Zarejestrowany:
03 October 2007r.
Postów: 62
Status: offline
ostatnia wizyta: 22.11.08 | sen jest sprzed kilku dni. pamietam niestety tylko koniec tego snu, na bank bylo cos jeszcze wczesniej. pamietam, to jak bylam ze znajomymi w gorach. bylam na szczycie i chyba bylam w lesie, ale szlam droga asfaltowa. doszlam jakby do punktu widokowego. byl cos na ksztalt amfiteatru, to niby bylo bardzo znane miejsce. wokol mnie bylo mnostwo ludzi. nagle3 znajomi mnie opuscili, bylam sama, a wokol mnie obcy ludzie.
bylam w ktorym z rzedow, wokol mnie jasny las, poczatkowo bylo slonce, ale obawialm sie, ze idzie na deszcz i ostrzegalam innych. osobiscie sie balam, ze lunie.
przede mna byla wielka dziura/jaskinia, wilgotna. byla otoczona chyba barierka. to bylo jakby swiete miejsce. nie wiem, czemu, ale mialam wrazenie, ze tuz przed przybyciem do tej jaskini dziury przechodzilam przez cmentarz, stary, pamietam krzyze. Niemniej jednak, znajomi, ktorzy stali dalej zachecali mnie bym podeszla do barierki i popatrzyla w dol, inni podchodzili spogladali. wtem nagle zaczal padac deszcz. wpierw zobaczylam jak pada na niedalekim jeziorze(bylo za znajomymi, otoczone bylo zielonymi pagorkami), a potem spadl na mnie. balam sie, ze zmokne. byl zimny i wtedy zaczelam podchodzic mialam lek wysokosci i obawialam sie spogladac w dol. to byla skalna dziura. mialam wrazenie, ze widzialam fragment oczka, na samym dole. nie zobaczylam calej jaskini, z lęku. stwierdzilam chyba, ze mi starczy. nie wiem, czemu ale mam teraz skojarzenie z powstaniem, jakby tam byla msza za powst. warszawskich, czy byli kombatanci, nie pamietam. moze to nie istnotne. pozdrawiam
i dziekuje za pomoc. |