem, zeby wszyscy dobrze widzieli. wychodzi krzyczac.
Jestem zdenerwowana, wychodzę.
Znów znajduje sie u dziadkow i tłumacze,ze przyszłam do nich bo mam dosc. Siadm znow jesc te paczki ale widzę, ze już nie ma tych z lukrem. Wszystko sie rozmywa i znajduje sie na podwórku. Cały chodnik, podmurówka jest w piachu, wszystko zasypane żółtym piaskiem takim, jak z piaskowicy. W sumie to mi sie podoba, jest ładnie.
Znow się przenosze, spotykam kolezanke i ona cos mowi ale się budze.
Komentarze: 0
4 lipca - mydło i powidło
Opublikowany: 04.07.2008, 10:08:14.
Kategoria:
dziennik snów.
Sen poplatany, dziwny.
Najpierw biegnę gdzieś z jakąś parą. Nie pamiętam ale spieszymy się, zeby zdażyc. Nagle plany sie zmieniają i mówią mi, że biegniemy do Niemiec. Pytam czy mnie wpuszczą, bo nie mam paszportu. Biegniemy brzegiem jakiejś rzeki i zatrzymuję się nagle. On mi każe biec po tej wodzie,ja nie chcę. Woda jest czysta ale dno bardzo muliste, brzydzę się, nie mam chyba butów, nie wejdę w ten muł bosymi stopami.
Nagle znajduję sie w jakimś miejscu, są tam pokazy - policja, straż pozarna. NIe wiem co pokazują, chyba to zawody jakieś. Widzę na stole jagody, poukładane posklejane jak szyszki. Moze to borówki, a może jagody. Biorę je do ręki i jem. Są piekne, fioletowe i bardzo słodkie i soczyste.
Nagle jestem w jakimś domu i jest tam 2 dzieci, nastolatkow - chlopiec i dziewczynka. Oboje są upośledzeni. On jest powyginany, mamrocze coś, nie umie mowić tylko krzyczy, ona zupełnie nie kontaktowa, chuda jak patyk, w sukience w kwiatki. On stoi na balkonie i wrzeszczy a ona też wychodzi na balkon, kładzie się na posadzce i przesuwa pod barierkami. jest wysoko, zaraz wypadnie! Krzycze, zeby mi ktoś pomogł, bo ona wypadnie. Stoję i ciągnę ją za sukienkę. Ludzie stoją (chyba rodzina) i mowia ze mam ją zostawić, nic jej nie bedzie. Trzymam z całej siły, wyciągam ją, ona wchodzi do mieszkania.
Wygladam przez balkon a kilka pięter nizej stoi ten chłopiec i strasznie wrzeszczy machając przy tym rekami.
Komentarze: 0
23 czerwiec - szkoła, kwiaty, woda i ogień
Opublikowany: 23.06.2008, 10:47:32.
Kategoria:
dziennik snów.
Na poczatku mialam sen o szkole. Byłam w szkole, chodziła do niej moja córka ale tak jakby i ja.
Już któryś raz z kolei mialam sen o szkole i znów nie mogłam zaliczyc 1 przedmiotu. Tzn martwilam się, ze nie zdam bo nie zaliczylam hitorii a potem sie okazywało, że ten przedmiot odszedł rok wczesniej i nie musze go zaliczać, bo on już jest zaliczony.
Potem mialam sie udać w pewne miejsce ale nie mogam go znaleźć. Bładziłam po uliczkach, wychodziłam nie w tym miejscu, gdzie zamierzałam aż w końcu trafiłam.
Był to duży budynek, wieżowiec, wchodzę po schodach.
Następnie mój sen przenosi się nad wodę. Stoje w wodzie po kolana. Nie jest ona krystalicznie czysta ale dosć przejrzysta. W tej wodzie leża kłody a na nich rosną rośliny. piękne, zielone cudne liscie, niektóre kolorowe. Dostrzegam na tych roślinach śliczne białe kwiatki. Nagle te kwiatki jakby odrywają sie od tych łodyżek i mając od dolu zólto pomarańczowy płomień wystrzeliwują w górę jak rakieta.
ktoś proponuje mi, ze może mi zerwać te rośliny bo sa piekne i nadają sie do mojego akwarium. Odpowiadam, ze rzeczywiscie są piekne ale ta woda nie jest zbyt czysta, poza tym pływają tam różne zyjatka i mogłabym na nich do swojego akwarium przeniesć jakieś bakterie i zabić moje ryby. Patrze pod nogi a przy mnie pływają ławice małych srebrnych rybek z czarnymi plamkami.... Ktoś chce je złapac w siatke a ja stoję i się smieje, ze to nie ma sensu, bo i tak się nie uda. One są za sprytne, za szybkie. Trzeba mieć duzo cierpliwosci i madrze to zrobic.
Bardzo dziwny sen.
Komentarze: 0
18 czerwiec - Ucieczka
Opublikowany: 18.06.2008, 21:11:09.
