 |
 |
On od 10 lat |
| Snoopik |
Wysłany: 12.03.2010r. o 14:53 |
|
Zarejestrowany:
20 listopad 2009r.
Postów: 7
Status: offline
ostatnia wizyta: 07.07.10 | Bardzo proszę o interpretację. Czemu to jest jak serial?
Jest ktoś, kto śni mi się od lat - mężczyzna, nazwę Go M. Poznałam Go na studiach. Na ostatnim roku okazało się, że żywimy do siebie bardzo silne uczucia. Niestety, nie pozwoliłam sobie na nic więcej niż pocałunki. On miał żonę i dziecko - synka. Już na pierwszym roku wzięli ślub, bo ona była w ciąży.
Na ostatnim roku byliśmy w innych grupach, więc za często się nie spotykaliśmy. Czasem na przerwach, jakichs okienkach. Kilka razy rozmawialismy - wlasciwie o niczym. Później sie obronił i więcej Go nie spotkałam. To był 2000 rok, więc to już 10 lat. Słyszałam czasem o Nim na spotkaniach z naszą grupą studencką, ale On nigdy na takim spotkaniu się nie pojawił.
Natomiast zaczął mi sie śnić. Sny z Jego udzialem zawsze budzily we mnie bardzo silne emocje, ktore trwaly nawet kilka dni. To byly jakies spotkania na ulicy, w jakims korytarzu, krotkie wymiany zdan i tym podobne. Kiedy pojawial sie w moim snie, zawsze czulam bezpieczenstwo i ogromną Miłość - nigdy tego w świecie rzeczywistym nie doznałam.
Nie pamietam niestety dokładnie wszystkich snów z Nim ale po każdym takim Jego wystąpieniu moje myśli zaczynały krążyć wokól Jego osoby, czasami nie dawały mi spokoju przez kilka tygodni. Duzo kosztowało mnie, zeby zapomnieć. Kiedy już się udało, On znowu przychodził. I dalej przychodzi.
Miałam chłopaka, kochałam się też w kilku innych, ale to nigdy nie pokonało tego uczucia. Gdy byłam smutna, przychodził i głaskał mnie po włosach, pocieszał, kazał czekać, mówił, że wszystko będzie dobrze - we śnie oczywiście. Kilka dni przed moim ślubem też się pojawił. Wyraził swoje zadowolenie i pozwolenie wręcz na ten krok.
Miałam już męża. To jednak mojego M nie powstrzymywało, przychodził do mnie i tańczyliśmy przez całą noc pławiąc się w bezgranicznym w szczęściu, jednocześnie burząc mój spokój na kilka tygodni w świecie realnym.
Z mężem przeprowadziliśmy sie z bloku do domku. Mamy wspaniałego Synka. M odwiedza mnie i tutaj. Obejmuje mnie, kiedy jestem z mężem, trzyma za rękę, a ja czuję się wtedy taka szczęśliwa i kochana. Mąż go nie widzi chyba. Zawsze w tych snach towarzyszy mi to samo uczucie. Później się budzę i tęsknie, strasznie tęsknię. Ostatnio nawet zaczęłam Go szukać w internecie, ale nigdzie nie ma. Ostatnie sny są jak serial:
1) spotykam Go w jakimś dziwnym pomieszczeniu, On mówi, że już zawsze będziemy razem, ze wszystko załatwił i że już tylko ja i On i nasze Dzieci. Ja Go pytam, dlaczego nigdzie Go nie ma, dlaczego nie mogę Go znaleźć na naszej klasie, On mówi ze to już nie jest wazne. Biegnie do mnie jakieś Dziecko - chłopczyk - ok. 10 lat - mówię, że M ma wspaniałego syna, ale Dziecko uśmiecha się i mówi do mnie "Mamusiu". Gubie sie, bo nie wiem czy to mój Synek czy Jego, ale czuję, że Dziecko bardzo mnie kocha i jest jakby dwojgiem dzieci w jednym i moim i Jego synkiem.
2) Kolejny raz jesteśmy w jakimś mieszkaniu, jest cudownie, ale On musi już iść, a ja przypominam Mu Jego poprzednią obietnicę (z poprzedniego snu), chcę jakiś kontakt do Niego, nr telefonu, ale On wychodzi z pokoju, idzie do kuchni - tu jest Jego żona, lokowana wielka baba (Jego żona tak w rzeczywistości nie wygladała, przynajmniej jak ją widziałam). Wiem juz, ze nie da mi tego nr. Gniewam się na Niego.
3) w tym śnie próbuje mnie przeprosić, to jest jakaś wycieczka, idziemy gdzieś coś zwiedzać, On podchodzi do mnie co jakiś czas ale ja się odwracam, odtrącam Go, nie chcę Jego przeprosin.
