Login:     Hasło:           Zarejestruj się / Zapomniałem hasło

SEN CZĘSTO ZABURZA ZBUDOWANE PRZEZ NAS ILUZJE



Artykuł omawia aspekty snów, które mówią nam o tym, o czym często wcale nie chcemy słyszeć. Większość informacji pochodzących od Twórcy Snów ma na celu wskazanie nam właściwszej choć niekoniecznie właściwszej drogi, jednak z reguły nie chcemy tego dostrzec i uznać ... Kiedy nie dostrzegamy (pochodzących zazwyczaj od naszych bliskich) sygnałów, że może warto się zreflektować i coś w sobie i/lub w naszych relacjach zmienić, kiedy jesteśmy zanadto zahipnotyzowani naszym procesem pierwotnym (czyli tym, co nasze "ego" uważa za słuszne, ważne, ustalone i niezmienne, tym jak się określamy i wyrażamy w codziennym, "zwyczajnym" życiu) , to często zdarza się tak, że z pomocą przychodzi sen...

Jung jakże ładnie i trafnie to określił:

„Sen obrazuje wewnętrzną sytuację człowieka śniącego – sytuację, której prawdziwość i rzeczywistość w ogóle nie zostaje uznana przez świadomość, a jeśli nawet, to z wielkimi oporami… Sen to uzewnętrznienie arbitralnego, niezależnego od wpływu świadomości, nieświadomego procesu psychicznego, przedstawiającego prawdę i rzeczywistość takimi, jakimi one są; nie takimi, jakimi się wydają, ani nie takimi, jakimi powinny być zgodnie z pragnieniami pacjenta, ale takimi, jakimi są."

Np. możesz mieć sen o tym, że jest wojna i strzelają do ciebie, a ty się ukrywasz i oczywiście boisz się, że twoje "ego snu" występujące w śnie zostanie zabite lub co najmniej uszkodzone. Jesteś przerażona/y i budzisz się zlana/y zimnym potem. Ktoś CIE usiłował zabić!!!
Wówczas możesz opowiedzieć partnerce/owi ów sen, a ona na przykład odpowie, że jedna część ciebie chce zastrzelić inną, i że właśnie weszła z tą "zastrzeliwaną" na wojenną ścieżkę. Możesz się wówczas oburzyć -- tak (między innymi) działają mechanizmy obronne usztywniające i chroniące "ego" czyli proces pierwotny twej tożsamości.
Ba! Możesz nawet sam zaatakować partnerkę - krzycząc: "co za bzdury wygadujesz o moim śnie !!! I to jeszcze takim autorytarnym i pewnym siebie tonem!"
W taki sposób może i obronisz swój "status quo" (czy też chwilowy status ego), ale sen na dłuższą metę okaże się zdecydowanie silniejszy -- bo oto już wszedłeś na wojenną ścieżkę. Masz wojnę, tyle, że z partnerką -- zamiast ze swoją wewnętrzną częścią, jak podpowiadała mądrość snu ...

I o tym właśnie pisze Jung: "Sen obrazuje wewnętrzną sytuację człowieka śniącego – sytuację, której prawdziwość i rzeczywistość w ogóle nie zostaje uznana przez świadomość, a jeśli nawet, to z wielkimi oporami…"

Jeśli brakuje nam świadomości -- to sytuacja lubi z "wewnątrz" przenosić się "na zewnątrz". Ale też (z drugiej strony) szanujmy nasz opór -- może czasem jest po prostu zbyt wcześnie, aby dokonywać radykalnych zmian w naszym obrazie "siebie". Może wystarczy na początek sama świadomość, że czas na zmianę/y i przygotowywanie się do tych zmian. Z drugiej strony, jeśli nieświadomość tego naprawdę radykalnie chce, to sen może się z-somatyzować i jakaś choroba lub przypadek dokona zmian "za nas" . Ciężki to i jakże trudny dylemat...

