Nie pamiętam snów [1]

Autor : Lambar Dodano: 29-11-2004 - 21:29
Porady2 [2]

Fragment z książki Jeremy'ego Taylora "Praca ze snami"

Jak zaczniecie zwracać uwagę na sny i je rejestrować, bardzo często będzie się zdarzać, że wśród w pełni zapamiętanych snów również pojawią się skrawki i fragmenty, które wydadzą się wam "niewarte zapisywania". Długi czas nie zwracałem uwagi na fragmenty snów, ale doświadczenie z pracą w grupie spowodowało, że radykalnie zmieniłem stanowisko w tej sprawie. Kilka lat temu na zajęcia, które prowadziłem w Szkole Starr King dla duszpasterstwa w Berkely, zaczął uczęszczać młody mężczyzna, który nie pamiętał snów. Czytał on wiele i miał wystarczającą wiedzę w tym temacie, więc wiedział, że pomimo wszystko śni i że sny przynoszą ważne informacje, które mogłyby ulepszyć podejmowanie decyzji, zdrowie psychiczne i rozwój, więc włączył się w zajęcia w nadziei, że to zaoferuje mu nowe sposoby skontaktowania się z życiem wewnętrznym. Były to całkowicie praktyczne oczekiwania, ale wciąż nie mógł sobie przypomnieć żadnego snu za wyjątkiem sporadycznych, cząstkowych fragmentów.
Pewnego późnego wieczoru przyszedł na zajęcia znowu nie mając nic do opowiedzenia, pomimo zainteresowania tematem i poświęcanej mu uwagi oraz naszego grupowego dodawania mu odwagi. Ponieważ nie miał snów do podzielenia się i pracy nad nimi, jego uczestnictwo w zajęciach i doświadczanie ich było jakościowo inne od reszty członków grupy. Nie był w centrum zainteresowania ani uwagi, gdy pracował ze snem i w ten sposób nie czuł, ani nie potwierdzał na sobie pozytywnie transformującej energii tego doświadczenia. Tego wieczoru zdecydowałem nie czekać dłużej i zacząłem zachęcać go, aby "wymyślił sen" - aby pofantazjował na zajęciach, jaki sen mógłby mieć, jeśli by go zapamiętał. Zasugerowałem to jemu, ponieważ jest oczywiste, że podstawowe źródło w nieświadomości wszelkich doświadczeń wewnętrznych wyobrażeń i spontanicznej emocji jest jedno. Wyobrażenia i uczucia snów są zasadniczo te same, co obrazy wyobraźni, kreatywne marzenia na jawie, medytacja, klimaksowe doświadczenia z jednej strony, tak samo jak halucynacje neuroz i psychoz z drugiej. Manifestacje tych nieświadomych energii są bardziej spontaniczne i oczywiście bardziej kompleksowe niż manifestacje w innych obudzonych stanów snów na jawie i marzeń, ale najbardziej świadomie wywołane produkty, kiedy je badamy z tą samą troską i uwagą, jak badamy sny, ujawniają te same nieświadome dramaty i wielość znaczeń.
Ta prawda jest przekazana w najbardziej czarujący sposób (wg mnie) w scenie filmu Cocteau "Orfeusz". Główny bohater wchodzi do ozdobnej, wiktoriańskiej oranżerii, aby w pełni księżyca namalować kwitnący nocą kwiat. Ustawia sztalugę i zaczyna zaciekle pracować, aby uchwycić ulotne efekty światła, ale za każdym razem, kiedy zaczyna szkicować, rysunek zamiast przedstawiać kwiat zamienia się w twarz. Z każdym niepowodzeniem jego frustracja rośnie, aż nagle pojawia się Orfeusz. Śmieje się z głównego bohatera i mówi: Kiedyż to wy, artyści, nauczycie się, że jedyną rzeczą, do jakiej jesteście zdolni, to autoportret!
Właśnie w tym duchu sugerowałem temu młodemu mężczyźnie wymyślenie na poczekaniu snu, żebyśmy mogli wszyscy pracować na tą samą modlę jak ze snem z krainy snów nocnych. Chociaż on rozumiał zasady, ciągle nie chciał wymyślić snu, ponieważ "czuł to bardziej jako oszukiwanie". W dalszej dyskusji jednak powiedział, że ma przebłysk z porannego snu - były w nim "pastelowe kolory". Kiedy zapytałem, jakie kolory, odpowiedział, że nie było wyszczególnienia - tylko mglista pamięć "pasteli".
Chociaż nie umiałem sobie wyobrazić bardziej nieadekwatnego fragmentu do pracy z nim, zdecydowałem na bazie procesu samej grupy, że będzie dobrym pomysłem zrobić krok do przodu i popracować nad tym. Kontynuowaliśmy więc i w końcu inny student zapytał młodego mężczyznę, czy nie ma żadnego skojarzenia pomiędzy słowem "pastel" a "pastorał" [w oryginale angielskim "pastoral", czyli także pastoralny, pasterski] (techniczna nazwa na połączenia takich homoficznie podobnych słów brzmi "skojarzenia dzwonowe"). Młody człowiek miał na twarzy dziwny uśmiech i z pewnym wahaniem przyznał, że miał takie skojarzenie. W końcu opowiedział, że kiedy mu zadano pytanie, nagle wiedział, że jego zobowiązanie do trenowania na pastora i życia "pasterskiego" było wyraźnie "pastelowe". Był zmuszony przyznać, że doszedł w tym momencie do świadomości, że jest w szkole teologicznej przede wszystkim, aby usatysfakcjonować oczekiwania rodzicielskie niż jako wyraz swych najgłębszych pragnień i zobowiązań. Kiedy to przyznał, stało się niemożliwe, aby dalej udawał, że tego nie wie (wkrótce potem opuścił szkołę i podjął karierę w bankowości).

