Login:     Hasło:           Zarejestruj się / Zapomniałem hasło

Sny a życie - koń



Moje poprzednie pisanie było o otwartej na nowe treści głowie, natomiast poczuwam się wręcz do obowiązku doprecyzować, że nie każda treść, która pachnie rewolucją w myśleniu warta jest tego, żeby ją przyjąć jako własną. Jest coś bardzo trafnego w zjawisku odsiewania ziarna od plew, chociażby z tego powodu, że ziarna zasadzone w dobrej ziemi mogą zakwitnąć kwiatem, natomiast plewy jak na śmieci przystało, tylko zanieczyszczą nam teren „psychiczny” i narobią bałaganu. Mam ogromny szacunek dla snów, ale mam też momenty, że ogarnia mnie przed nimi lęk. Bywają bowiem niebezpieczne (jeżeli źle zrozumiane), zadziorne, a czasem potrafią wręcz tyranizować śniącego ilością conocnych obrazów pędzących w rytmie psychiczno - życiowego żywiołu.
Przy tym nie trzeba daleko szukać, żeby przekonać się jak bardzo sny potrafią zmęczyć. Wystarczy bowiem obejrzeć film Davida Lyncha pt. Inland Empire, który to reżyser wprost uwielbia posługiwać się obrazami żywcem wziętymi z rzeczywistości sennej. Oglądając ten wart polecenia film, wpatrywałam się w ekran tak uważnie, i niby łapałam wszystkie wątki, wszystkie postacie i wszystkie niuanse, a i tak nagle zorientowałam się, że już nie wiem czy to sen bohaterki, czy kręcony w filmie film, kawałek jej życia czy inna inszość. Końcówkę szczęśliwie udało mi się zrozumieć, ale i tak obejrzę całość jeszcze raz, żeby spróbować rozgryźć środek, który najbardziej przypomina senny proces.
No właśnie. Senny proces. Śnienie. Pojedyńczy sen. Jasnowidzenie we śnie. Jasnosłyszenie we śnie. Marzenia senne.... Możemy wymyślać i wymyślać nazwy dla nocnego nurtu pewnej rzeczywistości, ale i tak pytanie pierwsze jest jedno i to samo, a mianowicie - na ile możemy otworzyć nasze głowy na sny, żeby pozostała równowaga między nimi a życiem świadomym, które mają wesprzeć, a nie je dezorganizować np. swoją ogromną ekspresją czy to obrazową czy energetyczną?
Myślę bowiem, że wielu z nas jest w stanie potwierdzić prosty fakt, iż jeżeli zdarza nam się sen wielki, potrafi on w nas tkwić latami. Bywają też obrazy nocne, które wracają takie same - ciągle i ciągle, jak płyta, która odtwarza tą samą piosenkę i nijak nie chce się zedrzeć. I wtedy zastanawiamy się - po co? Dlaczego? Jaki jest cel, sens, logika? Co mamy zobaczyć, co mamy zrozumieć? Bo COŚ na pewno mamy zobaczyć i zrozumieć, problem polega jednak na tym, że każdy ma zobaczyć CO INNEGO, ponieważ „pies jest pogrzebany” w naszej jednostkowej „chemii”.
Tak, tak, ostatnie zdanie nie jest błędem w druku – wychodzi bowiem na to, że sny nie chcą działać inaczej jak tylko indywidualnie dla każdego. Co oznacza, że żeby je zrozumieć, trzeba równolegle badać własne śnienie i własne życie, przy czym jeżeli uda nam się już na coś wpaść, ustalić jakąś regułę dla badanego zjawiska sennego - to nieomal równocześnie musimy być przygotowani na to, że sny tą regułę mogą złamać (życie łamie reguły interpretacyjne o tyle, że cały czas się zmienia, na co pewnie reagują sny i odwrotnie).
Jaki z tego wniosek? Sny to żywioł, niekończąca się łamigłówka i podobnie jak w przypadku huraganu, pożaru, ulewnego deszczu - czy czegokolwiek co może nadejść równie gwałtownie jak odejść - ustalanie dla nich reguł na zawsze jest zwyczajnie bez sensu. I dlatego tak ważnym jest, żeby umieć korzystać z tego żywiołu (tak jak np. wykorzystuje się siłę wiatru do uzyskiwania energii), natomiast nie pozwolić mu się opanować. Powiem Wam z własnego doświadczenia, że bardzo to trudna umiejętność dyscyplinować się tam, gdzie wszystko gna i pędzi, obraz goni obraz, kolor miesza się z kolorem, uczucie zazębia się z uczuciem, znaczenie ze znaczeniem.
Jak o pędzie mowa – przypomniał mi się sen, którego centralnym bohaterem jest koń. Ustalmy od razu, że w kontekście tego co pisałam powyżej, potraktuję go jako wyznacznik (symbol) siły wewnętrznego żywiołu każdego z nas. W psychologii ten obszar życia psychicznego nazywa się „nieświadomością” (popularnie – „podświadomością”), a na nią samą jak wiemy składają się również marzenia senne.