W "Śniącym ciele w związkach" Arnold Mindell ładnie pisze o tym, że kiedy śni ci się z kimś konflikt, to możesz być pewien, że wkrótce zdarzy się on w rzeczywistości (niekoniecznie z tą osobą o której śniło się!). Czy jest to antycypacja zdarzenia? Raczej nie -- jest to kreacja naszej nieświadomości, Śniącego Ciała, które nie dzieli życia na czas snu i czas jawy. Dla Śniącego Ciała oba wymiary to tylko dwie strony tej samej, totalnej rzeczywistości ...

więcej o snach, autorze, itd. tutaj: http://robertpalusinski.blogspot.com/


czytań: 1760     publikacja: środa, 04 listopada 2009 - 22:58     Wyślij artykuł do znajomych Strona gotowa do druku

Powrót do działu Porady

Komentarze

sophia
06-11-2009 - 09:58
ciało :)

Jak miło, że wspomniane zostało w artykule Śniące Ciało (cokolwiek ono znaczy) - bo ostatnio nawet chyba najprawdopodobniej mi się takie Śniące Ciało w postaci mężczyzny śniło :)

W moim śnie był długi stół, były krzesła i bardzo dużo ludzi. Na wprost mnie siedział mężczyzna w średnim wieku, o którym wiedziałam, że jest znawcą w temacie snów, specem nie od parady. Taki znawca pełną gebą.

On mi najpierw wykładał co myśli o snach, a potem ja jemu mówiłam co ja wiem - i tak szła nasza specjalistyczna rozmowa.

No i nagle mężczyzna przemówił w te oto słowa -

Nigdy nie tłumacz snów przez archetypy.

Na co odpowiedziałam mu uśmiechając się miło -

Jestem ostatnią osobą, która by to zrobiła.

No i tak w związku z artykułem i Śniącym Ciałem myślę, że jeżeli Pan był odbiciem mojego Śniącego Ciała - bardzo decyzyjnego i bardzo spokojnego, z którym we śnie toczyłam wewnętrzną rozmowę -

to ja mu wierzę ! - i nigdy nie będę tłumaczyła snów przez archetypy.

A czemu?

O tym napiszę w kolejnych felietonach, do których czytania zachęcam gorąco.

:)

Jacek
06-11-2009 - 21:59
cd. Ciało)

no nie mogę doczekać się najnowszego felietonu Sophio:) uczę się od Ciebie pisać.

śniące ciało często widujemy na forum, kiedy pojawiające się posty są ostatnimi tchnieniami snu. Potem forumowicz się budzi, i już tych postów nie pamięta:D

Arnoldowi Mindelowi zawdzięczam sposób pracy ze snem.

Żeby nawiązać do tematu. Kiedyś przyśnił mi się konflikt, w którym byłem w jakieś niewygodnej roli winnego, jak to zwykle w snach bywa, męczyłem się z tym okrutnie:)

na jawie miałem potrzebe rozwiąznia tego. lubie mieć spokój.

Poszedłem w moje ulubione miejsce w parku(odosobnione). I odegrałem sen. Postanowiłem że jedno z drzew będzie grało tego kolegę. wczułem się klimat, i pozwoliłem mojemu ciału na ruch.

sporo się okazało. Jestem przekonany że te emocję które miałem tam okazję przeżyć, prędzej czy później uszły by ze mnie.

w jakimś konflikcie, w okolicznościach nie tak komfortowych, gdzie nie można sobie pozwolić na emocje, bez późniejszych konsekwecji, zranienia innych itd.

każdy sen można tak odegrać. ja to robię ruchem, jestem kinestetykiem. Inni myślą obrazami, jeszcze inni dźwiękami.

czy to kogoś zainspirowało?

RobertPal
06-11-2009 - 22:32
do Sophii i do 44

Sophio,

ten Pan ze snu --- to arcy postać ! Fenomenalna.

Myślę, że jednak jest w pewnym stopniu archetypem ale nie potrafię się zdecydować czy jest to Animus logiczny (jego opis: bardzo decyzyjny i bardzo spokojny) czy już Stary Mędrzec ! Bardzo dyrektywny i stanowczy on jest.

Hm. Szczerze mówiąc, nie byłbym pewien czy to jest obraz Śniącego Ciała, bo dla mnie jest to jest raczej Całośc taka jak Jogin z wizji/Snu Junga, który medytował, nie gadał i śnił Junga do istnienia. Jego alter ego.

