Zarejestrowany: 03-10-2007 - 21:21
Postów: 62
Status: offline ostatnia wizyta: 22.11.08
|
sen jest sprzed kilku dni. pamietam niestety tylko koniec tego snu, na bank bylo cos jeszcze wczesniej. pamietam, to jak bylam ze znajomymi w gorach. bylam na szczycie i chyba bylam w lesie, ale szlam droga [16] asfaltowa. doszlam jakby do punktu widokowego. byl cos na ksztalt amfiteatru, to niby bylo bardzo znane miejsce. wokol mnie bylo mnostwo ludzi. nagle3 znajomi mnie opuscili, bylam sama, a wokol mnie obcy ludzie.
bylam w ktorym z rzedow, wokol mnie jasny las [17], poczatkowo bylo slonce, ale obawialm sie, ze idzie na deszcz [18] i ostrzegalam innych. osobiscie sie balam, ze lunie.
przede mna byla wielka dziura/jaskinia [19], wilgotna. byla otoczona chyba barierka. to bylo jakby swiete miejsce. nie wiem, czemu, ale mialam wrazenie, ze tuz przed przybyciem do tej jaskini dziury przechodzilam przez cmentarz [20], stary, pamietam krzyze. Niemniej jednak, znajomi, ktorzy stali dalej zachecali mnie bym podeszla do barierki i popatrzyla w dol, inni podchodzili spogladali. wtem nagle zaczal padac deszcz. wpierw zobaczylam jak pada na niedalekim jeziorze(bylo za znajomymi, otoczone bylo zielonymi pagorkami), a potem spadl na mnie. balam sie, ze zmokne. byl zimny i wtedy zaczelam podchodzic mialam lek wysokosci i obawialam sie spogladac w dol. to byla skalna dziura. mialam wrazenie, ze widzialam fragment oczka, na samym dole. nie zobaczylam calej jaskini, z lęku. stwierdzilam chyba, ze mi starczy. nie wiem, czemu ale mam teraz skojarzenie z powstaniem, jakby tam byla msza za powst. warszawskich, czy byli kombatanci, nie pamietam. moze to nie istnotne. pozdrawiam
i dziekuje za pomoc.
|