Byłem naprawdę głęboko poruszony tym przykładem pracy ze snami. On podzielił się tylko najbardziej nieistotnym fragmentem snu, jednak to przyniosło metaforę jego najgłębszych i najbardziej napierających życiowych problemów z danej chwili. To przypominało bardziej miniaturowy wiersz zredagowany z dużo większego stosu surowych szkiców niż np. okruch potłuczonego dzbanka albo oderwanego rogu malarskiego obrazu. Bardzo się podekscytowałem w związku z implikacjami tego nadzwyczajnego strzępu snu i późniejszej pracy nad nim. Odtąd zamiast wypytywać o całe sny, zacząłem wypytywać o fragmenty i wkrótce odkryłem, że początkowe doświadczenie pracy ze snem tego młodego mężczyzny żadną miarą nie było przypadkowym albo wyizolowanym wyjątkiem. Prawie wszystkie fragmenty, którymi się dzieliliśmy i pracowaliśmy nad nimi, miały tę samą jakość kondensacji i metaforycznej precyzji.
Od takich doświadczeń zacząłem wielce doceniać tak samo fragmenty jak i długie opisy, i zrozumiałem, że struktura snów jest tak samo naładowana znaczeniem, jak i konkretna zawartość tego wspomnienia . Fragmenty snów często okazują się wysoce skondensowanymi i "zredagowanymi" wersjami nocnego śnienia. Często, kiedy jesteśmy na jawie szczególnie zajęci i prowadzimy stresujący tryb życia, pamiętamy tylko fragmenty snów. Zwykle myślałem uparcie, że to było przede wszystkim rezultatem nieskoordynowanej uwagi i ogólnego wyczerpania. Teraz wiem, że chociaż z pewnością występuje element utraty wspomnień z powodu nie skoncentrowania, jest dużo bardziej ważny wynik zauważalnego pomocnego wysiłku części nieświadomości, aby dostarczyć naszej uwadze "zredagowany egzemplarz".
W związku z tym często przypomina mi się dwuznaczne chwalenie się Thomasa Wolfe'a, że zwykł był wysyłać redaktorowi swoje manuskrypty ciężarówką, a ten zwracał je taksówką. Właśnie podobną rzecz robi w tych stresujących dla nas momentach nieświadomość, mówiąc w rezultacie: "W porządku, zdajemy sobie sprawę, że dzisiaj nie możesz poświęcić wielu godzin na zapisywanie i medytowanie nad snami. Oto więc krótki poetycki telegram, który zawiera główne przesłania. Po prostu noś to ze sobą i rzuć okiem, kiedy znajdziesz chwilkę czasu, a prawdopodobnie wydobędziesz je (te przesłania)." W tym sensie "fragmentaryczna" jakość samego wspomnienia przynosi znaczenie, tak jak inne anomalie wspomnienia snu.
