Login:     Hasło:           Zarejestruj się / Zapomniałem hasło

Sen a życie - sucha zaprawa



Tak sobie prześledziłam podjęte przez siebie wątki senne i doszłam do wniosku, że zanim do nich wrócę – zajmę się przez chwilę „suchą zaprawą”. Jednym słowem – dzisiaj ćwiczymy „pływanie sennym kajakiem” na trawie przed domem J (patrz zdjęcie)
Generalnie mam w planie wracać cyklicznie do spraw technicznych, bo o tym że potrzebujemy narzędzi interpretacyjnych jak się potrzebuje wiosła, żeby popłynąć do przodu, a nie utknąć w szuwarach – nie muszę chyba nikogo przekonywać (a rzeka senna bywa naprawdę rwąca, jak nie wnerwiająca czasami J).
Przy tym chcę żebyście wiedzieli, że wszystko o czym będę pisać – sprawdziłam na sobie i na paru odpornych, kochających ekstremum przyjaciołach. Niczego nie biorę z czapki, nic nie jest podyktowane natchnieniem znikąd. Wszystkie książki z których korzystałam, żeby dotrzeć w miejsce, w którym jestem – wymienię z imienia i nazwiska i z tytułu. Powiem Wam też uczciwie, z których korzystanie według mojej oceny ma sens, z których zaś zupełnie nie (mam na półce w domu wiele pozycji o snach, a wracam tak naprawdę do góra dwóch). Prawdę mówiąc moim celem jest zwyczajnie ułatwić Wam interpretacyjne życie, ale nie jest przy tym moim marzeniem, żebyście na tym poprzestali, dlatego jak najbardziej zachęcam Was do własnych poszukiwań, prosząc jednocześnie, żebyście się ze mną swoimi odkryciami dzielili. Nie ma nic bardziej twórczego jak konstruktywna wymiana poglądów, dlatego jeszcze raz – piszcie do mnie proszę jak Was natchnie, żeby się ze mną czymś sennym podzielić, o coś zapytać, czy coś skonsultować. Myślę, że wszyscy możemy na tym skorzystać. A już sztuka interpretowania snów – na pewno.
No dobrze, a zatem jakie było moje „senne raczkowanie”? Odpowiadając na to pytanie, muszę zestawić następujące słowa – kobiece, kuchenne, żmudne, nieporadne, ale też – dociekliwe, pełne pasji i zwykłej ludzkiej ciekawości. Czemu kobiece? Bo najlepszy sennik jako dostałam w życiu, dostałam od mojej Przyjaciółki - kobiety, śpiewaczki operowej, która jak na Przyjaciela przystało, dostrzegła błysk w moim oku jak o snach była mowa i kupiła mi prezent marzeń. Rzeczona książka autorstwa Katarzyny Ostrowskiej nosi tytuł „Sny klucz do podświadomości”, można ją kupić w necie, i akurat tą pozycję polecam Wam w ciemno, ponieważ na niej właśnie uczyłam się podstaw, bez których nie ruszymy ze snem nawet o cal do przodu. Jak zajrzycie do środka, znajdziecie w niej – bardzo dobry wstęp (naprawdę warto się z nim zapoznać), a potem bardzo rzetelne wyjaśnienie wielu, dość urozmaiconych i uniwersalnych symboli. Powiem Wam, że teraz już sny interpretuje zupełnie bez-sennikowo, ale jeżeli potrzebuję inspiracji, brakuje mi jakiegoś niuansu, szukam słowa, otoczki, natchnienia – wtedy pierwsza pozycja po którą sięgam, to właśnie sennik Ostrowskiej. Można spokojnie potraktować omawianą książkę jako senny elementarz, który da Wam dobre podstawy do poruszania się w omawianej materii, natomiast (o czym należałoby pamiętać) jeszcze nie sprawi, że marzenie senne przestanie być dla Was zagadką. Niestety, nie ma łatwo, o czym przekonałam się, kiedy w klimatach właśnie kuchennych i początkowych – przychodziła do mnie moja sąsiadka ze swoimi obrazami nocnymi. Brałyśmy wtedy moją ulubioną książkę w niebieskiej, grubej okładce z księżycem na nocnym niebie, ona opowiadała mi sen ze szczegółami (w które na tamtym etapie nawet nie umiałam specjalnie wniknąć, bo się zwyczajnie na tym nie znałam) – no i „lepiłyśmy” ze znaczeń, które znalazłyśmy w senniku, sens snu jak się lepi pierwociny pierogów. Z tego co pamiętam wychodziły nam kompletne bzdury, nijak znaczenie snu nie zyskiwało prawdziwego znaczenia, „pierogi senne” nam się rozklejały na jakąś jałowo-bezsensowną papkę, i tylko tyle, że nauczyłam się wtedy robić najlepszą na świecie herbatę z cytryną i z sokiem malinowym, bo piłyśmy ją hektolitrami w ramach przesiadywania godzinami w kuchni i deliberowania czy ta woda w kałuży sennej to już emocja warta tego, żeby w nią wniknąć znaczeniowo czy może jeszcze kałuża - przeszkoda, którą należy ominąć? (woda w snach to emocje wszelkiego rodzaju, od tych najprostszych do tych najbardziej skomplikowanych).
Teraz patrząc z perspektywy czasu myślę, że nawet jeżeli wtedy tonęłam we mgle i zupełnie nie miałam pojęcia jak się „potrawę senną” przyrządza, to dokładne zapoznanie się ze znaczeniem podstawowych symboli, było dla mnie kluczowe. Kiedy mówię o podstawach to myślę o takich hasłach jak – „woda”, „góra”, „zwierzę”, „śmierć”. „ślub”, „dziecko”, „narodziny”, „matka”, „światło”, „ziemia”, „dom”, „ptak”, „samochód” itp. Jeżeli zajrzycie do wspomnianego sennika, to przekonacie się z jaką przejrzystością i logiką zostało wiele z tych symboli wyjaśnionych, co naprawdę bardzo pomaga czy to początkującemu tłumaczowi snów, czy zaawansowanemu badaczowi tej materii. Bo tak jak ziemia ma swoje południki i równoleżniki, ma swoją siatkę kierunków, a dzięki temu my mamy szansę dotrzeć tam gdzie chcemy, a nie tam gdzie nas oczy poniosą – tak sny mają swoje najważniejsze klucze, bez znajomości których – nie „sforsujemy” drzwi tego udzielnego królestwa.
