Zarejestrowany:
07 March 2008r.
Postów: 16
Status: offline
ostatnia wizyta: 09.06.08 | Przeżyłam tragedię związaną ze śmiercią, kilka godzin przed tym, jak się dowiedziałam, miałam sen właśnie o czyś podobny, co się faktycznie wydarzyło, tylko we śnie byłam świadkiem, był to sen niezwykle realistyczny, w którym emocje były silne i prawdziwe. Jak się dowiedziałam, co się stało, to mną wstrząsnęło i potem przez parę dni miałam schizy i bałam się kłaść spać...
Oczywiście w końcu musiałam, więc dla bezpieczeństwa zaprogramowałam się, przyśnił mi się niewinny sen z postaciami z filmu, który widziałam przed zamknięciem. Wwszystko szło, jak trzeba, w trakcie odzyskałam świadomość, by mieć kontrolę i byłoby wszystko cacy, gdybym nie wpadła na "genialny" pomysł. Postanowiłam sprawdzić, czy mogę wyczuć moje ciało leżące na łóżku i zarazem pozostać w wizji. Taaa, jasne. Więc jak poczułam, to już oczywiście nie spałam. Jeszcze nie do końca się obudziłam, ale jak przestałam skupiać się na obrazie, to się rozpłynął. A że nie wypoczywałam długo wcześniej, to zaraz na powrót zapadłam w sen, już niekontrolowany. I miałam urywane, chaotyczne sny. Kolega pytał mnie: "dlaczego czarny koń?". Próbowałam dojść do okna, za którym było coś nieprzyjemneego, ale nie mogłam i sen się rozmył. Widziałam, jak umrze moja babcia i że to "będzie za 22 dni" - dzień wcześniej przyjaciel mówił, że prześladuje go ta liczna, to pewnie dlatego... Było więcej wizji, urywane i niejasne, ale ich nie zapamiętałam. W każdym razie wstałam jeszcze bardziej zmęczona, niż wcześniej. |