Login:     Hasło:           Zarejestruj się / Zapomniałem hasło

szukaj pnForum ostatnie posty

Forum  ::  Sny  ::  Koszmary senne  :: Zwłoki dzieci w wodzie

poprzedni temat Drukuj temat do nowego tematu

Idź do strony: 1 - 2 [+1]

Do dołu

Zwłoki dzieci w wodzie

DariaW Wysłany: 07.05.2010r. o 10:00

Twój awatar

Zarejestrowany:
27 październik 2008r.

Postów: 267

Status: offline

ostatnia wizyta: 04.11.13
Miałam koszmar po którym prawie zwymiotowałam.. Byłam w ciemnej szopie, obok mnie dwie kadzie z wodą, a w zasadzie podłużne murowane płytkie baseny. Woda jest mętna i ciemna. A w tej wodzie.. okazuje się że w jednej z kadzi leżą warstwami zwłoki niemowląt. Im głębiej tym bardziej zakrwawione, nabrzmiałe, ohyda. Ja muszę te zwłoki przekładać z jednej kadzi do drugiej (nie wiem czemu). Udaje mi się przełożyć pierwsze warstwy, ale z kolejnymi jest mi coraz bardziej niedobrze, budzę się okropnie się czując.
TopDariaW wyślij PM
Reklama Wysłany: całkiem niedawno


Zarejestrowany:
31 January 2010r.


Status: online


Luana Wysłany: 07.05.2010r. o 11:39

Twój awatar

Zarejestrowany:
28 kwiecień 2010r.

Postów: 69

Status: offline

ostatnia wizyta: 10.07.10
Czy nie przechodzisz ostatnio ponownie przez jakieś niemiłe wspomnienia?
Martwe noworodki mnie osobiście kojarzą się z porażkami, z czymś co spaliło na panewce na początkowym etapie realizacji. Może uważasz, że w Twoim życiu dużo było takich porażek?
Wygląda na to, że coś głęboko w Tobie tkwi, a Ty czujesz, że musisz się z tym uporać, musisz to przepracować.
TopLuana wyślij PM
Jacek Wysłany: 07.05.2010r. o 11:59


Zarejestrowany:
26 sierpień 2006r.

Postów: 1266

Status: offline

ostatnia wizyta: 22.04.14
część Luano,
co masz na myśli mówiąc przepracować? Możesz dać jakieś przykłady?



Post edytowany przez: 44, 07-05-2010 - 12:00

-----
TopJacek wyślij PM
Luana Wysłany: 07.05.2010r. o 13:02

Twój awatar

Zarejestrowany:
28 kwiecień 2010r.

Postów: 69

Status: offline

ostatnia wizyta: 10.07.10
Chodzi mi o świadome "przetrawienie" szkodliwych treści, które zalegają w psychice śniącej osoby.
Porażek, przykrych doświadczeń często nie mamy siły ani ochoty analizować, są one spychane do podświadomości i tam nawarstwiają się, aby następnie powracać w postaci męczących snów.
To jest jak niewyjaśnione sprawy, do których nie mamy ochoty wracać, ale których wyjaśnienie może przynieść nam nie tylko ulgę ale i nauczyć nas czegoś na przyszłość - chodzi o wyciąganie wniosków z własnych doświadczeń.
Może więc podświadomość śniącej na swój sposób domaga się takiego świadomego przepracowania, przegrzebania, przewartościowania tego co było nieprzyjemne.


Może więc przekładając te dzieci (analizując przeszłe wydarzenia) śniąca będzie w stanie znaleźć drugi wspólny dla nich czynnik (pierwszy jest taki, że wszystkie tkwią w niej samej, odbijając się na samopoczuciu, emocjach [woda]), którego odkrycie być może okaże się pomocne w przyszłości - aby nie powielać tych samych "błędów".



Post edytowany przez: Luana, 07-05-2010 - 13:10
TopLuana wyślij PM
Jacek Wysłany: 07.05.2010r. o 13:56


Zarejestrowany:
26 sierpień 2006r.

Postów: 1266

Status: offline

ostatnia wizyta: 22.04.14
nic dodać ani ująć.

-----
TopJacek wyślij PM
DariaW Wysłany: 07.05.2010r. o 16:10

Twój awatar

Zarejestrowany:
27 październik 2008r.