4) koło jakiejś szkoły, są ludzie z naszej grupy ze studiów, jest też On. Stoi daleko, smutny przygląda mi sie. Ma szary płaszcz. Ja gniewam się dalej. Widzę jak zabiera jakies dokumenty, teczki z parapetu, pakuje je do plecaka czy torby. Wiem, ze odchodzi.
Od tamtej pory nie śni mi się w ogóle przez bardzo długi okres. Zapominam, a przynajmniej się staram....
No i co z tego.... On znów wraca, a wraz z Nim silne uczucie, co z tego że tylko we śnie, kiedy jest ze mną przez kilka dni...
5) śni się znowu, widzę Go, wołam, ale stoi odwrócony tyłem, ubrany w ten swój płaszcz, nie odwraca się - nie wiem, czy nie chce mnie usłyszeć czy nie może.
No i kolejny sen, ostatni jak dotąd:
Dziwne pomieszczenie, publiczne, dużo obcych ludzi. Siedzę z mężem przy długim stole, rozmawiamy. Pojawia się On. Przysiada się do nas. Niby rozmawiamy we trójkę, ale czuję jak mój mąż przestaje dla mnie istnieć, nie potrafię nawet zachować pozorów... Mąż też to zuważa, postanawia wyjść i zostawić nas samych. Kiedy odchodzi, M zabiera mnie - nie wiem gdzie - bo to są dziwne korytarze - chce mnie pocałować. Nie pozwalam na to, chociaż bardzo tego chcę. Bierze mnie za rękę i gdzieś idziemy. Jest jak zwykle w Jego towarzystwie - CUDOWNIE.
Budzę się i czuję, że moja głowa jest ciężka od emocji. Długo nie mogę zasnąć.
Przepraszam, ze tak długo zanudzam, ale chciałam opisać całość jak to wygląda.
Pomóżcie! Proszę! Czemu On ciągle jest ze mną? Te sny wywracają cały mój świat.... |
 |
|
|
| Google AdSense |
Wysłany: całkiem niedawno |
Zarejestrowany:
31 January 2010r.
Status: online
|
|
| Greenspan |
Wysłany: 26.04.2010r. o 13:21 |
|
Zarejestrowany:
26 kwiecień 2010r.
Postów: 1
Status: offline
ostatnia wizyta: 26.04.10 | Jestem w identycznej sytuacji. Moja pierwsza wielka miłość śni mi się (jak na ironię) też od 10 lat. Mam już męża i dzieci, i głupio się z tym czuję, już mnie to męczy. Sny są cudowne, jest w nich taki jak 10 lat temu (wygląda w nich jak wtedy), zwykle w tych snach po prostu przebywamy razem, rozmawiamy, patrzymy na siebie czule, polegają na platonicznym, głębokim uczuciu. Często też szukamy się w tych snach. Nie lubię się po nich budzić, bo są takie cudowne. Myślę, że jeśli istnieje niebo, to wygląda ono tak, jak te sny.
Zastanawiałam się czy nie porozmawiać o tym z jakimś psychologiem..
Wydaje mi się, że nie uwolniłam się od niego emocjonalnie, ponieważ wiele rzeczy i spraw nie zostało wyjaśnionych - ale czy oznacza to, że będzie mi się śnił do końca mego życia..? oO
Dodam, że nie utrzymujemy ze sobą żadnego kontaktu, nie myślę o nim, ani nawet go nie widuję, a jednak widzę go w snach..
Jest jeszcze inna odpowiedź, którą znalazłam w internecie- że to może być tęsknota za czystym, niewinnym, platonicznym uczuciem, za poczuciem bezpieczeństwa, tęsknota za beztroskim życiem.. ale nie tłumaczy tego, dlaczego to tak długo trwa.. przecież 10 ostatnich lat nie jest usianych pasmem trosk i nieszczęść .. sama już nie wiem co to jest..
pozdrawiam
Post edytowany przez: Greenspan, 26-04-2010 - 13:23 |
 |
|
|
| Jacek |
Wysłany: 26.04.2010r. o 13:33 |
|
Zarejestrowany:
26 sierpień 2006r.
Postów: 1183
Status: offline
ostatnia wizyta: 07.09.10 | serdeczne cześć.
Jeśli to jest Twój były partner to należy do rodziny - tak o nim należy myśleć.
Jeśli w Twoim życiu był ktoś ważny należy go uhonorować. Zamiast próbować o nim zapomnieć, możesz zrobić coś dobrego na jego cześć. Na jego pamiątkę.
J.
_____ |
 |
|
|
|  |
|  |