Następna techniczna, zwyczajna, prozaiczna sprawa jaką poczyniłam przy okazji rozwijania pasji sennej, była udaniem się do sklepu papierniczego w celu zakupienia zeszytu w twardej okładce. Jak już zostałam jego szczęśliwym posiadaczem, zaczęłam w datach zapisywać swoje sny. Czemu w datach? Bo to ważne. Wtedy możecie bowiem powiązać wydarzenia – z przeszłości, z bliskiej teraźniejszości lub przyszłości – ze snem i zobaczyć, co z takiego połączenia wynika. Pamiętajcie – sen jako taki nie ma znaczenia, ma mocniejszy lub słabszy wyraz, ładniejsze lub brzydsze kolory, boicie się w nim bardziej lub mniej, całujecie się namiętniej lub mniej namiętnie (to właśnie dzięki Ostrowskiej odkryłam, że namiętne pocałunki mogą być „namiętną” kłótnią w realu), natomiast on sam zostawiony sam sobie, nie rozpatrywany w powiązaniu z życiem danej osoby, zarówno zewnętrznym jak i wewnętrznym – pozostanie jak osierocone dziecko, którego nikt nie chce adoptować. Niniejszym chcę powiedzieć, że nie jest sztuką zachwycanie się snem dla niego samego (chociaż głębocy pasjonaci tak właśnie mają, między innymi ja), tylko odnalezienie dla marzenia sennego takiego odniesienia w rzeczywistości osoby śniącej, żeby na bazie tego przepływu wyłonił się sens i energia. Zadanie trudne, ale nie niewykonalne.
Kolejna istotna kwestia, która pełni kluczową rolę przy interpretacji snów, a która weszła mi w krew z czasem - to ich rysowanie. Sama nie umiem tego specjalnie robić, dlatego używam najprostszych kresek – rysuję zwyczajnie takie małe ludziki (moje dzieci jak mi czasami zaglądają w notatki to pękają ze śmiechu, bo mówią, że tylko ja wiem co narysowałam) i wszystko inne co w obrazie nocnym zobaczę – żeby gdy po jakimś czasie wracam do snu, dokładnie wiedzieć jaki był układ przestrzeni w danym obrazie, gdzie byłam ja, inne osoby, co się działo, jak dana osoba wyglądała, jaką miała twarz itp. Oczywiście ani rysowanie ani zapisywanie snów w datach nie jest obowiązkowe, po prawdzie bywa nawet uciążliwe, ale na pewno te dwie czynności bywają bardzo pomocne, jeżeli chcemy sen dobrze zrozumieć i owocnie z nim współpracować.
Co jeszcze na dziś? Pamiętajcie, że przy okazji interpretacji snów ważne jest dokładnie wszystko czyli zarówno to co się dzieje z Wami (wasza postawa, wygląd, emocje senne, zachowanie, myśli, słowa itp), ale także całe Wasze senne otoczenie. Zwróćcie na to uwagę, gdybyście jednak zdecydowali się na zapisywanie snów w datach. Bo potem się okazuje, że informacja była i tylko trzeba było uważniej przyjrzeć się czyjejś sennej twarzy, albo pokojarzyć słowa (w snach jest wiele, wiele gier słownych), żeby już na starcie mieć obraz – jak to ostatnio nazwałam –„informacji naddanej”, dodatkowej, często kluczowej.
Żeby nie być gołosłowną, jeden może tylko przykład na grę słowną jaką zastosował sen. W felietonie pt. „Czubek”, przytoczyłam Wam na końcu krótką historię pewnego kontaktu, gdzie Pan chciał mnie zabrać na kawę, ale mu nie wyszło. Dokładnie jakoś na noc przed tym dialogiem, miałam sen, w którym szłam sobie spokojnie ulicą blisko domu mojej mamy (moja mama w snach to moja mądrość i doświadczenie, ale czasem po prostu moja mama). Po prawej stronie znajdowały się stoliki kawiarniane, przy których siedziało bardzo dużo nieznanych mi osób, a po mojej lewej, po drugiej stronie ulicy - zauważyłam otwartą piekarnię. No i idąc tak sobie równym tempem, nagle patrzę, że ktoś wziął wielki, okrągły, dobrze wypieczony bochen chleba i rzucił nim z piekarni na drugą stronę ulicy, celując w stoliki. Kiedy bochen uderzył o jeden ze stolików, ludzie odskoczyli i było trochę zamieszania. Zupełnie się tym nie przejęłam we śnie, i zwyczajnie przeszłam na drugą stronę.
I teraz zobaczcie. Sen był przede wszystkim prognostyczny – czyli pokazał mi co się stanie. A co dokładnie? Że ktoś weźmie „dobrze wypieczony argument” (we śnie chleb) i rzuci nim w kawiarniany stolik (w realu – facet się trochę „rzucał”, że odmawiam pójścia z nim na tą kawę, „rzucił” tekstem itp). Natomiast największym moim odkryciem było jak sen zabawił się słowem dotyczącym mojej reakcji na tenże „okrągły” argument. Uruchomcie teraz swoją wyobraźnię i zobaczcie to w ruchu – no więc idę sobie ulicą, nagle coś leci, patrzę chleb itd. Czyli jeżeli ja jestem podmiotem sennym, chleb leci, a ja to widzę w bardzo dokładnym kadrze – to co to oznacza? Jaki ja mam stosunek do tego co mam przed oczami, jeżeli posłużymy się nazwą zjawiska jak kluczem? No i odpowiedź jest znowu prosta do tego stopnia (czasem snów za to nienawidzę po prostu), że aż banalna – że cokolwiek to jest – LATA MI TO J I tyle.
I dlatego piszę, że w snach ważne jest wszystko, ale chyba trochę inaczej, niż do tej pory było to przyjęte ;). Ale to może dobrze, bo dzięki temu sny to przygoda, która nie może nas ominąć J Do usłyszenia.