Postów: 267

Status: offline

ostatnia wizyta: 04.11.13
Najpierw podziękuję za Wasze komentarze. Ale wiecie co, ja jestem osobą która nie spycha kłopotów do podświadomości, rozwiązuję je na bieżąco. Wyciągam wnioski z własnych doświadczeń. Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić.

Ostatnio zerwałam z kimś, jeśli dzieci miałyby być moimi poprzednimi nieudanymi związkami, to oznaczałoby że wybieram niewłaściwych partnerów. Tak? Ale każdy z nich był inny i z róznych powodów te związki sie rozpadały. Utrzymuję z moimi byłymi kontakt i nie mam do nich żalu (inaczej nie potrafiłabym się z nimi przyjaźnić, radzić itp, prawda?). Więc nadal nie wiem gdzie tkwi problem który mam przerobić. icon_rolleyes
TopDariaW wyślij PM
Jacek Wysłany: 07.05.2010r. o 21:48


Zarejestrowany:
26 sierpień 2006r.

Postów: 1266

Status: offline

ostatnia wizyta: 22.04.14
Wiesz, Dario, ja przyjmuję taką zasadę, że to co się pojawi w sercu - to jest fakt. Jest takie a takie uczucie. I też, być może to jest dla wielu coś nowego, niekoniecznie szukam przyczyny. Bo dla tych którzy starają się wnikliwie przyjrzeć swojemu życiu to wiedzą, że ono cały czas się zmienia. Ja się zmieniam cały czas, i te uczucie się zmienia cały czas. Detektyw się zmienia i poszukiwany przedmiot się zmienia. Więc znalezienie przyczyny w świecie psychicznym sprowadza się do stwierdzenia czasu przeszłego "aha to mnie bolało" .

Co TERAZ czujesz?

to sammo co dzisiaj rano?

To jest ważne. A TERAZ co czujesz? To jest ważne. Wtedy przychodzi spokój,i szukanie nie jest takie koniecznie. I możesz zauważyć że uczucia które określasz jako dobre lub złe, nie różnią się wcale od siebie, ponieważ każde z nich jest tylko przez jakiś tam okres czasu i musi się zmienić.

To bardzo terapeutyczna prawda. Oczyszczająca.


druga sprawa to dotyczy tego z skąd czerpiemy energie. Możesz śmiało czerpać energię z najgorszych snów. Nawet z takich jak ten.
Bo czy tęsknisz za tym co jest w śnie? Pomyśl "tęsknie za tym". Wiesz, kiedy mnie czasem przejdzie (z nikąd) po ciele dreszcz obrzydzenia, to zawsze myślę że kocham piękno i zrobię wszystko by tak było.

pozdrawiam Was.
Jacek



Post edytowany przez: 44, 07-05-2010 - 21:53

-----
TopJacek wyślij PM
DariaW Wysłany: 08.05.2010r. o 16:31

Twój awatar

Zarejestrowany:
27 październik 2008r.

Postów: 267

Status: offline

ostatnia wizyta: 04.11.13
Słuchaj jaka sytuacja - zaczęłam Ci odpisywać i chciałam napisać "ok, nie będę się grzebać w tym śnie" i mnie olśniło. Ten sen nie jest wcale o tym, żeby się "grzebać" w tych wspomnieniach i roztrząsać je. On jest o tym, że to właśnie nie ma sensu! - jestem trochę podminowana przez to zerwanie więc ono przyśniło mi się w kontekście innych zerwań, które przechodziłam jednak ciężej - jako przekładanie tych zwłok. A ponieważ było mi niedobrze, więc to że teraz nie rozpaczam, nie dołuję się jest bardzo ok i powinnam ten stan utrzymać. Bez babrania się w zwłokach.

A poza tym masz świętą rację, emocje z dziś to nie emocje wczorajsze, było minęło.
TopDariaW wyślij PM
Luana Wysłany: 08.05.2010r. o 17:22

Twój awatar

Zarejestrowany:
28 kwiecień 2010r.

Postów: 69

Status: offline

ostatnia wizyta: 10.07.10
Fakt, to tak jakby grzebanie się w tym było robieniem czegoś wbrew sobie (czujesz, że masz to zrobić, ale jest Ci niedobrze), czyli w istocie jest to czymś, czego wcale robić nie chcesz.
Motyw niechęci zwrócił moją uwagę wcześniej:

CytatPorażek, przykrych doświadczeń często nie mamy siły ani ochoty analizować, są one spychane do podświadomości i tam nawarstwiają się (...)To jest jak niewyjaśnione sprawy, do których nie mamy ochoty wracać


Jednak od złej strony to ugryzłam.
TopLuana wyślij PM
nebula Wysłany: 08.05.2010r. o 20:56


Zarejestrowany:
06 styczeń 2010r.

