Ludzie, jak sięgnąć pamięcią, zawsze fascynowali się zagadką snów. Od wielu stuleci tajemnicze wydarzenie śnienia było uważane za produkt obcego umysłu, proroczy przekaz wypowiedziany w niezrozumiałym języku bóstw i demonów. Na przekór wysiłkom nawet szanowanych w starożytności Arystotelesa i Artemidora, aby te nienaukowe poglądy obalić, do początku tego wieku w popularnym postrzeganiu snów ciągle dominowały przesądy, czary i wróżby.
Kiedy Freud (1900) (1901) po raz pierwszy wprowadził naukową metodę interpretowania snów, starannie poszukiwał dowodów, że śnienie naprawdę jest produktem obcego umysłu, rewolucyjnego „wewnętrznego" mistrza, którego Freud nazywał nieświadomością. Dlatego był przekonany, że nie można zrozumieć snu bez uprzedniego poznania samego śniącego, którego nieświadomość na pierwszym miejscu skonstruowała sen.
Jego technika była prosta. –Popatrz tutaj – mówił do śniącego. –Możesz się tu położyć, zamknąć oczy i się zrelaksować. A ja usiądę tutaj za tobą, abyś nie musiał się mną w ogóle przejmować. Jak będę wymieniał po kolei elementy z twego snu, będziesz mi mówił to, co ci przyjdzie do głowy. I nie bądź dla siebie surowy. Nie musisz się kłopotać, jeśli twoje myśli wydadzą ci się głupie, kłopotliwe, błahe czy obraźliwe. Nie będziemy się tutaj zajmować osądzaniem. Po prostu się zrelaksuj i przyjmij postawę zafascynowanego, obiektywnego świadka własnego toku świadomości. Jedyne, co masz robić, to z całkowitym spokojem mówić to, co ci podaje umysł, tak jakbyś patrzył przez okno pociągu przejeżdżającego przez wieś.
Te proste, pełne szacunku instrukcje opisujące to, co jest znane jako technika psychoanalityczna wolnych skojarzeń uformowały podstawy pierwszej naukowej metody analizowania snów i zaoferowały interpretującemu gruntowne zapoznanie się z doświadczeniami i myślami śniącego. Od tamtego czasu pojawiło się kilka większych usystematyzowanych metod dla badania snów, a one wszystkie mają jedno wspólne przekonanie, że właściwe badanie snów musi być ugruntowane we własnym doświadczeniu i myśleniu śniącego. Te metody umożliwiły ludziom ze wszystkich grup społecznych systematycznie odkrywanie swoich przeżyć ze snu i stosowanie ich dla samopoznania oraz osobistego i zawodowego rozwoju.
Filozoficzne podstawy
Jesteśmy dłużni Freudowi jego wgląd, że nawet najbardziej dziwaczne i niezrozumiałe doświadczenia ludzkie, takie jak symptomy neurotyczne, codzienne przejęzyczenia i sny, są zbudowane w zrozumiały i znaczący sposób. Jednak chociaż Freud przyczynił się do radykalnego, metodologicznego przełomu dla takiego enigmatycznego psychologicznego fenomenu jak sny, jego teoretyczne założenia często odrzucały uczciwość samego fenomenu, który usiłował zrozumieć. Na przykład przyjął on na temat snów założenie, że zamierzają oszukać śniącego i że nie można ufać, aby pamiętany sen był sprawiedliwym i wiernym odwzorowaniem tego, jak się dla śniącego przedstawiają sprawy. Nawet przy jednej okazji Freud powiedział, że kiedy „już pacjent opowiedział nam sen, to do nas należy zajęcie się tym, co usłyszeliśmy."
Metoda fenomenologiczna
Metoda fenomenologiczna przedstawiona w tym rozdziale podchodzi z dezaprobatą do tych teoretycznie wzbudzonych wątpliwości na temat uczciwości ujawnionego snu. Jako metoda filozoficzno-naukowa fenomenologia zaczyna od prostego, bezpośredniego polecenia „powrotu do samych treści". Charakteryzująca się rygorystycznym wysiłkiem, aby porzucić niepotrzebne uprzedzenia i przesądy, fenomenologia dąży do wybadania fenomenów snu dokładnie tak, jak się prezentują w świadomym doświadczeniu. Dlatego też w przeciwieństwie do sceptycyzmu Freuda o ujawnionej zawartości snów, fenomenologiczni badacze podtrzymują wiarę w wartość i znaczenie snu dokładnie takiego, jaki zachował się w pamięci śniącego.