Agnieszka Szczepkowska sophia (d. "el argento")

dreamlake@op.pl



czytań: 936     publikacja: piątek, 06 listopada 2009 - 22:15     Wyślij artykuł do znajomych Strona gotowa do druku

Powrót do działu Porady

Komentarze

44
21-11-2009 - 00:23
Do suchej zaprawy dorzucam:)

Właśnie, miałem zapytać o Ciekawe lektury i mnie ubiegłaś.

"w snach ważne jest (..) (wasza postawa, wygląd, emocje senne, zachowanie, myśli, słowa itp),"

jeszcze wiek. w śnie ważny jest wiek. Możemy być w różnym wieku. od kilkulatka bo dorosłą osobę.

może w tym miejscu warto zwrócić uwagę, a może kiedy o tym więcej napiszę. o tym że czasem na jawie nasz wiek nie jest taki sam jak wiek fizyczny.

no i czas. śni nam się przeszłość, przyszłość? (przyszłość to sny katastroficzne - a nie koniecznie prorocze),

w snach przyszłość i przeszłość jest w jednym miejscu, i to nie zależnie jak dawno coś było. czy jest to spodziewany koniec świata za 100 lat:)(tutaj żart)

dlatego dla tych którym część duszyczki postanowiła się zatrzymać w przeszłośći (z różnych względów), sen jest dobrym lekiem.

i tutaj jeszcze dodam, o takim narzędziu które stosuje, właśnie jeśli chodzi o czas w snach.

Czasami wracamy w snach w przeszłość, w kraine z dzieciństwa, np. chatka stryjka:) albo w moim przypadku był to taki ośrodek w lesie. Kiedyś bardzo często tam wracałem w snach, do czasu kiedy postanowiłem, że podaruje teraźniejszej rzeczywistości to co tam jako dziecko zyskałem.

Jacek

Strona przeznaczona jest dla otwartych umysłów co swoje sny zgłębiać pragną. Wszelkie materiały umieszczone na stronie podlegają prawom autorskim i nie mogą być one rozpowszechniane w żadnej postaci bez zgody ich autora. Główne tematy strony to: znaczenie symbolika interpretacja snów, sennik, sny erotyczne, świadome śnienie, senniki, sny. Wykonanie i utrzymanie strony - www.itbvega.pl