Postów: 135

Status: offline

ostatnia wizyta: 09.01.12
Cytat(...)wybieram niewłaściwych partnerów. Tak? Ale każdy z nich był inny i z róznych powodów te związki sie rozpadały. Utrzymuję z moimi byłymi kontakt i nie mam do nich żalu (inaczej nie potrafiłabym się z nimi przyjaźnić, radzić itp, prawda?). Więc nadal nie wiem gdzie tkwi problem który mam przerobić.

Hm, nie chcę mieszać, ale może ty wlaśnie boisz się tych wszystkich negatywnych odczuć (dzieci w snie) zw z twoimi byłymi?
Utrzymujesz z nimi kontakt = stale babrasz w starych sprawach, w przeszlości...
Dlaczego nie chcesz czuć żalu do któregoś ze swoich partnerów, jeśli cos ci zrobił, przecież mamy do tego całkowite prawo?! Dlaczego nie chcesz czuc gniewu, odrazy czy nawet obrzydzenia i śmiało tego zamanifestować (zakladająć oczywiście, ze był powód i że to on odszedl a nie ty)?
I dlaczego w ogole, nie chcesz zamknąć drzwi za starymi związkami?
Może w tym tkwi ten problem, nie chcesz ich puścić ?
Tymczasem to, co nas oczyszcza i uwalnia to szczere i bez lęku doznanie kazdej emocji. Zrzucenie tego cięzaru z serca raz na zawsze a nie robienie z siebie ofiary w imię "czegoś": wyższej wiedzy? Wyrozumiałości? Kontaktów? Porad....?
To masochizm.
W ten sposób pozwalasz tylko, by to, co stare "gniło" w głębi ciebie.
Może stąd te rozstania, na nic nowego lub dłuższego/szczerego nie ma zwyczajnie w tobie miejsca... bo niby jak skoro kadzie są pełne?










Post edytowany przez: nebula, 08-05-2010 - 22:06
Topnebula wyślij PM
DariaW Wysłany: 09.05.2010r. o 10:27

Twój awatar

Zarejestrowany:
27 październik 2008r.

Postów: 267

Status: offline

ostatnia wizyta: 04.11.13
Ok postanowiłam że się zastanowię nad tym co tu obie napisałyście. Ale póki co - dla mnie właśnie traktowanie źle byłego faceta jest źródlem cierpień. Bo wtedy te emocje wracają na nowo za każdym razem kiedy kogoś takiego spotykam. Nie szukam z nimi kontaktu, widuję przysłowiowo raz w roku, z niektórymi mam kontakt tylko przez tel. Ale ten kontakt jest, wymusza go np moje miejsce zamieszkania, praca albo grupa wspólnych znajomych. Co mogę zrobić?

Facet w którym spotykałam się ostatnio zrobił spore zamieszanie i w tym wypadku rzeczywiście wolałabym żeby zniknął z mojego życia. Niestety to jest niemożliwe, jesteśmy w jednej paczce która na pewno się nie podzieli. Ale czuję że jestem w stanie traktować go jak kumpla - choć może podświadomość mówi co innego tym snem.

A co oznacza to przekładanie zwłok z kadzi do kadzi? Co taka czynność może mieć na celu?
TopDariaW wyślij PM
nebula Wysłany: 09.05.2010r. o 12:25


Zarejestrowany:
06 styczeń 2010r.

