Zarejestrowany:
01 July 2009r.
Postów: 1
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.07.09 | Cóż, nie wiedziałem do jakiej kategorii to przypiąć, bo jest to koszmar senny, z walką o zabarwieniu religijnym (to do admina ) Był to pierwszy i mam nadzieję ostatni sen tego typu w moim życiu. Otóż z tego co pamiętam to mój dom w którym obecnie mieszkam był nawiedzony. Czym to się objawiało. Wychodziłem z pokoju komputerowego i chciałem pójść na górę, ale widzę, że wszystkie moje rzeczy są na schodach porozwalane, niektóre nawet spadały samoistnie. Byłem sam w domu, przerażony chcąc sprawdzić o co chodzi (choć miałem nieprzyjemne przeczucie), poszedłem do mojego pokoju (po rzeczach sądząc =P ) Nic ciekawego tam nie zastałem, oprócz tego, że miałem tam totalną rozwałkę ( nie to co zawsze). Coś mnie tknęło i wypowiedziałem słowa modlitewne, albo wezwałem na moc Jezusa, by coś co to zrobiło się ujawniło, usłyszałem makabryczny krzyk no i wiadomo, że zwiałem. Później była sytuacja, że wrócili rodzice i chciałem im udowodnić, że coś jest nie tak. Wypowiedziałem religijną sentencję w myślach i powtórzył się znany wrzask i spadanie różnych przedmiotów. Postanowiliśmy wezwać egzorcystę, który o dziwo nie pojawił się do końca snu. Postanowiłem wziąć sprawę, we własne ręce, wyszukałem maksimum jakiś obrazków religijnych, różańców(jeden założyłem i poczułem dziwne poczucie bezpieczeństwa i siły) na dół i próbowałem sam to coś odpędzić. Towarzyszył temu wrzask i przerażenie rodzicieli oraz ich prośba bym przestał i czekał na egzorcystę. Ostatni akt jaki pamiętam, to taki że czekamy na tego dziada, który już się baaaardzo spóźnia. Przed snem modliłem się o ochronę dla moich starszych (niewierzący), tak btw. Przepraszam za błędy składniowe i inne =) Proszę o pomoc w interpretacji. Dodam jeszcze że po przebudzeniu miałem dziwnie spuchniętą górną wargę, a na języku takie wgniecenie, jakby chciał go przecisnąć przez zęby. Do rana wszystko wróciło do normy.
Pozdrawiam
Post edytowany przez: Inman, 01-07-2009 - 10:51 |