Zarejestrowany:
07 March 2008r.
Postów: 16
Status: offline
ostatnia wizyta: 09.06.08 | Miałam okropny sen, niesamowicie realistyczny (w odbiorze), obrazy były żywe, emocje za bardzo wręcz prawdziwe. Nie chcę się wdawać w szczegóły, ale było w kilka elementów, które kilka godzin później zwróciły moją uwagę. Była to obecność ludzi z klasy, choć nie mojej, szkoła, lub coś w tym stylu, chociaż nie lekcje, a ludzie byli trochę starsi. Byli jacyś ludzie, kiedy robili "patrol", nie można było być na dworze (to był stan wojenny czy coś). Jeden znajomy, który wyszedł w niewłaściwym czasie, w niebezpiecznym miejscu... Poważne obrażenia, śmiertelne... Poczułam, jak jest mi bliski, pamiętam, strach, ból, takie gwałtowne, rozpaczliwe pragnienie, by wszystko się dobrze skończyło... Podróż do lekarza czy coś takiego, wieziony był z tyłu wozu...
Tego dnia, niedługo później, dowiedziałam się, że zdarzyło się coś strasznego, wszystko, o czym napisałam, co było w tym śnie, miało miejsce. Tylko we śnie nie udało się chłopakowi pomóc, ale obudziłam się, zanim się dowiedziałam, co się stanie, miałam nadzieję. A w rzeczywistości zginął po dotarciu do szpitala, dowiedziałam się po fakcie. |