Zarejestrowany:
23 November 2006r.
Postów: 17
Status: offline
ostatnia wizyta: 12.01.07 | Tato zostawil mame jak byla jeszcze w ciazy, wiec zawsze mieszkalam z mama i babcia. Babcia zostawala ze mna w domu w czasie, gdy mama szla do pracy. babcia byla dla mnie zawsze...dziwna postacia. Jak cos przeskrobalam i mama chciala mnie zbic to babcia obronila, ale nie umialam byc wdzieczna. Bylam niegrzeczna...Kiedy mialam niecale 9 lat, babcia byla zdrowa i zywotna. A ja mialam ten sen...Ze zachorowala, zdretwialy jej nogi, potem lewa strona ciala, pojechala do szpitala i tam po 17 dniach umarla. I potem pogrzeb. Ale bylam dzieckiem, wiec nie wiedzialam o snach proroczych ani nawwet nie przypuszczalam, ze cos takiego moze sie zdarzyc, myslalam, ze to tylko sen...ale nie byl to sen. Nastepnej nocy babcia miala bole w nogach i cale nogi jej spuchly. Przychodzili lekarze, dawali jej leki, ale nie polepszalo sie. Niedlugo potem dostala wylewu i sparalizowalo jej cala lewa strone ciala, po czym zabrano ja do szpitala, gdzie dokladnie po 17dniach umarla...Nikt nie chcial mi uwierzyc, ze to wysnilam, mialam 9 lat, to bylo 10 lat temu..A po pogrzebie babcia snila mi sie 3 noce pod rzad...Raz, ze spotkalam ja na przystanku i poszlysmy na spacer na cmentarz i kazala mi spojrzec w niebo, a ja sie odwrocilam i zobaczylam ja jak unosi sie nad wielkim grobem, pokrytym zielona trawa i znika tam...Potem, ze przyszla ze mna do domu, a w przedpokoju stala trumna, otwarta a w niej konfetti..Nastepnie ze bylysmy u mojej cioci w domu i ja mowie, ze babcia tu jest, ale nikt nie slyszal, wiec babcia odeszla...Do dzis nie moge pojac tego fenomenu jaki przytrafil mi sie 10 lat temu..ale wiem, ze sny to potega!
All Eyez On Me ^^ |