Każdy kto od dłuższego czasu zapisuje sny, prawdopodobnie miał doświadczenie pamiętania kawałka snu i nie wiedział dokładnie, gdzie w opisie go umieścić. Czy tutaj? Albo czy to było wcześniej? Albo później? Albo...? Często takie pozorne niepowodzenia z pamiętaniem rodzą irytacje. Sfrustrowani pragniemy, aby "zapamiętać to poprawnie". Jednakże moje doświadczenie z takimi "płynnymi fragmentami" mówi, że mają one tendencje do bycia bardziej wyizolowanymi sennymi fragmentami pamiętanymi oddzielnie - to znaczy wewnętrznie całymi i niosącymi metafory wywołujące główne tematy dłuższego snu, którego są częścią. Moje doświadczenie mówi, że w prawie wszystkich przypadkach takie płynne fragmenty pojawiają się w dużej mierze jako rezultat "procesu redagowania" schwytanego w "tym procesie". Podejrzewam, że jeśli człowiek nawet byłby bardziej zestresowany i bardziej chętny do zwracania świadomej uwagi na problemy dnia, niż wspomnienia nocy, te "płynne fragmenty" byłyby prawdopodobnie jedynymi zapamiętanymi rzeczami.
Jest to bezsprzecznie trudne do zademonstrowania, ale jest oczywiste, że istnieje tendencja, aby takie fragmenty ujawniły większe tematy i napięcia bardziej kompletnych opisów. W tym sensie wierzę, że oryginalnie wyglądająca anomalia pamięci jest sama w sobie znacząca. To okazuje się być pozytywnym potwierdzeniem części sennej pamięci, że rzeczywiście ten "fragment" może iść w jakieś miejsca, gdzie pamiętasz, że mógłby wpaść i że idzie w każdy z nich symultanicznie, ponieważ jest metaforą podstawowych tematów snu - "hologramem" większej narracji.
W tym samym sensie wszystkie anomalie i "przejęzyczenia" w procesie rejestrowania snów są z mojego doświadczenia znaczące. Jeśli zapisując sen nastąpi "przejęzyczenie się długopisu" albo przy opowiadaniu innym ludziom "przejęzyczenie słowne", są one wskaźnikiem, że w tej konkretnej chwili życiowy proces snu podbił/zwyciężył i wypchnął "błąd", który metaforycznie ujawnia więcej z wielości pokładów znaczeń i obecnych w momencie snu niż "poprawne" słowo, które byłoby użyte. Często ludzie piszą "whole"(cały) zamiast "hole"(dziura) i inne podobne typy przejęzyczeń, te "błędy" są same w sobie często bardziej ujawniające prawdziwe znaczenie snu, niż zawierałoby się w poprawnej narracji. Z tego powodu jest bardzo pożyteczne notowanie takich przejęzyczeń, kiedy mają miejsce i zachowywanie ich w opisie zamiast wymazywanie ich czy skreślanie.
Ta zasada wielości poziomów znaczeń połączona, aby wytworzyć pozorną anomalię, również stosuje się do tych dziwnych słów i zdań, które często padają w snach. Te dziwne słowa i zdania prawie zawsze okazują się być skompresowanymi metaforami większych znaczeń snu. To samo często odnosi się w snach do numerów i serii numerów. Czasami pojedyncze litery mają ciężar całych słów w stylu rebusu. Moje doświadczenie mówi, że wszystkie pozornie "bez znaczenia" słowa, zdania i numery w snach mają wiele z jakości "płynnych fragmentów" - które zwykle kondensują tematy snu w kompaktowa formę z wielością skojarzeń i paradoksów.

