Zarejestrowany:
10 September 2008r.
Postów: 8
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.12.08 | to miało miejsce dziś w nocy.
miałam serię świadomych snów, z których co trochę się wybudzałam i zasypiałam znów w świadomy sen.
były niesamowicie męczące. przeważała po prostu ciemność, nie było akcji. jak starałam się je kontrolować, nie dawało to żadnego efektu.
każdy z kolei toczył się przede wszystkim w tym pokoju, w którym spałam. nie wszystko pamiętam, właściwie b. niewiele.
1.ciemność i mój pokój przeplatały się co jakiś czas. w pewnym momencie popatrzyłam z podłogi koło łóżka do góry na sufit i zobaczyłam cały mój pokój wypełniony wiszącymi w powietrzu różnokolorowymi balonami.
2.inna nagła scena - popatrzyłam na łóżko. na to miejsce gdzie powinna być moja głowa przewróciła się, stojąca za łóżkiem, wysoka lampa. w rzeczywistości nie mogłaby upaść w ten sposób, bo zahamowało by ją ramię łóżka.
3.gdy już miałam tego wszystkiego dość i chciałam wybudzić się i w końcu normalnie usnąć przestałam myśleć o czymkolwiek i czekałam, aż będę mogła otworzyć oczy - zawszę tak robię. zaczęłam jakby lecieć z dużą prędkością, obudziłam się, ale gdy zasnęłam znowu wiedziałam, że śpię... nie pamiętam, o czym był ten sen, ale nie miałam już na to wszystko siły i jeszcze raz przestałam o wszystkim myśleć, ale tym razem nic to nie dało. nic się nie działo. ciągle było ciemno. zauważyłam, że czuję moje ciało, mogłam powoli poruszyć ręką, tzn. takie miałam tylko wrażenie (wiedziałam, że tak naprawdę się nie poruszam, bo miałam już kiedyś podobnie) próbowałam wydać z siebie jakiś dźwięk, pomyślałam, że może kogoś obudzę, ktoś zobaczy, że niespokojnie śpię to obudzi mnie. zaczęłam 'krzyczeć', usiadłam na łóżku z zamkniętymi oczami, czułam jak niepewnie siedzę i trochę się chwieję, usłyszałam kroki mamy, wydawało mi się, że stanęła w drzwiach przestraszona i pytała co się dzieje. a ja 'siedziałam' na łóżku z zamkniętymi oczami (widziałam po prostu nic. czarno tak jak się zamknie normalnie oczy), chwiałam się i miałam nadzieję, że zrozumie te dziwne dźwięki, które wydaję i mnie obudzi. nagle poczułam, że budzę się sama, otworzyłam oczy i okazało się, że leżę spokojnie, samotnie na łóżku, może byłam lekko spocona... na przeciwko mnie wydawało mi się, że widzę jakąś ciemniejszą niż reszta pokoju nieporuszającą się postać, która stoi nade mną. ale doszłam do wniosku, że albo tak pada światło, albo to taka pozostałość po tym śnie. przewróciłam się na bok i poszłam spać dalej.
czy ktoś by mógł mi powiedzieć - gdzie ja mam się leczyć
nie no żartuję
czy ktoś ma w ogóle pomysł, co mam robić na przyszłość w takich sytuacjach i co to w ogóle było i czy ma jakieś znaczenie?
z góry dziękuję za odpowiedź.
Post edytowany przez: kisielekk, 15-10-2008 - 15:01 |
Zarejestrowany:
10 September 2008r.
Postów: 8
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.12.08 | już wiem
to był paraliż senny, tak się dzieje, gdy śpi się na plecach i uciska jakiś nerw w okolicach karku.
ale i tak ciekawa jestem, czy takie 'sny' też mają jakieś znaczenie... |