Zyga [5]
13-01-2005 - 11:14
|
A dzisiaj "merytorycznie": [quote] Jeśli zapisując sen nastąpi "przejęzyczenie się długopisu" albo przy opowiadaniu innym ludziom "przejęzyczenie słowne", są one wskaźnikiem, że w tej konkretnej chwili życiowy proces snu podbił/zwyciężył i wypchnął "błąd", który metaforycznie ujawnia więcej z wielości pokładów znaczeń i obecnych w momencie snu niż "poprawne" słowo, które byłoby użyte. Często ludzie piszą "whole"(cały) zamiast "hole"(dziura) i inne podobne typy przejęzyczeń, te "błędy" są same w sobie często bardziej ujawniające prawdziwe znaczenie snu, niż zawierałoby się w poprawnej narracji. Z tego powodu jest bardzo pożyteczne notowanie takich przejęzyczeń, kiedy mają miejsce i zachowywanie ich w opisie zamiast wymazywanie ich czy skreślanie.[/quote] To czysty postfreudyzm - czynności pomyłkowe to jego wiekopomny "wynalazek", którego nikt dotąd nie podważył. Natomiast "siłowe" dociekania co mogą znaczyć zapamiętane fragmenty snu ma, wg mnie, sens wtedy gdy poddaliśmy się psychoterapii lub autopsychoterapii [lub samopoznaniu]. Na sny należy też patrzeć jak na autonomiczny proces myślenia nieświadomej części umysłu, który niekoniecznie musi mieć jakieś wielkie znaczenie dla życia na jawie. Ja przyjmuję jako zasadę, że fakt zapamiętania snu jest dowodem na to, że jest on istotny dla życia na jawie - jeśli go nie pamiętam, to jest on dla mnie mało ważny. Takie myślenie podważyć może znowu tylko Freud - muszę poczytać u niego o snach dotyczących przeżyć i konfliktów stłumionych lub wypartych. W takich sytuacjach pojawia się jednak lęk a sny lękowe pamiętamy na ogół doskonale - więc chyba nie zmienię zdania. A może masz jakiś materiały po angielsku o "tłumieniu" snów!? Pozdrawiam - Zyga.
|
Ela [6]
14-01-2005 - 17:58
|
Na temat tlumienia snow Jeremy Taylor pisze tak (to juz pewnie czytales, bo ten fragment wrzucilam w Poradniku I w kmentarzu pod "Pamiecia snow"): "Moje doświadczenie z utratą sennych wspomnień jako wynik represji/tlumienia jest takie, że jest ono prawie zawsze kojarzone z emocjami lęku, złości, nienawiści i bycia nieszczęśliwym." Robert Moss: "Jeżeli w fazie snu REM śnicie znacznie mniej niż przeciętne półtorej godziny, oznacza to, że coś jest zakłócone. Zakłócenia mogą być spowodowane lekarstwami – nie wyłączając szeroko przepisywanych środków uspokajających – spożyciem alkoholu, kawy, nieczystym sumieniem, poważną depresją albo chorobami psychicznymi, na które szamani stosują inne nazwy. Ostatnie badania naukowe donoszą, że ludzie z poważną depresją śnią znacznie poniżej przeciętnej i bardzo niewiele potrafią sobie przypomnieć ze snu. Ludzie w stresie utrzymują, że nie śnią wcale. Jest rzeczą znamienną, że kiedy pacjent z depresją zaczyna śnić obficiej (jak dowodzą badania fazy REM) i relacjonuje więcej snów, jest to zwykle oznaką, że wychodzi z kryzysu i zaczyna się czuć lepiej. Jest to tylko jeden z wielu wskaźników, że śnienie jest podstawą naszego zdrowia i samopoczucia. Czasami zaawansowani alkoholicy wskutek długotrwałego nadużywania alkoholu przyczyniają się do wyrugowania fazy REM. Rezultatem są uszkodzenia mózgu i utrata zmysłów na jawie. Sny, które utopili, zdają się ścigać ich w dzień w postaci koszmarnych halucynacji." Nie mam nic innego na ten temat. Pozdrawiam - Ela
|
Ela [7]
09-05-2005 - 17:23
|
Sabotazysci snow. (fragment z ksiazki Ann Faraday "Dream Game"): "Podczas gdy jest to prawdą, ze nasze miejsko-przemysłowe społeczeństwo jest odpowiedzialne na szeroką społeczną skalę za podkradanie snów, wykrywam w ciągu mojej pracy ze snami misterniejszego sabotażystę, który kradnie sny nawet tym, którzy wyznają szczere zamiłowanie i zainteresowanie w psychicznych głębiach człowieka. Na przykład wielu psychoanalityków i psychoterapeutów sabotuje pamiętanie snów u swoich pacejntów poprzez pokazywanie wyjątkowego zainteresowania tylko jednym szczególnym rodzajem snu, a wyeliminowaniem wszystkich innych. Mój osobisty analityk freudowski dał mi jasno do zrozumienia, że ponad wszystkie inne ceni moje seksualne sny, a to jest dowód, że analitycy jungowscy często wpadają w pułapkę pokazywania nadmiernego zainteresowania w snach mitycznej czy archetypowej natury. Pacjenci bardzo szybko odkrywają te inklinacje i wkrótce uczą się przestawać wspominać, czy nawet pamietać o swoich "nieinteresujących" snach, z takim rezulatatem, że ich senne życie staje się smutno uszczuplone. Wtedy analityk może triumfalnie ogłosić, że jego konkretna teoria o snach potwierdza się. Zauważam, że to samo zjawisko wydarza się wśród członków niektórych religii i grup okultystycznych, których w snach interesuje nadprzyrodzone proroctwa, wizje reinakrnacyjne albo postrzeganie pozazmyslowe. Na poczatku byłam zaintrygowana częstością z jaką ludzie