Tłumaczyła Ela [3] (z dedykacją dla Kamila)

Komentarze

Zyga [4]
13-01-2005 - 00:14

Witaj Elu!

Właśnie wybudziłem się, pogoda wszak wiosenna, z zimowego snu i jednak kilka snów z niego zapamiętałem ... dwa były tak okropne, że nie nadają się do publikacji ... mogę je podsumować cytacikiem z Twojego innego artykułu [jest świetny - jesteś coraz lepsza!]: "wiszę na skale" ... spadamy?

Konkretniej napiszę prywatnie - pozdrawiam, Kamil.

Zyga [5]
13-01-2005 - 11:14

A dzisiaj "merytorycznie":

[quote]

Jeśli zapisując sen nastąpi "przejęzyczenie się długopisu" albo przy opowiadaniu innym ludziom "przejęzyczenie słowne", są one wskaźnikiem, że w tej konkretnej chwili życiowy proces snu podbił/zwyciężył i wypchnął "błąd", który metaforycznie ujawnia więcej z wielości pokładów znaczeń i obecnych w momencie snu niż "poprawne" słowo, które byłoby użyte. Często ludzie piszą "whole"(cały) zamiast "hole"(dziura) i inne podobne typy przejęzyczeń, te "błędy" są same w sobie często bardziej ujawniające prawdziwe znaczenie snu, niż zawierałoby się w poprawnej narracji. Z tego powodu jest bardzo pożyteczne notowanie takich przejęzyczeń, kiedy mają miejsce i zachowywanie ich w opisie zamiast wymazywanie ich czy skreślanie.[/quote]

To czysty postfreudyzm - czynności pomyłkowe to jego wiekopomny "wynalazek", którego nikt dotąd nie podważył.

Natomiast "siłowe" dociekania co mogą znaczyć zapamiętane fragmenty snu ma, wg mnie, sens wtedy gdy poddaliśmy się psychoterapii lub autopsychoterapii [lub samopoznaniu]. Na sny należy też patrzeć jak na autonomiczny proces myślenia nieświadomej części umysłu, który niekoniecznie musi mieć jakieś wielkie znaczenie dla życia na jawie. Ja przyjmuję jako zasadę, że fakt zapamiętania snu jest dowodem na to, że jest on istotny dla życia na jawie - jeśli go nie pamiętam, to jest on dla mnie mało ważny. Takie myślenie podważyć może znowu tylko Freud - muszę poczytać u niego o snach dotyczących przeżyć i konfliktów stłumionych lub wypartych. W takich sytuacjach pojawia się jednak lęk a sny lękowe pamiętamy na ogół doskonale - więc chyba nie zmienię zdania. A może masz jakiś materiały po angielsku o "tłumieniu" snów!?

Pozdrawiam - Zyga.

Ela [6]
14-01-2005 - 17:58

Na temat tlumienia snow Jeremy Taylor pisze tak (to juz pewnie czytales, bo ten fragment wrzucilam w Poradniku I w kmentarzu pod "Pamiecia snow"):

"Moje doświadczenie z utratą sennych wspomnień jako wynik represji/tlumienia jest takie, że jest ono prawie zawsze kojarzone z emocjami lęku, złości, nienawiści i bycia nieszczęśliwym."

Robert Moss:

"Jeżeli w fazie snu REM śnicie znacznie mniej niż przeciętne półtorej godziny, oznacza to, że coś jest zakłócone. Zakłócenia mogą być spowodowane lekarstwami – nie wyłączając szeroko przepisywanych środków uspokajających – spożyciem alkoholu, kawy, nieczystym sumieniem, poważną depresją albo chorobami psychicznymi, na które szamani stosują inne nazwy. Ostatnie badania naukowe donoszą, że ludzie z poważną depresją śnią znacznie poniżej przeciętnej i bardzo niewiele potrafią sobie przypomnieć ze snu. Ludzie w stresie utrzymują, że nie śnią wcale. Jest rzeczą znamienną, że kiedy pacjent z depresją zaczyna śnić obficiej (jak dowodzą badania fazy REM) i relacjonuje więcej snów, jest to zwykle oznaką, że wychodzi z kryzysu i zaczyna się czuć lepiej. Jest to tylko jeden z wielu wskaźników, że śnienie jest podstawą naszego zdrowia i samopoczucia. Czasami zaawansowani alkoholicy wskutek długotrwałego nadużywania alkoholu przyczyniają się do wyrugowania fazy REM. Rezultatem są uszkodzenia mózgu i utrata zmysłów na jawie. Sny, które utopili, zdają się ścigać ich w dzień w postaci koszmarnych halucynacji."

