[16]
Zarejestrowany: 01-06-2007 - 15:08
Postów: 202
Status: offline ostatnia wizyta: 04.01.09
|
witam,
dziś we śnie pojawiłam się w jakimś nowym dla mnie mieście, zdaje się, że miałam się do niego przeprowadzić... znalazłam się w centrum, na niedużym rynku wyłożonym kostką brukową, po środku stał chyba pomnik z fontanną, po uliczkach przechadzali się ludzie,
po środku placu zauważyłam kobiety/przekupki sprzedające talerze, pstryknęłam palcami-tak jak czasem na kelnera się pstryka- i jedna z nich podeszła do mnie i pokazała jeden egzemplarz, nie zdecydowałam się na zakup, więc ona wyciągnęła coś co chyba wiedziała, że mnie zainteresuje- piękny japoński miecz a gdy chciałam go wziąć do ręki i pooglądać, cofnęła go, trzymała tak jakby chciała mnie nim zwabić i zaczęła lecieć, ja za nią, tak goniłam ją po tym rynku, aż zauważyłam,
że znalazłam się wewnątrz jakiegoś budynku, podłoga, ściany i sufit miały kolor czerwony jak wino (jak w jakimś klubie) był to korytarz do ubikacji, do której oczywiście stała kolejka, a dwóch chłopaków otwierało i zamykało drzwi [17] komuś kto siedział w środku-tak chyba dla zabawy, bo widać wesoło im było, popatrzyłam na nich, wymieniliśmy spojrzenia ale nie stawałam w kolejce bo wiedziałam, że już z niej korzystałam, powiedziałam do kuzynki(nie wiem skąd się tam wzięła nagle) że podejdę bliżej okna i tam zaczekam na nią,
po zbliżeniu do okna zauważyłam, że na zewnątrz jacyś ludzie(kobieta i mężczyzna) tarmoszą kogoś-chyba dziecko [18], albo młodą osobę, wyczułam jakiś niepokój, natychmiast odsłoniłam firankę, otworzyłam okno [19] i krzyknęłam 'hej! co tam się dzieje??!!!!' mężczyzna zabrał tamtą młodą osobę, a kobieta ruszyła w moim kierunku,
biegłam po schodach w dół, otworzyłam drzwi, zobaczyłam tą kobietę z bliska- wyglądała jak moja sąsiadka, zaczęła coś do mnie mówić ale sen się w tym momencie urwał...
pozdrawiam,
wiki
|