44:

Wspaniała inspiracja! Dokładnie o to chodzi moim zdaniem :)) . Wyrazy najwyższego podziwu ! To jest właśnie "pozwolić ciału na ruch" - - nie programować go. Ruch (autentyczny/spontaniczny) w naszej zachodniej kulturze jest najbliżej nieświadomości, bo jesteśmy mało "ruchowi". Większość naszych ruchów jest nie-wolicjonalna, czyli pochodzi z tego samego źródła co sen! Pięknie to widać na kamerze wideo. Są tacy co opowiadają o mowie ciała nadając jej jakieś znaczenia, ale nie dostrzegają podwójnych sygnałów wysyłanych przez ciało. Pisane przez takie osoby "słowniki" "mowy ciała" są dokładnie tym samym, co senniki w gazetach...

sophia
09-11-2009 - 14:46
do 44 i RobertaPal

Witajcie Panowie :)

Przeczytałam Wasze wypowiedzi i jest mi bardzo miło 44, że czytujesz moje felietony, a Tobie RoberciePal że zobaczyłeś w moim skromnym śnie arcy-postać :)

Natomiast, żeby nie było nieporozumień, które mogły się zrodzić po moim sympatycznym komentarzu – chciałabym coś wyjaśnić.

Przede wszystkim uważam, że błędem jest tłumaczenie snów według jednej, obranej z góry szkoły interpretacyjnej. Dlatego nie wierzę już ani w Junga ani w Mindella jako w autorytety niezawisłe, przed którymi mam czapkować. Oczywiście, powinnam ich znać, ale to nie oznacza, że muszę im przyklasnąć we wszystkim. Są elementy w ich teoriach, które na pewno znajdują w snach zastosowanie (np. archetyp dziecka jako nowo powstałej idei, realizacja nowego pomysłu) albo praca ze snem od Mindella, o której pisał 44 (bardzo ciekawe i twórcze jak przepracowałeś ten sen!), ale są też obszary, które są albo kompletnie niezrozumiałe dla zwyczajnego człowieka (Mindell i jego nazewnictwo), albo nie znajdują już zastosowania w świecie współczesnym (nie wierzę - właściwie to wiem na pewno - że każde zwierzę senne pokazuje wewnętrzne procesy śniącego, popędy itp., ponieważ są też zwierzęta senne, które charakteryzują innych ludzi, mimo że występują w śnie danej osoby ).

Na tym etapie jestem zdania, że sny jak się je dobrze obserwuje, a przede wszystkim jak się je łączy z życiem danej osoby (i to przede wszystkim zewnętrznym, a nie wewnętrznym), same podpowiadają jak się za nie zabrać, żeby przemówiły pełnym głosem. I wtedy można spróbować łączyć wiele elementów, nie obierając przy tym postawy – jedynie słusznej interpretacji, ponieważ sen tak naprawdę jest dany po to, żeby przyniósł nam konkretne, przekładalne informacje i korzyści. Mamy dzięki snom się rozwijać, ale nie tylko wewnętrznie. Mamy też lepiej i owocniej i bezpiecznej żyć, mamy się nauczyć chronić sami siebie (dotyczy to w moim przekonaniu niestety głównie kobiet, które zostały przeważnie wychowane w duchu romantycznej wiary w księcia z bajki).

Może podsumuję jednym zdaniem albo dwoma. A zatem z moich obserwacji i badań wynika, że sny są w głównej mierze prognostyczne (pokazują bliższą lub dalszą przyszłość), rzadko kiedy są podsumowaniem przeszłości czy odreagowaniem, są bardzo mocno lingwistyczne (często bawią się słowami, grą słów i często główny sens snu z takich zabaw językowych wynika), w ich fabule pojawiają się ludzie z rzeczywistego otoczenia śniącego i o tych osobach sny coś opowiadają (są informacyjne), naprawdę w wyjątkowych okolicznościach pojawiają się w snach wyższe energie, bardzo rzadko rozmawiamy w snach z naszą senną podosobowością czy wielkim archetypem w rodzaju – Stary Mędrzec czy Animus.

