Zarejestrowany: 27-05-2008 - 12:25
Postów: 1
Status: offline ostatnia wizyta: 27.05.08
|
Witam serdecznie. Mam wam do opowiedzenia 3 sny, które łączą się w jedną całość.
Więc zaczęło się od tego, że jestem w jakims lesie. Są ze mną dwaj obcy faceci, którzy idą ze mną na górę . Staram się wyjść z tego lasu, wspinam się, jednak zbocze jest bardzo strome. W końcu udaje mi się wyjść z lasu i znajduję się koło [16] delikatesów w mojej miejscowości. Drugi sen też zaczyna się w lesie, jednak teraz uciekam po gałęziach, nie wiem przed kim. Słyszę krzyki i jęki. Znowu wspinam się pod tą górkę, ale tym razem trafiam do zamku. Zamek jest bardzo dziwny. Są duże schody [17] prowadzące do góry, po prawej jest duże okno [18] z witrażami jak w kościele, jest półmrok. A po lewej znajduje się wejście do piwnicy , które zasypane jest kamieniami. Nagle zjawia się jakiś facet i odkopuje mi wejście łopatą. Razem tam schodzimy, za kratami w korytarzu sa jkieś dziwne rzeźby. Wychodząc z zamku widzę długą kolejkę i moje koleżanki z przedszkola. Okazuję się, że to było muzeum [19]. I teraz 3 sen, który śnił mi się w nocy z wczoraj na dziś. No więc jadę z koleżankami do Tesco autobusem, ale jakimś cudem jesteśmy w tym lesie znowu. goni nas jakiś facet. Znowu się wspinam i trafiam do zamku, jednak teraz jest inaczej. Zamek wygląda tak samo, ale koło schodów na górę są drugie prowadzące do drzwi [20], a koło zejścia do piwnicy jest posąg Maryi z Jezusem na rękach. No więc jesteśmy w komnacie z tym facetem, który nie wygląda na całkiem normalnego, co jakiś czas znikąd zagląda kobieta, w blon włosach, ubrana jak sekretarka. Okazuje się, że to żona tego mężczyzny. Ten facet jest bardzo dziwny, boję się go. Z koleżankami idziemy do tych drzwi. Otwieramy je , a za nimi jest tylko wielkie okno, które pokazuję panoramę. Chciałam zrobić zdjęcie, jednak zgubiłam telefon [21]. Wychodzę, aby go poszukać . Słyszę krzyki zza drzwi. Chowa się tam córka tego mężczyzny. Wchodzi jego żona i mówi, że córka zrobiła mężczyźnie awanturę, bo obiecał jej nowy komputer. Córka znika. Nagle facet próbuje mnie uderzyć. Staram się uciec. Facet mówi do mnie `córeczko` . Ja udaję jego córkę. Potem nie pamiętam ale znajduję się przed kościołem w mojej miejscowości, ale już z inną koleżanką. Idziemy jak gdyby nigdy nic. Ona jak zwykle skręca w prawo do domu. A ja nagle spadam gdzieś, nie wiem jakim cudem. Miasto [22] jest nade mną, i aby się tam dostać muszę wejsć po linie. Jest tam jakaś łąka [23]. Wspinam się, a za mną 2 mężczyzn. Jestem goła. Jeden z facetów spadł, ale rozpoczął wspinaczkę jeszcze raz. Ja też spadłam i się obudziłam. Może mi ktoś wyjaśnić, co to znaczy? Chodzi mi najbardziej o ten las [24] i zamek, bo to się powtarza... IU bardzo dziwi mnie posąg Maryi... Z gór dziękuję za odpowiedź.
|