 |
|
Poza ciałem |
Książki wprowadzające w tematykę obe (skrót - out of body experience - doświadczenie poza ciałem).
- Robert A. Monroe - "Podróże poza ciałem"
- Robert A. Monroe - "Dalekie podróże"
- Robert A. Monroe - "Najdalsza podróż"
- Bruce Moen - "Podróże w Nieznane"
- Bruce Moen - "Podróż poza wszelkie wątpliwości"
- K.Harary & P.Weintraub - "Doznania poza ciałem"
Większość podanych książek dostępna jest na stronach KIPPIN - Książka I Prasa Para- I Naukowa
Poniżej znajdziecie książki nie traktujące otwarcie o obe. Poruszają one temat życia po śmierci. Zawierają bardzo dużo cennych opisów przeżyć ludzi w stanie śmierci klinicznej i nie tylko. Można powiedzieć, że doświadczenia obe są tego samego "typu".
- Raymond A. Moody - "Życie po życiu"
- P.M.H. Atwater - "Dalej niż światło"
Brian L. Weiss jest psychiatrą, którego życie odmienił cykl spotkań ze swoją pacjentką. Nie mógł poradzić sobie tradycyjnymi środkami jakie oferuje medycyna aby uzdrowić człowieka i wypróbował hipnozę. Jego pacjentka powróciła myślami do przeszłych wcieleń. Jej opisy, przemyślenia Briana oraz kontakt z istotami duchowymi ujmują człowieka swoją głębią.
- Brian L. Weiss - "Poza czas i nieśmiertelność"
- Brian L. Weiss - "Przez czas do przebudzenia"
- Brian L. Weiss - "Prawdziwa jest tylko miłość"
Na zakończenie ciekawostka - przeżycie mojego kuzyna.
Pod koniec 2000 roku zmarła nasza (moja i tego kuzyna) babcia. Wraz z wujkiem udaliśmy się na jej pogrzeb, na drugi koniec Polski. Była to też okazja aby spotkać się z rodziną, z którą żadko się widujemy.
Bohater tej opowieści - mój kuzyn Tomek, tam właśnie mieszka. Gdy zostaliśmy sami w pokoju - ja, Tomek i ciało babci, (w tamtych rejonach jest zwyczaj czuwania przy zmarłym) zacząłem stopniowo odwracać uwagę Tomka od smutku. Szukałem słów na pocieszenie i nie wiadomo kiedy zaczęliśmy rozmawiać o świecie duchowym. O tym co dzieje się z nami po śmierci. Opowiadałem Tomkowi czego dowiedziałem się czytając różne książki. Nagle Tomek przypomniał sobie, że on już tam był. Był tam skąd przyszliśmy i dokąd powrócimy! Na wspomnienie tamtych wydarzeń bardzo się poruszył. Działo się to niecałe 2 lata wstecz gdy przygotowywał się do matury. Tamtego dnia dużo się uczył. Siedział nad książkami do późna w nocy. Pił wtedy dużo mocnej kawy. Z wyczerpania fizycznego i emocjonalnego, dodatkowo pobudzony wielkimi ilościami kawy nie mógł wtedy zasnąć. Wziął dwie tabletki nasenne. Wtedy z wolna zaczął słabnąć i po chwili wydawało mu się, że uszy znajdują się przy sercu. Słyszał jego uderzenia super wyraźnie. I słyszał jak stopniowo, z wolna zaczyna ono stawać. Zachowywał przez cały ten czas przytomność. Aż serce stanęło i on zemdlał. Możliwe, że zemdlał zanim serce całkowicie się zatrzymało. Zresztą to akurat jest nieistotne. Po straceniu przytomności przeniósł się do miejsca gdzie panuje wyłącznie miłość. Powiedział, że tam było niesamowicie przyjemnie i dobrze. Było to uczucie wszechogarniającej miłości. Nie umiał znaleźć odpowiednich słów na oddanie panującej tam cudownej atmosfery. Nie pamiętał czy przechodził przez czarny tunel i czy widział swoje życie jak na filmie. Najprawdopodobniej dlatego jego wspomnienia były dość nikłe, ponieważ nie przywiązał większej wagi do tego wydarzenia. Nie rozmawiał o tym przeżyciu z wieloma osobami. Bał się niezrozumienia i wyśmiania. No ale powróćmy do tego niesamowitego miejsca. Wg słów Tomka było ono światłością. Zewsząd dochodziło super jasne, lecz nie oślepiające białe światło. Nie było widać skąd ono pochodzi. Było ono wszystkim. Pojawił się tam jednocześnie filar, na którym Tomek mógł usiąść. Przypuszczalnie dlatego on zaistniał aby nie zdezorientować całkowicie człowieka, który dopiero co znalazł się w nowym świecie. Ten filar stanowił