[16]
Zarejestrowany: 09-03-2008 - 13:16
Postów: 46
Status: offline ostatnia wizyta: 06.08.08
|
Bylam z kolezanka w kosciele, gdy wrocilam zobaczylam mnostwo dziennikarzy, policji, strazy pozarnej przy mojej klatce schodowej. Zamiast jechac windo, pobiegłam po schodach do swojego mieszkania. Po drodze widzialam mnostwo trupow ludzi w roznym wieku, mozgi, jelita, zaladki... Nagle przed moim pietrem zobaczylam jakiegos mezczyzne, lktory rozmawia z policjantem. Okazalo sie ze to moj chlopak (w rzeczywistosci nie znam tego czlowieka). Zadalam mu jakies pytanie dotyczace tych cial (juz nie pamietam jakie) i przyznal sie do wszystkiego... Ja zaczelam strasznie plakac. Probowal uciec. Ja pomagalam policjantowi go ubezwlasnowolnic. Siadla mu na nogach, ale wczesniej zlamalam mu kosc. Przyznal sie do wszystkiego. Byl usmiechniety i opowiadal o tym ze wszystkimi szczegolami. Pozniej sie rozplakal i blagal zebysmy zajeli sie jego mama...
Post edytowany przez: bellciak, 29-04-2008 - 08:54
|