Parafrazując słowa wynalazcy fenomenologii Edmunda Husserla (1962) możemy powiedzieć, że z szacunkiem dla snów, zaprasza się nas do popatrzenia na sny w świeży sposób, aby nauczyć się widzieć to, co stoi przed oczami, zapytać siebie, jakie jest znaczenie samego snu jako bardzo konkretnego ludzkiego doświadczenia. Dlatego fenomenologia pyta: dlaczego nie pozwolić snowi być tym, czym jest? Dlaczego nie pozwolić mu mówić samemu za siebie? Postępując zgodnie z tą metodą zachęca się nas, aby obstawać, że nasze rozumienie snu nie zawiera nic, co nie pojawiło się w samym śnie. Dalej, również zachęca się nas, aby być podejrzliwym wobec teoretycznych spekulacji na temat spraw, które nie pojawiły się we śnie jako takim, i również wobec nieświadomych intencji tych samych czysto hipotetycznych treści. Na przykład według fenomenologów fakt, że tak często po obudzeniu jesteśmy zakłopotani naszymi snami, nie jest powodem do oskarżania naszego tak zwanego nieświadomego umysłu, ani tym bardziej samych snów o nieuczciwość. Poza tym podczas snu nie jesteśmy natychmiast całkiem zdolni pojąć znaczenia naszej sytuacji, nie ważne, jak te sytuacje mogą się nam po obudzeniu wydawać nadzwyczajne. Dlatego, czy nie byłoby bliższe dla ujawnionych faktów doświadczenia zasugerować, że powód, dla którego jesteśmy zakłopotani naszymi snami, wynika nie z tego, że jesteśmy okłamani podczas śnienia, ale ponieważ nie rozumiemy jasno, gdy już się w pełni obudzimy?
Sen Sharon. Kobiecie w średnim wieku, którą będziemy nazywać Sharon, śniło się pewnej nocy, że podczas dużej śnieżycy była w domu na swojej werandzie. Kiedy wchodziła do środka, ktoś zawołał ją po imieniu. -To ty mamo?- zapytała Sharon, będąc świadoma, że jej matka niedawno zmarła.
-Tak – odpowiedział głos. Gdy Sharon się obróciła, jej matka wyszła z cienia. I wtedy obie kobiety się uściskały i zapewniły o swojej wzajemnej miłości. Jednak kiedy Sharon zaprosiła matkę, aby weszła do środka na herbatę, matka odmówiła. Sharon jeszcze raz powtórzyła swoje zaproszenie, ale matka znowu odmówiła. -Nie, naprawdę, nie muszę. Ale kocham cię i wszystko jest w porządku. Wszystko będzie dobrze. I po tych słowach matka Sharon „rozpuściła się" w śnieżycy i zniknęła bez śladu.
Na przekór raczej czułemu nastrojowi samego snu, po obudzeniu Sharon poczuła nagły niepokój na myśl, że jej sen o zmarłej matce „może jej coś przekazywać". Ten niepokój utrzymywał się u niej, mimo że w czasie snu nie było żadnego powodu do alarmu. W tym przypadku postawa Sharon odzwierciedla powszechne przesądy, że sen poza samym sobą musi zawsze na coś wskazywać, na coś ukrytego i zupełnie innego niż sugeruje sam sen. Obalając te powszechne założenia fenomenolodzy pytają, dlaczego szukając znaczenia spoglądamy poza sam sen? Dlaczego dopasowujemy dany przykład snu do czegoś innego niż to, co się pojawiło w samym śnie? Dlaczego nie pozwolić snowi, aby mówił sam za siebie?
Jeśli zatrzymamy się, na przykład, przy tym śnie Sharon, zobaczymy, że śniącą odwiedziła matka. Spotkały się w domu Sharon pośród śnieżycy, bardzo typowej pogody w New England, a sama Sharon mówiła, że wraz z matką uwielbiały taką pogodę. I w takiej obopólnie satysfakcjonującej atmosferze te dwie kobiety poczuły i wyraziły swoją wzajemną miłość. I znowu Sharon szybko dodała, że właśnie tak w ciągu ostatnich kilku lat życia matki wyglądała ich wzajemna relacja. Nie ma tu żadnego dowodu, że w czasie snu matka próbowała Sharon coś powiedzieć. Przeciwnie, w samym śnie matka Sharon powiedziała jej w końcu, wprost, że ją kocha, że nie może zostać i że wszystko będzie w porządku. W czasie snu Sharon doświadczyła ciepła i uczucia, które doznawała ze strony matki za życia. Pozwoliła, aby matka pojawiła się jako fizyczna, znacząca osoba w jej świecie. Jaki kontrast pomiędzy tą rzeczywistością a poczuciem nierzeczywistości, która towarzyszyła fizycznej śmierci matki! Dlaczego więc nie zaakceptować tego momentu takim, jaki jest: żywym, intensywnym przeżyciem związku Sharon z matką, włącznie z jej nagłym, delikatnym zniknięciem?
