Zarejestrowany:
04 May 2008r.
Postów: 104
Status: offline
ostatnia wizyta: 27.07.09 | 2 noce pod rząd , 2 sny ...
1. Rodem z filmu przygodowego (zeby nie bylo watpliwosci nie widzialam tv na oczy od tygodnia) , przynajmniej poczatek. Bylismy na jakims starym opuszczonym dworcu koljowym. Byl wyjatkowy bo na scianach byly napisy o szczegolnych wlasciwosciach,np nie odbijl sie na nich cien , zmienialy sie...Cos jak hieroglify, w nieznanym jezyku... Jakis pan powiedzial ze zmieniono nazwe miejscowosci ale na tablicy widniala stara...Jakby po niemiecku? To miejsce w ogole bylo dziwne.Za dworcem bylo pole, na nim snopy siana , ktore "ozywaly" i toczyly sie za nami. Przy drozce na tym polu , nie wiem dlaczego, leżało ciało mojej prababci ktora zmarła kilkanascie lat temu. Kiedy odrówcilam sie za siebie zeby obserwowac toczace sie snopy i odrworcilam glowe z powrotem zobaczyłam ze ciało tez "ozyło" bo lezalo w innej pozycji , tylem do mnie.Kiedy podeszlam , byla tam moja mama i je odwrocila twarza do nas. To nie byla juz moja babcia a papiez. Mial ubrudzona twarz.mama chciala ja wytrzec ale ja mowilam zeby tego nie robila,ze widocznie tak ma byc (ale w rzeczywistosci balam sie dotknac go po prostu). Powiedzial cos...nie wiem co...
2.Snil mi sie moj pies , ktory odszedl kilka miesiecy temu.Bylam z nim w lesie. Trudno to opisac. Z jednej strony bylam we snie swiadoma ze juz go nie ma i cieszylam sie ta chwila bo to bylo jakbym albo cofnela sie w czasie albo po prostu pies mnie "odwiedzil", a z drugiej strony , czasem myslalam o tym ze wyzdrowial,nie majac swiadomosci ze go nie ma... Bylismy w lesie. On byl taki zywy,zwawy,sprawny - biegalismy.Cieszylam sie ze stan sie poprawil,ze nic mu nie grozi , ze wyzdrowial.Bylismy na jakims placu zabaw i on spadl z hustawki.Myslalm ze znowu sie przez to pogorszy ale okazalo sie ze nie - biegl dalej... W drugiej czesci snu bylam u moich znajomych (postacie calkowicie fikcyjne).Małzenstwo. Ona powiedziala mi ze on ma raka.Nie dalam nic po sobie poznac,ale kiedy wyszlam z budynku,stanelam za rogiem i zaczelam straszliwie płakac ze on odchodzi...Gdzies po drodze "spotkalam" rodzicow mojego byleo chlopaka.Staralam sie przejsc niezauwazona ale prawie na nich wpadlam i sami mnie zaczepili,wiec grzecznie sie przywitalam...
Co to za dziwaczne sny i czemu w nich przemiennie tyle smierci i powrotu do zycia ?
Post edytowany przez: MaaG***ZzZ, 25-06-2009 - 12:27 |