Nie mam nic innego na ten temat.

Pozdrawiam - Ela

Ela [7]
09-05-2005 - 17:23

Sabotazysci snow.

(fragment z ksiazki Ann Faraday "Dream Game"):

"Podczas gdy jest to prawdą, ze nasze miejsko-przemysłowe społeczeństwo jest odpowiedzialne na szeroką społeczną skalę za podkradanie snów, wykrywam w ciągu mojej pracy ze snami misterniejszego sabotażystę, który kradnie sny nawet tym, którzy wyznają szczere zamiłowanie i zainteresowanie w psychicznych głębiach człowieka. Na przykład wielu psychoanalityków i psychoterapeutów sabotuje pamiętanie snów u swoich pacejntów poprzez pokazywanie wyjątkowego zainteresowania tylko jednym szczególnym rodzajem snu, a wyeliminowaniem wszystkich innych. Mój osobisty analityk freudowski dał mi jasno do zrozumienia, że ponad wszystkie inne ceni moje seksualne sny, a to jest dowód, że analitycy jungowscy często wpadają w pułapkę pokazywania nadmiernego zainteresowania w snach mitycznej czy archetypowej natury. Pacjenci bardzo szybko odkrywają te inklinacje i wkrótce uczą się przestawać wspominać, czy nawet pamietać o swoich "nieinteresujących" snach, z takim rezulatatem, że ich senne życie staje się smutno uszczuplone. Wtedy analityk może triumfalnie ogłosić, że jego konkretna teoria o snach potwierdza się.

Zauważam, że to samo zjawisko wydarza się wśród członków niektórych religii i grup okultystycznych, których w snach interesuje nadprzyrodzone proroctwa, wizje reinakrnacyjne albo postrzeganie pozazmyslowe. Na poczatku byłam zaintrygowana częstością z jaką ludzie w takich grupach skarżyli się mi, że od miesięcy nie pamiętają snów. Jednakże przy bliższym wypytaniu zauważyłam, że naprawdę mieli na myśli to, że nie mają snów w rodzaju tych, którymi byli zainteresowani. Oni zbywali wszystkie "zwykłe" sny jako nieistotne meandry śpiacego umysłu, niewarte poważnego rozważenia. Oni po prostu nie myslą o tym w ogóle jako o snach i nie potrafią zrozumiecć, kiedy inni ludzie mówią, że snią często. Spotkałam rownież ludzi różnych sekt, którzy zbywają wszystkie sny za wyjątkiem takich, w których pojawia im się Jezus Chrystus, Kryszna, Mohammed, albo jacyś inni wielcy nauczyciele, więc to nie jest zadziwiające zauważyć, że tacy ludzie uważaja, że śnia tylko od wielkiego dzwonu. Uporczywe zbywanie w ten sposób zwykłych snów w końcu redukuje ilość śnienia, którą ta osoba pamięta, prowadząc do jawnego paradoksu, że ludzie, którzy wyznają duże zainteresowanie snami, często klasyfikują siebie jako nie pamiętający snów. Prawie jakby istnial jakiś rodzaj automatycznego mechanizmu selekcjonującego w mózgu chroniacy ludzi silnie przejmujacych się, aby nie pamiętać snów, które uważają za „niepotrzebne”.