miejsce realnego podparcia. Tomek mógł na nim spocząć zamiast unosić się swobodnie, a to raczej wprawiłoby go w zdumienie. Wtedy stanął przed nim jego sobowtór i powiedział, że Tomek musi wracać, że to jeszcze nie ten czas. Jeśli czytaliście jakieś książki opisujące podobne przeżycia to wiecie zapewne, że ludziom pojawiały się różne istoty. Czasami byli to krewni, czasami przyjaciele, a nawet sam Jezus. Lecz zawsze był to ktoś bliski sercu. W przypadku Tomka nie wiadomo czemu ujrzał swojego sobowtóra. Może wystraszyłaby go obecność jakiegoś zmarłego krewnego? A może zdumiałby się jeszcze bardziej na widok Jezusa? W tym momencie Tomek stwierdził, że to było całe jego przeżycie. Nie dawało mi to spokoju. Czemu tylko wpadł tam na chwile aby zaraz wracać? Z książek wiem, że ludzie wynosili z tych przeżyć różne pouczające doświadczenia. Zacząłem wtedy rozmawiać z Tomkiem i wypytywać go dokładniej o szczegóły. Wtedy po chwili Tomka ponownie olśniło i powiedział, że przeciwstawiał się powrotowi na ziemię. Nie chciał bo było mu tam strasznie dobrze. I tu jest bardzo dziwna sprawa, która zresztą pokrywa się z opisami innych ludzi. Człowiek tam przebywający nie pragnie powrotu na ziemie doznając tego ukojenia. Mimo, że Tomek bardzo kochał swoich najbliższych to chciał tam pozostać. I jeszcze kolejna ważna rzecz - wszelkie porozumiewanie odbywało się bez otwierania ust, polegało na wymianie myśli. Właściwie to było to tak, że co jeden pomyślał to drugi słyszał. Przed tym powrotem zapytał się jeszcze swojego sobowtóra o to gdzie on się teraz właściwie znajduje. Czy to jest niebo? A ten odpowiedział, że to jeszcze nie jest to właściwe niebo, to jakie on sobie wyobraża. Jest to stan przejściowy. Tomek pytał dalej - a czy istnieje piekło? Sobowtór odrzekł, że piekła nie ma. Lecz jeśli jakiś człowiek w nie wierzy, to ono istnieje wyłącznie dla niego. I jeśli ów człowiek swoimi uczynkami na ziemi sprawi, że poczuje się winny, poczuje się godzien trafienia do piekielnych otchłani to trafi do nich. I będzie tam do czasu gdy ochłonie, oczyści swoje myśli, rozumowanie. Bo wszelkie rzeczy się dzieją, wyjaśniał dalej sobowtór, wg naszej wiary. Potem Tomek stwierdził, że był to już koniec wizyty w tym cudnym miejscu.
A ja na koniec tej opowieści dorzucę kolejną ciekawostkę. Coraz więcej ludzi poznaję, którzy mieli podobne doznania. Pamiętają oni mniej lub więcej ze swoich przeżyć, lecz ten świat jest opisywany przez nich w ten sam sposób, jako miejsce przepełniające głęboką miłością, gdzie nie ma problemów i zmartwień. Nie ma nawet cienia smutku, jest tylko spokój i dogłębna, przeszywająca radość. Nawet moja babcia przypomniała sobie ostatnio, że w swojej młodości, podczas ciężkiej choroby była w "świetle", które dało jej totalne ukojenie. I po powrocie było jej żal, że znowu jest na ziemi.
Autorzy książek wymienionych powyżej stwierdzili, że przeżycia po śmierci są bardzo częste. Są wręcz nagminnym zjawiskiem. Ale jeszcze dużo ludzi nie słyszało o nich bo jest, a przynajmniej był to temat "dziwny", który wystawiał ludzi na pośmiewisko innych, bardzo ograniczonych istot.
czytań: 5503 publikacja: piątek, 23 lutego 2001 - 14:52 
Powrót do działu Porady
|
Komentarze
karmacoma
08-03-2005 - 21:30
|
Ja też tam za życia byłam i tego doświadczyłam. Ciekawa sprawa, zę bez szczególnych okoliczności typu choroba czy przedawkowanie środków psychoaktywnych. Miłość i światło i "wiedza" w środku bez słów. Też nie chciałam wracać ale przekaz "musisz coś wykonać" i z powrotem w rzeczywistości. Najlepsze jest to, ze nie ma żadnych wątpliwości po takim zdarzeniu, nie potrzebna wiara w siłę wyższą bo pozostaje wiedza, zę ona ona jest i tęsknota, o tak nieopisana. Pięknie, czekanie na śmierć jak na wybawienie a nie koniec.
|
|  |
|  |