Kim zatem był mężczyzna ze snu, z którym rozmawiałam i który – bardzo mądrze zresztą – doradził mi, żebym nigdy nie tłumaczyła snów przez archetypy? Myślę, że bardzo konkretnym mężczyzną z reala, którego już zresztą znalazłam w necie (znałam go i jego stronę już wcześniej, ale teraz odważyłam się nawiązać z nim kontakt), napisałam do niego i zaczęłam namawiać, żeby ze mną porozmawiał o snach. A kim on jest? Z tego co wyczytałam na jego stronie – bardzo dużym znawcą tematu, natomiast jego horyzonty intelektualne są na tyle szerokie (np. zajmuje się astrologią), że byłoby mi naprawdę bardzo miło, gdyby mi jednak odpisał i moglibyśmy wymienić poglądy snów dotyczące. I wtedy wszystkie cechy mężczyzny, które zobaczyłam we śnie (mężczyzna w średnim wieku, wielki znawca i spec w temacie sennym, ubrany na jasno, mówiący spokojnym, zrównoważonym głosem, bardzo uważnie mnie słuchający, przy którym było wiele osób – a zatem ma przy sobie swoich ludzi) - jest oddaniem rzeczywistych cech znawcy, z którym będę miała kontakt i którego w taki sposób właśnie odbiorę.

Jeżeli zaś okaże się, że mężczyzna ów nie będzie zainteresowany wymianą doświadczeń interpretacyjnych, wtedy mentora ze snu zaliczę do mojego wewnętrznego „rozmówcy”, który spuentował coś co już od dawna wiem., a mianowicie, że archetypów w interpretacji snów należy unikać, bo dają śniącemu fałszywy obraz, który przeinacza kompletnie prawdziwe znaczenie snu, i bywa że przez to śniący narażony jest na olbrzymie niebezpieczeństwo, którego mógłby uniknąć, gdyby nie dokopywał się znaczeń wielkich, tam gdzie powinien odnaleźć znaczenia do bólu prozaiczne.

I tym optymistycznym akcentem zakończę mój wywód, pozdrawiając obu Panów serdecznie :)

Jacek
11-11-2009 - 22:29
witaj Sofio,

dziękuje Sofio,

Chyba nie interpretuje (nie tłumacze) snów, przynajmniej staram się tego nie robić. Nie mam takiego wykształcenia , nie zajmuje się snami zawodowo bezpośrednio. więc aktualnie nie polegam na tego typu wiedzy, raczej nie powinienem.

Dla mnie sen zaprasza nas do pewnego twórczego procesu. Widzę że w życiu jest żepotrzeba piękna i magii. Za dużo jest myślenia, idei, koncepcji, poglądów. Np. Dzisiaj wchodzę na jakiś główny portal informacyjny na sieci , a tam tyle reklam, tyle informacji w niewłaściwym kontekście. zupełny bałagan. To jest bardzo niedobre dla nas. Nie o to powinno chodzić.

Jak widzę magiczność:

Jęsli biegacz będzie na mecie o 1s czybciej. To jest magia. Magia jest wtedy, kiedy potrafimy pokonac ból, być ponad przyjemność, chorobę, śmierć.... Kiedy można trwać i trwać, w pascimottanasana, bez większego wysiłku. Za magią płynie twórcza postawa wobec życia. No i tutaj, każdy ma zaproszenie do niej w postaci snów.

Dawno temu to może próbowałem interpretować Nie wiem cyz zauważyliście, że ludzie tutaj przychodzą jednorazowo najczęściej i nie ma możliwości dowiedzenia się bliższych o nich szczegółów, czy informacji zwrotnej. Więc nawet jeśli bym miał ambicję komuś pomagać czy doradzać, to raczej to się nie uda.

Teraz mam poczucie takie, że nie jest właściwe radzić ludziom dorosłym.

Dużą radość mi sprawia kiedy powstanie coś co jest uniwarsalne, twórcze, i przynosi rozwiązanie. i co ważne nie polega na na niczyjej wiedzy lecz na wrażliwości. Wiem kiedy tak jest, bo wtedy sam na tym korzystam. Wtedy dostaje swoją zapłatę. dodatkowa zapłata to pewność że ktoś na tym skorzysta. Więc możliwę że jeszcze z tą radość spotkam na ulicy gdzieś.

to chyba tyle. no zawsze chciałem to napisać, w końcu była okazja, dzięki Wam za nią. Dzięki za to że podzieliłaś się swoim snem, coś sobie z niego dla siebie wziąłem.

pozdrowiska

Jacek

Strona przeznaczona jest dla otwartych umysłów co swoje sny zgłębiać pragną. Wszelkie materiały umieszczone na stronie podlegają prawom autorskim i nie mogą być one rozpowszechniane w żadnej postaci bez zgody ich autora. Główne tematy strony to: znaczenie symbolika interpretacja snów, sennik, sny erotyczne, świadome śnienie, senniki, sny. Wykonanie i utrzymanie strony - www.itbvega.pl