Powszechny powód niemożności wyciągnięcia korzyści z życiowej informacji sennej na temat przyszłości jest całkiem prosty : zapomnieliśmy - nawet kiedy wierzymy w sny i pracowaliśmy nad snem na wielu poziomach. Inny powód gubienia przekazów wypływa z tego, że pozwalamy, aby nasz redaktor na jawie przekształcił je na modłę, aby pasowały do naszych zwykłych nadziei i lęków, ale zniekształca postrzeżone w tym śnie fakty.
Kiedy nie udaje nam się podjąć akcji, aby zapobiec przewidzianemu we śnie nieprzyjemnemu wydarzeniu, musimy unikać jechania na poczuciu winy. Jakkolwiek takie epizody są bolesne, mogą być potężnymi pouczającymi doświadczeniami.
Raz śniłem, że musiałem walczyć z ulicznym rabusiem. Później w moim śnie przeglądałem zdjęcia z gębami, aby zidentyfikować mojego napastnika. Byłem zaskoczony, kiedy dowiedziałem się, że zdjęcie, które zidentyfikowałem, było zdjęciem nie mężczyzny a kobiety, i że nazwisko podejrzanej było panieńskim nazwiskiem kobiety, z którą rozpocząłem nowe przedsięwzięcie biznesowe. Po obudzeniu byłem zaszokowany insynuacją, że moja wspólniczka mogłaby próbować mnie obrabować. Chociaż zanotowałem to jako możliwe „senne motto", usunąłem je z mojego obudzonego umysłu. Odmowa posłuchania tego wyraźnego ostrzeżenia z mojego snu sześć miesięcy później zaowocowała w sytuację, d otyczącej tej właśnie osoby, kiedy straciłem kilka tysięcy dolarów.
Sny próby generalne przygotowują nas na życiowe przejścia i testy oraz pokazują nam naturalny rezultat naszych obecnych działań i postaw.
Na skrzyżowaniach naszego życia sny pokazują nam konsekwencje wyborów, których właśnie mamy dokonać. Jeśli jesteśmy głusi i ślepi na nasze sny, możemy zbyt szybko trafić na błędną drogę nawet bez zatrzymania się, by rozważyć mądrze nasze opcje. W naszym szalonym sprincie możemy nawet nie zauważyć, że faktycznie mieliśmy wybór.
Możemy przeoczyć te przekazy, ponieważ uczepiliśmy się ograniczonych, napędzanych przez ego definicji naszych spraw. Wiele lat temu moje sny dawały mi próby generalne konsekwencji wejścia w biznesową relację, którą w tamtym czasie aktywnie rozważałem. W jednym pamiętnym śnie siedziałem przy obiedzie w eleganckiej restauracji z moim przyszłym partnerem i słynnym przemysłowcem (który był przyjacielem obu na jawie). Wystawne spotkanie i obfite menu wyglądało bardzo obiecująco; chateaubriand – jedno z moich ulubionych dań – zostało podane jako danie główne. Tylko pojawił się jeden problem. Nie mogłem strawić pierwszego dania, na które była zupa z kamienia wężowego. We śnie przypomniało mi się, że miałem bardzo nieprzyjemne poprzednie doświadczenie z „zupą z kamienia wężowego".
W moim śnie znajdowało się wyraźne ostrzeżenie o cenie zysków, jaką ta spółka zdawała się obiecywać. Stara bajka dla dzieci o „zupie z kamienia" mówi o sztuczkach i oszustwie. Domieszajmy do zupy „węża" i można uzyskać posmak zimnej trucizny, nawet zwiniętego zagrożenia. Jednak w moim umyśle na jawie zasiadłem do soczystego chateaubriand, a nie do zupy wężowej wmawiając sobie, że projektowana spółka będzie prosperować. Straciłem pięć miesięcy trwoniąc swój czas i wysiłek, zanim rozeznałem się, że w całej spółce byłem haniebnie oszukiwany, a najgorszym z tego było moje własne samooszukiwanie się. Porzuciłem tę spółkę i od tamtej pory staram się być bardziej uważny na to, jaki rodzaj jedzenia pojawia się w moich snach wraz z różnymi projektami i układami partnerskimi (zawodowymi) . W jakiś czas po śnie o zupie wężowej przyjaciel zaproponował mi wspólny projekt pisarski. Rozważałem to uprzejmie, aż przyśniło mi się, że jestem na przyjęciu, gdzie mój przyjaciel przygotował wyszukany, wielodaniowy posiłek. Tu problem polegał na tym, że żadne z tych dań nie należało do moich ulubionych; na przyjęciu powiedziałem gościom, że zamiast tego zamówię pizzę. Kiedy rozmyślałem nad tym snem, zdecydowałem się nie przystąpić do tej współpracy pisarskiej.
Sny wybrane z książki Roberta Mossa "Dreaming true"
Przekład - Ela [3]