Postów: 135

Status: offline

ostatnia wizyta: 09.01.12
Związki wolne, to takie, ktore zakończyły sie z miłoscią (wybaczeniem, wspólnym przyzwoleniem na odejście, itp.)
Tacy partnerzy nie ingerują później w żaden negat bądź nie sposób w życie drugiego, gdyż wolą jednej lub obydwu stron jest wzajemna wolność. To jest zdrowe i tak to rozumiem.
I choć mozliwe jest kontynuowanie relacji, owszem na innym poziomie, to jest ona pozbawiona presji, obowiązku, niechęci czy uraz.
Jest to czysty wybór.
U ciebie chyba tak do końca nie jest skoro dzieci są martwe, w stanie dysocjacji i raczej przyjemności z tego nie masz.
Słuszną zatem wydaje sie wczesniejsza sugestia Luany, byś zbadała swoje podświadome odczucia i, idąc dalej, przyjrzała się na ile pod względem twoich osobistych oczekiwań wobec związku, twoi "byli" każdorazowo cie rozczarowywali, zabijając nadzięję na "nowe zycie" (dziecko).
Na ile ty sama pominęłaś te rozczarowania (swoje emocje) i zamieniłaś w konieczność współtrwania w takim stanie przez okolicznosci, jakich twoim zdaniem nie da się zmienić (np. paczka).
Myślę, ze to własnie może obrazować przekładanie zwłok do drugiej kadzi: zmieniasz relcje ze swymi ex(druga kadź) ale problem pozostaje ten sam, bo nie pozbywasz się go (dzieci), tylko zmieniasz ich lokalizację, stale mając do tego dostęp.

CytatAle póki co - dla mnie właśnie traktowanie źle byłego faceta jest źródlem cierpień. Bo wtedy te emocje wracają na nowo za każdym razem kiedy kogoś takiego spotykam.

Jesli nie ma powodów by go traktowac niewłaściwie to ok. i niech tak zostanie. Jesli w sobie ten etap sie zamknęło, rozstanie nastąpiło w okolicznosciach j/w, to wydaje się, ze relacje dalsze sa możliwe tylko czy potrzebne??
Bo instynktownie chyba większość po rozstaniu w sposób naturalny zaczyna zycie od nowa z jakimiś przemysleniami.
Jesli natomiast sa powody by go potraktowac inaczej, to powinnaś się z tym rozprawić, uzdrowić te sytuacje nie zgodą na kontakt itp, ale przyznaniem, ze cos nie wyszło i swoich w zw. z tym uczuć. Zwerbalizuj to, uwolnij z siebie a potem uwolnij jego; wybacz sobie jemu i puść to co było.
Były facet, to były facet. Przeszłość. W twoim przypadku nie zamknięta, może nawet nie do końca wyjasniona. Nie wiem z jakiego powodu probujesz nadawac temu jakąś wartość, skoro cos sie JUŻ wydarzyło? Dlaczego tego bronisz?
Zbadaj raczej jaką wartość ma dla ciebie w ogóle związek i tej wizji staraj sie trzymać w przyszłości bazując na dot. doświadczeniach. Na tym polega lekcja.
Ty natomiast mam wrażenie, że powielasz jakiś schemat i usprawiedliwiasz go z wiadomych tylko sobie powodów.
To tak jakbyś się bała swoich uczuć w związku z brakiem spełnienia, jakbyś świadomie odmawiała sobie możliwości jego doznania, akceptując zawody zgodą na dalsze kontakty, na konieczność tolerowania pewnych sytuacji...?
Jak juz wspomniałam, jest to postawa masochistyczna a uproszczając, wybacz za śmiałość, tak bardziej zachowują sią kumpele, nie kobiety świadome swych pragnień.
Czy to przypadkiem nie problem z poczuciem własnej wartości?









Post edytowany przez: nebula, 09-05-2010 - 12:52
Topnebula wyślij PM
DariaW Wysłany: 09.05.2010r. o 13:28

Twój awatar

Zarejestrowany:
27 październik 2008r.

Postów: 267

Status: offline

ostatnia wizyta: 04.11.13
Faktycznie wychodzi na to że robię z siebie masochistkę. A co mogę zrobić żeby tak nie było? Trzymanie go na dystans będzie dla mnie 100 razy trudniejsze. Gdybym tylko mogła go nie widywać nie byłoby problemu. Ale być w jednej grupie i czuć zażenowanie jego obecnością..

Z poczuciem własnej wartości u mnie bardzo dobrze, jestem natomiast nieufna, zaczynając związek zawsze widzę jego koniec (niespodziewany rozwód rodziców coś mi kiedyś namieszał i nagłe zniknięcie faceta z którym byłam kilka lat)- nie potrafię tego wyłączyć. Może masz jakiś pomysł co jeszcze mogłabym zrobić?
TopDariaW wyślij PM
nebula Wysłany: 09.05.2010r. o 16:35


Zarejestrowany:
06 styczeń 2010r.