Kategoria:
dziennik snów.
Znajduje sie chyba na wczasach. Ktos mnie wysyła po coś do sklepu. Szukam sklepu ale nigdzie go nie ma. Znajduję jakis sklep na stacji benzynowj. Wchodzę i okazuje się, ze jest to tez hotel. Wchodzę po schodach, coraz wyżej i wyżej i natrafiam na jakiegoś człowieka- meżczyzne. Rozmawiam z nim chwile i on niestty stwierdza, ze nie moze mi pomoc. zegnam sie z nim i wychodzę.
Schodząc zauważam, ze na parapecie stoją orchidee. Bardzo lubię orchidee i pytam go, cży mogę sobie jedną wziąć? Gosć stwierdza, ze nie mogę bo nie są jego tylko jego szefowej a jej by się to nie spodobało. Ok nie moge to nie moge. Schodzę ale przyglądam się tym kwiatom i przyglądam i nagle zauważam, że mogę sobie uszczypać chociaż odnóżkę.
Kombinuję przy tych kwiatkach i patrzę a ten facet mnie uważnie obserwuje. Nic nie mowi ale z jego wzroku czytam - wynoś sie stad bo wiecej nie powtórzę. Nagle jakby mial cos w rekach, chyba trzyma jakies ostrz i ostrzy je jeden o drugi. Zaczynam uciekać. On mnie chyba nie goni ale ja mam wrazenie ze jest za mna.
Nagle potykam sie o wlasnego kota i kot do mnie mowi zebym spojrzala co zrobil
Patrze pod nogi a tam lezy kupa kocia
Pytam wiec go ze złoscia po jaka cholere nasral pod drzwiami
ps.
w ogole od kilku dni sni mi sie moj kot
wczorajszy sen
17 czerwiec
szłam z mezem na spacer posrod pieknych, złotyh łanow zboża. nagle pytam sie gdzie jest kot, czemu go nie zbralismy i w tej chwili kot wyskakuje zza zakretu . i tak kilkakrotnie pojawia sie i znika
Komentarze: 0
15 czerwiec - jajka
Opublikowany: 15.06.2008, 09:12:59.
Kategoria:
dziennik snów.
Stoję w jakiś pomieszczeniu. Przede mną są szklanki a za mną wytłaczanka pełna jajek. Biorę te jajka i wkładam po kolei, po kilka (chyba 2-3) sztuk do tych szklanek. Są ze mną jeszcze jakieś osoby i ktoś bierze te jajka i do największych szklanek rozbija je, po 2 sztuki. W 3 szklankach sa wbite po po 2 jajka. Krzyczę, że ma to zostawić i do tych rozbitych jaj, w szklanki wkładam po całym jajku. Układam te jajka w szklanki aż wytłaczanka staje się pusta. Podziwiam jak ładnie się tam prezentują...
Komentarze: 0
5-6 czerwca kozy, konie
Opublikowany: 06.06.2008, 08:28:02.
Kategoria:
dziennik snów.
5 czerwca.
Sen jak sen. Nie pamiętam szczegółów. Wiem tylko, że siedziałam w domu, rozmawiałam z jakimis osobami. Nagle znalazłam się na łóżku, gdyż byłam zmęczona. Po pokoju zaczeły biegać zwierzęta gospodarskie i jakaś koza sie na mnie uwalała a ja ją spychałam z siebie.
6 czerwca.
Stoję na brzegu rzeki. Rzeka jest bardzo rwąca. Nagle zauważam, że w wodzie są zwierzeta, ta woda je ponosi a one ryczą. Wskakuje do tej wody i łapię za pierwszą linę jaka z niej wystaje. Ciagnę z całych sił a na końcu liny jest koń. Wyciagam go z wody, jest bardzo słaby, nie ma siły iść. Ciagnę jak najmocniej potrafie i zauważam, że ja stoję na normalnej ziemi a koń stoi w błocie, mule i sie zapada. Ciagnę z całej siły ale nie mogę go wyciągnąc. Zapadł sie juz po sam łeb. Podtrzymuję mu łeb i wołam pomocy. Nie mogę pozwolić mu utonąć. Resztkami sił wyciągam go jednak z tego mułu, zaprowadzam na polankę, bardzo ładna, zieloną.
Pokazuje jakiejś osobie tego konia. Jest słaby ale stoi i patrzy mi w oczy. Głaszczę go. Wracamy i nagle patrzę a polanka faluje mi pod stopami. to jakby woda porosnięta mchem, wodorostami. ide i boje się, że wpadne, że to sie zarwie. Osoba, która jest ze mną mowi, że mam sie nie bac, ze sie nie zarwie. Stąpam wiec coraz pewniej i dochodzę jakby na brzeg, pod nogami mam twardy grunt.
Biore w reke ten mech, jest cudnie zielony i delikatny, miękki. oglądam go i sie nim zachwycam.
Komentarze: 0
|  |
|  |