Sen prawdę ci powie [1]

Autor : Lambar Dodano: 19-11-2004 - 22:04
Porady2 [2]

"Nie opowiadaj snów. A jeśli freudyści dojdą do władzy?"
- Stanisław Jerzy Lec

Zamknęłam ostatecznie i nieodwołalnie pewien etap podróży w głąb siebie. Stoję na rozdrożu jak sparaliżowana i nie wiem, co dalej. Przeraża mnie każdy, nawet najmniejszy krok w nieznane. Sterczę jak ten kołek. Boję się zapuścić chociaż w najbliższą okolicę. Jeszcze długo przyjdzie mi się uczyć, jak żyć, jaką mam być, by moje życie było wolne i zdrowe. Jak powie Fiodor Dostojewski: "W ciągu całego życia człowiek nie tyle jest, ile
stwarza siebie?" I tak jest ze mną.

Mam koszmar. Jadę samochodem w niesamowitym przerażeniu, że zaraz będę miała trzykrotne z kimś zderzenie. Rozpaczliwie wrzucam wsteczny, aby tylko tych wypadków uniknąć. Nie zdaje się to na nic, raz za razem uderza we mnie ogromny samochód. Jest to spektakularne: straszliwy łomot, mnóstwo pogiętej blachy i ta bezsilność. Gdy ostatnio jakaś głupia baba wjechała na mnie na stopie, przeżyłam na jawie szok wypadku. Pomyślałam więc, senne koszmarne echo.

Ale można spojrzeć na to szerzej, metaforycznie. Nie wiem, co zrobić z moim przyszłym życiem, boję się tego, co może nastąpić. Wrzucam, więc wsteczny, cofam się do tylu. Odzwierciedlenie rzeczywistości pełnej niepewności i rozterek.

Śnię. Ktoś dzwoni do drzwi. Otwieram. Przed progiem stoi jakiś człowiek z ogromnym naręczem czerwonych róż. Bukiet jest ogromny, wspaniały. Te kwiaty mają być dla mnie, osoba wręcza mi je miłym, zdecydowanym gestem. Czuję się zażenowana. Wiem, że za nic na świecie nie mogę przyjąć tego bukietu. Nie zasłużyłam na tak przepiękne kwiaty. Na nic miłego, dobrego nie zasłużyłam! Ofiarodawca napiera. Popadam w panikę. Chcę mu uświadomić, że zrobiłam kiedyś coś monstrualnie straszliwego, nagannego. Co to
było? - nie wiem. Odpycham od siebie niezasłużone kwiaty, obezwładnia mnie nie wypowiedziane poczucie winy. Budzi mnie mój głośny płacz.

Śnię. Jestem w sali egzaminacyjnej. Surowa twarz egzaminatora nieprzyjemnie pochyla się nade mną, zbliża się do mnie coraz bardziej, przybierając karykaturalne kształty. Padają jakieś pytania, nie rozumiem ich sensu. Za wszelką cenę chcę zdać ten egzamin, nie jestem jednak w stanie dać żadnej prawidłowej odpowiedzi. Czuję się straszliwie: oszołomiona, zagubiona, bezradna. I jest inaczej niż bywało za moich młodych lat na jawie.
Uwielbiałam egzaminy. Zawsze obryta na cztery nogi, traktowałam je jedynie jako podniecające wyzwanie, z którego wychodziłam najczęściej obronną ręką. A teraz koszmar. Kompletna klapa! Budzę się zdruzgotana porażką.

Znów metafora. Czy ten egzaminator, to nie jakaś wyższa instancja we mnie samej, która wiedząc, że stoję na rozstaju, każe mi szukać na moją najbliższą przyszłość nowych rozwiązań, nie przetartych dróg? A ja ich jeszcze nie znam, stąd to zagubienie i panika. Oblewam egzamin.

Mogłabym tak jeszcze długo. Niesamowite, dopiero od czasu, gdy prowadzę swoją psychoanalizę moja wyobraźnia senna najwyraźniej się rozbudziła. Czy jest to istotne, znaczące? Tak, ja w to wierzę. Sen opowiada nam najgłębszą prawdę o nas samych. Trzeba się tylko dobrze wsłuchać.


Magdalena Nawrocka
www.geocities.com/magdanawrocka [3]
_LINKS
  [1] http://www.sny.net.pl/index.php?name=News&file=article&sid=69
  [2] http://www.sny.net.pl/index.php?name=News&catid=&topic=2
  [3] http://www.geocities.com/magdanawrocka