Ela [3]
06-06-2005 - 16:54
|
A jak to wyglada w praktyce? (jak to sie mowi: lepszy przyklad niz wyklad).
Dwa przyklady snow inkubacyjnych z ksiazki Roberta Mossa "Conscious dreaming":
1.
"(...) raz poprosiłem moje sny o przewodnictwo, jak doprowadzić do porządku moją zawodową stronę życia – jest to przykład inkubacji snów, która będzie opisana w dalszej części tego rozdziału. We śnie, który miałem, spieszyłem się na prom. Po to, aby się na niego dostać, musiałem wspiąć się na stoły załadowane paczkami i kartonami książek. Miejsce znajdowało się na brzegu szerokiej rzeki blisko morza.
Obudziłem się z uczuciem zadowolenia i pewności siebie. Wiedziałem, że zdążyłem na prom, chociaż zastanawiało mnie, że nie pamiętałem samego statku ani pasażerów. Temat potrzeby pośpiechu po to, by zdążyć wsiąść na statek (albo do pociągu lub samolotu) był bardzo znajomy i odebrałem ten fragment jako radę, aby pozałatwiać długo przeze mnie lekceważoną papierkową robotę. Natomiast ten prom i te wszystkie paczki z książkami zabiły mi ćwieka w głowę, aż w końcu wydarzenie na jawie pokazało związek z „zawodową stroną życia”.
Osiemnaście miesięcy później mój agent Stuart Kirchevsky zadzwonił do mnie w czasie weekendu, żeby powiedzieć mi, że zdecydował się utworzyć własną agencję literacką. Miał nadzieję, że przyłączę się do niego. Zapytałem o szczegóły. Powiedział mi, że jego główne biuro będzie się mieściło tymczasowo w Dobbs Ferry [ferry, znaczy prom] w stanie Nowy Jork. Będzie dzielił miejsce z przyjacielem od biznesu pakowania książek. Stuart wymienił właśnie dwa kluczowe elementy z mojego snu: prom i paczki z książkami. Pospiesznie wyciągałem z półki stary dziennik snów, aby potwierdzić szczegóły. Zbieżność pomiędzy starym snem a późniejszym wydarzeniem utwierdziła mnie w pewności, że Stuart jest odpowiednią osobą do zajmowania się urzędową stroną mojej literackiej kariery, toteż nie zawahałem się i przyłączyłem się do niego w jego przeprowadzce do Dobbs Ferry. Kiedy kilka tygodni później, zaproszony do niego na obiad, jechałem w dół rzeki do starego portu w Hudson River (gdzie już nie ma promów), odnalazłem krajobraz z mojego snu."
2.
"(...) Postanowiłem, na przykład, że sposobem na zapłacenie rachunków mogłoby być wychałturzenie jeszcze jednej sensacyjnej powieści z rosyjskim wątkiem w ten sposób, aby finansowo wykorzystać sukces mojego poprzedniego bestsellera Moscow Rules (Moskiewskie reguły). Za każdym razem jednak, kiedy usiłowałem naszkicować plan pracy, moje źródło inspiracji okazywało się wyschnięte. Zwróciłem się, więc, do mojego źródła snów o jakieś pomysły. Oto sen, jaki miałem:
Mistrz kucharski strajkuje
Jestem w sali bankietowej. Stoliki są nakryte dla setki osób: bogaty wystrój, dobra chińska porcelana i cenne srebra. Wygląda całkiem obiecująco. Jednak doniesiono mi o problemie w kuchni. Kierownik wyjaśnia mi, że kiedy mistrz kucharski przeczytał moje menu, zastrajkował z oburzenia. Mistrz kucharski odmawia kiedykolwiek gotowania Strogonowa. Jeśli będę upierał się przy podawaniu tego rosyjskiego dania, będziemy musieli wynajmować podrzędnych kucharzy z ulicy.
To nie był sen, o który prosiłem, ale jestem teraz pewny, że takiego snu potrzebowałem. Nie mogłem odrzucić tej wiadomości, skoro wyinkubowałem ten sen nawet pisząc w notatniku przy moim stoliku nocnym prośbę o przewodnictwo. A co dokładnie zawierała ta wiadomość? W moich snach kuchnia – miejsce, gdzie rzeczy są „wymyślane” – jest częstą metaforą dla mojego twórczego ośrodka. Czułem, że ten mistrz kucharski w moim wyinkubowanym śnie reprezentował najbardziej twórczą część mnie samego. Odrzucając moje menu, moje twórcze źródło ujęło to w sposób jednoznacznie prosty: odmówiło współpracy z moimi komercyjnymi planami.
Porzuciłem swój „rosyjski” projekt (...)"
|