Postów: 135

Status: offline

ostatnia wizyta: 09.01.12
Jeśli masochizm, to znak, że poczucia własnej wartości brak.
Jedno wyklucza drugie i są w tym pewne paradoksy, więc warto byś sie temu przyjrzała.
Co do braku zaufania, to masz powód na pewno, ale jednoczesnie ten powód wyklucza związek, nie wspominając o jego utrzymaniu.
To wówczas staje się masochizmem, gdyż tak naprawdę robisz coś wbrew sobie (paradoks).
Chyba będziesz musiała dotrzeć do źrodla i tam wszytsko przeprojektowac:
1. rozwód rodziców - dzis jako dorosła osoba możesz inaczej na to spojrzeć, zrozumiec ich z perspektywy czasu, własnych doswiadczeń, świadomości i jesli to cie zraniło, wybacz im i żyj swoim życiem a nie z presją lęku przed rozstaniem, ktore i tak paradoksalnie ci sie przytrafiają;
jest takie powiedzenie: "Nie bój się, bo stanie się to, czego najbardziej sie obawiasz". Samonakręcająca się rzeczywistość.
Czy w tej kwestii nie wykreowałaś w sobie przekonania, ze na coś nie zasługujesz?
No i czy przypadkiem tym nie usprawiedliwiasz swoich doswiadczen z facetami?
Hm, bo to by tłumaczyło wiele, np. rodzaj kary za rozwod rodziców
(tu; zakladam ze tak jest; nie wiem w jakim byłas wieku, jakie były okoliczności (retorycznie) ale bardzo często dzieci biorą na siebie odpowiedzialność za rozwody i pogrzebują swoje przyszłe emocjonalne życie na starcie) :/

2. nagłe odejście faceta - Nie wiem jaki masz stosunek do karmy, ale moze pomoze ci fakt, iż jako prawo przyczyny i skutku, ona właśnie reguluje harmonię w tym wymiarze. Tj. co dajemy to otrzymujemy. Moze w innym stanie świadomości (wcielenie) byliście już w związku, w jakim to ty postąpiłas podobnie jak on teraz. Wyszło na zero. Ok. Z tej perspektywy jesteście wolni, co oznacza, że lekcja zostanie przerobiona w chwili, gdy ten fakt zaakceptujesz. Do tego czasu, lęk będzie oddzielał cię od możliwości świadomego wzrostu własnie dzięki związkom i stale poprzez kolejne doswiadczenia "porażki" oddalał od spełnienia, az pewnego dnia zwątpisz w cokolwiek.
Oczywiście to kwestia otwartości umysłu, gdyż jedno można przedstawić w wielorakim paśmie możliwości. Pobaw się, moze coś cię zainspiruje, coś co da ci wewnętrzny spokój.










Post edytowany przez: nebula, 09-05-2010 - 16:44
Topnebula wyślij PM
nebula Wysłany: 09.05.2010r. o 17:08


Zarejestrowany:
06 styczeń 2010r.

Postów: 135

Status: offline

ostatnia wizyta: 09.01.12
Tak mi jeszcze przyszło do głowy, dlaczego stale wchodzisz w związki z facetami z najblizszego otoczenia, tj: praca, sąsiedztwo...?
Hm, to tak, jakbyś podświadomie już zakładała, ze pomimo rozstania (jakie juz przecież założyłaś z powodu braku zaufania) nadal możliwa będzie jakaś relacja.
Jeśli nie z wyboru to z konieczności wynikających z takich, a nie innych okoliczności.
Tak, jakbyś sie juz zabezpieczała przed możliwym zamknięciem drzwi: wiesz, ze to nastąpi, ale nie chcesz.
Dwie sprzeczne tendencje jak dwie kadzie.






Post edytowany przez: nebula, 09-05-2010 - 17:09
Topnebula wyślij PM

Idź do strony: 1 - 2 [+1]


Strona przeznaczona jest dla otwartych umysłów co swoje sny zgłębiać pragną. Wszelkie materiały umieszczone na stronie podlegają prawom autorskim i nie mogą być one rozpowszechniane w żadnej postaci bez zgody ich autora. Główne tematy strony to: znaczenie symbolika interpretacja snów, sennik, sny erotyczne, świadome śnienie, senniki, sny. Wykonanie i utrzymanie strony - www.itbvega.pl