Nie ma czegoś takiego jak zły sen [1]

Autor : Lambar Dodano: 23-07-2004 - 16:08
Porady2 [2]

Artykuł pochodzi ze strony www.jeremytaylor.com [3]

Najważniejszą rzeczą, której się nauczyłem w przeciągu ponad 30 lat zawodowej pracy jako badacz snów to to, że WSZYSTKIE sny zjawiają się, aby służyć zdrowiu i całości, i przemawiają uniwersalnym językiem. Nawet najstraszniejsze, przyprawiające o bicie serca koszmary przybywają, aby dostarczyć pilne ostrzeżenie, że dzieje się coś, co zagraża naszym autentycznym życiom. Im bardziej nieprzyjemne jest doświadczenie koszmaru, tym bardziej możemy być pewni, że przyniesione ostrzeżenie jest pilne i ważne.

Jeżeli pamiętamy sen (a któż może zapomnieć najgorsze koszmary? - one
same przez się narzucają się naszej świadomości, czy chcemy o nich pamiętać, czy nie), wtedy fakt, że sen jest w ogóle zapamiętany, oznacza, że my, śniący, mamy zdolność zająć się kreatywnie i skutecznie wszystkimi sprawami prezentowanymi we śnie w symbolicznej formie. Innymi słowami, żaden sen - nawet najgorszy koszmar - nigdy nie przychodzi, żeby powiedzieć komuś: "no, coż, masz taki problem i nie możesz nic z tym zrobić..." Jeśli koszmar jest zapamiętany, wtedy śniący może zrobić coś pozytywnego ze wszystkimi sprawami, które przedstawił sen.

Ta generalna prawda o symbolicznym, metaforycznym świecie snów stosuje się zarówno do naszych zbiorowych koszmarów historycznych, bieżących wydarzeń, jak i do bardziej osobistych koszmarów, które zakłócają nasz nocny sen. Wszystkie koszmary zarówno indywidualne jak i zbiorowe, zapoznają nas z paradoksalnym darem narzucania naszej uwadze pierszoplanowo ważnych spraw w naszych życiach, które ignorowaliśmy albo przoczyliśmy - spraw, które zagrażają naszemu indywidualnemu albo zbiorowemu zdrowiu, bezpieczeństwu i zasadniczemu charakterowi.

Obecnie nasza uwaga koncentruje się na zbiorowym koszmarze terroryzmu, szczególnie atakach terrorystycznych napędzanych przez fanatyczny Islamski fundamentalizm.
[...]
Powtarzam, zwracanie uwagi na własne sny i sny innych jest jedynym najlepszym sposobem, jaki znam, żeby dojść i rozbudzić archetypowe kreatywne impulsy, które zamieszkują w naszych nieświadomych głębiach. My, istoty ludzkie, stworzyliśmy niezdarnie te sytuacje, gdzie samobójczy fanatyzm zagraża pokojowi na świecie - również na te problemy możemy poszukać w naszych nieświadomych głębiach i odnaleźć innowacje oraz kreatywne rozwiązania.
[........]

Duchowa potrzeba dla "Alchemii" - w naszych życiach i naszych snach

W końcu chciałbym wrócić bezpośrednio do kwestii zwracania uwagi na nasze sny w okresach kryzysu takiego, jak obecnie doświadczamy. Wszystkie takie momenty kryzysu i stresu wywołują z naszej głębi duchowe pytania. Pytanie, "Jak Wszechmocny i Dobry Bóg pozwala, aby wydarzał się taki straszny horror?" jest na pewno jednym z takich pytań. A innym jest: "Jak mogę zachować pogodną, aktywną, twórczą wiarę w nieodłączną wartość dobra wtedy, gdy zło, gwałt i kryminalna głupota wydają się być bardziej potężne niż delikatna, inteligentna prawda?" (z mojego punktu widzenia, to są po prostu nieco różne sposoby pytania o tą samą rzecz...)