Jeśli ten sen byłby rozpatrywany w klinicznym kontekście, natychmiastowe doświadczenie śniącej podczas snu sformułowałoby podstawy do badania. -No i co z tego?- można by zapytać. -Co w tym nowego? Znowu stosując podejście fenomenologiczne, każe się nam popatrzeć na sam sen, co jest „nowego", a nie zakładać, że jakiś podstępny albo ukryty cel czy przekaz usiłuje się wkraść. Więc czego byliśmy faktycznie świadkiem w tym śnie? Widzimy, że Sharon jest otwarta na możliwość, że jej matka w istocie powiedziała kilka rzeczy: po pierwsze, że faktycznie jest osobą, która się pokazuje, matką Sharon; po drugie, że jej miłość do Sharon jest ciągle obecna, na przekór temu, że przeszła takie rewolucyjne wydarzenie jak własna śmierć; po trzecie, że nie może ciągnąć ich relacji w ten sam sposób, jaki obie w przeszłości się nią cieszyły; i na koniec, że na przekór radykalnym zmianom „wszystko będzie dobrze". Chociaż we śnie Sharon była otwarta i usłyszała naleganie swojej matki na to, że musi odejść, Sharon mogła dopiero rozważyć taką możliwość, gdy w tym samym czasie opierała się temu. Terapeuta mógłby wtedy zapytać Sharon, czy jej relacja z matką była nie tylko dobra, ale czy nie była prawie zbyt dobra i, czy w pewien sposób nie zatrzymywała Sharon, nie pozwalając jej odejść i przejść do samotnego życia. Kobieta w wieku Sharon i z jej inteligencją mogła oczywiście takiego wieczoru, jak ten we śnie, robić wiele rzeczy. Dlaczego nalegała, aby matka została na herbacie, gdy ta była gotowa odejść? I w końcu, co to mogło znaczyć, że po obudzeniu Sharon czuła się tak niespokojna w związku z tematem znaczenia bycia w śnieżycy bez matki?
Powyższe pytania w pełni trzymają się przeżycia Sharon w czasie snu i nie zakładają z góry czegoś ukrytego czy innego, co się samo przez się nie ujawniło we śnie. One ilustrują fenomenologiczne zaproszenie do odrzucenia naszych teoretycznych hipotez, a powrotu do samych treści. Na arenie interpretacji snu może to być rozumiane jako powrót do samego snu, do jego ujawnionej treści, do istotnego konkretnego epizodu bycia-w-tym-świecie, w którym śniący istniał podczas snu. Słuchając fenomenologicznej maksymy odniesienia się do samego snu, poświęcamy całą naszą uwagę snowi tak, jak był ukazany. Pozostając w tamtym świecie w całej jego pełni nie tylko dochodzimy do ujawnienia naturalnej wartości snu jako doświadczenia ludzkiego, ale również pozostajemy zadziwiająco wierni istnienia śniącego jako całości, to znaczy istnienia, które wymaga bycia w stanie uśpienia i śnienia, tak samo jak bycia w pełni obudzonym i świadomym.
Dominacja ujawnionego
Oferując dla rozumienia snów taką alternatywę moglibyśmy wyprzedzić jakieś pytania ze strony dociekliwego badacza. Na przykład, skoro fenomenologia sugeruje, że sny nie ujawniają nic innego niż to, co się zamanifestowało, dlaczego w ogóle powinniśmy się nimi przejmować? Albo innymi słowy, co jest tak szczególnego w snach, gdy ujawniają tylko to, co stoi jawnie przed oczami?
Te pytania opierają się na założeniu, że pełne znaczenie fenomenu jest całkowicie wyczerpane wraz z jednym aktem percepcji i że postrzeganie oczywistego jest praktycznie synonimem do jego rozumienia. Jednak istnieje wyraźna różnica pomiędzy tym, co jest ujawnione i już znane, a tym, co się ujawnia samo, ale jednak jest nieuznawane albo niedoceniane. Na przykład, nasze końcowe pytania na temat snu Sharon ilustrują ważność rozważenia nie tylko początkowego, przypadkowego pojawiania się treści, ale pełne znaczenie tych samych widocznych treści, po tym jak się dało im jakąś myśl. Nasza egzystencja jako istot ludzkich uparcie otwiera się przed nami w taki sposób, że to, co jest oczywiste albo jawne, stale się samo powiększa, eksponuje i wzbogaca. Innymi słowy, nasze postawy, perspektywy i troski są znacząco płynne, a to, co jest w jednym momencie całkowicie dla nas „zgubione", jest bardzo widoczne w następnym; to, co z jednej dziurki od klucza albo z jednej sytuacji jest zaciemnione, może być zadziwiająco oczywiste z innej. Fenomenolodzy, tak jak inni analitycznie zorientowani badacze, są szczególnie zainteresowani tymi znaczeniami „jeszcze-nie-ujawnionymi". Jednak w przeciwieństwie do badaczy innego typu fenomenolodzy nalegają, aby szukać takich ukrytych znaczeń w samych treściach aniżeli w naszych teoriach, założeniach, przesądach albo podejrzeniach na temat tych treści. Z założenia fenomenologiczni myśliciele są zainteresowani nie tylko tym, co się natychmiast ujawni , ale również tym, co może w końcu zmusić do ujawnienia poprzez kontynuowany kierunek i myślową obserwację.
P.Erik Craig i Stephen J.Walsh
Fragment rozdziału z książki "New Directions in Dream Interpretations" pod redakcją Gayle Delaney
Przekład - Ela
czytań: 7885 publikacja: poniedziałek, 30 października 2006 - 20:27 
Powrót do działu Porady2
|