Login:     Hasło:           Zarejestruj się / Zapomniałem hasło

Katastrofa promu kosmicznego Challenger



28 stycznia 1986 rok kilkadziesiąt sekund po starcie doszło do ekspolozji promu kosmicznego Challenger. Zginęła 7 osobowa załoga.


Wdowy po dwóch astronautach, którzy zginęli w katastrofie Challengera ujawniły, że obaj zostali ostrzeżeni we śnie, by wycofali się z fatalnej wyprawy. Identyczne ostrzeżenie przeżyła inna uczestniczka ekspedycji, Judith Renick, o czym napisała w liście do przyjaciela. We wszystkich przypadkach radę przekazywał ktoś, kogo Judith opisała jako postać o uduchowionej twarzy.



Judith Resnick,

37 letnia panna, z wykszałcenia elektronik. Pisała do ukochanego (bo wolała słowo pisane od telefonu), poznanego kilka miesiecy wcześniej 35 letniego przemysłowca (adresat rok później udostępnił list gazecie New York Times):

"Mój drogi George, jak dobrze wiesz na razie to niemożliwe, abym przyjechała do Nowego Jorku. Przygotowania do lotu są bardzo intensywne i wyczerpujące, a opuszczenie bazy, w której jestem zakwaterowana, w ogóle nie wchodzi w rachubę. Za to świadomość, że na orbicie kuli ziemskiej będę mogła myśleć o tobie, dopinguje mnie do wysiłku i wyrzeczeń.

Wyobraź sobie, mój drogi chłopczyku, wczoraj miałam sen albo przywidzenie, w którym pojawiła się jakaś twarz o bardzo uduchowionym wyrazie. Ten Ktoś nakazał, abym zrezygnowała z przygotowań do lotu w Kosmos, ponieważ nie chce, aby spotkało mnie nieszczęście. Gdy obudziłam się, czy może ocknęłam, miałam jeszcze w pamięci tę piękną, niebiańską twarz. Ale gdy tylko brzask wyparł z mojej sypialni ciemność nocy, tym mocniej postanowiłam, że za nic nie zrezygnuję z sznasy z uczestnictwa w wyprawie. Przecież dążę o niej z myślą o tobie."



Gregory Jarvis, 42 lata:

Już dwukrotnie był wyznaczony do lotu w kosmos, ale za każym razem musiał ustąpić miejsca któremuś z członków Kongresu Stanów Zjednoczonych. Gdy wściekał się lub żalił z tego powodu, wyrzekając, że okazja za okazją ucieka mu sprzed nosa, jego żona Elizabeth cieszyła się w duchu.

Męża widziała jako mało przebojowego i wiedziała, że niczego nie zawdzięcza zwykłemy szczęściu, lecz wyłącznie wszystko własnej pracowitości.

Jarvis w pamiętniku, którego fragment przytoczył latem 86 roku Washington Post pisał tak:

"Tym razem nie dam się wyprzeć żadnemu politycznemu cwaniakowi, nie dam się! Lot w Kosmos w charakterze członka załogi to moje największe marzenie, które teraz ma szansę się spełnić. Elizabeth boi się o mnie, mówi, że jestem "niezdara" i "dobroduszny nieudacznik". A przecież ukończyłem studia, jestem cenionym przedstawicielem firmy Hughes, zapewniam jej wszystko co najlepsze.(...) To prawda, że dwa razy we śnie widziałem jakąś postać, która próbowała mnie namówić do rezygnacji z tej wyprawy. Ale czy któryś chłopiec zrezygnuje ze strzelania z procy, gdy ta stanowi doskonałą rozrywkę dla otaczających go rówieśników?

Nie jestem ani przesądny, ani nie boję się. Żal mi tylko Elizabeth, która tak bardzo chciałaby mieć dziecko, a stale się musi bać, że przedwcześnie zostanie wdową.



Parę miesięcy po tragedii Mary Scobee, wdowa po 47 letnim dowódcy Challengera, Francisu Scobee, powiedziała w amerykańskiej telewizji CBS tak:

"W ostatnie Boże Narodzenie Francis na krótko pojawił się w domu. Wiedział już, że wyznaczono go na dowódcę Challengera. Z tej okazji zaczęłam przygotować przyjęcie. Tego dnia przebywałam więc w kuchni do późnych godzin nocnych, gdy nagle przyczłapał do mnie z sypialni. Był cały oblany potem. Powiedział, że ktoś go przed chwilą odwiedził. Powiedziałam, że to niemożliwe, ponieważ nikomu nie otwierałam tego wieczoru drzwi, i że pewnie coś mu się śniło. Mąż wzruszył ramionami i dodał, że ta osoba wręcz błagała go, aby nie wracał na Florydę. Spytałam dlaczego, a on odpowiedział, że lot ma mu przynieść pecha.

Nazajutrz podczas przyjęcia opowiadał gościom o dziwnym śnie dodając, że w jego życiu sny się nigdy nie sprawdziły. Wtedy ktoś powiedział: - A może to nie był sen, tylko ktoś z innego świata, kto chce cię ostrzec przed niebezpieczeństwem?

Roześmieliśmy się. Jedynie Francis zachował powagę. Teraz myślę, że Francis tamtej nocy nie śnił, tylko był u niego wysłannik z innego świata, który próbował go przestrzec przed zbliżającym się niebezpieczeństwem".


Nadesłała Ela


czytań: 4021     publikacja: wtorek, 29 sierpnia 2006 - 22:58     Wyślij artykuł do znajomych Strona gotowa do druku

Powrót do działu Ciekawostki

Strona przeznaczona jest dla otwartych umysłów co swoje sny zgłębiać pragną. Wszelkie materiały umieszczone na stronie podlegają prawom autorskim i nie mogą być one rozpowszechniane w żadnej postaci bez zgody ich autora. Główne tematy strony to: znaczenie symbolika interpretacja snów, sennik, sny erotyczne, świadome śnienie, senniki, sny. Wykonanie i utrzymanie strony - www.itbvega.pl

web stats stat24