Uniwersalna, archetypowa odpowiedź na te ciągle psycho-duchowe pytania, już dawno została znaleziona w "alchemii". Wielka symboliczna prawda alchemii jest tym "podstawowym surowcem", który może (i musi) być zamienione w "złoto". W tym archetypowym symbolicznym dramacie "złoto" jest wyobrażeniem głęboko odczuwanej wiarygodnej duchowej perspektywy, a "podstawowy surowiec" (często pojawiający się dosłownie w snach jako ekskrementy czyli "gówno" - "najgorsze" w nas) jest wzorem najgorszych rzeczy - rzeczy, których doświadczyliśmy zarówno bezpośrednio albo niebezpośrednio. To są dokładnie te "najgorsze rzeczy", które muszą stać się centrum naszych psychoduchowych wysiłków, aby wzrosnąć i dojrzeć.

Zanim dojdziemy do duchowego zrozumienia i zajmjemy się adekwatnie znalezieniem znaczenia i duchowej komunii w środku najgorszych rzeczy w naszych życiach, indywidualnie czy zbiorowo, sięgniemy najpierw naszego łoża śmierci przeżywszy / mając w pamięci z jednej strony "najgorsze rzeczy", a z drugiej duchową perspektywę starannie obrobioną, aby uniknąć najgorszych rzeczy... A jedynym możliwym rezultatem takiego impasu, jest pustka, nędza i rozpacz. Musimy stawić czoła najgorszym rzeczom z jasną świadomością, i z tego spotkania wynieść nieodłączny archetypowy potencjał dla psycho-duchowej transformacji na jawie.

Kiedy jakaś osoba śni o "gównie", jest to najczęstsza wskazówka, że jest ona zmuszona wyrzec się iluzorycznego komfortu zaprzeczania i oszukiwania siebie samego w życiu na jawie. Bycie zmuszonym do przyznania świadomie po prostu jakie są naprawdę te złe rzeczy, nigdy nie jest przyjemne na krótszą metę (tak jak archetypowe sny o "gównie" prawie nigdy nie sę przyjemne), ale na dłuższą metę zaprzestanie zaprzeczania, stanięcie twarzą w twarz z "gównem" w naszym życiu i zajęcie się nim, jest dokładnie tym, co śniący ma do zrobienia po to, aby wykuć adekwatną duchową perspektywę.

Właśnie aktualny terrorystyczny atak jest najpewniej na liście "najgorszych rzeczy", którymi musimy się zająć w tych dniach. Ufam, że możemy zrobić to bez utraty naszych najwrażliwszych i najlepszych energii i możliwości. Nasze sny pracują ponad czasowo, aby zmagać się z tym "alchemicznym" problemem.


Transformujacy, archetypowy, alchemiczny sen

W noc poprzedzającą straszne ataki 11 września, moja młoda znajoma - która w tym czasie przebywała z wizytą w Nowym Jorku i stała tamtego dnia patrząc na płonącą i walącą się World Trade Center, nie wiedząc czy jej przyjaciółka z dzieciństwa, która pracowała na 32 piętrze drugiej wieży uciekła czy nie - miała taki sen:
"W moim śnie jestem w środku wyciętego lasu - we wszystkich kierunkach, dokąd sięgam wzrokiem same wielkie pieńki. Jestem wstrząśnięta zdewastowaniem. Płaczę. Idę przez zniszczony krajobraz pytając siebie: Kto mógł ZROBIĆ taką rzecz? Wtem coś mi każe przestać i popatrzeć na spiralny wzór na jednym z pieńków. Teraz zauważam, jak bardzo stary był ten las i to napełnia mnie jeszcze większym żalem nad stratą takiego pięknego lasu... Wtedy zaczynam obsuwać się w dół w spiralę. W miarę jak się pogrążam w spiralę i w siebie, zdaję sobie sprawę, że to jest część drzewa, którego prawie nigdy nie można było zobaczyć... Obsuwam się coraz głębiej w spiralę - w dół do miejsca w sobie samej, które jest tak mądre i spokojne i głębokie, że jest po prostu większe niż mój intensywny żal i przerażenie... Było coś jeszcze, ale więcej z tego już nie pamiętam...
Obudziłam się z tego snu z uczuciem spokoju i jasności, który pozwolił mi przebrnąć następny dzień, nawet gdy wszyscy moi znajomi byli bardzo wzburzeni..."



