Ela [5]
28-09-2004 - 21:47
|
Jako kontynuacja tematu smierci w snach zaczne od ciekawej medytacji z mojej ulubionej ksiazki "Medytacje na kazdy dzien" Iyanli Vanzant. "Musisz byc gotowy umrzec po to, aby zyc" (przyslowie plemienia Yoruba) Wielu z nas nauczono, ze smierc jest ostatecznym koncem. Smierc jest przerazajaca; jest mroczna, nieznana, poza kontrola. Opieramy sie smierci; zmagamy sie z nia; uciekamy przed nia, poniewaz nie rozumiemy, ze smierc zwykle oznacza zmiane. Kiedy panny wychodza za maz, a kawalerowie sie zenia ich zycie panienskie/kawalerskie umiera. Tak samo jest, gdy przybywa nam lat, wtedy nasza mlodosc przemija, umiera. Smierc jest warunkiem wstepnym dla zmiany. Kiedy stajemy sie gotowi do zmiany, nauczymy sie akceptowac smierc jako znaczacy nowy poczatek. Moze nam sie nie spodobac nigdy idea smierci; moze nie byc nigdy dla nas pocieszajaca; jednakze, kiedy chcemy cos zmienic w swoim zyciu, musimy byc gotowi, aby stanac twarza w twarz ze smiercia. Spokojnie przesuwam sie poprzez ciemnosc do swiatla zmiany. Od siebie moge tylko dodac, ze tego typu zmiany dokonuja sie przez cale nasze zycie. Dziecko idzie do szkoly i umiera jego zycie dziecka, a rodzi sie uczen, potem student, potem pracownik, a wiec umiera jego zycie osoby chodzacej do szkoly. Kobieta staje sie matka, wiec umiera jej zycie osoby bezdzietnej itd. To wszystko moze sie odbijac w naszych snach. Kiedy opieramy sie zmianom, nie chcemy dojrzec, chcemy pozostac caly czas w jakiejs fazie, na jakims etapie zycia, w snach mozemy uciekac przed smiercia, ktora wczesniej czy pozniej powinna sie dokonac w nas. Jeremy Taylor obserwuje, ze w snach dzieci, ktore wychowuja sie takze w szczesliwych rodzinach (gdzie nie ma naduzyc, wykorzystania seksualnego, przemocy, czy horroru wojny i glodu) w snach pojawia sie tak duzo koszmarow o smierci, poniewaz dzieci caly czas wzrastaja. On mowi wrecz, ze to bardzo dobrze, gdy dziecko widzi nie tylko swoja wlasna smierc, ale i smierc rodzicow we snie, bo to oznacza, ze rodzice zaakceptowali zmiane u dziecka i kochaja swoje dziecko rowniez z ta nowa cecha, tak samo jak kochali je, gdy jeszcze nie umialo czegos tam. Podaje przyklad snu swojej coreczki, ktora przyszla w nocy, aby opowiedziec jemu i jego zonie koszmar, ze zostalo zabite przez potwora i potwor zabil rowniez ich - mame i tate. I ta ostatnia wiadomosc zostala przekazana przez ich dziecko z wielkim ozywieniem, bez zadnego strachu czy zdenerwowania, ktorego mogliby sie spodziewac po takiej tresci snu. Zaobserwowali wtedy z zona, ze ich coreczka nauczyla sie w tym czasie samodzielnie sznurowac buty, czyli umarlo to dziecko, ktore nie umialo tych butow sznurowac, a narodzilo sie nowe, ktore juz umie to robic. I umarli ci rodzice, ktorzy kochali tamto dziecko, ktore tego nie umialo, zaakceptowali, ze moze ona robic to juz samodzielnie. Gdyby rodzicom zagrozonym smiercia w snach dziecka, udalo sie tej smierci uniknac - jak zaobserwowal Jeremy pracujac dlugo ze snami przeszkolakow - prawdopodobnie na jawie nie udalo im sie zaakceptowac i uswiecic nowych osiagniec w rozwoju swych dzieci. I wtedy dzieci z takimi snami i brakiem rodzicielskiego wsparcia dla ich wzrastajacej dojrzalosci prawdopodobnie powroca do bardziej dziecinnych zachowan (najwidoczniej usilujac odzyskac milosc i akceptacje rodzicow, zwlaszcza kiedy ich infantylizm okazal sie okazja dla negatywnej rodzicielskiej reakcji).
|