Zarejestrowany: 03-10-2007 - 21:21
Postów: 62
Status: offline ostatnia wizyta: 22.11.08
|
Snilo mi sie wpierw, ze jestem w dziwnym pomieszczeniu, niby piwnicy. pomieszczenia byly calkiem spore, z czerwonej cegly. w rezultacie byla to swoista knajpa- taka alternatywna. chodzilam z paroma innymi osobami, po pokojach. szukalam jakby wlasnego miejsca dla siebie. tak to odczytuje.
te pomieszczenia byly mroczne, duzo kolororwych swiatel. w jednym pokoju po otwarciu drzwi [16] zaskoczyl mnie buchajacy dym papierosowy. nie spodobalo mi sie, weic natychmiast wyszlam. podeszlam do ostatnich drzwi, ktore byly na koncu korytarza i jakby byly to drzwi priowadzace do wyjscia. wyszlam. pojawilam sie na stacji metra. dziewczyna,z ktora bylam w towarzystwie, spieszyla sie. usiadla na przedzie wagonika(ale nie wsrodku z innymi , tylko tak jakby na zderzaku) i krzyczala bysmy sie pospieszyli- poza mna byl...jej chlopak. on wszedl do srodka. ja bylam ostatnia spieszylam sie. co ciekawe mialam jeszcze rower [17]. musialam go zniesc po schodach. juz wtedy wiedzialam, ze nie zdarze. wiedzialam, ze moj rower jest bardzo ciezki. a jednak pociag nie odjezdzal. chlopak wolal wskakuj, ale ja powiedzialam, ze sie nie zmieszcze. bo faktycznie dla mnie nie bylo juz miejsca. probowalam wejsc, ale rower sie nie miescil, a nie chcialam go zostawiac. co ciekawe, poczatkowo bylam bardzo spokojna. wiedzialam, ze bedzie nastepny pociag, ze wsiade nastepnym, gdy bedzie luzniej, ale gdy on nalegal, wchodz, dawaj, bylam coraz bardziej zniecierpliwiona, ze cos mi umknie. chyba nie wsiadlam. nie bylo dla mnie miejsca. zreszta, chyba nawet nie chcialam wsiadac, bo to nie byly komfortowe warunki.
tak naprawde chyba chcialam jechac wlasnie tym nastepnym.
pozdrawiam
|