Moja skrzynka po 11 września wypełniła się po brzegi relacjami prekognicyjnych snów "przewidujących" ataki terrostyczne. (Te fascynujące realcje, niestety są wzglednie małej wartości jako "dane naukowe", ponieważ wszystkie są datowane w moim kompuetrze po fakcie, ale z doświadczenia wiem, że w snach regularnie cały czas "podglądamy zza rogu". Nie mam powodu nie wierzyć, że większość tych relacji jest prawdziwa i dokładna i że wielu, wielu ludzi śniło o tych strasznych wydarzeniach przed faktem...) Wśród tych wszystkich fascynujących snów, które słyszałem, dotyczących ataków terrorystycznych i bieżącego zagrożenia naszego zbiorowego stylu życia, jak dotąd najbardziej interesujący i godny podziwu pozostaje sen tej młodej kobiety.

To jest "alchemiczny sen" - przemienia najgorszą rzecz w sposobność do komunii z boskością; "przemienia gówno w złoto"... To jest taki zadziwiający sen, ponieważ wyjaśnia, że (archetypowe) spiralne pierścienie wzrostu, które służą jako droga do postrzegania najgłębszej prawdy i piękna nie byłyby widoczne, gdyby drzewo nie było scięte. Na jednym poziomie jest to metafora wykonania psycho-duchowej pracy koniecznej bycia osobą, której taka metafora uzdrowienia może wydobyć się w świadomości. Na innym poziomie to również zakłada, że doświadczenie Boskości jest możliwe poprzez popatrzenie na "spirale" ujawnioną w pieńkach jakiegokolwiek ze ściętych drzew. To nie jest tylko wyłącznie osobiste objawienie - to jest metafora zbiorowej transformacji odczuwania i rozumienia, potencjalnie dostępna wszystkim.

Ten sen jest konkretnym przykładem psychoduchowej prawdy, często przekazywanej przez nasze rany i krzywdy, zarówno indywidualne i zbiorowe, że jesteśmy otwarci na archetypowe możliwości uzdrowienia i najbardziej bezpośrednią komunię z Boskością. Człowiek nie musi być zraniony, aby się otworzyć na te energie transcendencji, ale dla tych z nas głęboko zranionych przez życie, nasz wielki ból sam w sobie otwiera nas na głębsze możliwości.

Moje osobiste przekonanie, zrodzone z ponad trzydziestoletniego doświadczenia pracy ze snami, jest takie, że żaden śniący nie zapamiętałby takiego snu, jeśli wcześniej nie wykonałby koniecznej osobistej wewnętrznej psychoduchowej pracy, aby odkryć i obudzić te same archetypowe uzdrawiające energie we wnętrzu. Metafora, która ten sen oferuje jest tak prosta, tak klarownie jasna, że nawet dziecko może uchwycić bez trudności paradoks - prawdziwa rzecz, która spowodowała horror - ścięcie pięknego lasu - jest tym, co czyni tę szczególną drogę do doświadczenia Boskości otwartą i dostepną.

To jest potencjalnie uzdrawiający i transformujący sen dla każdego z nas. Niech każdy z nas znajdzie naszą drogę do wyzdrowienia i pojednania zapewnionego i sugerowanego przez naszą zdolność wyobrażenia sobie tego snu dla nas, choćby przez moment... Niech wszyscy kontynuują śnienie naszych żyć naprzód w niepewnej przyszłości z całą odwagą i kreatywnoscią, która jest naszym pierworodztwem, jako istot ludzkich żyjących wspólnie najlepiej jak mogą w tym tragicznie pięknym świecie, który dzielimy.

Tłumaczyła - Ela [4]
_LINKS
  [1] http://www.sny.net.pl/index.php?name=News&file=article&sid=26
  [2] http://www.sny.net.pl/index.php?name=News&catid=&topic=2
  [3] http://www.jeremytaylor.com/
  [4] http://www.sny.net.pl/mailto:eladreams@op.pl