W nocnym obrazie, główna jego bohaterka podeszła do szeroko otwartego okna z dwójką swoich dzieci, a za nim zobaczyła stado swobodnie przebiegających koni. Jeden z nich był bardzo jasny i bardzo duży. Kiedy ujrzał śniącą, natychmiast skierował się w stronę okna, w którym stała, a jak już do niego podszedł – wsadził w nie po prostu swój wielki, koński łeb (koń we śnie może nas zobaczyć, podobnie jak my konia – zresztą identyczna zasada dotyczy każdego innego zwierzęcia sennego – ja osobiście zostałam kiedyś namierzona przez żółtą wężycę, ale nie zdziwiłabym się gdyby ktoś z Was został zauważony np. przez mrówkę, i miałby z nią obustronny kontakt wzrokowy J). Wracając do snu – to reakcja bohaterki obrazu była następująca – wyciągnęła do pyska konia rękę, pogłaskała go, a potem powiedziała do swoich dzieci – „nie trzeba się go bać, widzicie? Nie trzeba.” Po czym głaskała go nieomal instruktażowo ;)
Do tego snu mam szczególny sentyment, dlatego że zaowocował wielką przyjaźnią. Zapytana o jego sens - na dodatek przez osoby trzecie - powiedziałam, że śniąca właśnie otworzyła się na swoją podświadomość (otwarte okno, otwarte oczy, otwarte widzenie, wizualizacja). Tak było w istocie, cały smaczek polegał jednak na tym, że nikt o tym nie wiedział. Śniąca nie zwierzała się światu z faktu, że zaczęła wsłuchiwać się w swój intuicyjny odbiór ludzi i spraw. Natomiast jak usłyszała moją interpretację – poczuła, że właśnie zostało nazwane coś, co ona rzeczywiście robiła w realu. Dzięki temu mogło też mieć miejsce to cudowne „wewnętrzne – klik”, na które zawsze czekam u odbiorcy interpretacji. Obraz zazębił się z realem – z obrazu popłynęła energia, którą śniąca mogła już przetwarzać na własny użytek, jak chciała i kiedy chciała. Zadanie snu zostało wypełnione.
Obraz jasnego, sennego konia, który spotyka się z człowiekiem i stają sobie oko w oko, nie jest snem aż tak rzadkim jakby się wydawało. Osobiście zdarzyło mi się podobnie jak śniącej powyżej, nie dość że z bliska obejrzeć we śnie pysk jasnego konia, to jeszcze naszło mnie przy okazji tegoż spotkania, że jakoś należałoby się ze zwierzęciem obejść, dlatego zwyczajnie nakarmiłam go chlebem. W odpowiedzi na mój „gest”, zwierzę wtuliło swój pysk w moją szyję, no i generalnie było miło, nie uciekłam ;), chociaż w rzeczywistości rzeczywistej – koni się po prostu boję (co widać na załączonym do tekstu zdjęciu).
Z tych dwóch obrazów płyną dwa - bardzo ładne jak na mój gust - wnioski. Po pierwsze snów, które składają się na naszą „nieświadomość” – nie należy się bać. Bo jeżeli nawet jest to „żywioł”, którego w większości przypadków nie rozumiemy zbyt dobrze (bo na jakim poziomie „intelektu” tak naprawdę koń rozumie się z człowiekiem?) – to i tak musimy z nim jakoś żyć, funkcjonować, powiedziałabym wręcz, że „negocjować”. Po drugie, snom najlepiej smakuje nasz „chleb powszedni”, nasze codzienne bytowanie, a ujmując to jeszcze dokładniej – nasze marzenia senne i nasze życie to jedna, wielka, nierozerwalna, znaczeniowa całość. Osoba, którą ja spotykam w swoim codziennym życiu, Pan Ziętek czy Pani Kazia, nigdy nie zagości w śnie innym jak tylko moim, i dlatego tylko ja będę rozumiała w pełni co Pani Kazia będzie mi chciała poprzez sen powiedzieć, jeżeli mnie np. w nim porządnie szturchnie. Wnioskiem podsumowującym niech zaś stanie się jedno słowo – RÓWNOWAGA. Między czarnym a białym odcieniem wszelkich żywiołów sennych i nie tylko J Tego się trzymajmy. Do usłyszenia.
PS – ptakiem z poprzedniego odcinka byłam ja. Dziób miewam naprawdę ostry ;), a we śnie generała pojawiłam się jako kolorowy, symboliczny dowód na to, że nie zawsze zwierzę senne jest zjawiskiem zakorzenionym w naszej psyche. I stąd jak widzicie, Wasz ewentualny kontakt wzrokowy z mrówką może mieć rzeczywisty, głęboki sens – przy tym bywa, że personalny…. J Do usłyszenia raz jeszcze.

Agnieszka Szczepkowska sophia (d. "el argento")
dreamlake@op.pl




czytań: 1444     publikacja: wtorek, 29 września 2009 - 18:59     Wyślij artykuł do znajomych Strona gotowa do druku

Powrót do działu Porady

Komentarze

44
04-10-2009 - 11:30

Pieknie dziękuje:)

Strona przeznaczona jest dla otwartych umysłów co swoje sny zgłębiać pragną. Wszelkie materiały umieszczone na stronie podlegają prawom autorskim i nie mogą być one rozpowszechniane w żadnej postaci bez zgody ich autora. Główne tematy strony to: znaczenie symbolika interpretacja snów, sennik, sny erotyczne, świadome śnienie, senniki, sny. Wykonanie i utrzymanie strony - www.itbvega.pl