Najważniejsza zasada to skonfrotować się z niebezpieczeństwem we śnie i je pokonać, a nie uciekać od niego. Oto historia twórczego rozwiązywania swoich problemów we śnie.
Włoski autor Giovanni Guareshi w swojej autobiografii opisywał wysiłki, aby pomóc swojej młodej żonie, Marghericie, w czasie przechodzenia przez nią poważnego kryzysu. Margherita czuła, że jest więźniem swoich snów. Pierwsza skarga dotyczyła wleczenia swoich "nieszczęśliwych stóp" poprzez niekończące się ulice w "świecie cieni, pragnień i lęków" (jej sny), gdzie bytowała zupełnie sama. Guareshi zasugerował, budząc jej niechęć, że może zdobyć rower. Nalegał, że poczuje się dużo lepiej koncentrując się we śnie na jeździe rowerem, zamiast wędrując pieszo. (Gdyby umiała prowadzić samochód, zasugerowałby jej oczywiście to drugie rozwiązanie). Kilka dni później Margherita doniosła, że zdobyła we śnie rower i rzeczywiście nie była tak zmęczona jak podczas tamtych pieszych nocnych wędrowek. Tydzień później jednak wpadła w głęboką depresję. Powiedziała Guareschi'emu, że znowu w snach powróciła do wędrowania pieszo, ponieważ złapała gumę. Guareschi ponaglił ją, aby to naprawiła; jeśli zdobyła we śnie rower, to zdobędzie łatkę, klej albo trafi do punktu naprawy rowerów. Margherita twierdziła, że próbowała to zrobić, ale to było beznadziejne; była zupełnie sama.
W tym momencie Guareshi zrobił coć niecodziennego. Nauczył Margherite na jawie tej umiejętności, aby zastosowała ją w rozwiązaniu jej sennych problemów. Najpierw zaprowadził ją za rękę do swojego garażu-warsztatu, gdzie zdjął ze ściany swój własny rower i pokazał jej, jak zmienić oponę. Po kilku mozolnych próbach w końcu udało jej się zmienić oponę. Kilka dni potem powtórzył proces ucząc ją znowu jak zmienić dętkę. Pamiętając o swoim własnym doświadczeniu w nauce posługiwania się karabinem maszynowym, Guareschi kazał Marghericie powtórzyć operację z zawiązanymi oczami. Przez następne dni wydawała się zatroskana, ale trzeciego dnia wykrzyknęła triumfalnie, że naprawiła swój rower we śnie i teraz działa doskonale.
Przez kilka miesięcy wszystko było w porządku, aż pewnej nocy ze łzami w oczach opowiedziała Guareschi'emu, że podczas gdy jechała wąską górską drogą, rower wyślizgnął się spod niej i potoczyła się na dno wąwozu i teraz tam leży ciężko poraniona. Kazał jej wołać o pomoc, ale czuła, że to beznadziejne. Była w totalnej rozpaczy wierząc, że nadszedł jej koniec. Guareshi pognał kupić podręczniki na temat górskiej wspinaczki i przekonał ją, aby postudiowała je wraz z nim. Znaleźli obrazki typowej formacji skalnej, w której była uwięziona; studiowali instrukcje na temat kluczowych ruchów, aby wspinać się po urwistej ścianie skalnej, a Margherita uczyła się tego na pamięć. Próbowała tak działać, ale w umyśle widziała swoje ręce podrapane i zakrwawione i czuła, że musi się poddać i że nastąpi śmierć.
Guareschi w udręce, aby pomóc swojej pacjentce-żonie, błagał ją: - Krzycz, krzycz w dzień i w noc. Wołaj mnie na pomoc. Nie przestawaj mnie wołać. Kto wie, może cię usłyszę.
Później tego wieczoru, poczuł, że słyszy odległe wołanie. Śpiesząc do domu odnalazł Margherite jak siedziała przy stole i nuciła. Potwierdziła, że wołała go we śnie.
- W końcu usłyszał mnie, powiedziała. We śnie on pojawił się na brzegu wąwozu, rzucił jej długą linę, którą ona przewiązała wokół siebie i wtedy bezpiecznie podciągnął ją na górę. Margherita jasno oświadczyła: ...Już więcej się nie boję. Wiem, że jeśli będę w niebezpieczeństwie i zawołam go, on mnie usłyszy i przybędzie.
Opracowanie Ela
czytań: 4301 publikacja: środa, 01 września 2004 - 10:05 
Powrót do działu Porady2
|