Ponieważ jestem przekonana, że korzystamy z otwarcia się na wszystkie wiadomości śniącego umysłu, czy one dotyczą naszej diety, naszych związków, czy dyscyplin duchowych, z przykrością odkrywam, że niektórzy mistyczni nauczyciele, którzy przyciągnęli dzisiaj uwagę wielu młodych ludzi, mają inklinację do pomniejszania zwykłych snów jako niepotrzebnego oderwania od dążności do oświecenia. Niektórzy guru ze Wschodu są tutaj winowajcami, ale przypadek, który przyciągnął największą uwagę to Don Juan, stary meksykański indiański czarownik, którego nauki przyciągnęły wyobraźnię zachodniego społeczeństwa poprzez prace młodego antropologa Carlosa Castanedy z Uniwersytetu Kalifornii, który stał się jego uczniem we wczesnych latach 60-tych. W swojej trzeciej książce "Podróż do Ixtlan" Castaneda opowiada, że Don Juan jest naprawdę bardzo zainteresowany śnieniem, ale tylko w jednym celu – jako cel rozwijania mocy umysłowej. Mówi, że ważnym krokiem do tego to nauczyć się stać się świadomym we śnie, że się śni i wtedy nauczyć się manipulować światem snu.

Wg Castanedy Don Juan tylko to nazywa śnieniem dla kontrastu ze zwykłymi snami, które on pomniejsza jako nieważne. On polecał, żeby Castaneda rozwijał sztukę śnienia przez uczenie się patrzenia na swoje ręce za każdym razem, kiedy na nie spojrzy w zwykłym śnie, w ten sposób (z odrobiną szczęścia) wzbudzając świadome uprzytomnienie bycia w snach, kiedy śniący nauczy się sztuki stabilizowania tej świadomości, mówi Don Juan, będzie miał kontrolę nad śniącym światem i mógł „działać intencjonalnie", będzie mógł wybierać i odrzucać, dokonywać wyboru wśród różnych pozycji te, które prowadzą do mocy i będzie mógł manipulować nimi i używać je, podczas gdy w zwykłym śnie nie może działać intencjonalnie. Kontynuuje: „W śnieniu masz moc; możesz zmieniać rzeczy; możesz odnaleźć liczne ukryte fakty; możesz kontrolować, co chcesz.”

Teraz ten specjalny rodzaj sennej świadomości, którzy senni eksperci nazywają LD jasnym śnieniem, naprawdę jest niezwykle interesującym zjawiskiem, które, wierzę, może być środkiem uzyskiwania wyższych stanów świadomości, ale moje własne badania pokazują, że nie można być zmuszanym do pojawiania się przed czasem i że jasne stany zaczynają się wydarzać naturalnie po tym, jak śniący nauczy się używania swoich zwykłych snów do rozwiązywania swoich problemów życiowych.

Jednakże zasadniczą sprawą jest, że Don Juan naprawdę nie jest zatroskany problemami życia codziennego w ogóle; jego zainteresowanie leży w wymiarach umysłu daleko poza te, które my w cywilizowanym społeczeństwie możemy w ogole uchwycić. Ale dla tych z nas, łącznie z Castanedą, którzy nie zostawili świata i ich problemów poza, i może nigdy tego nie zrobią, nasza natychmiastowa pomoc może leżeć w innych kierunkach. W tym musimy użyć naszego zdrowego rozsądku. Guru ze Wschodu, którzy często ponaglają do pomniejszania wszystkich snów jako przemijających rojen, ekstrapolujac od swoich własnych specjalnych pozycji duchowego rozwoju, widocznie przeoczyli fakt, że większość z nas jest bardzo dalekich od stanu oświecenia. Jak pokażę później, sny są nieocenione w skartografowaniu naszego duchowego postępu, jakiejkolwiek naszej specjalnej dziedziny, i wskazaniu naszych wewnętrznych bloków, które sabotują nasze wysiłki. Dla wszystkich z nas żyjących w zwykłym świecie śniący umysł jest zdolny dodać cały wymiar mądrości do życia, które jest ekwiwalentem do odkrycia wewnętrznego guru w każdym z nas, i byłoby wielkim błędem dla nas być odepchniętym od tego źródła wglądu i mądrości biorąc uwagi Don Juana albo innego mistrza wyrwane z kontekstu."

_LINKS
  [1] http://www.sny.net.pl/index.php?name=News&file=article&sid=70
  [2] http://www.sny.net.pl/index.php?name=News&catid=&topic=2
  [3] http://www.sny.net.pl/mailto:eladreams@op.pl
  [4] http://www.sny.net.pl/
  [5] http://www.sny.net.pl/
  [6] http://www.sny.net.pl/
  [7] http://www.sny.net.pl/