w takich grupach skarżyli się mi, że od miesięcy nie pamiętają snów. Jednakże przy bliższym wypytaniu zauważyłam, że naprawdę mieli na myśli to, że nie mają snów w rodzaju tych, którymi byli zainteresowani. Oni zbywali wszystkie "zwykłe" sny jako nieistotne meandry śpiacego umysłu, niewarte poważnego rozważenia. Oni po prostu nie myslą o tym w ogóle jako o snach i nie potrafią zrozumiecć, kiedy inni ludzie mówią, że snią często. Spotkałam rownież ludzi różnych sekt, którzy zbywają wszystkie sny za wyjątkiem takich, w których pojawia im się Jezus Chrystus, Kryszna, Mohammed, albo jacyś inni wielcy nauczyciele, więc to nie jest zadziwiające zauważyć, że tacy ludzie uważaja, że śnia tylko od wielkiego dzwonu. Uporczywe zbywanie w ten sposób zwykłych snów w końcu redukuje ilość śnienia, którą ta osoba pamięta, prowadząc do jawnego paradoksu, że ludzie, którzy wyznają duże zainteresowanie snami, często klasyfikują siebie jako nie pamiętający snów. Prawie jakby istnial jakiś rodzaj automatycznego mechanizmu selekcjonującego w mózgu chroniacy ludzi silnie przejmujacych się, aby nie pamiętać snów, które uważają za „niepotrzebne”. Ponieważ jestem przekonana, że korzystamy z otwarcia się na wszystkie wiadomości śniącego umysłu, czy one dotyczą naszej diety, naszych związków, czy dyscyplin duchowych, z przykrością odkrywam, że niektórzy mistyczni nauczyciele, którzy przyciągnęli dzisiaj uwagę wielu młodych ludzi, mają inklinację do pomniejszania zwykłych snów jako niepotrzebnego oderwania od dążności do oświecenia. Niektórzy guru ze Wschodu są tutaj winowajcami, ale przypadek, który przyciągnął największą uwagę to Don Juan, stary meksykański indiański czarownik, którego nauki przyciągnęły wyobraźnię zachodniego społeczeństwa poprzez prace młodego antropologa Carlosa Castanedy z Uniwersytetu Kalifornii, który stał się jego uczniem we wczesnych latach 60-tych. W swojej trzeciej książce "Podróż do Ixtlan" Castaneda opowiada, że Don Juan jest naprawdę bardzo zainteresowany śnieniem, ale tylko w jednym celu – jako cel rozwijania mocy umysłowej. Mówi, że ważnym krokiem do tego to nauczyć się stać się świadomym we śnie, że się śni i wtedy nauczyć się manipulować światem snu. Wg Castanedy Don Juan tylko to nazywa śnieniem dla kontrastu ze zwykłymi snami, które on pomniejsza jako nieważne. On polecał, żeby Castaneda rozwijał sztukę śnienia przez uczenie się patrzenia na swoje ręce za każdym razem, kiedy na nie spojrzy w zwykłym śnie, w ten sposób (z odrobiną szczęścia) wzbudzając świadome uprzytomnienie bycia w snach, kiedy śniący nauczy się sztuki stabilizowania tej świadomości, mówi Don Juan, będzie miał kontrolę nad śniącym światem i mógł „działać intencjonalnie", będzie mógł wybierać i odrzucać, dokonywać wyboru wśród różnych pozycji te, które prowadzą do mocy i będzie mógł manipulować nimi i używać je, podczas gdy w zwykłym śnie nie może działać intencjonalnie. Kontynuuje: „W śnieniu masz moc; możesz zmieniać rzeczy; możesz odnaleźć liczne ukryte fakty; możesz kontrolować, co chcesz.” Teraz ten specjalny rodzaj sennej świadomości, którzy senni eksperci nazywają LD jasnym śnieniem, naprawdę jest niezwykle interesującym zjawiskiem, które, wierzę, może być środkiem uzyskiwania wyższych stanów świadomości, ale moje własne badania pokazują, że nie można być zmuszanym do pojawiania się przed czasem i że jasne stany zaczynają się wydarzać naturalnie po tym, jak śniący nauczy się używania swoich zwykłych snów do rozwiązywania swoich problemów życiowych. Jednakże zasadniczą sprawą jest, że Don Juan naprawdę nie jest zatroskany problemami życia codziennego w ogóle; jego zainteresowanie leży w wymiarach umysłu daleko poza te, które my w cywilizowanym społeczeństwie możemy w ogole uchwycić. Ale dla tych z nas, łącznie z Castanedą, którzy nie zostawili świata i ich problemów poza, i może nigdy tego nie zrobią, nasza natychmiastowa pomoc może leżeć w innych kierunkach. W tym musimy użyć naszego zdrowego rozsądku. Guru ze Wschodu, którzy często ponaglają do pomniejszania wszystkich snów jako przemijających rojen, ekstrapolujac od swoich własnych specjalnych pozycji duchowego rozwoju, widocznie przeoczyli fakt, że większość z nas jest bardzo dalekich od stanu oświecenia. Jak pokażę później, sny są nieocenione w skartografowaniu naszego duchowego postępu, jakiejkolwiek naszej specjalnej dziedziny, i wskazaniu naszych wewnętrznych bloków, które sabotują nasze wysiłki. Dla wszystkich z nas żyjących w zwykłym świecie śniący umysł jest zdolny dodać cały wymiar mądrości do życia, które jest ekwiwalentem do odkrycia wewnętrznego guru w każdym z nas, i byłoby wielkim błędem dla nas być odepchniętym od tego źródła wglądu i mądrości biorąc uwagi Don Juana albo innego mistrza wyrwane z kontekstu."
|